„Słuchaj Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie! Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu. Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. Przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma. Wypiszesz je też na odrzwiach twojego domu i na twoich bramach.”
Powoli czas zbliża nas do końca tego obozu i coraz bardziej cenimy każdą chwilę, którą daje nam Bóg, aby ją dobrze wykorzystać, żeby uczyć się Boga, poznawać Go coraz bardziej. Słyszymy Słowo, które mówi do nas, że żyjemy w zagrożeniu, żyjemy w świecie gdzie pieniądz wpływa na sposób zadowolenia serca. Jak człowiek ma i może sobie pozwolić na to czy na to, to jest taki zadowolony, gorzej gdy nie ma i nie może sobie na to pozwolić. Widzimy, że miłość do Boga ratuje nas przed tym. Ona pozwala nam cieszyć się Bogiem, cieszyć się tym, że mamy największy skarb, mamy Boga i możemy udzielać wiele ciepła, wiele dobrych rzeczy, którymi Bóg nas obdarza.
„Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych? Pożądacie, a nie macie; zabijacie i zazdrościcie, a nie możecie osiągnąć; walczycie i spory prowadzicie. Nie macie, bo nie prosicie. Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności. Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. Albo czy sądzicie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie? Owszem, większą jeszcze okazuje łaskę, gdyż mówi: Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje. Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. Biadajcie i smućcie się, i płaczcie; śmiech wasz niech się w żałość obróci, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was. Nie obmawiajcie jedni drugich, bracia. Kto obmawia lub osądza brata swego, obmawia zakon i osądza zakon; jeżeli zaś osądzasz zakon, nie jesteś wykonawcą zakonu, lecz sędzią. Jeden jest zakonodawca i sędzia, Ten, który może zbawić i zatracić. Ty zaś kim jesteś, że osądzasz bliźniego?”
Mówimy o tym, że podeszliśmy do bardzo ważnej sprawy, i że tu nie może być dziecinności w sensie bawienia się, lecz po to czytamy Biblię, żeby zrozumieć ją, pojąć i uczynić to, co jest zgodne z wolą Boga, aby Bóg, który dał nam swego Syna, odnalazł w nas ludzi, którzy chcą żyć dzięki Jego Synowi na tej ziemi. Po to Bóg posłał nam Syna.
Możemy zacząć od tego, że sprawa do której podeszliśmy jest poważną sprawą, najpoważniejszą, jakąkolwiek spotkaliśmy w swoim życiu, gdyż mamy sprawę z Bogiem i musimy tego uczyć się. Bardzo często do Kościoła wprowadza się zabawę, żeby ludzie cieszyli się, żeby byli zadowoleni, żeby czuli się dobrze itd. Podczas gdy właściwie to nie chodzi o to, żebyśmy czuli się dobrze, ale chodzi o to, żebyśmy doznali, że Święty Bóg powołał nas do społeczności z Sobą, żebyśmy uczyli się Świętego Boga, żebyśmy uczyli się szacunku do Boga, abyśmy uczyli się też szacunku do tego, co On chce z nami zrobić, abyśmy poddawali się Jemu. Żebyśmy nie szukali wesołości w Kościele. Kościół może być wesoły, zadowolony, wdzięczny, ale nie jest to cel Kościoła. Celem Kościoła jest Święty Bóg, aby stanąć przed Nim, aby być z Nim, aby dzisiaj należeć już do Niego.
„Psalm Dawidowy. Rzekłem: Będę pilnował dróg swoich, Bym nie zgrzeszył językiem, Będę trzymał na wodzy usta swoje, Póki bezbożny stoi przede mną. Zaniemówiłem, zamilkłem, Pozbawiony szczęścia, Lecz ból mój się powiększył. Rozpaliło się serce moje we mnie, Gdy rozmyślałem, zapłonął ogień. Wtedy odezwałem się językiem swoim: Daj mi, Panie, poznać kres mój I jaka jest miara dni moich, Abym wiedział, jak jestem znikomy! Oto na szerokość dłoni wymierzyłeś dni moje, A okres życia mojego jest jak nic przed tobą. Tylko jak tchnienie jest wszelki człowiek, choć pewnie stoi. Sela. Zaprawdę, człowiek przemija jak cień, Zaprawdę, na próżno się miota. Gromadzi, a nie wie, kto to zabierze. A teraz, czego mam się spodziewać, Panie? W tobie jest nadzieja moja. Ratuj mnie od wszelkich występków moich! Nie wystawiaj mnie na zniewagę nikczemnika! Zamilkłem, nie otwieram ust swoich, Bo Ty to uczyniłeś. Odwróć ode mnie cios swój; Ginę pod razami ręki twojej. Karami za winę karcisz człowieka I niweczysz jak mól urok jego. Zaprawdę, tylko tchnieniem jest każdy człowiek. Sela. Wysłuchaj, Panie, modlitwy mojej, I nastaw uszu na wołanie moje! Nie milcz na łzy moje! Gdyż jestem tylko przychodniem u ciebie, Wędrowcem jak wszyscy ojcowie moi. Odwróć ode mnie surowe spojrzenie swoje, Abym odetchnął, zanim odejdę i nie będzie mnie!”
„To wam powiedziałem z wami przebywając. Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka. Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, to byście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja. Teraz powiedziałem wam, zanim się to stanie, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie; lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec. Wstańcie, pójdźmy stąd.”
„Czy znowu zaczynamy polecać samych siebie? Alboż to potrzebujemy, jak niektórzy, listów polecających do was albo od was? Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich. A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia”.
Chwała Bogu, że z łaski Bożej możemy być przed obliczem Boga i rozważać Jego Słowa. Pomyślmy sobie, czy potrzebujemy takich Bożych bodźców, aby trzymać się drogi Bożej? Tak jak laska i kij, i Pasterz który prowadzi nas. Czy potrzebujemy mieć kogoś dla kogo chcemy być takimi, jak Bóg chce? Czy potrzebujemy mieć kogoś, na kim nam zależy, żeby podobało mu się to, co robimy? Czy potrzebujemy kogoś kto na to patrzy i to ocenia i będzie wiedzieć, że my chcemy to robić dla Jego chwały, że chcemy robić to zgodnie z Jego wolą? Ten ktoś jest i jest tym bardzo zainteresowany, abyśmy czynili to dla Niego, dla Jego Syna. To są bardzo ważne bodźce dla nas, bo jeśli nie mamy dla kogo czynić tego, to wtedy robimy to tak sobie. Jedni robili to, żeby widzieli ich ludzie, rzemyki modlitewne i inne rzeczy, ale inni robili to dla Boga, żeby Bóg ich widział. Tak jak mówi Jezus: „ idź do komory”. Tam cię Bóg widzi i tam chce z tobą rozmawiać i On da ci to, co jest potrzebne. I wtedy inni zobaczą, że byłeś z Bogiem i On napełnił cię tym, co Jemu się podoba.
Małżeństwo to jest dawanie siebie sobie nawzajem. Dwoje ludzi stają się jedno i dają siebie sobie nawzajem. Dlatego Bóg mówi, że z dwojga staje się jedno, tak samo jest Chrystus i Kościół. My dajemy siebie sobie nawzajem, dlatego stajemy się jedno. Chrystus nam daje wszystko i my Jemu dajemy wszystko. Czy tak? Czy jest coś, czego nie daliśmy Jemu? On dał siebie całkowicie. Jeżeli jest coś, czego nie daliśmy Jemu, zróbmy porządek z tym i usuńmy przeszkodę, gdyż wtedy jest to niedobre małżeństwo. To nie jest dobry związek, jeśli jeden daje wszystko, a drugi trzyma coś dla siebie i robi coś, co temu drugiemu nie podoba się. Miłość nie chce zostawić coś takiego, co raniłoby druga osobę.
„Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych, gdyż stworzenie zostało poddane znikomości, nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał, w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych. Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego. W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy; a nadzieja, którą się ogląda, nie jest nadzieją, bo jakże może ktoś spodziewać się tego, co widzi? A jeśli spodziewamy się tego, czego nie widzimy, oczekujemy żarliwie, z cierpliwością. Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. A Ten, który bada serca, wie, jaki jest zamysł Ducha, bo zgodnie z myślą Bożą wstawia się za świętymi. A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.”
Będziemy dzisiaj chcieli porozmawiać o modlitwie. Nie tyle, żeby nauczyć się modlić, o co się modlić, ale w ogóle co to znaczy modlić się. Dlaczego potrzebujemy modlitwy?
Szczęściem jest, że mamy za kim iść, bo gdyby nie było Go, za kim poszedłbyś? Za mną, może za jakimś innym człowiekiem? A dokąd człowiek może doprowadzić? Jest tylko Jeden, który jest Drogą Prawdą i Życiem, Syn Człowieczy, Jezus Chrystus. Nie ma dla nas ludzi innej drogi. Jeśli już to wiemy, to jak jest o wiele prościej podejmować decyzje, prawda? Jeśli na tej drodze kłamca nie ostoi się, to co powinniśmy zrobić, aby na tej drodze ostać się? Wymyślić takie łagodniejsze kłamstwa, takie bardziej prawdopodobne kłamstwa, czy przestać kłamać? Słowo Boże mówi, że ta droga jest święta, bezbożni na niej upadają.
Chwała Bogu, że jeszcze dzisiaj mamy możliwość być przed obliczem Boga.
Chwała Panu za Jego łaskę, za Jego dobroć. Kiedy słuchamy Słów Pana doznajemy jak bardzo potrzebne jest nam totalne przebudzenie na każdy dzień naszego chodzenia z Bogiem. Totalne przebudzenie oznacza chodzenie z Nim cały czas, należenie do Niego, by z Nim nie bać się tego świata, nie bać się codzienności, z Nim nie bać się niczego. I to jest takie piękne, że Pan daje taką pewność swojemu ludowi. „Nie bój się mój miły (moja miła), dopóki jestem z tobą nic złego nie może ci się stać.” Choćby zabili cię, duszy twej zabić nie mogą, choćby nie wiadomo co robili, nie mogą odebrać ci wieczności z Bogiem. To jest coś pięknego. Ale tą wieczność trzeba mieć, bo jest to coś, co dostaliśmy.
Chwała Bogu bracia i siostry. Dziękuję za to, że Pan zgromadził nas tego dzisiejszego dnia, że możemy cieszyć się naszym Zbawicielem, a to jest chyba najważniejsza rzecz, która powinna wypływać z naszego serca. Powinniśmy cieszyć się każdego dnia naszym Zbawicielem.
Mamy dzisiaj wspaniały czas od Boga, żeby uwielbiać Go i czcić, jest godzien chwały. Tak jak mówiliśmy cała Biblia jest przez Boga natchniona i pożyteczna do nauki, do wychowywania, wykrywania zakłamań, czy innych rzeczy. To jest tak ważne, że cała Biblia jest natchniona, żeby człowiek należąc do swojego Boga był szczęśliwy z tego powodu, że należy do Boga. Biblia jest nam dana po to, żebyśmy byli szczęśliwi, że możemy słyszeć co Bóg mówił, kiedy nas jeszcze nie było.