Dwight L. Moody Suwerenna łaska

Dialogi ewangeliczne Między Dwight’em Moody, a wielebnym Marcus’em Rainsford’em

Dialogi ewangeliczne

Między Dwight’em  Moody, a wielebnym Marcus’em Rainsford’em[1]

I. Co to znaczy być dzieckiem Boga?

Dwight Moody (D.M.) – Co to znaczy być dzieckiem Boga? Jaki jest pierwszy krok?

Wiel. M. Rainsford (M.R.) – Cóż, jestem dzieckiem Boga, kiedy trwam w jedności z Synem Boga. Syn Boga modlił się, żeby wszyscy, którzy wierzą w Niego, byli jedno z Nim, jak On był jedno z Ojcem. Wierząc w Jezusa przyjmuję Go i staję się zjednoczony z Nim; staję się, tak jakby członkiem jego Ciała. Jestem dziedzicem Boga, współdziedzicem z Chrystusem.

D.M. – Jaka jest najlepsza definicja Wiary?

M.R. – Ufność w Syna Boga, jako Zbawiciela nam danego. Proste zaufanie, nie tylko co do wyznania wiary, ale co do Osoby. Ufaj Mu, moja duszo. Ufam, powierzając Mu zachowanie mojej duszy. Bóg obiecał, że ktokolwiek ufa Mu, tego miłosierdzie otoczy z każdej strony.

D.M. – Czy Pismo nie mówi, że diabły wierzą?

M.R. – Oni wierzą prawdzie, czyż nie? Oni wierzą, że Jezus przyszedł, aby ich zniszczyć; i „drżą”. Pragnę, abyśmy wierzyli tak prawdziwie i tak w pełni, że Bóg posłał Swojego Syna na świat, aby nas uratować.

D.M. – Co to jest „ufać”?

M.R. – Rozumiem, że oznacza to cztery rzeczy:

(1) Wierzyć w Chrystusa: to znaczy przyjmować Go w Jego Słowie.

(2) Mieć nadzieję w Chrystusie: to znaczy spodziewać się pomocy od Niego zgodnie z Jego Słowem.

(3) Polegać na Chrystusie: to znaczy odpoczywać w Nim w każdym czasie, na wszystkich drogach i we wszystkich okolicznościach, w których On zechce wypełnić swoje obietnice zgodnie ze Swoim Słowem.

(4) Czekać na Chrystusa: to znaczy kontynuować oczekiwanie, pomimo opóźnienia, ciemności, jałowości, zagadkowych doświadczeń i wyroku śmierci we mnie. On może kazać mi czekać przez jakiś czas (ja kazałem Mu czekać przez długi czas); ale nie będzie kazał mi czekać zawsze. Wierząc w Niego, mając w Nim nadzieję, polegając na Nim i czekając na Niego - rozumiem, że ufam Mu.

D.M. – Czy wszyscy przyjaciele znajdujący się tutaj mogą uwierzyć obietnicom?

M.R. – Obietnice są prawdziwe bez względu na to, czy wierzymy w nie czy nie. Nie możemy uczynić ich prawdziwymi przez wiarę w nie. Bóg nie mógłby oskarżyć mnie o bycie niewierzącym ani potępić mnie za niewiarę, gdyby obietnice nie były dla mnie prawdziwe. W takim przypadku mógłbym się odwrócić i powiedzieć: „Wielki Boże, dlaczego oczekiwałeś, że uwierzę w obietnicę, która nie była dla mnie prawdziwa?”, a jednak Pisma Święte przedstawiają niewiarę jako największy grzech, jaki ciągle mogę popełniać.

D.M. – W jaki sposób jesteśmy „oczyszczeni przez Krew?”

M.R. – „Krew jest życiem”. Wyrok na grzeszników za ich grzech brzmiał: „Dusza, która grzeszy, umrze”. Abyśmy nie umarli, umarł Syn Boży. Krew jest wylanym życiem Syna Bożego, danym jako cena, zadośćuczynienie, substytut za utracone życie wierzącego w Jezusa Chrystusa. Każdy biedny grzesznik, który przyjmuje Chrystusa jako dar Boży, zostaje oczyszczony ze wszelkiego grzechu przez Jego Krew.

D.M. – Czy krew została przelana za nas wszystkich?

M.R. - Jest źródło krwi,                                                                               Jest strumień pełen świętej krwi[2]

Wypływające z żył Immanuela;                                                                               Z Jezusa krwawych ran

A grzesznicy zanurzeni w tym strumieniu,                                          Kto z wiarą w nim zanurzy się

Usuwają wszystkie swoje plamy.                                                           Oczyści duszę z plam.

 

Umierający łotr raduje się, widząc                                                          Złoczyńca co na krzyżu zmarł

To źródło w czasie swym,                                                                            W tym zdroju grzech swój zmył

I tam możemy, choć tak podli jak on,                                                    Dla wszystkich dana łaska ta

Zmyć wszystkie nasze grzechy.                                                                Bóg chce by każdy żył.

 

D.M. – Ktoś mógłby pomyśleć, że to tylko hymn, a nie Słowo Boże. Czy Bóg powiedział kiedykolwiek coś podobnego do tego, o czym mówi ten hymn?

M.R. – On powiedział: ”Dałem wam krew na ołtarz, aby dokonać przebłagania za wasze dusze”. To zostało powiedziane o obrazie krwi Chrystusa. A podczas Ostatniej Wieczerzy nasz Nauczyciel powiedział, że Jego krew jest „to …krew … nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów…” (Mt.26:28).

D.M. – Co jest „darem Boga”?

M.R. – Są trzy wielkie dary, które dał nam Bóg:

(1) Jego błogosławiony Syn

(2) Duch Święty, „obietnica Ojca”, abyśmy mogli zrozumieć niewypowiedziany dar, którym nas obdarzył, gdy dał swego Syna.

(3) Bóg dał nam Swoje Święte Słowo.

Duch Święty inspirował jego pisarzy do tego, co możemy czytać i słyszeć i poznać miłość, którą Bóg ma do nas, „kiedy byliśmy jeszcze  grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rz.5:8). Nie mogliśmy mieć Syna jako Zbawiciela dopóki Bóg nam Go nie dał. Nie mogliśmy zrozumieć daru Boga, dopóki Duch Święty nie przyszedł ożywić nas i nauczyć nas, a uczynił to przez Słowo.

D.M. - Ile jest w Chrystusie dla nas, którzy wierzymy?

M.R. - W Nim zamieszkała „cała pełnia Bóstwa cieleśnie” – pełnia życia, sprawiedliwości, uświęcenia, odkupienia, tytuł do nieba i niebiańska godność; wszystko, czego Bóg od nas chce i wszystko, czego my chcemy od Boga, dał w osobie Chrystusa.

D.M. – Ile czasu zajmuje Bogu usprawiedliwienie grzesznika?

M.R. – Ile czasu? W chwili, gdy Go przyjmujemy, otrzymujemy upoważnienie do zapisania się wśród dzieci Bożych i jesteśmy, wtedy i tam, usprawiedliwieni ze wszystkiego. Okres całkowitego usprawiedliwienia nie zabiera dużo czasu. Niektórzy twierdzą, że widzą trudność w różnorodności sposobów, w jakie grzesznik jest usprawiedliwiony przed Bogiem: (1) Usprawiedliwiony przez Boga; (2) Usprawiedliwiony przez Chrystusa; (3) Usprawiedliwiony Jego Krwią; (4) Usprawiedliwiony z łaski; (5) Usprawiedliwiony przez wiarę; (6) Usprawiedliwiony z uczynków.

Usprawiedliwienie odnosi się do sądu sprawiedliwości. Wyobraźmy sobie grzesznika stojącego przed sądem Bożym, przed sądem sumienia i przed sądem bliźnich, oskarżonego o tysiąc przestępstw.

(1)    Oto Sędzia: to jest Bóg, który sam może potępić lub usprawiedliwić: „Bóg usprawiedliwia”. To jest usprawiedliwienie przez Boga.

(2)    Oto Adwokat, który pojawia się w sądzie dla grzesznika; doradca, orędownik: to jest Chrystus. „Usprawiedliwiony przez Chrystusa”.

(3)    Następnie należy rozważyć podstawę i powód, dla którego Adwokat wnosi sprawę przed Sędziego. To jest zasługa Jego własnej drogocennej Krwi. To jest usprawiedliwienie przez Jego Krew.

(4)    Następnie musimy pamiętać o prawie, które stosuje Sędzia. Prawo uczynków? Nie, prawo łaski i wiary. To jest usprawiedliwienie z Jego łaski.

(5)    A teraz sam sędzia ogłasza wynik. „Niech będzie wam wiadome, że przez tego Człowieka jest wam głoszone odpuszczenie grzechów; i przez Niego wszyscy, którzy wierzą, są usprawiedliwieni ze wszystkiego". Teraz, po raz pierwszy, grzesznik na ławie oskarżonych poznaje ten fakt. To jest usprawiedliwienie przez wiarę.

(6)    Od tego momentu usprawiedliwiony człowiek opuszcza ławę oskarżonych. Nie wraca do swojego więzienia ani do swoich łańcuchów. Wychodzi z sądu jako usprawiedliwiony człowiek, a wszyscy ludzie, przyjaciele i wrogowie, są świadomi, że jest wolny. To jest "usprawiedliwienie z uczynków".

D.M. – Kiedy człowiek mówi: „Nie mogę znaleźć pokoju”. Jakbyś sobie z tym poradził?

M.R. – W rzeczywistości ten człowiek szuka niewłaściwej rzeczy. Nie szukam pokoju. Ja szukam Chrystusa i dostaję pokój w Nim. Niektórzy ludzie kładą pokój w miejsce Chrystusa. Inni kładą pokutę lub swoje modlitwy w miejsce Chrystusa. Cokolwiek byś położył w miejsce Chrystusa lub pomiędzy grzesznika a Chrystusa, to jest to położone w niewłaściwym miejscu. Kiedy dostanę Chrystusa, posiądę w Nim wszystko, co należy do Niego, mojego Zbawiciela.

D.M. – Niektórzy myślą, że nie mogą być chrześcijanami dopóki nie zostaną uświęceni.

M.R. – Chrystus jest moim Uświęceniem tak samo jak moim Usprawiedliwieniem. Nie mogę być uświęcony inaczej jak przez Jego krew. W Księdze Wyjścia znajduje się wspaniały fragment. Najwyższy kapłan reprezentuje tam obraz Jezusa Chrystusa. Na czele mitry arcykapłana, gdy stał przed Bogiem, miała być umieszczona płyta ze szczerego złota i wyryte na niej jak na pieczęci słowa: „Poświęcony JHWH". (Zrobisz też diadem ze szczerego złota i wyryjesz na nim jak na pieczęci napis: Poświęcony JHWH. 2Mojż.28:36). Moja wiara widzi tą płytę na czele mitry na czole mojego Arcykapłana w niebie. „Aaron będzie miał na czole, ponieważ Aaron będzie nosił uchybienia popełnione przy świętych ofiarach, które składają synowie izraelscy przy wszystkich swoich świętych darach. I będzie zawsze na jego czole dla zjednania im łaski JHWH.” 2Mojż. 28:38). To było dla dawnego Izraela! To na czole Jezusa Chrystusa jest dla mnie. Tak - dla mnie, "abym mógł być przyjęty przed Bogiem". Kiedy wierzę w tę prawdę, oczyszcza ona moje serce, działa na moje uczucia i moje pragnienia; i staram się chodzić z Nim, ponieważ On jest moim Uświęceniem przed Bogiem, tak jak ufam Mu jako mojemu Usprawiedliwieniu - ponieważ przelał Swoją krew za mnie.

D.M. – Co to jest: wierzyć w Jego imię?

M.R. - Jego imię jest Jego samoobjawieniem. Dowiadujemy się, że jest to w Księdze Wyjścia. Mojżesz był na górze z Bogiem, a On pokazał mu cudowne rzeczy dobroci i miłości. I Mojżesz powiedział: „O Boże, pokaż mi swoją chwałę!”, a Bóg odpowiedział: „Sprawię, że cała moja dobroć przejdzie przed tobą”. Więc umieścił Mojżesza w rozpadlinie skały i ogłosił imię JHWH: „Jestem, Który Jestem, Bóg miłosierny i łaskawy, cierpliwy i bogaty w dobroć i prawdę; zachowujący łaskę dla tysięcy, przebaczający nieprawość, przestępstwo i grzech” - oto jest, korzeń i gałąź „i to w żaden sposób nie oczyści winnego”. To jest Jego imię, a Swojej chwały nie odda nikomu innemu: a wierzyć w imię JHWH to właśnie schronić się pod Jego obietnicami.

D.M. – Co to jest „przyjąć Królestwo Boga jak małe dziecko”?

M.R. – Otóż, nie wierzę, że małe dziecko jest niewinnym tworem. Według mnie to znaczy, że mamy przyjąć je we wszystkich naszych potrzebach i bezradności. Małe dziecko jest najbardziej zależną istotą na ziemi. Wszystkie jego zasoby są w miłości jego rodziców: wszystko, co może zrobić, to płakać; a jego potrzeby tłumaczą znaczenie matczynemu sercu. Jeśli zinterpretujemy jego język, to oznacza on: „Matko, obmyj mnie, nie umiem się umyć. Matko, ubierz mnie, jestem nagi i nie umiem się ubrać. Matko, nakarm mnie, nie mogę się nakarmić. Matko, noś mnie, nie umiem chodzić”. Jest napisane: „Choćby ojciec i matka mnie opuścili, Bóg jednak mnie przygarnie” (Ps. 27:10). To jest przyjęcie Królestwa Bożego jak małe dziecko - przyjście do Jezusa w naszej bezradności i powiedzenie: „Jezu, obmyj mnie!” „Ubierz mnie!” „Nakarm mnie!” „Nieś mnie!” „Ratuj mnie, Jezu, albo zginę”.

D.M. - Wielu mówi, że zamierzają spróbować. Co byś powiedział takim osobom?

M.R. – Bóg nie chce, żeby żaden człowiek „próbował”. Jezus już spróbował. On nie tylko spróbował, ale odniósł sukces. „Wykonało się”. Uwierz w Niego, który „położył kres grzechom, dokonując pojednania za nieprawość, kończąc występek i wprowadzając wieczną sprawiedliwość”.

D.M. – Jeśli ludzie mówią, że zamierzają spróbować, co byś im powiedział?

M.R. - Powinienem powiedzieć, żeby zamiast próbowania postawili ufność; zamiast zwątpienia — wiarę; i powinienem namawiać ich, aby przyszli do Chrystusa tacy, jacy są, zamiast czekać, aż będą lepsi. Teraz nie ma nic między Bogiem Ojcem, a biednym grzesznikiem, jak tylko Jego Syn - Jezus Chrystus; a Chrystus odrzucił grzech, abym mógł być złączony z Nim. „Kto zaś łączy się z Właścicielem, jest z nim jednym duchem (1Kor.6:17)”; „…gdzie zaś Duch Właściciela, tam wolność (2Kor. 3:17)”.

D.M. - Ostatnią rzeczą, z którą musi się zmierzyć niespokojny badacz, są jego uczucia. Są tu setki osób bardzo spragnionych pewności, że są bezpieczni w Królestwie; ale uważają, że nie mają właściwego rodzaju uczuć. Jakiego rodzaju uczucia powinni mieć?

M.R. - Myślę, że jest kilku obecnych, którzy mogą powiedzieć, że znaleźli błogosławieństwo w spotkaniach po nabożeństwie dzięki jednemu wersetowi Pisma Świętego. Zacytuję go jako odpowiedź na pytanie Dwight’a Moody'ego. „Kto wśród was boi się Boga Jestem, niech słucha głosu Jego sługi. Kto chodzi w ciemności i nie jaśnieje mu promień światła, ten niech zaufa imieniu JHWH i niech polega na swoim Bogu!” (Iz.50:10). Niektórzy z was mogą chodzić w ciemności i tak się właśnie czuć. A jakie jest Boże przykazanie? „...ten niech zaufa imieniu JHWH i niech polega na swoim Bogu”. Jeśli mam zaufać Bogu w ciemności, to mam zaufać Mu wszędzie.

D.M. - Czy zatem radziłbyś im, aby zaufali Bogu, niezależnie od tego, czy mają właściwe uczucia czy nie?

M.R. – Gdybym miał przez chwilę pomyśleć o moich uczuciach, byłbym jednym z najnędzniejszych ludzi na tej sali dzisiejszego wieczoru. Moje uczucia są uczuciami grzesznej, zepsutej natury. Mam po prostu wierzyć w to, co mówi mi Bóg, pomimo moich uczuć. Wiara jest „przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy[3]” (Hbr. 11:1), i mógłbym też dodać, „dowodem rzeczy nieodczuwalnych”.

D.M. – Niektórzy mogą powiedzieć, że wiara jest darem od Boga: i wtedy oni muszą czekać aż Bóg udzieli im wiary.

M.R. – „Wiara tedy jest ze słuchania” (Rz. 10:17). Słowo Boga jest środkiem, przez który wiara do nas przychodzi. Bóg dał nam Chrystusa, a On daje nam Swojego Ducha i Swoje Słowo. Po co czekać? Bóg da wiarę człowiekowi, który czyta Jego Słowo i szuka Jego Ducha.

D.M. - Na co więc powinni czekać?

M.R. – Nie wiem o niczym, na co musieliby czekać. Bóg powiedział: „Przyjdź teraz; Uwierz teraz”. Nie, nie, nie ma nic, na co trzeba by czekać. Bóg dał nam wszystko co miał do dania, a im szybciej to weźmiemy tym lepiej.

D.M. – Być może niektórzy z nich myślą, że mają zbyt dużo grzechów, żeby pozwoliły na ich przyjście.

M.R. – Jezus  Chrystus odrzucił grzech przez złożenie ofiary z Siebie Samego. „Jak daleko jest wschód od zachodu, tak oddalił od nas występki nasze” (Ps.103:12). Dlaczego Mu nie wierzymy? Jezus powiedział, że „uczynił koniec grzechom”. Dlaczego Mu nie wierzymy? Czy On jest kłamcą?

D.M. – Czy niewiara jest grzechem?

M.R. – Jest korzeniem wszelkiego grzechu.

D.M. - Czy człowiek ma siłę, żeby uwierzyć w te rzeczy, jeśli zechce?

M.R. – Kiedy Bóg daje przykazanie, to znaczy, że dzięki Jego łasce możemy je wykonać.

D.M. – Co rozumiesz przez „przyjście” do Chrystusa?

M.R. – Uwierzenie w Niego. Gdybym przygotował wielką ucztę w tej sali jutro wieczorem i powiedział, że każdy człowiek, który przyjdzie na nią będzie miał wielką ucztę i poza tym pięciofuntowy banknot, nie będzie wtedy żadnych wątpliwości, co oznacza „przyjście”. Bóg przygotował wielką ucztę. Wysłał swoich mówców, by zaprosili wszystkich do przyjścia; i nie ma nic do zapłacenia.

D.M. – Jaki jest pierwszy krok?

M.R. – Uwierzyć.

D.M. – W co uwierzyć?

M.R. – W Boże zaproszenie, Boże obietnice, Boże zaopatrzenie. Uwierzmy w wierność Tego, który nas wzywa. Czy Bóg zamierza nas wyśmiać i stroić z nas żarty? Gdyby to uczynił jednemu człowiekowi, uciszyłoby to wszystkie harfy w niebie.

D.M. – Przypuśćmy, że ludzie rzeczywiście „przyszli”, ale zaraz następnego dnia upadli w grzech?

M.R. – Niech znowu powrócą. Bóg powiedział, że mamy przebaczyć do siedemdziesiąt razy siedem. Czy myślicie, że wielki Bóg uczyniłby mniej niż przykazał nam uczynić?

D.M. - Jeśli naprawdę przyjdą, czy będą mieli pragnienie, by robić to, co robili wcześniej?

M.R. – Jeśli człowiek rzeczywiście przyjmie Chrystusa do swojego serca, to doświadczy „mocy wyrzucania z siebie nowego uczucia”. Diabeł może kusić go do grzechu, ale grzech straci swoją atrakcyjność. Człowiek odkrywa, że nie opłaca się zasmucać Bożego Ducha Świętego.

D.M. – Co byś radził czynić nowo nawróconym?

M.R. – Kiedy byliście bardzo małymi dziećmi, jeśli byście nie mieli mleka, ani ubrania, ani odpoczynku, to nie pożylibyście zbyt długo. Teraz jesteście rezultatem opieki waszych mam i ojców. Kiedy rodzi się człowiek w Bożej rodzinie, to ma on życie, ale potrzebuje pokarmu. „…nie  samym chlebem człowiek żyć będzie…” (5Mojż.8:3; Mt.4:4; Łk.4:4). Jeśli nie będziecie karmić się Bożymi obietnicami, nie będziecie użyteczni w służbie dla Boga. I w ogóle będzie dobrze, jeśli wkrótce wasze życie nie umrze całkowicie. Następnie, potrzebujecie ćwiczenia się. Jeśli tylko będziecie przyjmowali pokarm, a nie będziecie pracowali, to wkrótce będziecie cierpieli z powodu tego, co mógłbym nazwać duchową apopleksją[4] . Gdy zdobędziecie obietnicę, idźcie i powiedzcie o tym innym. Najlepszą drogą do zdobycia pomocy dla mnie samego jest pójść i próbować pomóc innym. Jest jedna wspaniała obietnica, o której młodzi uczniowie nie powinni zapominać: „Kto podlewa, sam będzie podlany.”

D.M. – Od czego powinni zacząć?

M.R. – Wierzę, że na trybunach znajdują się bogate damy i bogaci dżentelmeni. Kiedy tacy ludzie są pociągnięci do Jezusa, to mają skłonność do wstydzenia się, aby mówić o zbawieniu swoim starym towarzyszom. Jeśli chrześcijańska dama pójdzie między inne damy, a chrześcijański dżentelmen pomiędzy dżentelmenów jego własnej klasy, i tak dalej, powinniśmy zobaczyć wielkie dzieło dla Chrystusa. Każdy z was ma jakichś przyjaciół lub krewnych, na których możecie mieć lepszy wpływ niż ktokolwiek inny. Rozpocznijcie od nich, a Bóg da wam taką zachętę do pracy, że nie będziecie mogli dłużej usiedzieć w domu, ale wyruszycie do pracy na zewnątrz.

D.M. – Dobrym miejscem do rozpoczęcia pracy może być kuchnia, nieprawdaż? Początek od małych spotkań kuchennych. Niech ktoś z was zbierze piętnaście lub dwadzieścia mam razem i poprosi, żeby przyszły ze swoimi małymi dziećmi. Zaśpiewajcie kilka z tych słodkich hymnów, przeczytajcie kilka wersetów z Biblii, trzymajcie swoje usta otwarte, a zobaczycie, że strumienie zbawienia będą wytryskać wokoło. Zawsze uważam, że każdy nawrócony powinien od razu być dobry dla tuzina innych.

M.R. – Pozwólcie, że opowiem mały incydent z mojego własnego doświadczenia. Raz poproszono mnie, żebym przyszedł zobaczyć się ze znamienitym człowiekiem i opowiedział mu o Chrystusie. On się mnie nie spodziewał i gdybym to wiedział, być może nie miałbym wiary, żeby w ogóle iść. Kiedy przyszedłem był bardzo zły i bliski tego, żeby wyrzucić mnie z domu. To był starszy człowiek, który miał jedną małą córeczkę. Kilka tygodni później udał się na kontynent, a wraz z nim jego córka. Pewnego dnia, kiedy był bardzo chory zobaczył, jak jego córka patrzy na niego, a wielkie łzy ściekają po jej policzkach. „Moje dziecko” powiedział, „dlaczego płaczesz?” „Och, tato, ty nie kochasz Jezusa Chrystusa, boję się, że pójdziesz do piekła”. „Dlaczego tak mówisz?” „Czy nie pamiętasz jak Wielebny Rainsford zadzwonił, żeby się z tobą zobaczyć, byłeś bardzo niegrzeczny dla niego? Nigdy nie widziałam cię tak rozgniewanego, a on chciał tylko porozmawiać z tobą o Jezusie.” „Tak, moje dziecko, ty poczytaj mi o Jezusie.” Jeśli ten człowiek poszedł do nieba - nie mówię czy poszedł czy nie - jedyne światło, jakie miał, dostał od swojej małej córeczki. Zabierz się do pracy, chociaż nie umiesz przewidzieć, jaki może być wynik, dzięki błogosławieństwu Boga.

 

Synowie Boga, umiłowani w Jezusie

Och, cudowne słowo łaski!

W Swoim Synu Ojciec nas widzi,

I jako synom daje nam miejsce.

 

Błogosławiona moc teraz jasno promieniująca-

Na naszego Boga wkrótce będziemy patrzeć:

I w świetle niebiańskiego blasku

Ujrzymy twarz naszego Zbawiciela.

 

Przez moc łaski przemieniającej

Będziemy wtedy nosić Jego obraz;

Chrystusa wypełniającego Swoje obiecane słowo,

Będziemy wtedy dzielić Jego chwałę."

 

 

 

El Nathan

 

 

II. Jak stać się chrześcijaninem?

Dwight Moody (D.M.) – Wielebny Rainsford, jak ktoś może zrobić miejsce w swoim sercu dla Chrystusa?

Wiel. M. Rainsford (M.R.) – Po pierwsze, czy my rzeczywiście chcemy, żeby Chrystus był w naszych sercach? Jeśli chcemy, to najlepszą rzeczą będzie poproszenie Go, aby przyszedł i Sam zrobił sobie miejsce. On z pewnością przyjdzie i zrobi to. „Wszystko mogę w Tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie,” (Flp.4:13), „beze Mnie nic uczynić nie możecie” (J.15:5).

D.M. - Czy Chrystus wypędzi świat, jeśli przyjdzie?

M.R. - Opowiedział przypowieść na ten temat. „Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego pałacu (serca biednego grzesznika), jego dobra są w pokoju. Lecz gdy mocniejszy od niego przyjdzie na niego i pokona go, zabierze mu całą jego zbroję, w której pokładał ufność (niewiarę, błędne poglądy na temat Boga, światowość i miłość do grzechu) i podzieli jego łupy”. Ponieważ Chrystus pragnie ustawić Swój tron w sercu, diabeł strzeże serca - dopóki Chrystus go nie wypędzi.

D.M. – Jakie jest znaczenie obietnicy? – „Tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” (J.6:37).

M.R. – Myślę, że często kładziemy akcent na złe słowo. Ludzie są zatroskani o to, w jaki sposób mają przyjść, podczas gdy powinni położyć akcent na Tego, do Którego zamierzają przyjść. „Tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” bez względu na to jak przyjdzie. Pamiętam, jak słyszałem o tym incydencie na spotkaniu po nabożeństwie. Pewien dżentelmen rozmawiał z zaniepokojonym pytającym, mówiąc mu, aby przyszedł do Chrystusa i aby zaufał Chrystusowi; ale człowiek ten, jak się wydawało, nie znalazł pocieszenia. Powiedział, że to właśnie w tym znalazł swoją trudność. Po pewnym czasie przyszedł inny przyjaciel i przemówił do zaniepokojonego. Powiedział tylko: „Przyjdź do CHRYSTUSA; zaufaj CHRYSTUSOWI”. Człowiek zrozumiał to w minutę. Poszedł i powiedział pierwszemu dżentelmenowi: „Teraz widzę drogę zbawienia”. „Powiedz mi, co powiedział ci ten człowiek?” „Cóż, powiedział mi, abym zaufał Chrystusowi”. „To właśnie i ja tobie mówiłem”. „Nie, ty kazałeś mi zaufać Chrystusowi i przyjść do Chrystusa; on kazał mi zaufać Chrystusowi i przyjść do Chrystusa. To zrobiło całą różnicę.

D.M. – Co Chrystus miał na myśli przez słowo „precz[5]”?

M.R. – To znaczy, że jeśliby grzechy wszystkich grzeszników na ziemi i wszystkie diabły z piekła były na twojej duszy, to On cię nie odrzuci. Nawet w zasięgu wszechwiedzy Boga nie ma powodu, dla którego Chrystus odrzuciłby jakiegoś biednego grzesznika, który przychodzi do Niego po przebaczenie.

D.M. - Czym jest zbawienie, które Chrystus przyszedł ogłosić i którym chce obdarzyć?

M.R. – Wybawienie nas z mocy ciemności i bezdennej głębiny i posadzenie na tronie chwały. To jest zbawienie od śmierci i piekła, przekleństwa i zagłady. Ale to tylko połowa zbawienia. To jest również zbawienie do Boga i światła, i chwały, i czci, i nieśmiertelności; zbawienie z ziemi do nieba.

D.M. – Jeśli przyjaciele tu zebrani nie przyjdą i nie wezmą tego zbawienia, jaki będzie prawdziwy powód?

M.R. – Albo bardzo lubią jakiś grzech, którego nie mają zamiaru porzucić albo nie wierzą, że są w zgubionym stanie i pod przekleństwem Boga, i dlatego nie czują potrzeby Tego, który „przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Albo nie wierzą obietnicom Boga. Pytam czasami jakiegoś człowieka „Dobry przyjacielu, czy jesteś zbawiony!” „Cóż, nie, nie jestem zbawiony.” „Czy jesteś zgubiony?” „Och, Bóg przebaczy! Nie jestem zgubiony.” „Gdzie w takim razie jesteś, skoro nie jesteś ani zbawiony ani zgubiony?” Niech Bóg obudzi nas na fakt, że wszyscy jesteśmy w jednym lub drugim stanie!

D.M. – A co, jeśli któryś z nich popadnie w grzech po przyjściu do Chrystusa?

M.R. - Bóg zatroszczył się o grzechy swego ludu, popełnione po tym, jak przyszli do Chrystusa, tak samo jak o grzechy popełnione przed przyjściem do Niego. Chrystus „może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi” (Hbr.7:25). „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1J.1:8-9). …Ponieważ „…jeśliby kto zgrzeszył, mamy Orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze,” (1J.2:1-2). On zatroszczy się o nasze grzeszne, wypróbowywane i kuszone „ja”, jeśli Mu zaufamy.

D.M. – Czy nie jest powiedziane, że jeśli grzeszymy rozmyślnie po otrzymaniu poznania prawdy, „nie ma już dla nas ofiary za grzechy”? (Hbr.10:26)

M.R. – Tak. Paweł napisał to w swoim liście do Hebrajczyków. Niektórzy z nich lekceważyli krew Chrystusa, powracając do obrazów i cieni Prawa Lewickiego i ufając, że spełniony rytuał zapewni im zbawienie. Paweł nie odnosi się do zwykłego popełnienia grzechu. Przez świadome grzeszenie on rozumie, jak zresztą wyjaśnia, „deptanie Syna Bożego” (Hbr.10:29) oraz całkowite i ostateczne odstępstwo od Chrystusa. Ci, którzy odrzucają lub lekceważą Go nie znajdą innej ofiary za trwanie w grzechu. Przed przyjściem Chrystusa ceremonie żydowskie były cieniami nadejścia dobrych rzeczy, natomiast Chrystus był ich istotą. Ale teraz, gdy przyszedł, aby zgładzić grzech przez ofiarę z Samego Siebie, nie ma innej ofiary za grzech dla tych, którzy Go odrzucają. Bóg nie pośle innego Zbawiciela i nie ma kolejnego zadośćuczynienia, nie ma drugiego „źródła, które byłoby otwarte dla grzechu i nieczystości”. Odrzucającym zbawienie przez Chrystusa nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko „pełne trwogi oczekiwanie sądu”.

D.M. – Są pewnie tacy, którzy powiedzą, że nie wiedzą czy mają właściwy rodzaj wiary.

M.R. – Bóg nie pyta nas czy mamy właściwy rodzaj wiary. On wskazuje nam właściwą rzecz do wierzenia, a właściwą wiarą jest wierzyć we właściwą rzecz, nawet w to, co Bóg nam powiedział i obiecał. Jeśli powiem ci, Dwight Moody, że wczoraj wieczorem znalazłem śpiewnik, to uwierzysz mi, prawda?

D.M. Tak.

M.R. Przypuśćmy, że powiedziałbym, że to była cenna rzecz, którą straciłeś poprzedniej nocy, uwierzyłbyś mi tak samo. Nie ma różnicy w rodzaju wiary; różnica polega na tym, w co się wierzy. Kiedy Syn Boży mówi mi, że umarł za grzeszników, jest to fakt, którego moja wiara może się uchwycić: sama wiara nie jest czymś, co należy rozważać. Nie patrzę na swoją rękę, kiedy biorę prezent i nie zastanawiam się, jakiego rodzaju jest to ręka. Patrzę na prezent.

D.M. – Co z tymi ludźmi, którzy mówią, że ich serca są zbyt twarde i nie mają miłości do Chrystusa?

M.R. – Oczywiście są twarde i zimne. Żaden człowiek nie pokocha Chrystusa dopóki nie uwierzy, że Chrystus go kocha. „Miłujemy Go, gdyż On pierwszy nas umiłował” (1J.4:19). To miłość Boga rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego dokonuje zmiany.

D.M. – Paweł powiedział, że został „ukrzyżowany wraz z Chrystusem”. Co on miał na myśli?

M.R. – Och, to wspaniały tekst! Dzięki Bogu, zostałem „ukrzyżowany z Chrystusem.” Krzyż Chrystusa reprezentuje śmierć z powodu grzesznika, który złamał Boże prawa. Kiedy Chrystus został ukrzyżowany, każdy członek Jego ciała był ukrzyżowany: a każdy kto był lub jest lub będzie wierzącym jest członkiem ciała Chrystusa, Jego krwi i Jego kości. Znowu czytamy: „I jeśli jeden członek cierpi, cierpią z nim wszystkie członki; a jeśli doznaje czci jeden członek, radują się z nim wszystkie członki. Wy zaś jesteście ciałem Chrystusowym, a z osobna członkami” (1Kor. 12:26-27). Zatem, kiedy Chrystus został ukrzyżowany dla grzechu, ja także zostałem ukrzyżowany w Nim i teraz jestem martwy, nie ma mnie, jeśli chodzi o moje stare ja. Już cierpiałem za grzech w Nim. Tak, jestem umarły i pogrzebany z Chrystusem. To jest wielka prawda, której Paweł się trzymał. Jestem martwy jako grzesznik w oczach Boga. Jak napisano, „umarłem dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do Tego, który został wzbudzony z martwych, abym owoc wydawał dla Boga.”. „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”, a sam Bóg nakazuje mi tak traktować moją pozycję przed Nim jako Jego wierzącego dziecka. „Co bowiem umarło dla grzechu, raz na zawsze umarło, co zaś żyje, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Właścicielu naszym.” (Rz.6:10-11).

D.M. - Czy człowiek nie powinien dużo pokutować, zanim przyjdzie do Chrystusa?

M.R. – „Dużo pokutować!” Nie sądzę, żeby jakiś człowiek pokutował w prawdziwym sensie tego słowa, zanim nie pokocha Chrystusa i znienawidzi grzech. W Biblii jest wiele przykładów fałszywej skruchy. Mówiono nam, że faraon pokutował, kiedy sąd Boga przyszedł na niego, i powiedział: „Zgrzeszyłem”. Ale skoro tylko sąd minął, powrócił do swojego grzechu. Czytamy, że Balaam powiedział: „Zgrzeszyłem”. A jednak „ukochał zapłatę za czyny nieprawe.” Kiedy Saul stracił swoje królestwo, pokutował i stwierdził: „Zgrzeszyłem”. Kiedy Judasz Iskariota odkrył, że zrobił wielki błąd, powiedział: „Zgrzeszyłem, gdyż wydałem krew niewinną”, zatem poszedł „na miejsce swoje.” Niewiele bym dał za te skruchy. Wolałbym raczej skruchę Piotra: kiedy Chrystus spojrzał na Swojego upadłego świętego, jego serce się złamało, wyszedł i gorzko zapłakał. Albo syna marnotrawnego: kiedy objęły go ramiona jego ojca, a ojcowski pocałunek spoczął na jego policzku, powiedział „Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim”.

D.M. – Jakie jest twoje prawo do nieba?

M.R. – Osoba, Życie, Śmierć i Sprawiedliwość Boga – człowieka, Syna Boga, mojego Zastępcy i mojego Zbawiciela.

D.M. – Jak je uzyskałeś?

M.R. – Przez przyjęcie Go. „Tym zaś, którzy Go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Boga, tym, którzy wierzą w imię Jego” (J.1:12)

D.M. – Co jest twoją kwalifikacją do nieba?

M.R. - Duch Święty mieszkający w moim sercu jest moją zdatnością do nieba. Muszę się tam tylko dostać, a dzięki temu wielkiemu darowi mam do tego wszelkie upodobania i zdolności: Mam oczy, by kontemplować niebo, mam uszy dla niebiańskiej muzyki i potrafię mówić językiem niebiańskiego kraju. Duch Święty we mnie jest moją zdolnością i kwalifikacją do wspaniałego dziedzictwa, dla którego Syn Boży mnie odkupił.

D.M. - Czy dokonałbyś rozróżnienia między dziełem Chrystusa dla nas, a dziełem Ducha w nas?

M.R. – Dziełem Chrystusa dla mnie jest spłacenie mojego długu, danie mi miejsca w domu mojego Ojca, miejsca synostwa w rodzinie mojego Ojca. Pracą Ducha Świętego we mnie jest uczynienie mnie odpowiednim dla Jego towarzystwa.

D.M. – Rozróżniasz zatem, co jest pracą Ojca, pracą Syna i pracą Ducha Świętego.

M.R. – Dzięki niech będą Bogu, mam ich wszystkich i potrzebuję ich wszystkich – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Czytam, że mój Niebiański Ojciec wziął moje grzechy i włożył je na Chrystusa; „JHWH Jego dotknął karą za winę nas wszystkich” (Iz.53:6). Nikt inny nie miał prawa ich dotknąć. Dlatego potrzebuję Syna, który „grzechy moje sam w ciele swoim poniósł na drzewo”. Potrzebuję też Ducha Świętego. Nie powinienem nic wiedzieć o tym wielkim zbawieniu ani o nie w ogóle zabiegać, gdyby Duch Święty nie przyszedł i nie opowiedział mi całej historii oraz nie dał łaski, żeby w nią uwierzyć.

D.M. – Co to znaczy, kiedy mówi się nam, że Chrystus zbawia „do końca”?

M.R. – To jest kolejna wielka prawda. Niektórych ludzi dręczy myśl, że nie będą w stanie wytrwać, jeśli przyjdą do Chrystusa. Na świecie jest tak wiele krętych dróg, pułapek i sideł; jest moc ciała i sidła diabła. Obawiają się więc, że nigdy nie wrócą do domu. Myśl tego fragmentu jest następująca. Przypuśćmy, że znajdujesz się na szczycie jakiejś wspaniałej góry, bardzo wysoko. Spoglądasz w stronę zachodzącego słońca i widzisz wiele rzek, wiele krajów a między nimi wiele jałowych pustkowi. Chrystus jest w stanie zbawić cię spośród nich wszystkich i ponad nimi, na zewnątrz poza nie, aż do końca.

D.M. - Przypuśćmy, że przyszedł tu człowiek, który właśnie wyszedł z więzienia: przez całe życie upadał, upadał, aż się zniechęcił. Czy Chrystus może go całkowicie od razu zbawić?

M.R. - Chrystusowi jest tak samo łatwo zbawić człowieka niosącego na sobie ciężar dziesięciu tysięcy grzechów i wszystkich jego łańcuchów wokół niego, jak zbawić człowieka z jednym grzechem. Pismo mówi, że jeśli człowiek popełnił wykroczenie w jednym punkcie, winien jest wszystkiego.

D.M. – Jeśli człowiek otrzyma przebaczenie, to czy wyjdzie i jutro zrobi to samo?

M.R. – Cóż, mam nadzieję, że nie. Mogę tylko powiedzieć, że jeśli to zrobimy, będziemy mądrzejsi o to doświadczenie. Uczyniłem wiele rzeczy, których nie powinienem był uczynić, zanim Właściciel nie objawił Samego Siebie mojej duszy. Szedłem w tył i w przód, ale zawsze odkrywałem, że nie popłaca, gdy robię coś, co zasmuca mojego Ojca Niebieskiego. Myślę, że On czasami pozwala nam zakosztować goryczy tego, czym jest odejście od Niego. I jest to jeden z wielu sposobów, przez które Bóg chroni nas przed upadkiem.

D.M. - Co uważasz za większy grzech spośród grzechów?

M.R. – Słowo Boga mówi nam, że jest tylko jeden grzech, o którym może nas przekonać jedynie Bóg. Jeśli poderżnę gardło człowiekowi lub ukradnę, Bóg nie musi mnie przekonywać, że jest to grzech. Ale potrzeba mocy Ducha Świętego, aby przekonać mnie, że nieprzyjęcie Chrystusa, niekochanie Chrystusa, niewierzenie w Chrystusa jest grzechem grzechów, korzeniem grzechów. Chrystus mówi: „A Duch Święty, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu … gdyż nie uwierzyli we Mnie.”

D.M. – Co rozumiesz przez Słowo Boga?

M.R. – Syn Boga jest wcielonym Słowem Boga. Biblia jest zapisanym Słowem Boga. To pierwsze jest Słowem Boga w mojej naturze, to drugie jest Słowem Boga na moim języku.

D.M. - Jeśli człowiek przyjmie Słowo Boże do swego serca, jakiż pożytek z tego odniesie, właśnie tutaj, dziś wieczorem?

M.R. – Ojciec i Syn uczynią sobie miejsce zamieszkania w nim i stanie się on świątynią Ducha Świętego. Gdzie on idzie, tam idzie cała Trójca i wszystkie obietnice są jego. „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt.4:4).

D.M. – Kim jest ten, kto osądza człowieka jako niegodnego życia wiecznego?

M.R. – On sam!!! W trzynastym rozdziale Dziejów Apostolskich jest werset warty zapamiętania: „Wam to najpierw miało być opowiadane Słowo Boże, skoro jednak je odrzucacie i uważacie się za niegodnych życia wiecznego, przeto zwracamy się do pogan” (DzAp.13:46). Bóg nie uważa nas za niegodnych. On dał Swojego Syna dla naszego zbawienia. Kiedy człowiek odrzuca Słowo Boga od siebie i odmawia przyjęcia Chrystusa do swojego serca, wtedy uważa siebie za niegodnego zbawienia.

D.M. – Rozumiem, zatem, że jeśli człowiek odrzuci Chrystusa dzisiejszej nocy, osądza siebie jako niegodnego życia wiecznego?

M.R. – Osądza siebie samego za niegodnego, podczas gdy Bóg nie uważa go za takiego. Bóg mówi, jesteś mile widziany w życiu wiecznym.

D.M. - Jeśli ktoś tutaj chce przypodobać się Bogu dzisiejszego wieczoru, jak może to zrobić?

M.R. - Bóg rozkoszuje się miłosierdziem. Przyjdź do Boga i uznaj Jego miłosierdzie w Chrystusie, a zachwycisz Jego serce.

D.M. – Przypuśćmy, że ktoś powie, że nie jest „wybrany”?

M.R. – Pamiętacie historię kobiety z Kanaanu? Biedna dusza, przeszła długą drogę. Prosiła Jezusa, aby zmiłował się nad jej cierpiącym dzieckiem. Jezus chciał wypróbować jej wiarę i powiedział: „Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela.” (Mt.15:24). To wyglądało tak, jakby Sam Jezus powiedział jej, że nie jest jedną z wybranych. Ale ona podeszła i uczciła Go mówiąc: „Mistrzu, pomóż mi!”. I Jezus pomógł jej wtedy w tamtym miejscu. Nie, nie ma wybrania oddzielającego grzesznika od Chrystusa.

D.M. – Powiedz to jeszcze raz.

M.R. - Nie ma wybrania oddzielającego grzesznika od Chrystusa.

D.M. – Co więc znajduje się miedzy grzesznikiem a Chrystusem?

M.R. – Miłosierdzie!! Miłosierdzie!!

D.M. – Ono przenosi mnie bliżej Chrystusa.

M.R. – Tak blisko, że nie możemy być bliżej. Ale musimy się o to ubiegać. W ewangelii Jana dostaliśmy Bożą naukę na temat wybrania. „A to jest wola Tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wzbudził to w dniu ostatecznym” (J.6:39). On wykona swoje dzieło, możesz na tym polegać. Później w następnym wersecie czytamy: „A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał życie wieczne, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.” To jest część, którą mam wziąć, a kiedy to zrobię, poznam wolę Ojca co do mnie.

D.M. – Co rozumiesz przez „narodzenie na nowo”?

M.R. – Określam je na podstawie tego, co wiem o „starych narodzinach”. Urodziłem się z ludzkich rodziców w ludzkiej rodzinie, zatem należę do rasy Adama co do natury oraz pokrewieństwa i odziedziczyłem odpowiednio: grzech i przekleństwo. Nowe narodzenie jest z mojego połączenia przez wiarę z drugim Adamem. Ono dzieje się przez łaskę, nie z natury. Kiedy przyjmuję Właściciela Jezusa Chrystusa jestem zrodzony z Boga - nie przez pokrewieństwo, ale przez odrodzenie. Tak jak jestem zjednoczony z pierwszym Adamem przez naturę i pokrewieństwo, tak jestem zjednoczony dzięki wierze przez łaskę i odrodzenie z drugim Adamem i odpowiednio dziedziczę całą Jego pełnię.

D.M. -  Jakie jest znaczenie bycia „zbawionym przez Krew?”

M.R. - Pewien dżentelmen zapytał mnie o to w pokoju rozmów: „Co rozumiesz przez przelaną Krew?”. Jest to przelane życie Syna Bożego, utracone jako zadośćuczynienie za grzechy grzeszników.

D.M. - Czy jest ono teraz dostępne?

M.R. - Tak, jak nigdy dotąd.

D.M. - To znaczy, że jest ona tak samo potężna dzisiaj, jak była osiemnaście stuleci temu, kiedy została przelana przez Chrystusa?

M.R. - Jeśli krew Abla wołała o pomstę przeciwko jego zabójcy, o ileż bardziej krew Chrystusa woła o przebaczenie dla wszystkich, którzy o nie błagają! „Oczyszcza (czas teraźniejszy) od wszelkiego grzechu”.

D.M. – Jak dostać wiarę?

M.R. – Przez słuchanie Bożego Słowa. „Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boga” (Rz.10:17).

D.M. – Jak dostać Ducha Świętego?

M.R. – W ten sam sposób co i wiarę. Duch Święty używa Słowa jako rydwanu, na którym dociera do duszy wierzącego. Ewangelia jest nazywana „służbą Ducha”.

D.M. - Czy Słowo Boże jest skierowane do wszystkich tutaj zgromadzonych?

M.R. – „Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów” (Obj.3:22).

D.M. – Co to jest Ewangelia?

M.R. – „Dobra nowina o wielkiej radości, która będzie dla wszystkich ludzi.” Jeśli nasza Ewangelia głosząca życie, przebaczenie i pokój nie ma takiego samego zastosowania do zbawienia najbardziej nikczemnej nierządnicy tutaj, jak i największego świętego w Londynie, to nie głosimy Ewangelii Chrystusa.

D.M. - Jaki powód podaje Pismo Święte, że Ewangelia jest ukryta przed niektórymi?

M.R. – Ewangelia „zasłonięta jest dla tych, którzy giną, w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga” (2Kor.4:3-4). Bóg może otworzyć wszystkie nasze oczy i zabrać zasłonę niewiary, przy pomocy której diabeł może zaślepiać niektórych z nas.

D.M. - Czyż nie ma wielu takich, którzy intelektualnie zgadzają się ze wszystkimi tymi rzeczami, a mimo to nie mają ani mocy, ani życia Bożego?

M.R. – Intelektualna zgoda nie jest wiarą. Nigdy nie spotkałem kogoś, kto rzeczywiście wierzy Słowu Bożemu i nie dostał mocy do wierzenia mu. Ludzie mogą zgadzać się z Bożym Słowem, ale nie twierdzę, że to jest wiara w nie. Nie sądzę, żeby teraz znajdował się tutaj jakiś mężczyzna lub kobieta, którzy rzeczywiście wierzą Ewangelii o łasce Boga, ale nie zostali jej nauczeni przez Ducha Świętego. Mógłbym z łatwością przesłuchać każdego z tych „intelektualnych wierzących”, którzy wyobrażają sobie, że wierzą w Boga, ale tak naprawdę nie wierzą; i załamałby się w ciągu kilku minut.

D.M. – Za kogo zatem umarł Chrystus?

M.R. - Za „bezbożnych”.

D.M. – Dlaczego zbawienie otrzymujemy przez wiarę?

M.R. - Aby mogło być z łaski. „Dlatego jest z wiary, aby mogło być według łaski.”

D.M. – Jak może człowiek poznać, że ma życie wieczne?

M.R. – Jeśli nie traktuje Boga jako kłamcę. Kiedy Bóg mówi nam, to i daje nam życie wieczne w Swoim Synu.

D.M. - Jakie są środki, za pomocą których dokonuje się „nowe narodzenie”, o którym mówiliśmy?

M.R. – „Gdy zechciał, zrodził nas przez Słowo prawdy” (Jak.1:18), „Jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże … a jest to Słowo, które wam zostało zwiastowane.” (1P.1:23 i 25)

 

 

 

Jak cudowna jest miłość Jezusa

Co odkupił nas Swoją krwią!

Przez tą przebłagalną zasługę

Zaniósł nas wprost przed Ojca tron.

Bezgraniczna łaska zbawia,

Zbawcy Imię sławmy więc;

On nadchodzi w Swojej chwale,

Ujrzymy Go już wkrótce!

 

Jak cudowna jest Jezusa miłość

Nasze dusze od śmierci odkupiła!

Dziękujmy Mu, i ciągle uwielbiajmy,

Póki, z miłosierdzia Jego, w piersiach mamy jeszcze siłę.

Czekamy, tylko czekamy

Aż On przyjdzie nasze dusze nieść

Do Domu poza cieniami

Co w Jego niebiańskim Królestwie mieści się.

F.J. Crosby



[1] Wielebny Marcus Rainsford (1820–1897) urodził się w Irlandii i ukończył Trinity College w Dublinie w 1843 roku. W latach 1854-1866 był pastorem (wikariuszem) w Dundalk, a następnie wykonywał posługę w kaplicy Belgrave w Londynie od 1866 do 1897 r. n.e. Odszedł, aby być z Chrystusem, 15 sierpnia 1897 r. w Cromarty, N.B. w wieku 76 lat. Zdolny kaznodzieja Nowego Testamentu, radował się, że może otworzyć pełnię Chrystusa, aby zaspokoić wszelkie potrzeby najciemniejszego grzesznika i najjaśniejszego świętego. Uwielbiał budować swoich słuchaczy korzyściami i skarbami wiecznego przymierza. Przypis tłumacza.

 

[2] Tekst napisany kursywą jest powszechnie znanym polskim tłumaczeniem pieśni „There is a Fountain”(„Jest strumień pełen Świętej Krwi”), której autorami są William Cowper i Lowell Mason.

[3] w angielskim wydaniu Biblii jest: „dowodem rzeczy niewidzialnych” przyp. tłum.

[4]Apopleksja to udar mózgu, przypis tłumacza

[5] w angielskim tłumaczeniu Biblii brzmi to: „w żaden sposób”; (przypis tłumacza)

Jan 14:23