Mój krzyż - Izajasza 53 rozdział
Mój krzyż – Izajasza 53 rozdział – część 2
Chorujemy z powodu grzechu, z powodu tego, że różne rzeczy wydarzyły się na ziemi i On te choroby, cierpienia wziął na siebie. Wielu ludzi myślało, że jest przez Boga zbity i umęczony.
„Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winy nas wszystkich.”
Patrzmy na Jezusa teraz jak na kogoś, kto wiedział, co robi idąc na krzyż, wiedział dla kogo to robi.
„Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust.”
To jest cena krzyża, prawda? Znęcano się nad nim, lecz znosił to w pokorze. Kiedy ja będę znosił w pokorze, gdy ktoś znęca się nade mną? Wtedy, kiedy wiem kim jestem, wtedy będę mógł to znieść. A jeżeli pycha chrześcijańska zawitała do mojego serca, wtedy będę mówił: jakim prawem, przecież ja jestem chrześcijaninem. Wielu ludzi do różnych nauk doszło właśnie przez taką pychę. Ale gdy jesteś grzesznikiem, który codziennie bierze swój krzyż, wtedy cierpienie zadawane tobie uznajesz za przynależność. Tak samo, jak nasz Pan szedł na krzyż i wziął to na siebie. Słowo Boże mówi, że my którzy doszliśmy do tego: „urągania urągających na ciebie spadły”, jest przypisane do nas ludzi, którzy dzisiaj bierzemy to na siebie.
„Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał?”
Zobaczcie, że to jest naprawdę najlepsze miejsce dla nas, dla mnie i dla ciebie, tragiczne, ale najlepsze. Bo tam został wykonany Boży wyrok, aby Boży gniew nie musiał spaść na nas.
„Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony. I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach. Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni. Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. ”
Pan mówi: idźcie w takim samym posłaniu.
„Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami”
I ten codzienny krzyż będzie czymś, do czego jestem zdecydowany, dlatego, że mam pełną świadomość, że jeśli nie wezmę go, stary człowiek ożyje. A gdy ożyje jeden dzień, drugi, trzeci, czwarty, to co raz bardziej będzie nabierać znowu otuchy, że może żyć i mieć prawo do tego. On nie ma prawa żyć. Prawo Boże wydało na niego wyrok śmierci i w Jezusie zostało ono wykonane. Nad nami też, nad każdym z nas. Kto tam umarł i wytrwa do końca, zbawiony będzie.
Kto uwierzył tej wieści? Pan Jezus mówi: to jest dzieło Boże wierzyć w tego, kogo Bóg posłał.
Kto uwierzył tej wieści, że przeżycie tragedii Chrystusa na ziemi spowodowałem ja grzechem swoim i ty także.
Ale Jezus przyszedł i wziął tą naszą tragedię na siebie i poszedł z nią na krzyż. To nie jest łatwe przeżycie iść na krzyż. Jest to trudne dla każdego z nas, dlatego, że nasze ciało nie chce krzyża. Ono chce żyć po chrześcijańsku, ale bez krzyża i dlatego później są problemy, bo ono wtrąca się do modlitwy, do śpiewu, do wszystkich rzeczy, które robisz w chrześcijaństwie, próbując powiedzieć, że najlepiej wie, co z tym zrobić. Ono jest pyszne, dlatego wszędzie miesza się ze swoimi rzeczami i mówi, że ono wie. Gdy codziennie ukrzyżujesz je, to zamkniesz mu buzię i nowe życie będzie mogło wielbić Boga codziennie. To jest doświadczenie, codziennie, rozumiesz? Chrześcijanin wie, że przynależy się mu codziennie wziąć swój krzyż i iść umrzeć przez wiarę w Jezusie. Stało się to już, wszyscyśmy umarli, ale codziennie mamy o tym pamiętać i przeżywać to, korzystając przez wiarę z krzyża. Nigdy nie możemy tego stracić, nigdy nie możemy uwierzyć diabłu, który przyjdzie i powie: grzech, to nic wielkiego, jesteś w stanie z tym wszystkim sobie poradzić, nie przejmuj się krzyżem, już przecież jesteś mocnym chrześcijaninem, już nabrałeś wigoru, teraz możesz już sam pójść, bez krzyża, nie musisz o nim tak myśleć stale, zostaw ten krzyż.
W książce „Dary Ducha Świętego” Ulonskiej, napisane jest o pewnym człowieku, zwodzicielu, który powiedział; zostawcie już tą górę, pójdźcie dalej, po co tam jeszcze macie być. I było to zwiedzenie, odciągnięcie od czegoś, co przynależy każdemu z nas, codziennie ukrzyżowany, codziennie martwy. Niech każdy, gdy spojrzy, zobaczy - zabity.
Przygotowane są piękne dzieła Pańskie dla każdego, który jest zabity. Chrystus, Jego życie, piękne wspaniałe życie, które nie przejmuje się wieloma rzeczami, którymi przejmuje się to stare życie, ale też przejmuje się wieloma rzeczami, którymi to stare nie zajmuje się wcale. Ono szuka tego co dobre, co miłe, co pożyteczne i w tym dobrze czuje się. Jest szczęśliwe, gdy bracia w zgodzie żyją, jest szczęśliwe, gdy może błogosławić, gdy może czynić to, co Jezus czyni. To jest wspaniałe, prawda? Ale żeby przeżycie nowego życia każdego dnia funkcjonowało w nas, tragedia krzyża też musi być codziennie.
Nigdy nie mogę przestać myśleć o tym, co Jezus przeżył. Niektórzy spożywają pamiątkę ofiary Jezusa codziennie - wieczerzę, wino i chleb, która przypomina im codziennie, że Jezus umarł, a oni w Nim. Jezus mówi: to jest na pamiątkę mojej śmierci. Niektórzy co jakiś czas spożywają wieczerzę, ale codziennie musimy brać swój krzyż i iść naśladować Jezusa.
Chciałbym pokazać wam pewną rzecz, którą dostrzegam i która jest strasznym niebezpieczeństwem. Przeżycie Adama i Ewy w ogrodzie wyglądało w ten sposób, że gdy przyszedł diabeł i skusił ich (już kiedyś o tym mówiliśmy), to Adam zrzucił winę na Ewę, Ewa na szatana. Zobaczcie, że pierwszą rzeczą, która będzie wam pokazywała, że nie bierzecie swego krzyża, będzie zrzucanie winy na innych za to, że dzisiaj nie jesteście w porządku wobec Boga. To będzie pierwszy zwiastun, że nie bierzecie swego krzyża. Będziecie mówić: jestem taki dlatego, że on jest przeciwko mnie, dlatego, że on śmieje się ze mnie, dlatego, że on okradł mnie, on, on i on. I to jest zwiastun, że nie ma krzyża - zrzucenie winy na innych. Gdy jest zrozumienie, że jestem grzesznikiem, to co mi się w końcu należy? Jakaś chwała u ludzi, jakieś poklepywanie po ramionach i mówienie; no jesteś bohater, bo idziesz z krzyżem? To przecież wielu chciałoby wzbudzić we mnie pychę, żeby wszyscy mogli widzieć i mówić: patrzcie, jaki mocny jest z tym krzyżem. Nie, to jest tragedia dla nas, to jest coś, co przeżywasz jako wojnę, codziennie wojnę, stan wojny z tym swoim ciałem i nie masz pokoju w tej sprawie. To jest wojna, do końca wojna.
A więc, gdy tylko zobaczysz, że zrzucasz winę na innych, to wiedz - twoje ciało potrzebuje koniecznie, jak najszybciej z powrotem krzyża, żeby nie odzywało się i nie zrzucało na kogoś winy, podczas gdy ono jest winne tego stanu, że w tobie odzywa się stara natura. Natura kogoś, kto obrażałby innych z jakiegoś powodu, albo kłamał, albo plotkował, obmawiał, zarzucał coś innym. To jest twój stary człowiek nie ukrzyżowany, podczas, gdy nowy już tego nie ma. Codziennie martwi, prawda? To jest bój, to jest pokonanie tego przeciwnika. Dlatego jest krzyż, dlatego Jezus umarł raz na zawsze, jeden raz, abyśmy codziennie z tego korzystali. Chwała niech będzie Bogu za to!
Bądźcie rzetelni, zdecydowani w tym codziennie, by być martwymi. To jest przez wiarę, codziennie przez wiarę. Nie należy mi się nic tutaj na ziemi, nic, nic, zupełnie nic, jak tylko jedno - krzyż. Rozumiesz? Jeżeli coś jeszcze będzie ci się tu należało, to pamiętaj, odzywa się coś w tobie. Zupełnie nic ci się tu nie należy - mieszkanie, jedzenie nie należy ci się, śmierć ci się należy. Mieszkanie, ubranie, jedzenie - Bóg mówi, że wie, że tego potrzebujemy i nie zapomni, by w tym nowym życiu to wszystko dać nam. Niech będzie uwielbiony Pan Jezus Chrystus.
Chciałbym, abyście wiedzieli też, tak jak Pan poucza, na co będziesz narażony, gdy niesiesz swój krzyż codziennie. Jesteś narażony na wiele doświadczeń. Chciałbym, żeby niektóre z nich krótko omówić.
Pierwsze, że będziesz atakowany przez ludzi religijnych, tak jak Pan Jezus był atakowany. Będą różne rzeczy mówić: czy na pewno Bóg aż taki jest? Po co ty nas drażnisz tym codziennie? Zachowuj się tak, jak człowiek powinien zachowywać się, bądź podobny do innych. Dlaczego jesteś taki dziwny? Przestań wygłupiać się, chyba coś z głową masz nie w porządku. Słyszycie, jak mówili to w kierunku Jezusa? Dlatego narażony Chrystus Pan, który szedł tam, powiedział nam, że i my będziemy to znosić - niezrozumienie i atak z tego powodu. Bo przecież nam się coś należy od tego życia, a twoja postawa nas drażni i mówi nam o czymś innym. Ale Pan Jezus nie szedł na krzyż po to, by drażnić kogoś, szedł ratować. To, że w nich taką reakcję wywoływało to, było powodem niezrozumienia kim oni są i czego potrzebują. A więc będziesz narażony na ataki ludzi religijnych, gdy nie będziesz chciał brać udziału w grzechach, nieprawościach, gdy będziesz martwy, nie będziesz walczył o swoje, będziesz szedł z Panem na krzyż, przeżywając doświadczenie poddania się woli Ojca, to znaczy codziennej śmierci. Pan Jezus raz umarł, abyśmy mogli codziennie z tego korzystać.
Drugie, człowiek, który bierze krzyż jest atakowany przez własną rodzinę. Pana Jezusa chcieli odciągnąć, chcieli go zabrać, myśleli, że odszedł od zmysłów. Został zaatakowany przez własną rodzinę. W Nim było martwe to, co w nich było żywe. Człowiek z krzyżem nie bierze udziału już w ich radościach. A więc rodzina zaczyna atakować go, bo to nie jest pozycja, w którą oni chcą wejść. Oni chcą żyć, a on znowu ich tu rozdrażnia tą postawą, że nie robi tego, co oni, nie bierze udziału w tych różnych rzeczach, w których oni biorą. Człowiek z krzyżem nie chlubi się z tego, przeżywa tragedię, nie chce ich ranić. On przeżywa tragedię, że rodzina nie rozumie go, a zarazem wie, że innej drogi dla niego nie ma i nie da się wyciągnąć swojej rodzinie z tej drogi, bo chce być martwy.
Trzecia rzecz, na którą będziesz narażony przejawia się tak, że ludzie będą chcieli obwołać cię kimś ważnym, bo zobaczą, że ty jesteś inny, a więc będą chcieli znaleźć jakby się przy tobie. Pana Jezusa chcieli obwołać królem. A dlaczego chcieli obwołać go królem? Nie dlatego, że kochali go. I nie dlatego będą chcieli ciebie kimś ważnym postawić, że kochają cię. Tylko dlatego, żeby przy tobie samych siebie lepiej zaprezentować, pokazać się ludziom, że doceniają to, co robisz itd. Ale gdy nadal będziesz stał przy swoim, zobaczysz, że obrzucą cię kamieniami, że zaczną złorzeczyć ci i powiedzą: zabić go. Nie dałeś im tej możliwości, żeby przy tobie ukryli się i napełnili cię pychą. W tej drodze krzyża musisz wiedzieć, że na to będziesz narażony. Ludzie będą chcieli wywyższać cię - jaki jesteś mocny, zdecydowany, rzetelny - ty będziesz naszym kimś wielkim. Będziemy mówić, że kogoś takiego znamy, do kogoś takiego możemy przychodzić. Uważaj wtedy, ludzka chwała nic ci nie da, ty musisz być martwy codziennie.
Następną rzeczą jest to, że będziesz znosił cierpienia z powodu krzyża. Przyjdzie taki czas, że będą zabijani na tej ziemi ci, którzy codziennie biorą swój krzyż. Pan mówi, że gdyby nie powstrzymał tej rzeczy, nikt by nie ocalał. Czytając Dzieje Apostolskie widzimy, jak walczyli z ludźmi, którzy brali swój krzyż; w końcu zabijali ich. Nie mogli już ich znieść. A więc będziesz i na to narażony w swoim czasie. Dzisiaj jeszcze nie ma tego ale, gdy tylko będzie możliwość, żeby zabijać ludzi z krzyżem, będą zabijali. A więc możesz i na to być narażony, że zapłacisz cenę, że nie jesteś przyjacielem tego świata i nie zostawiasz swego krzyża, by należeć do niego, ale idziesz codziennie martwy. Nie słuchasz złych podszeptów.
Ale też, gdy wytrwasz w krzyżu, należą ci się pewne przywileje - przywilej nowego życia codziennie. Codziennie napełniony Bogiem, codziennie zamieszkały jako świątynia Boża, obznajomiony z niebem i codziennie gotowy spotkać się z Jezusem, naszym Panem, codziennie mający społeczność w Duchu Świętym z innymi wierzącymi, którzy idą tą drogą. A więc masz wiele przywilejów bracie i siostro - przywilej Imienia, o którym napisane jest w Biblii, przywilej czytania Słowa Bożego jako obietnic Bożych dla ciebie, który żyjesz nie ty, ale Chrystus w tobie. Bóg ubłogosławił wszelkim błogosławieństwem niebios człowieka, który codziennie jest martwy, który doznaje tego i który w tym trwa. To jest olbrzymie doświadczenie dla nas ludzi, dlatego niech te słowa będą dla ciebie uświadomieniem i przypomnieniem o tym, że zwycięstwo zaczyna się od naszej porażki. Gdy my przegrywamy, aż po śmierć, wtedy nowe życie może wygrać w nas to wszystko, co jest bliskie sercu Ojca i Jezus będzie codziennie tak blisko ciebie, będzie w tobie. Chwała Bogu! W tobie, w nowym człowieku, codziennie.
Niech imię Pańskie będzie w tym uwielbione, by każdy z nas zaparł się siebie codziennie, wziął swój krzyż, poszedł naśladować Jezusa w drodze krzyża, aby też życie Jezusa mogło wykonać swoje dzieło w nas, by brat i siostra otrzymali Boże błogosławieństwo przez Jezusa w tobie i we mnie dla chwały Ojca. Pan Jezus powiedział pewną ważną rzecz: wolą Ojca jest byśmy wszyscy byli uratowani, zachowani. Pan Jezus chce nas przeprowadzić przez wszystkie te dni, napełniając nas nieustannie tym, co z góry dla chwały Ojca. Niech Boże błogosławieństwo ogarnia nas, którzy doszliśmy do tej jednej prawdy - skoro On umarł, to i myśmy umarli. O bracie, siostro nic dla nas już nie jest tak wspaniałego jak to, że On może ożywiać nas każdego dnia. To, co z Niego jest tak piękne i prawdziwe - wtedy nie ja, lecz Chrystus, wtedy nie ty, lecz Chrystus. Patrząc na Niego, możemy uwielbiać Go, bo On mieszka w nas i napełnia nas wszystkim; odwagą, radością, zbawieniem, szczęściem, ufnością, oczekiwaniem, czynieniem tego, co dobre, miłe i pożyteczne, bo On taki jest.
Niech w tobie, bracie i siostro zawsze mieszka Jezus, a każdy, który z tobą przebywa skorzysta z tego. Już nie ty. Komu przypiszesz chwałę? Chwała niech będzie Panu! Niech to funkcjonuje w nas każdego dnia. Krzyż nasz i zmartwychwstanie nasze w Panu i to, że w Nim jesteśmy po prawicy Ojca. Wszystko staje się proste, bo w Jezusie. Trudność polega na tym, że codziennie mam nosić swój krzyż, a łatwość tego jarzma i brak ciężaru tego brzemienia na tym, że to Jezus uczy mnie codziennie tego, co jest bliskie sercu Ojca. Amen.

