PÓJŚĆ ZA CHRYSTUSEM - 24.09.2016
PÓJŚĆ ZA CHRYSTUSEM - 24.09.2016 - część.4
A więc nasza świadomość jacy powinniśmy być jest w nas. To Duch Święty daje. Ale czy teraz będziemy chcieli z niej korzystać, żeby tak właśnie było, to jest ważne. I dlatego nikt z nas nie jest w stanie oszukać drugiego co do tej sprawy. Możemy oszukiwać co do powodów, że tak jest, ale nie możemy oszukać co do tego jak jest. To nie znaczy, że to już jest potępienie, sąd i koniec. To znaczy, że chodzimy w światłości i Bóg nie chce, żeby sprawa była zakryta, żebyśmy byli oszukani i zwiedzeni.
A więc czy już wyparliśmy się siebie? Wiecie skąd są te wszystkie cielesne rzeczy, kłótnie, waśnie, odszczepieństwa, zwady, gniewy, złości? Wiecie skąd to pochodzi, prawda? Pochodzi z ciała. Takie jest ciało skażone przez grzech. Jeśli coś takiego widzisz w sobie, to nie jest to Chrystus. To jest twoje ciało, uzurpujące sobie prawa do tych rzeczy, do tamtych rzeczy. To jest ciało, to ciało irytuje się, złości. Ten sposób duszy żyjącej jest bardziej według praw świata niż według praw Chrystusowych. Ale właśnie to wszystko ma zginąć, po to wypieramy się siebie. To nie znaczy, że jesteśmy zaraz super wspaniałymi ludźmi. „Wiem po co poszedłem za Jezusem, wyparłem się siebie, jestem już ideał.” Nie. To znaczy, że ja zrozumiałem kim jestem idąc za Jezusem. Kto słucha i rozumie, i zachowuje to, ten wydaje owoc. To jest bardzo ważne gdy uczeń rozumie już dlaczego idzie za tym Nauczycielem, dlaczego idzie za Jezusem. To jest ważne. Osiągnąć to w każdym człowieku, to jest coś pięknego. Wtedy tego człowieka nikt nie musi już pilnować, ten człowiek sam się pilnuje Chrystusa. On już wie, nie da się oderwać od tego Chrystusa. Apostoł Paweł mówi: "Wiem za kim poszedłem, wiem komu zaufałem, nie zawiodę się." On zaczął, On dokończy. Chwała Bogu. To jest ten wspaniały Chrystus. I teraz idąc za Nim codziennie jesteśmy świadomi: "Już nie my". I wszędzie gdzie tylko to "my" próbuje odnowić się, ty musisz coś z tym robić, coś bardzo ważnego.
Jezus mówi dalej:
"I weźmie krzyż swój". "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój". To znaczy swoją śmierć, codzienną śmierć dla tego kim jestem. Wiecie, czyńmy to, a nie będzie problemu, żebyśmy mieli święte relacje ze sobą, i żebyśmy mogli prowadzić święte rozmowy i czynić wspólnie razem święte czyny. Nie będzie problemu. Nie ma znaczenie jak długo ktoś jest wierzący. Możesz mniej czynić od tych, którzy są dłużej, ale wszyscy będziemy czynić te same czyny Chrystusa, może mniej rozwinięte, ale te same. Tak jest małe dziecko, będzie może kiedyś mężczyzną, kobietą. Jest małe, ale dorośnie. A więc czyny Chrystusowe mogą być na tyle widoczne, na ile ty jesteś dojrzały. Ale kiedy dojrzewasz, to coraz bardziej widać te czyny Chrystusowe w twoim życiu i wtedy inni mogą zobaczyć to.
Czy chcesz tego? Czy chcesz być uczniem, który chodzi w światłości, za którego świadczą czyny Chrystusowe? Dla wszystkich jest to otwarte. Nie zależy to od stopnia posiadania, ani od stopnia umiejętności, myślenia, czy cokolwiek innego, bo to i tak musi być Chrystus. A więc spotykamy się w jednym gronie, mówiliśmy o tym. Mamy jedność w śmierci na krzyżu. Jeśli my tą jedność mamy tutaj, to wtedy możemy wejść w jedność należenia do Chrystusa zmartwychwstałego. Jeśli mamy jedność w śmierci - już nie my, lecz Chrystus, wtedy łatwo nam jest żyć ze sobą jak Kościół. Inne są nasze relacje, pragnienia, żeby budować się nawzajem, wzmacniać, posilać. Stąd mamy wielką zachętę, żeby biec dalej za Panem.
Mat. 16,25-27:
„Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego.”
Najlepiej iść za Jezusem w takiej wspaniałej wolności, swobodzie, świadomości – „nie ja, och nie ja, lecz Chrystus, Panie nie ja, lecz Ty.”
Wiecie, to co mówiłem wam o tych bojach, czy o tym paliku, to są chrześcijanie, którzy odpuścili sobie naśladowanie Jezusa. Nie odpuścili sobie bycia chrześcijanami, ale odpuścili sobie naśladowanie Jezusa Chrystusa. Trzeba uważać, żeby nie dołączyć do nich w ich sposobie życia, ponieważ oni w tym czasie są dla siebie niebezpieczni, o tym mówi Słowo Boże. Wiarę zmieszali z nieczystością i wpadli na mieliznę, i tam zostali zatrzymani. Ci chrześcijanie nie mają spokoju już, są niespokojni, są złośliwi, są niechętni. Na tej mieliźnie zaczynają pojawiać się różne rzeczy, bo można powiedzieć, że wpadli na mieliznę, a więc mają już styczność z ziemią, stają się coraz bardziej ziemscy. Jeśli za bardzo zaczniesz koło nich chodzić, możesz też wpaść w to doświadczenie. Albo gorycz, pycha, czy inne rzeczy, które się pojawiają. Tam naprawdę wiele rzeczy wraca, które zostały gdzieś tam stracone. Jeśli człowiek chce ratować się, musi natychmiast znowu wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż i pójść za Jezusem. Nie ma możliwości bazować na starych dniach, że będzie dobrze dzisiaj. Trzeba dzisiaj być z krzyżem, codziennie mamy wziąć swój krzyż i iść za Nim. Niech ta prawda napełnia nas.
2Księga Mojżeszowa 32,25-30:
„A gdy Mojżesz widział, że ten lud jest rozwydrzony, gdyż Aaron dopuścił go do tego rozwydrzenia ku pośmiewisku wobec ich przeciwników, stanął Mojżesz w bramie obozu i zawołał: Kto jest za Panem, do mnie! I zebrali się wokoło niego wszyscy synowie Lewiego. I rzekł do nich: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Przypaszcie każdy swój miecz do boku! Przejdźcie tam i z powrotem od bramy do bramy w obozie i zabijajcie każdego, czy to brat, czy przyjaciel, czy krewny. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza i padło w tym dniu z ludu około trzech tysięcy mężów. Potem rzekł Mojżesz: Wyście dziś wyświęcili siebie samych do służby dla Pana, gdyż nikt z was nie zawahał się wystąpić przeciwko synowi czy bratu swemu. Niech więc udzieli wam dziś dobra. Następnego dnia rzekł Mojżesz do ludu: Popełniliście ciężki grzech, lecz teraz wstąpię ponownie do Pana, może zdołam przebłagać go za wasz grzech.”
Kto jest za Panem, kto jest za Chrystusem w tym zgromadzeniu? Nie za nami, nie za wnoszeniem naszego starego człowieka, nie za Aaronem, który zbudował cielce, nie za Miriam, która się buntowała, ale za Panem. Kto chce Pana? Niech wypiera się codziennie samego siebie, niech bierze swój krzyż na siebie, niech zabija całe stare pokrewieństwo z Adamem. Tam wtedy padło trzy tysiące. Nie wiem ile dzisiaj powinno paść twojego, mojego jeszcze pokrewieństwa. Ile tych rzeczy powinno jeszcze paść dzisiaj? Powinniśmy niszczyć to w formie grzechu, nie mówię, że w formie ludzi, ale w formie grzechu, żebyśmy byli wolni idąc dalej za Jezusem Chrystusem, żebyśmy nie walczyli z braćmi i siostrami, ale walczyli przeciwko staremu człowiekowi, żeby Jezus był widoczny w nas i pośród nas, i żebyśmy byli w tym jedno. Nie chcemy tu starego Adama, nie chcemy starej Ewy, chcemy Jezusa i chcemy, żeby każdy chciał tego samego, żeby nie było między nami chrześcijan, którzy latami są niezdecydowani i nie wiedzą za kim chcą w końcu iść, a przez to próbują pogodzić świat z Jezusem. Przecież to widać, że tak nie da rady. Jezus nie zaniedba tego, co Ojciec Mu zlecił. Powiedział, że kogo Ojcze mi dałeś, Ja go doprowadzę.
A więc pamiętajmy. Jezus dzisiaj też woła: „Kto za Mną, do Mnie”. A biegnąc, wypieram się siebie, biorę swój krzyż Panie i idę. Po co? Naśladować Cię. Módlmy się o siebie w tej sprawie. Nie pozwólmy, żebyśmy zgodzili się na starego Adama, czy starą Ewę. Nie zgódźmy się na te ułomności, które chcą powiedzieć nam: „Tak wyglądać będzie Kościół”. Kościół ma być czysty, święty i nieskalany. Zgódźmy się tylko na Chrystusa i wtedy wygramy bitwę o każdego z nas. I wszyscy wejdziemy do wieczności, bo Bóg będzie przez Swego Syna pracował w tobie i we mnie, zgodnie z tym, w czym dzisiaj jesteś. On nigdy nie będzie wymagać więcej niż już cię przygotował. Ale jeśli będziesz Mu się buntować, kiedy już cię przygotował i nie będziesz chciał, chciała tego robić, wtedy będziesz ponosić konsekwencje. Pamiętaj, nigdy nie będzie wymagał więcej, a gdy wymaga, to dokładnie to co już w tobie uczynił. I wtedy jest ta bitwa z diabłem, który chce ciebie zatrzymać, żebyś nie szedł, nie szła dalej za Jezusem. I wtedy ty musisz bardziej kochać Jezusa, niż to co diabeł zrobił w tobie bez Jezusa. Jeśli będziesz bardziej miłować Jezusa, wtedy zetniesz działanie diabła, i pójdziesz dalej za swym umiłowanym Panem i Zbawicielem. Amen.

