Kiedy widzimy, że na przykład komar przebije ci naskórek i zacznie ci pić krew, to co się dzieje w twoim ciele? Zaczyna się reakcja na to co się teraz dzieje. Twoje ciało zaczyna reagować na to ukąszenie, zaczyna bronić się. Tak samo jest w ciele Jezusa Chrystusa. Kiedy widzimy, że coś zaczyna uderzać w jakiegoś brata czy siostrę, to Kościół zaczyna reagować. Tak mamy napisane, tak Pan Jezus Chrystus tłumaczy nam to. Kościół zaczyna reagować, zaczyna otaczać tego kogoś troską, zaczyna modlić się o niego, zaczyna przeprowadzać go przez pewne rzeczy. Czy ktoś z was ma swoje ciało w nienawiści i dałby dzisiaj odciąć nogę? Czy jest tu taki chętny? Na próbę. A czy gotowi jesteśmy odciąć na przykład tego brata co tam siedzi? Na próbę. Czy myślelibyśmy tak samo o nim jak o naszej nodze? Czy też myślelibyśmy, że tego brata można odciąć, bo nie należy do nas? Czy myślelibyśmy tak samo jak o swojej nodze? Jezus chce, żebyśmy tak o sobie myśleli. Jest to dla nas zrozumiałe, prawda? Jezus chce, żebyśmy tak o sobie nawzajem myśleli jak o cząstkach jednego Pana, że jeżeli jednemu dzieje się krzywda, to całemu ciału dzieje się krzywda. Żebyśmy tak przyszli do Boga. Bóg tak pokazuje to nam, żebyśmy całym Kościołem nauczyli się wołać do Boga. Dzieje się coś jednemu, nich Kościół przyjdzie do Pana. Na ile tylko Kościół w ramach tego co jest, ma świadomość tego co się dzieje, niech przyjdzie, niech ma chęć i ochotę walczyć w tej sprawie. Pan czeka na swoje ciało, bo On chce wyćwiczyć je w pobożności, w świętości, w niesieniu pomocy sobie nawzajem.
Spędzimy troszeczkę czasu z tym co będę mówił. Patrzmy na Boga i chciejmy podziwiać Tego, który jeśli coś podejmuje się uczynić, to czyni to w sposób doskonały i stosuje do tego doskonałe środki. Dziękujmy Mu za to, że jest takim Bogiem, gdyż tylko On wiedział bardzo dobrze o tym, że nie może zaufać żadnemu człowiekowi, i że wszyscy ludzie są kłamcami, i że jest tylko Jeden, który może zrealizować to co On chce. I to był Jego własny Syn, Jezus Chrystus. Bóg nie cofa tego co myśli i nadal tak samo myśli. Tam gdziekolwiek zjawiamy się my, tam zawsze zjawia się odstępstwo i dlatego tak wygląda stan wielu żyjących chrześcijan na ziemi. Tam gdzie jest Bóg, tam zawsze jest chwała, tam zawsze jest piękno, czystość, nieskalaność.
Nigdy człowieka nie mógł spotkać większy zaszczyt jak to, kiedy w taki bardzo widoczny sposób sam Bóg przyszedł w swoim Synu na tą ziemię, żeby okazać nam swoją miłość, swoją wierność. Jakaż to jest chwała i potęga, jaki Majestat! Coś co tylko Duch Święty może pokazać nam, w co może nas wprowadzić. Widzimy jak człowiek jest nierozumny, żeby nawet tam móc zajrzeć. Tak jak Pan Jezus powiedział: „Jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha nigdy nie ujrzysz tego Królestwa chwały, nigdy tam nie wejdziesz”. Jeśli nie staniesz się duchowym człowiekiem, to nigdy nie dowiesz się jak wspaniałe jest to, co Bóg dał nam w Synu swoim Jezusie Chrystusie. Całe doświadczenie ludzkości nie polega na tym, że ludzie mają źle poukładane w głowie, bo każdy ma źle poukładane w głowie, ale na tym czy wierzą, że Bóg może zrobić porządek, czy wierzą, że On to potrafi, żeby poddać się Mu bez ograniczeń. Sięgnąć tam, to dostać świadomość o wspaniałym miejscu, do którego zostaliśmy powołani. Z drugiej strony świadomość tego, że na tej ziemi jest taka ciemność, że człowiek nie potrafi zobaczyć tego, co jest w tamtym miejscu. I dlatego dopóki Chrystus chodził po tej ziemi, mówił: „korzystajcie z tej światłości póki ją macie.” To samo jest później, kiedy ci, którzy w Chrystusie otrzymali oczy by móc widzieć, uszy by słyszeć, stali się tymi, którzy też są jak ci, którzy oświecają, którzy wprowadzają w kosztowność Bożej prawdy.
Możemy powiedzieć jedną rzecz: Duch Święty jest przyrównany do wody, tak? Kiedy patrzysz w wodę, bardzo często nie widzisz dna, czasami to jest metr, półtora. Czasami patrzysz w wodę i widzisz tam na cztery metry, na pięć, czasami głębiej. Ale jest taka woda przez która widzisz Wszechmogącego Boga, niczym nie zamąconego. To jest woda Ducha Świętego. Która pozwala nam zobaczyć kim jest Bóg i przez tą wodę my patrzymy na Boga. Dzisiaj przez tą wodę, przez Ducha Świętego, patrzymy na Wszechmogącego Boga i poznajemy Go. Dlatego ten działający Duch Święty pokazuje nam rzeczywistego Boga. Tylko On pokazuje nam rzeczywistego Boga. On bada głębokości Boże i objawia nam kim jest Bóg. Bez tego Ducha bylibyśmy po prostu jak ludzie, którzy nie byliby w stanie widzieć. Te zmącone wody świata stale by nam zasłaniały Boga. Przyszło życie z Nieba, przyszedł Jezus, odsłonił nam kim jest Bóg, Jego miłość, Jego troskę o nas. A Duch Święty pozwala nam zobaczyć Wszechmogącego.
Chcę mówić o konsekwencji tego, co było wczoraj poruszane w temacie o Kościele. Chcę mówić o tym, co to znaczy być uczniem Jezusa Chrystusa. To na pewno więcej znaczy niż być uczniem na politechnice, na uniwersytecie, czy robienie doktoratu. Uczeń Jezusa Chrystusa idzie daleko dalej niż idą wszyscy uczniowie tego świata. Daleko dalej. Uczniowie tego świata sięgają tylko tego co widzialne, podczas gdy uczeń Jezusa sięga i tego co niewidzialne i on uczy się tam poruszać dzięki Temu, Który jest niewidzialny. Uczniowie Jezusa muszą mieć oczy duchowe, które są w stanie spojrzeć dalej, niż sięga ten wzrok fizyczny. Muszą zobaczyć Boga, który w swojej wielkiej miłości posyła nam Jezusa Chrystusa, aby nas uratował. Muszą zobaczyć Jezusa, który pełen miłości wypełnia wolę Ojca i przychodzi tutaj na tą ziemię, aby uczynić to co chce Ojciec, aby nadać nam rangę Jego uczniów, stając się naszym Mistrzem, a przez to, naszym wzorem do naśladowania. I następnie odchodzi do Ojca, aby teraz kontrolować całą sytuację przez swego Ducha Świętego obecnego tutaj, przez Ducha Chrystusowego. A my jesteśmy uczniami, którzy z wielkim szacunkiem, z wielkim zaangażowaniem, jeszcze większym niż w szkołach tego świata, słuchają i naśladują swojego Nauczyciela. Jeszcze lepiej niż krowa, która mieli trawę, nim ją połknie, żeby wpuścić później do środka, przetrawiamy każde Słowo, które z ust Pana pochodzi. Czy mówię o nas, czy może o jakiejś innej szkole? Jeżeli nie, to musimy się nawrócić, bo w tej chwili mówimy o uczniach Jezusa Chrystusa. O tych, którzy nie są jak wilki, które szybko łykają swój pokarm, nie rozsmakowując się w tym, jakby to nie było tego warte. Mówię o owcach, które potrafią przeżuwać, potrafią tym się rozkoszować, potrafią przemielić ten pokarm tak drobno, że każda cząstka tego pokarmu stanowi dla nich wartość.
Chwała Bogu, że daje nam dzisiaj możliwość, aby spotkać się ponownie i chwalić Go i cieszyć się Nim. Żaden z nas do końca nie potrafi z wiarą przyjąć, że Bóg wybrał nas do swojej wieczności. Człowiek nie potrafi ucieszyć się sam z siebie tym co Bóg dał w Jezusie Chrystusie. Wydaje się to tak nieprawdopodobne, że wydaje się niemożliwe, żeby Bóg wezwał do tak wspaniałej wieczności z Sobą. Człowiek boryka się z wyborem, z decyzją, próbując po swojemu stać się trochę lepszym (lepszą), nie umiejąc przyjąć bogactwa, które On daje za darmo z łaski. Człowiek nie umie ucieszyć się tym darem od Boga, którym jest Jezus Chrystus, żeby stać się człowiekiem zadowolonym, szczęśliwym w Panu. Gdy to się już stanie, człowiek jest jak pielgrzym, który patrzy tylko w jednym kierunku. Już człowieka nie trzymają te rzeczy, tak jak powiedział Paweł: „okradli was, a wyście radowali się, że macie skarb w niebie, gdzie żaden złodziej wejść nie może.”
Czas, kiedy nasz Pan Jezus Chrystus został ukrzyżowany, to czas bardzo znamienny dla losów ziemi i jej mieszkańców. Tam, na krzyżu, ważyły się losy nas wszystkich, losy każdego człowieka na obliczu ziemi. Nie było, nie ma i nie będzie takiego człowieka którego nie dotyczyłoby to, co się tam działo! Wielu mogło to oglądać, jako jedno z kolejnych ukrzyżowań, ale to było jedyne i niepowtarzalne ukrzyżowanie. Ukrzyżowaniem tym był zainteresowany sam Bóg, Który odnosił tam triumf nad mocami ciemności w Jezusie Chrystusie. Świat ciemności szalał i walczył, aby zatrzymać ten moment, ponieważ wiedział, że tam ważyły się losy wszystkich ludzi. Zobaczmy jak to wyglądało: „A gdy Go przybili do krzyża, rozdzielili szaty Jego, rzucając o nie losy. Po czym usiedli i pilnowali go tam. I umieścili nad Jego głową napis z podaniem jego winy: Ten jest Jezus, król żydowski. Wraz z nim ukrzyżowali wówczas dwóch złoczyńców, jednego po prawicy, a drugiego po lewicy. A ci, którzy przechodzili mimo bluźnili mu, kiwali głowami swymi. I mówili: Ty, który rozwalasz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, ratuj siebie samego, jeśli jesteś synem Bożym, i zstąp z krzyża. Podobnie i arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi wyśmiewali się z niego i mówili: Innych ratował, a siebie samego ratować nie może, jest królem żydowskim, niech teraz zstąpi z krzyża, a uwierzymy w niego. Zaufał Bogu, niech on teraz go wybawi, jeśli ma w nim upodobanie, wszak powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo urągali mu złoczyńcy, którzy z nim razem byli ukrzyżowani” (Mat.27,35-44).
PRZYJŚCIE JEZUSA CHRYSTUSA W CIELE
Powoli czas zbliża nas do końca tego obozu i coraz bardziej cenimy każdą chwilę, którą daje nam Bóg, aby ją dobrze wykorzystać, żeby uczyć się Boga, poznawać Go coraz bardziej. Słyszymy Słowo, które mówi do nas, że żyjemy w zagrożeniu, żyjemy w świecie gdzie pieniądz wpływa na sposób zadowolenia serca. Jak człowiek ma i może sobie pozwolić na to czy na to, to jest taki zadowolony, gorzej gdy nie ma i nie może sobie na to pozwolić. Widzimy, że miłość do Boga ratuje nas przed tym. Ona pozwala nam cieszyć się Bogiem, cieszyć się tym, że mamy największy skarb, mamy Boga i możemy udzielać wiele ciepła, wiele dobrych rzeczy, którymi Bóg nas obdarza.