Gotowość na dzień przyjścia Pana
Gotowość na dzień przyjścia Pana - część 3
Religia nie da mi zbawienia. Religia nie przygotuje mnie do wieczności. Zobaczmy, co apostoł Paweł mówił dalej w Dziejach Apostolskich 26, 18:
Aby otworzyć ich oczy, odwrócić od ciemności do światłości i od władzy szatana do Boga, aby dostąpili odpuszczenia grzechów i przez wiarę we mnie współudziału z uświęconymi.
Do czego zmierzają uświęceni? Bez uświęcenia nie zobaczysz Pana. A więc współudział z uświęconymi, to zobaczenie Pana razem z tymi, którzy będą z Nim na wieczność. Ten DZIEŃ przez cały czas jawi się w sercu apostoła i on przelewa wiadomości o tym DNIU, a zwłaszcza do tych, którzy cierpią. Tesaloniczanie byli w wielkim cierpieniu i byli jak Żydzi, którzy nawrócili się do Jezusa, uderzani przez innych Żydów. Paweł mówi: „doświadczyliście tego samego, co i my. To i wy byliście przez swoich atakowani, uderzani, zabijani, ale wytrwaliście. Wiedzcie, że ci, którzy umarli też wstaną, nie martwcie się, a wy, jeśli dożyjecie, będziecie przemienieni i razem wyjdziemy naprzeciw Pana”.
Chwała Bogu, że choćby ktoś zginął z powodu Ewangelii, żyć będzie, że ten DZIEŃ jest najważniejszym DNIEM. Może cieszę się jako młoda kobieta, fajnie jutro nasz ślub, ale pewnego dnia to małżeństwo rozejdzie się. To nie jest to najważniejsze, prawda? Ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze to, co się nigdy nie rozejdzie. Kiedy spotkamy się z Panem, nigdy już nie rozstaniemy się z Nim, nigdy już nie będzie tak, że nie będziemy widzieć Go. Zawsze będziemy widzieć Go, zawsze będziemy z Nim. To jest najważniejsze.
Jak więc przygotować się do tego dnia? Jak przygotować się Marzena do szycia? Co trzeba zrobić w maszynie, żeby szyć? Trzeba włączyć maszynę, mieć odpowiednie przybory. Przychodzi teraz ktoś z nas i Marzena udziela instrukcji – jak szyć na maszynie. Czy mówi – wyłącz z gniazdka wtyczkę? Nie. Zaczyna pokazywać wszystko tak, jak jest naprawdę, żeby maszyna mogła szyć. Następnie w oparciu o to, co dowiedzieliśmy się o szyciu, zaczynamy szyć, może nieumiejętnie, ale posuwamy się w dobrą stronę. To znaczy, że to jest prawda.
To samo jest z apostołem Pawłem. On wie jaka jest prawda, wie jak powinno to działać i prowadzi właśnie do tego, by ci, którzy usiądą do „tej maszyny”, zaczęli doznawać, że to jest prawda. Chociaż może nie tak umiejętnie, jak Paweł, ale uczeń zaczyna doznawać, że są przeciwności, które trzeba pokonać, z którymi trzeba zmierzyć się i wzywając Pana, przejść przez nie. I kończy się abstrakcja, a zaczyna się rzeczywistość. Zaczynamy mówić, „jak szyje się na maszynie”, czyli opowiadamy doświadczenia wyborów, polegania na Panu, słuchania Go we wszystkim. Nie opowieści filozofii, tylko opowieści doświadczenia.
Dlatego, słuchając apostołów, ich nauki, możemy dowiedzieć się, jak przygotować się na DZIEŃ spotkania z Jezusem. Musimy znać to, znać tą naukę. Jezus mówi: „oto przychodzę jak złodziej, musisz być czujny”. Skoro Jezus mówi: „bądź czujny”, to znaczy, że bądź czujny każdego dnia. Diabeł przychodzi, by zniekształcić nam ten DZIEŃ, bo on nie wie, kiedy my umrzemy, nie ma takiej wiedzy. On wie, że dzisiaj żyjemy, a więc chce nam dzisiaj popsuć ten dzień, żebyśmy właśnie dzisiaj, gdybyśmy przypadkiem umarli, nie poszli na wieczność z Bogiem. Diabeł próbuje zepsuć nam te dni, a Duch Święty przyszedł, by przeprowadzić nas przez te dni. Kogo prowadzi Duch Święty? Dzieci Boga. A dokąd prowadzi? Do spotkania z Oblubieńcem.
A więc musimy nauczyć się tego, co jest potrzebne, abyśmy nie byli zaskoczeni, kiedy ten DZIEŃ przyjdzie. Musimy wniknąć w tą Bożą instrukcję, a Słowo Boże służy do wykrywania, do uczenia, do rozwoju, by człowiek Boży był do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany. Po co potrzebne jest to dobre dzieło? By oblubienica była ubrana. To dobre dzieło jest w Chrystusie. A więc, zobaczcie, nawróciliśmy się, staliśmy się członkami kościoła po to, by czynić dobro i nie ustawać. Ktoś koniecznie chce przeszkodzić nam i mówi: daj sobie spokój, nie czyń tego dobra, nikt nie zwraca na to uwagi, tak naprawdę, ludzie lekceważą to, pomijają. Ktoś przychodzi, jak ten wąż, kusić nas, abyśmy przestali czynić to, do czego zostaliśmy przeznaczeni w Chrystusie. I podpowiada: „to nie ma sensu, zobacz jacy to ludzie, po co masz się poświęcać.” Ale kiedy tylko patrzysz na Jezusa, co zrobił Jezus, kiedy przyszedł do mnie? Dla kogo On tu przyszedł? Czy byłem wspaniałym człowiekiem, że przyszedł do mnie? Dlatego przyszedł, że potrzebowałem Go i ty potrzebowałeś go, by nie zginąć razem z tym światem. I przez cały czas widzę tą bitwę, walkę, mam wojnę, żeby nie czynić dobra, a dać sobie spokój. Kiedy diabłu udaje się, nie mogę uczynić dobra, gdyż udało się diabłu wsiać w moje serce zniechęcenie. Już nie mogę uczynić tego, co chciałby Jezus, aż nie oczyszczę się z tego, by mieć swobodę i działać.
Jakimi ludźmi jesteśmy dzisiaj? Gdybyśmy się tak szczerze otworzyli, to moglibyśmy dojść do wniosku, że jaki sens jest spotykania, jak to możliwe, by przygotować się na spotkanie z Panem? Boimy się powiedzieć szczerze, by ktoś nie pomyślał: „z tym człowiekiem nie da się pracować, raz fajny, raz nie fajny, zależy jaki ma humor.” Ale „maszyna musi działać”, by praca została wykonana na czas. Jak ważne jest by działało to codziennie. Bogu podobają się ci, którzy są stałego umysłu. Ale tu właśnie rozpoczyna się praca Ducha Świętego: takich ludzi Pan wywołał sobie ze świata, lecz nie po to, byśmy takimi zostali, lecz po to, byśmy sobie pomogli w tej wędrówce ku wieczności z Bogiem.
Naprawdę, wszystko ma sens, co uczynisz dobrego drugiemu, co spowoduje, że ten drugi uchwyci się jeszcze bardziej Pana. Ma to sens. Paweł gotów był pokonać wiele kilometrów, by powiedzieć coś ludziom, co jeszcze bardziej wzmocni ich w byciu z Panem. On wiedział, że te dni są jak przychodzące złodzieje. Każdy dzień, jak złodziej, chce cię wykraść z Chrystusa z różnymi ponętnymi rzeczami, pomysłami, kombinacjami, rozwiązaniami. Przychodzi taki dzień z różnym nastawieniem, próbując w coś wciągnąć, chcąc zabrać nam zbawienie, radość, wdzięczność, budowanie się nawzajem, chce odepchnąć nas od kościoła. I kiedy widzimy, że ktoś jest taki odepchnięty, gdzieś schował się, ukrył, to my wiemy już, że tego dnia dopuścił do serca swego coś niedobrego. A Jezus mówi: zwycięzcy odziedziczą to wszystko. Jeśli człowiek już schował się, ukrył gdzieś, to znaczy, że zaczął przegrywać. Już nie jest w tym miejscu, by nawzajem budować się, walczyć, by w dniu złym uczynić to, co chce Pan i ostać się.

