Chciałbym, żebyście otworzyli 2 List do Tesaloniczan, 2 rozdział. Będziemy chcieli zacząć z tego miejsca i tak jak Bóg poprowadzi nas poprzez swoje Słowo, by patrzeć na Jezusa i widzieć Jego.
Chciałbym, żebyśmy spojrzeli na pewne doświadczenie, które może pomoże nam jeszcze bardziej poznać jaki jest wspaniały Bóg, a zarazem jak nasze nawet najlepsze chęci, mogą okazać się do niczego Bogu nie przydatne.
Dziękujemy Bogu, że jest jeszcze czas łaski, bo gdyby nie ten czas łaski, gdyby dzisiaj on skończył się, mnóstwo ludzi przeżywałoby już straszne rzeczy i doznawało jak głupio zmarnowali swój czas na ziemi. A jeszcze póki Bóg daje czas łaski można porzucać złe rzeczy i regulować te sprawy przed Bogiem, który jest Wszechmogący, Stwórcą nieba i ziemi. Tak wielu ludzi wygłupia się w Kościele i myśli sobie, że to jest malutki Bóg, z którym można sobie poradzić. Ten malutki bóg nie byłby w stanie stworzyć całego Wszechświata, ten malutki bóg nie byłby w stanie stworzyć nas. Ten malutki bóg nie byłby w stanie wysłać takiego Zbawiciela, który spłaciłby nasze grzechy, nasze długi. Gdyby to był malutki bóg, z którym można się bawić, wówczas to wszystko nie istniałoby. Jaki więc jest ten Bóg? To jest Bóg Święty, Wszechmogący. To jest Bóg, który rzekł i stało się to wszystko. Dzięki Niemu istniejemy i do takiego Boga podchodzimy, i z takim Bogiem zostaliśmy pojednani przez krew Syna Bożego. Nie jest to Bóg, któremu można nagadać różne rzeczy, a później pójść i robić co się chce.
Chwała Bogu, że człowiek może zmienić się w czasie swojej ziemskiej wędrówki z człowieka, który myśli o sobie, w człowieka, który myśli o Bogu. Jakie to piękne, że naczynie, które służyło grzechowi może służyć Temu, który je stworzył. Pamiętamy, co stało się z pewnym królem, który chciał użyć tych świętych naczyń do niecnych celów i co go za to spotkało. Wiemy co spotka diabła za to, że użył szlachetnych naczyń Bożego stworzenia do niecnych celów. Wiemy co Bóg uczyni temu, który zanieczyścił to, co Bóg stworzył jako bardzo dobre. Ale i te naczynia, które chcą pozostać w zanieczyszczeniu, Bóg również wyrzuci, gdyż On zabierze tylko te, które oczyściły się i trwają w czystości Jego Syna, ponieważ to jest jedyna nadzieja dla nas, że w czasie naszego ziemskiego wędrowania możemy się oczyścić z wszystkich naszych grzechów, z wszystkich. Jezus zapłacił za wszystkie grzechy idąc na krzyż Golgoty. To jest Jedyny, który może przebaczyć. To jest jedyne imię, Jezusa Chrystusa, w którym mamy zbawienie. To jest Jedyny, który może zdjąć z człowieka wszystko złe, które człowiek popełnił i uczynić go czystym, świętym. To jest cudowne Boże działanie względem każdego z nas, dlatego tak cenny i wywyższony jest Boży Syn. Całe niebo śpiewa w podziwie: „Chwała Barankowi i Temu, który siedzi na tronie.” Za co należy się chwała Barankowi? Za to, że wykupił nas dla Boga swoją cenną krwią, abyśmy stali się ludem Bożym, kapłaństwem świętym, ludem nabytym. Chwałą Bogu za to! To jest coś tak pięknego!
Chwała Bogu za Jego łaskę. Możemy doświadczać, że to do czego podeszliśmy jest przerastające nasze pojmowanie. Jak wielu ludzi na ziemi wątpi w to, że jest to w ogóle prawdą. Widzimy jak wrogowi udało się doprowadzić ludzi do sposobu cielesnego patrzenia w kierunku tego, co jest duchowe. Człowiek na zasadzie cielesnego postrzegania zaczął oceniać, czy jest to w ogóle możliwe, czy niemożliwe. Wrogowi udało się doprowadzić duchowy Boży lud, by zaczął bardziej cieleśnie patrzeć w tych sprawach, które dostaliśmy w Chrystusie, następnie zaczął potępiać: „gdzie to jest naprawdę co Jezus powiedział, skoro ci, którzy mówią, że są Jego ludem, nie mają tego?”
Chwała Bogu, kochani. Niech Bóg będzie uwielbiony za ten czas, który dziś mamy z Jego łaski, że możemy szukać Jego oblicza. Kiedy wczoraj bracia mówili słowo, zastanawiałem się i podziwiałem Boga, że On kieruje nami zawsze w ten sam sposób, że daje nam te same myśli.
Chwała Panu Bogu. Śpiewaliśmy teraz tą pieśń i są tam tak cenne słowa: „Naucz nas Panie kochać Ciebie nie naszą miłością”, tak żebyśmy nic nie dodali od siebie, żebyśmy nie wypowiadali tego swoimi ustami, żebyśmy nie kochali w ludzki sposób, tak jak kochamy naszych najbliższych, tylko żebyśmy pokochali Ciebie ponad swoje własne życie i rzeczywiście mogli chodzić w tej miłości”. To jest bardzo ważne, a w tym potrzebujemy Chrystusa. Tylko On może nas w to wprowadzić.
Nasze życie tu na tej ziemi jest olbrzymim doświadczeniem wyborów, podejmowanych decyzji w sprawach osobistych, czy innych, gdyż za każde nasze działanie, za wszystko zdamy sprawę przed Bogiem. A więc tak ważne jest, by poznawać Boga coraz bardziej, żeby nie pomylić się, czy to Mu się podoba, czy też nie podoba, czy ma w tym upodobanie, czy nie. Musimy poznawać Boga jeszcze bardziej i jeszcze bardziej. Słyszymy słowa apostoła, który dostał objawienie Jezusa Chrystusa. Nie musiał pytać żadnego z apostołów, gdyż bezpośrednio Bóg objawił mu swego Syna i ten apostoł mówi: „poznać Go jeszcze bardziej, poznać Go.” Jak bardzo musimy miłować Pana, by też było tak w naszym życiu.
Tak na chwilę, żebyśmy też poprzez Słowo Boże mogli doświadczać obecności naszego Króla i Władcy. To jest bardzo ważne, żeby nam bardzo silnie zależało na tym, żeby Jezus był tutaj z nami, ponieważ wtedy wszystko ma piękny sens. Chcemy zrobić to, co jest potrzebne też w tym doświadczeniu.
Wczoraj omawialiśmy 13 wiersz z trzeciego rozdziału 1 Listu Piotra. Przeczytajmy kolejne wiersze, 14-17:
Można by zrobić taką rzecz, aby każdy odwrócił się do drugiego ze słowami: „kocham cię, bracie, kocham cię, siostro.” Ale wiecie jak to jest; słowa a czyny. Dobrze jest, kiedy są to już czyny, kiedy w czynach widać, że my już kochamy się, cieszymy się sobą, dobrem darzymy się, czyniąc sobie wszystko, co najlepsze. Czasami człowiek w świecie mówi: „życzę ci wszystkiego najlepszego” i myśli o pewnych rzeczach, ale kiedy mówi chrześcijanin: „wszystkiego najlepszego, niech Pan ci dobro czyni”, to myśli on o swobodnym przejawie Boga w twoim życiu. Tak jak kwiat, który otwiera się i pokazuje jakim jest kwiatem i czujesz jego woń, podobnie dziecko Boże ma być otwarte, szczęśliwe, wdzięczne, zadowolone, by mogło podejść do każdego, powiedzieć dobre słowo, uśmiechnąć się. Bóg zawsze o tym myślał. Zobaczcie, Jezus wszedł do świątyni i to miało być miejsce szczęścia, modlitwy, rozmowy z Bogiem. Rozmowa z Bogiem, to jest szczęśliwe miejsce. Ale kiedy wszedł tam Pan Jezus, to powiedział: „wy zrobiliście z tego szczęśliwego miejsca jaskinię zbójców.” Na czym to polegało? Na tym, że wprowadzono tam handel. Człowiek w tym miejscu radości, bycia z Bogiem, zaczął robić biznes. Dlatego Słowo Boże mówi, że kto chce czerpać zyski z pobożności, to radość zamienia w zbójectwo.
Oczywiście wszyscy wiemy o tym, że bierzemy udział w najważniejszej sprawie naszego życia i nie trzeba tego powtarzać. To jest najważniejsza sprawa naszego życia, nie ma ważniejszej – wszyscy o tym wiemy, dlatego nie będziemy do tego wracać, żeby mówić znowu, że zbawienie człowieka to jest dla niego najważniejsza sprawa.
Chwała Bogu, że mamy przywilej należeć do naszego Boga i że On dał nam swego Syna Jezusa Chrystusa, abyśmy mogli dzisiaj słuchać Jego Słowa i wiedzieć, że to słowo jest skierowane do nas. Chcemy być wychowywani przez tego Boga i chcemy, poznając Go coraz bardziej, szanować Go i uznawać Go w każdej sprawie naszego nowego życia tu na tej ziemi, zważać na to, co On mówi, być jak dzieci, które dostały rozum po to, by uważać na to, co Ojciec mówi do swoich dzieci. Ucząc się dalej naszego Pana chcemy uczcić Go, uszanować, uwielbić Go w Jezusie Chrystusie właśnie posłuszeństwem. To Jemu najbardziej podoba się. Posłuszeństwo jest Mu to milsze nawet od ofiary.
Chciałbym, żebyście otworzyli piątą księgę Mojżeszową 32 rozdział, od 9 -12:
Chciałbym mówić dzisiaj o cudzołóstwie. Jest cudzołóstwo fizyczne, umysłowe i duchowe.
Kiedy arka miała być zwrócona Izraelowi, wieziono ją na wozie ciągniętym przez dwie krowy, które ryczały. Krowy te szły ku własnej śmierci, by zostać zabite i złożone Bogu. Izrael szedł i narzekał i zginęli na pustyni. Wszędzie, gdzie pojawia się niechęć wobec Bożego działania, istnieje niebezpieczeństwo straty. Człowiek powinien zawsze z wdzięcznym sercem poddawać się Bogu i chociaż mogę nie rozumieć tego, co dzisiaj się dzieje, jednak: Boże ufam Tobie. Bóg chce nauczyć nas, że istnieje niebezpieczeństwo szemrania, czy narzekania, ale o wiele piękniej jest, kiedy doświadczamy: Ty jesteś ze mną. Ale w czym jesteś ze mną? I tak ważna jest odpowiedź, czy Chrystus jest ze mną we wszystkim, co jest miłe Bogu. Słowo „wszystko” jest prawdziwe. On jest ze mną i z tobą we wszystkim, co jest miłe Ojcu naszemu w niebie. On jest z tymi wszystkimi, którzy poszli, by służyć Jemu w każdej chwili. Ale istnieje niebezpieczeństwo, że może być przeciwko tym, którzy odwracają się od Niego, gdyż On pozostaje wierny swojemu Słowu. Nie mogę zlekceważyć Jego napomnień i wskazań, gdy ostrzega mnie i mówi: tu robi się już dla ciebie niebezpiecznie. Musimy wykorzystywać doświadczenia, którymi dzielimy się, by być w tym, co Jemu podoba się. Czasami jest tak, że i oporni mieszkają, czasami trzeba wziąć tego Lota za ręce. Nie ma siły inaczej, jak tylko wziąć i wyprowadzić go, lecz tylko po to, by był uratowany. Aniołowie biorą Lota i jego rodzinę i zabierają go z Sodomy i Gomory, żeby nie zginął. I dobrze, że Bóg ma i takie sposoby, żeby ratować nas. Czasem musi nas swoją silną prawicą poprowadzić dalej, mimo, że myślimy: czy na pewno grozi mi takie niebezpieczeństwo?
Pan przygotował na dzisiaj słowo, które jest objawieniem Starego Testamentu, które też bardzo łączy się z Nowym Testamentem.
Dzisiaj też mamy taki czas, by rozmawiać o smaku wolności, bo żyjąc w świecie nie poznaliśmy smaku wolności. Czy świat nie daje wolności człowiekowi? Dlaczego tam nie poznaliśmy wolności? Dlatego, że pracuje w nas nasze własne „ja” i ono odbiera nam wolność. Choćby cały świat otworzył wszystkie granice, to nadal pozostaniemy zniewoleni naszym „ja”. Tam, gdzie poszlibyśmy, nasze „ja” krępowałoby nas. Nasze „ja” to jest niewola. Od chwili kiedy nasze „ja” zafunkcjonowało, stając naprzeciw Boga i mówiąc „ja”, w tym momencie trafiliśmy w niewolę. Później Adam i Ewa gdzie nie poszliby, to byli niewolnikami własnego ”ja”. Kto mógł uwolnić ich od własnego „ja”? Czy jakiś człowiek, który też był niewolnikiem własnego „ja”? Czy może Adam mógł uwolnić Ewę, dając jej miłość, zapewniając jej komfort domowy, otaczając troską, przynosząc dobre zarobki? Ona nadal była skrępowana własnym „ja”.
Dobrze jest śpiewać Panu i chwalić Najwyższego, gdyż On postanawia i kieruje każdą sprawą. Jego oczy są stale otwarte i Jego prawica jest stale wyciągnięta, aby Jego lud zmierzał ku wieczności z Nim.