Serce Świątyni Bożej

Serce Świątyni Bożej – część 3

A więc widzimy, że Bóg lubi taką hojność. Pamiętacie jak za króla Joasza ustawiono skrzynię i zbierano pieniądze na remont świątyni. Lud hojnie przynosił datki na ten cel, aż kapłani powiedzieli, że to wystarczy. Piękne to jest; hojność otwartego serca, miłość do Boga, ochota, żeby dom Boży był taki, jaki Bóg chce.

Teraz my jesteśmy domem Bożym. Co dla ciebie więcej znaczy, czy to, że przyjdzie brat i powie ci: „masz tu dziesięć tysięcy”, czy to, że przyjdzie brat, uściska cię, odpowie miłością na twoje doświadczenie. Wiecie, że pieniądze nie zastąpią miłości. Bogaci ludzie często dają swoim dzieciakom mnóstwo pieniędzy, a te dzieciaki są tak biedne, gdyż potrzebują miłości, a nie tych pieniędzy. My tak naprawdę potrzebujemy obficie wylewanej miłości. To jest właśnie ta praca Ducha Świętego w nas. Hamowanie tej pracy to też jest zła praca. Niech Duch Boży ma swobodę działania w nas. Kto gasi Ducha Świętego, to zasmuca Go, bo On chce uczynić w nas każdego dnia, w każdej chwili miejsce dla Chrystusa.

2 Mojżeszowa 36,2:

„I wezwał Mojżesz Besalela i Oholiaba, i wszystkich zręcznych mężów, których serce Pan obdarzył mądrością, wszystkich, których serce poniosło, aby przystąpić do pracy i ją wykonać”.

Przenieśmy to na nowotestamentową sferę. Widzę tu apostołów, proroków, nauczycieli, ewangelistów, pasterzy, starszych w zborach, braci, siostry, których Bóg ubogacił mądrością do budowania się na dom Boży. Komu z was brakuje mądrości? To jest w Chrystusie i Jezus daje mądrość. Proś Pana, by czynił cię mądrym. Powiem to jeszcze inaczej. Najczęściej ten, który jest mądry, mało wie o tym, gdyż czyni Boże dobro, nie myśląc. Drugi zaś myśli, że jest mądry, a tak naprawdę jest głupi. To jest dziwne, ale tak mniej więcej to wygląda. Życie Jezusa wygląda w ten sposób, że bardzo często nie doznajesz jak pięknie On już działa przez ciebie i przez cały czas doznajesz, że jeszcze piękniej mógłby działać, a wszyscy są zadziwieni jak pięknie Pan już działa. Zaprawdę, mówię wam, że ci, którzy są najmniej pewni tego, że są mądrzy, są najbardziej mądrzy. To jest to, co daje nam Pan. Mądrość przychodzi od Niego, decyzje, działanie przychodzą od Niego.

Mądrość to jest początek bojaźni i zaczynasz doznawać bojaźń. Zaczynasz postrzegać jak potężny jest Bóg i zaczynasz zważać na Niego. Człowiek, który ma bojaźń zważa już na Boga i wie, że żyje przed obliczem Najwyższego.

Musimy zagłębiać się we wszystkie elementy serca, a nie rozważać poszczególne, bo gdybyśmy mieli każdy element rozważać po kolei, to musielibyśmy się zatrzymać i gwarantuję wam, że przez ten cały zjazd zabrakłoby nam czasu. Gdyby rozważany był każdy element, musielibyśmy patrzeć na nasze serca i tak, kiedy w Izraelu czytali Księgę Zakonu, każdy badał swoje serce, badał jak żyje i wtedy po kolei wszyscy pokutowali, szukali Pana, przepraszali Go, płakali przed Nim, a On zlewał na nich to obiecane dobro.

A więc w tej posłudze w Kościele Jezusa Chrystusa, Duch Święty tak ukształtował każdy członek, aby był zdolny budować się z innymi członkami według tego wymiaru, jaki dostał. Każdy, tak aby żaden członek w Kościele nie był bezczynny, ale aby wszystkie były czynne w miłości. Chwała Bogu, że te posługi zostały ustalone nie przez nas ludzi. My wybralibyśmy najprawdopodobniej tych, którzy by pasowali nam. Ludzie najczęściej wybierają tych, co im pasują, a nie tych, co nie pasują im i będą ich cały czas uwierać. Jak już wiedzą, że ten uwiera, to już myślą, żeby tylko nie wybrali go, bo nie da nam spokoju, będzie nas trzymał, przeszkadzał nam i stale będziemy jeszcze musieli dbać o nasze szaty. A ten, co nam pasuje powie: „w porządku, jesteś chrześcijaninem, jesteś zbawiony, jesteś święty, ciesz się i żyj sobie jakoś tam.”

A więc ci, którzy zostają wybierani przez Boga, dbają o czystość szat. Czytając listy apostolskie postrzegamy, że to są uwierające listy. „Jesteście już święci wybrani, ale przestańcie już kraść, przestańcie kłamać. Niektórzy jeszcze nie oczyścili starych grzechów.” Apostołowie pisząc listy uwierali wierzących w sposób miłujący. Nie było to oskarżycielskie, to była Boża praca. Ci ludzie pracowali tak dlatego, że to Duch Boży przygotował ich do tej pracy. Piszą: „będziemy wam przypominać to dopóki żyjemy.” To była ich praca. Paweł pisze, że jako starsi mówili wierzącym zawsze to, co chce Pan Jezus Chrystus. „Nie jesteśmy winni niczyjej krwi, bo zawsze mówiliśmy wam prawdę.” Ta praca apostołów była wykonana bardzo dobrze.

A więc każdy z nas ma pracę ustaloną przez Boga i wtedy to ciało buduje się nawzajem. Ale każdy z nas musi czuwać nad swoim sercem, pilnować go każdego dnia. Wiemy dobrze co jest potrzebne naszemu sercu. Trzeba zwłaszcza czytać te miejsca, które wykazują nam, że nie żyjemy tak jak jest napisane. Nie unikać ich, ale czytać je szczególnie, żeby człowiek zrozumiał, że to też jest Boże Słowo skierowane do nas. Nie można umykać od Słowa i czytać te fajniejsze miejsca, ale mam czytać te, które mówią, że jestem nie w porządku tak długo, aż będę mógł powiedzieć: „Panie, one nie są już do mnie, ponieważ Ty mnie wyprowadziłeś z tego.”

A więc, wszelkie posługi są wynikiem tego, co Bóg wkłada w nasze serca i uzdatnia nas do takiego działania. Wtedy nasze serce jest uzdatnione do takiego działania. Pomysły wychodzą z serca już uzdatnionego, z nowego serca, do którego Bóg wpisał zadanie, które wyznaczył tobie i mnie w ciele Jezusa Chrystusa. Kogo więc będziemy chwalić za wszelkie dobre rzeczy, które dzieją się w Kościele? Boga Ojca i Jego Syna Jezusa Chrystusa. Wszystko to dostaliśmy w Chrystusie i jesteśmy Jego współdziedzicami. To co jest dobrego między nami, to jest Bóg, tak jak powiedział Jezus, że On jest jedyny dobry.

Chwała Bogu, ale musimy uważać, bo musimy szanować też i naczynia, gdyż w nich działa Bóg, dlatego mamy szanować się nawzajem jako naczynia Boże, a szczególnie tych, którzy podjęli się zwiastowania Bożego Słowa. Dlaczego szczególnie tych? Dlatego, żeby oni zawsze mieli ochotę mówić prawdę, bo prawda jest nam wszystkim potrzebna. Chodzi o to, żebyśmy się ratowali, budowali nawzajem i uczciwie postępowali wobec siebie. Nie dlatego, żeby komuś hołubić, zupełnie nie. Modlitwy i inne rzeczy potrzebne są po to, żeby ten, który wychodzi mówić, głosił prawdę, aby członki ciała były przygotowane do posługiwania, jak czytamy w Liście do Efezjan. Jest to potrzebne, żeby przygotować się do dzieła budowania się nawzajem, żeby członki nawzajem miały o siebie jednakie staranie.

Otwórzmy 5 Mojżeszową 6, 4-9:

„Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie! Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu. Będziesz je wpajał w twoich synów i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. Przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą jako przepaska między twoimi oczyma. Wypiszesz je też na odrzwiach twojego domu i na twoich bramach”.

A więc wszędzie uczynisz to z gorliwości twojego serca dla swojego Boga. W Nowym Testamencie czytamy o spotkaniu Jezusa z uczonym, który pyta, które przykazanie jest najważniejsze. Jezus mówi: „Słuchaj Izraelu, twój Bóg jest jeden. Będziesz więc słuchał swojego Boga i we wszystkim będziesz Mu posłuszny z miłości całego serca, z miłości całej duszy, z miłości całej twojej siły i z miłości twojego umysłu. Będziesz miłować Go całym sobą.” To jest przykazanie, które mówi, że Bóg jest godzien, by oddać Mu wszystko. Jedyny godny, aby oddać Mu wszystko.

5 Mojżeszowa 15,5-11:

„jeżeli tylko będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, i starannie spełniał to przykazanie, które ci dziś nadaję, gdyż Pan, Bóg twój, błogosławić ci będzie, jak ci obiecał, abyś wielu ludom pożyczał w zastaw, ale ty sam nie będziesz się zapożyczał i dawał zastawu. Będziesz panował nad wielu ludami, ale one nie będą nad tobą panować. Jeśliby jednak był u ciebie jakiś ubogi spośród twoich braci w jednej z twoich bram, w twojej ziemi, którą Pan, twój Bóg, ci daje, to nie zamkniesz swego serca i nie zaciśniesz swojej ręki przed twoim ubogim bratem. Lecz otworzysz przed nim swoją rękę i pożyczysz mu pod dostatkiem tego, czego mu będzie brakowało. Strzeż się, aby nie powstała w twoim sercu niegodziwa myśl: Zbliża się siódmy rok, rok umorzenia długów, i abyś nie patrzył nieprzychylnie na twego ubogiego brata i nic mu nie dał. On będzie wzywał przeciwko tobie Pana i grzech będzie ciążył na tobie. Ochotnie będziesz mu dawał, a serce twoje nie będzie smutne, że mu dajesz, za to bowiem błogosławić ci będzie Pan, Bóg twój, w każdym twoim uczynku i w każdym twoim przedsięwzięciu. Gdyż nie braknie ubogich na tej ziemi, i dlatego nakazuję ci: W ziemi swojej otwieraj szczodrze swoją rękę przed swoim bratem, przed nędzarzem i biedakiem”.

Później w Liście do Koryntian Paweł pisze, że ochotnego dawcę Bóg miłuje. Jeśli cokolwiek czynicie, nie czyńcie tego z przymusu, ale z ochotnego serca. Bóg na nas patrzy i to jest najważniejsza sprawa. Bóg bada też nasze serca i niech Bóg pomoże nam przyjmować oczyszczenie Jego Syna i mając oczyszczone serca, działać zgodnie z Jego wolą. Chwała Bogu za to piękno.

1 Kronik 16,10:

„Chlubcie się świętym jego imieniem, Niechaj się raduje serce szukających Pana!”

Z radością służmy Bogu, ochotnie, dla Jego chwały. Jeśli coś robimy, przykładamy do czegoś rękę, to czyńmy to ochotnie, dla Jego chwały. Niech Bóg będzie uwielbiony w działaniu Jego ludu na tej ziemi. Czytamy w Biblii, że aniołowie obserwują, patrzą na nas jak my żyjemy. Chcą poznać Boży sposób, jak zmienić tego człowieka, że on będzie inny niż był. To naprawdę jest fascynujące dla aniołów, kiedy patrzą jak Bóg zmienia nasze serca. I oni widzą na zewnątrz tą zmianę. Tak jak rozumiemy, aniołowie Boży nie wchodzą w człowieka, to tylko demony chcą wchodzić. Aniołowie Boży stoją na zewnątrz w szacunku do Bożego prawa do człowieka i tylko to, co pojawia się na zewnątrz, to co wyjdzie z tego serca, oni obserwują i widzą jaką pracę wykonał Bóg w środku nas. Niech Bóg wykonuje tą pracę, abyśmy byli napełnieni Bożym dobrem, otwarci, prawdziwi.

Jan 14:23