Przychodzimy do wiary, zaczynamy być wierzącymi ludźmi, zaczyna coś w nas poruszać się, zaczynamy doświadczać Słowa, doświadczać jacy jesteśmy, zaczynamy być szczęśliwi, że Bóg chce nami zająć się. Wszystko idzie pięknie. Kiedy rozwijamy się, w pewnym momencie wydaje nam się, że już wiemy o co chodzi, cieszymy się, że w wielu sprawach potrafimy sobie radzić. W tym, czasami dziwimy się, że zamiast wzrastać, jest coraz gorzej. Dlaczego? Ponieważ Bóg nigdy nie zaczyna od wielkich spraw w życiu człowieka. Na początku Bóg zajmuje się tymi sprawami zewnętrznymi, a kiedy człowiek dorasta Bóg zaczyna zajmować się sprawami głębszymi. Im starszy jesteś w wierze, tym Bóg będzie sięgał co raz głębiej. I bardzo często jest tak, że brak świadomości tego, że Bóg będzie zajmował się sprawami jeszcze głębszymi, powoduje to, że człowiek już zaczyna poruszać się samodzielnie w kościele. I wtedy człowiek zaczyna stygnąć. Nie ma już tej energii, żeby pobiec za Panem, nie ma już siły, by do Niego należeć. Zaczyna czuć się zmęczony chrześcijaństwem; już tyle rzeczy słyszałem, już to i tamto wiem. Człowiek robi się sceptykiem, a nie optymistą. Wcześniej był optymistą, chętnym, by chodzić z Bogiem, wiedział, że Bóg ma zamiar uczynić coś cudownego, optymistycznie podchodził do tego, że musi rozprawić się z pewnymi sprawami w swoim życiu, ale po pewnym czasie staje się pesymistą.
Przeczytam dzisiaj taki bardzo ważny fragment z listu do Hebrajczyków, z 12 rozdziału, ku wspólnemu rozważeniu jak spostrzegamy to, jak dociera to do nas, jak rozumiemy ten tekst skierowany przez apostoła do wierzących. Jest to bardzo ważne, by mieć prawidłowe wejrzenie w te słowa. Izrael nie wziął sobie do serca Bożych przykazań i czytamy, co spotkało ich z tego powodu. Nie cenili tego, by być ponad wszystko wdzięcznymi Bogu i możemy obserwować, co działo się z nimi. Nie doceniali tego, Kto wziął ich w swoje ręce, Kto prowadził ich.
Słuchaliśmy Słowa Bożego i Bóg kładzie nam coś na serce. Parę dni temu, z samego rana rozmawiałem z jednym bratem z Mrągowa i mówił z czym Pan docierał do niego i pokrywało się to z tym, co Pan dawał mi też od rana. Później moja żona wyrażała podobne myśli w kuchni, a teraz jeszcze jeden brat mówił o tym samym. Pan, ten wspaniały Król, chce do nas mówić.
Słowo Pana zawsze jest bardzo cenne i każdy, kto umiał w nim zanurzyć się, mógł doświadczyć, że potrzebuje jeszcze bardziej trzymać się Jezusa. Osobiście bardzo cieszę się z tego słowa, wypluskałem się. Słowo Pana jest jak czysta woda, dobra dla nas, żebyśmy mogli skorzystać, ponieważ wszędzie gdziekolwiek otworzysz Biblię, jeśli znajdziesz się tam z Duchem Świętym, to zanurzasz się.
Chciałbym podzielić się z wami pewnym fragmentem z Biblii, dobrze nam znany fragment z trzeciego rozdziału listu do Filipian. Jest to wyznanie apostoła Pawła i będę chciał z wami też trochę pobyć z tym tekstem.
Chwała niech będzie Bogu! Niech Bóg posila was i wzmacnia, ale też niech zachowa was od letniości. Jest taka pieśń, „gdy Boży Duch porusza mnie, będę jak Dawid klaskał, tańczył, śpiewał Panu.” Jest to dla mnie sprawa niewyobrażalna, przebywać z Bogiem, pozostając nieporuszonym przez to, co On uczynił dla nas w Jezusie. Tęsknotą Pana jest, byśmy byli jak ptak, który unosi się do góry i nie jest sztuczny. On nie może stać się sztuczny, gdyż wtedy spadnie. Ptak we wspaniały Boży sposób porusza skrzydłami, steruje, widać, że frunie, jest w locie. Słowo Boże mówi, że ci, którzy ufają Panu, podnoszą się do góry jak orły, biegną, a nie ustają. To jest takie wspaniałe, gdy rozumiemy Boże pragnienia i rozumiemy, że On wyszedł nam naprzeciw, by one mogły być zrealizowane w nas. Nie bądźcie nigdy sztuczni przed Bogiem, nie godzi się być przed Jego Majestatem sztucznym. Godzi się nam być jak ludzie, którzy są poruszeni, jak ludzie którzy są szczęśliwi, jak ci, którzy zakosztowali tego dobra z nieba i chcą być naturalni przed Bogiem. Bóg otworzył ku temu możliwości, dając nam swego Ducha, abyśmy mieli Jego naturę - poruszenia, szczęścia, tej świętej świadomości, że jesteśmy przed Jego świętym obliczem, że mówimy do Niego, że rozmawiamy z Nim w modlitwie, że Jemu śpiewamy pieśni. To jest w Duchu i w prawdzie - Bogu tak bardzo podoba się to. On szuka takich, którzy oddawaliby Mu cześć w Duchu i w prawdzie.
Rozważaliśmy najcenniejsze słowa, jakiekolwiek były wypowiedziane na tej ziemi, Słowa Bożego Syna, Słowa samego Słowa, które stało się ciałem, które pokazało rzeczywistość tego, co Bóg wypowiedział, gdyż Słowo kiedyś stało się ciałem. Mogliśmy zobaczyć, co Bóg tak naprawdę powiedział, gdyż Jezus dokładnie wykonał to, co Bóg powiedział. A więc Słowo pokazało, co Bóg myślał, kiedy to wszystko mówił. Widzicie, jak różne jest to od tego, co myśleli ludzie? Olbrzymia różnica, gdyż Chrystus wypełnił zakon miłością. On nie czynił każdej cząstki zakonu po kolei. Nie wykonywał w ten sposób zakonu, a wykonał go całkowicie w miłości Bożej. Oni badali literę, a Pan dokładnie czynił to, co myślał Bóg, kiedy dawał zakon. Bóg mówił: „to jest podstawowe przykazanie – Bóg jest jeden, będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej myśli, z całej siły i z całej duszy swojej, całym życiem swoim, a bliźniego swego, jak siebie samego.”
Nadzieja nasza jest w Panu, że poruszy serca nasze i da nam to, co tak bardzo dzisiaj potrzebujemy, żeby prowadzić nowe życie, by na zło odpowiadać Chrystusem.
Zastanówmy się i zbadajmy swoje serca, czy na pewno posiadamy to słowo i czy na pewno umiemy i wiemy jak je stosować.
Dzisiaj będziemy chcieli spędzić czas ze Słowem Bożym, czytając w Biblii te miejsca, gdzie wymieniona jest „dusza”, starając się samemu myśleć i z Bożą pomocą wyciągać prawidłowe wnioski z tych tekstów, abyśmy przez to też mieli coraz więcej świadomości tego co to jest co mamy, a nie do końca wiemy, bo różne pomysły są na temat duszy. Często lepiej wiemy co mamy w portfelu niż co mamy w środku, jak Bóg stworzył nas. Myślę, że dobrze, by Słowo Boże mówiło do nas i wprowadzało nas w tą prawdę, gdyż ci, którzy wypowiadali te słowa, mieli tą świadomość tego, o czym mówią. Wiemy, że prawda jest nam potrzebna, żebyśmy byli wolni od zakłamania. Może wydawać się, że to nie jest tak ważne czy znam prawdę na temat duszy. Ważne, że wierzę w Jezusa i jestem zbawiony. Ale jak sami zobaczymy, słowo „dusza” pojawia się wiele razy w Biblii. Byłem zaskoczony, że to słowo pojawia się tyle razy w Biblii, tak jakby łączy się z tobą i ze mną i z tymi, którzy żyli przed nami. Biblia jest Biblią żywego Boga o ludziach, których stworzył i którzy żyli na tej ziemi. Gdyby to było przypadkowo doklejone do kogoś, a nie do wszystkich, to mielibyśmy jakieś wyjątki, bo ktoś sięgnął w tym kierunku, ale to łączy się z każdym z nas.
Zanim zacznę mówić o zanurzeniu, o śmierci Jezusa, chciałbym powiedzieć o mężach, czy niewiastach starotestamentowych, którzy otrzymali w Duchu Świętym rozpoznanie Jego przyjścia, o ich doświadczeniach, pragnieniu opuszczenia zła i zmaganiach, by to spełniło się. Kain, kiedy zabił Abla mówił: godzien jestem tego, byś zabił mnie. Popełniłem straszny grzech. Wiedział, że popełnił straszne zło, ale zrobił to i Bóg okazał mu wtedy jaki jest. Później wiele tych złych rzeczy zaczęło pojawiać się na ziemi.
Możemy poznawać Pana i to jest najważniejsze. Gdyby Pan nie był na tej ziemi, gdyby Bóg nie posłał nam swego Syna, co my byśmy zrobili z tą naszą ludzką mądrością? Co byśmy zrobili? Skończylibyśmy w jakichś barach, knajpach, upici, bez nadziei, bez niczego co jest piękne, co ma w sobie coś wiecznego. Może jedni harowaliby jak woły, bo tam znaleźliby swoje szczęście, inni podróżowaliby po całej ziemi, bo tam by znaleźli swoje szczęście. Inni tworzyliby, robili inne rzeczy, ale przychodzi śmierć i kończy wszystko. Beznadzieja, wszystko kończy się! Rodzić dzieci, które i tak umrą, beznadzieja. To wszystko nie ma sensu. Gdyby nie Jezus, to nie miałoby to żadnego sensu. Człowiek rodzi się i rodzi się już w tragedię, w śmierć. Żaden sens! Dopiero Jezus daje prawdziwy sens. Bez Niego wszystko byłoby do niczego. Wszystkie spotkania religijne bez Jezusa nie mają żadnego znaczenia. Dopiero On dał w nasze serce pragnienie, które pozwala nam być z Nim, dlatego, że my chcemy być z Nim. Nie przeraża nas wieczność z Bogiem, gdzie zawsze będziemy chwalić Boga, zawsze będziemy śpiewać Mu: „Święty, Święty”. Ta wieczność nas wręcz pociąga. I to uczynił w nas Chrystus, bo Jezusa nie przeraża wieczność z Ojcem. Największym przeżyciem dla Niego wręcz było to, kiedy miał na trzy dni rozłączyć się z Ojcem. A więc dziękujemy Bogu za Ducha Świętego, który czyni właśnie to, co jest potrzebne, abyśmy tęsknili do tego czasu, kiedy już zawsze będziemy w tych nowych ciałach w Nim. Zawsze z Nim. To jest coś najpiękniejszego. Chwała Bogu!
Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.(Mat.6,9.10.).
Jezus mówi, że wolny człowiek ucieknie od głosu ciemności. Jest wolny. Nie musi siedzieć i słuchać diabła, co mówi. Mogę uciec do Jezusa i słuchać co Jezus mówi. Bądźmy zawsze wolni, nie musimy słuchać diabła.
Chwała Bogu za Jezusa, za Jego łaskę, Jego dobroć. Będziemy chcieli mówić o mocy Bożego Słowa. Ta moc objawia się w nas poprzez stracenie starego, a zyskanie nowego. Słowo jest prawdziwie w mocy wtedy, kiedy uwalnia nas od starego człowieczeństwa, a darzy nowym człowieczeństwem. Wszystko staje się zupełnie nowe. Wiecie, to jest piękne: skażony umysł – nowy umysł, skażone serce – nowe serce, skażone działanie – nowe działanie. Wszystko nowe. Przecież to jest cudowne! Nie trzeba pić, nie trzeba palić, nie trzeba oglądać się nie wiadomo za czym. Nareszcie można żyć.