Wywyższony Boży Syn

Wywyższony Boży Syn – część 2

      Nie dziwcie się, że układa się życie tak, jak się układa. Nie będzie inaczej, jeśli Bóg nie będzie pracował nad nami. Ale kiedy On pracuje nad nami, wtedy wiemy o co Mu chodzi i wtedy uczymy się mówić Mu „tak”. Chwała Bogu! Wiedzieć o co chodzi Bogu i móc mówić Mu: „tak Boże. Chcę, przeprowadź i wprowadź mnie do swojej wieczności. A dzisiaj na ziemi Ojcze niech Twoja wola się stanie, a Syn Twój niech będzie wywyższony we mnie i przez mnie”.

Świadectwo Syna jest w całej Biblii. „O Mnie mówi ona”.

Zobaczmy Henocha. Co robił Henoch? Chodził z Bogiem. To jest świadectwo Jezusa. To o Nim napisano wszędzie. Henoch nie chodził z Bogiem dlatego, że był lepszym człowiekiem od innych, którzy byli w tym czasie na ziemi. Henoch chodził z Bogiem dlatego, że Chrystus pracował w Henochu. To Duch Chrystusowy pracował w nim.

Abel złożył Bogu milszą ofiarę niż Kain. Skąd Abel wiedział jaką ofiarę złożyć Bogu? Skąd Abel stał się mężem sprawiedliwym? Gdyż Duch Chrystusowy pracował już w Ablu. Słowo Boże mówi, że Kain zaś słuchał złego. Czy zwróciliście uwagę na te Słowa Jezusa: „Beze Mnie nic na ziemi uczynić nie możecie?” I ci starotestamentowi mężowie, starotestamentowe niewiasty również nie byliby w stanie nic uczynić, gdyby ten Duch Chrystusowy nie pracował już wtedy w nich. Oni doznawali jak ten Duch pracuje w nich i chcieli dowiedzieć się czegoś więcej o Nim. Wiedzieli, że to co w nich dzieje się jest inne niż to, co dzieje się w ludziach obok nich. Jezus złożył z Siebie najmilszą Bogu ofiarę. To jest cos bardzo cennego. Widzimy to już w Starym Testamencie. Wywyższony Jezus Chrystus.

Później widzimy też jak Noe chodził z Bogiem.

Widzimy też tą miłą ofiarę, kiedy apostoł Paweł mówi: „jestem gotów złożyć siebie, by moja krew była przelana w tej sprawie.”

Kiedy Bóg mówił do Abrahama: „trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały”, możemy zobaczyć tam Syna. Tylko Syn był doskonały w społeczności z Bogiem.

Wszędzie przed oczy serca tych ludzi był stawiany Syn i to co jest w Synu. Czy znasz imię Mojego Syna? Ta praca była już wszędzie wykonywana.

Rozumiecie, że człowiek wpadł w grzech. Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. Duch Chrystusowy pracował w tych ludziach i to pociągało ich. Oni chcieli Go znać, chcieli należeć do Niego. Pociągało ich to bardziej niż ten świat, rzeczy tego świata. Ich oczy były skierowane na Boga tak, jak oczy Syna były skierowane na Ojca, aby we wszystkim wypełnić wolę Ojca.

W różnych pokoleniach byli ludzie, którzy więcej ważyli sobie to, co mają w Chrystusie, niż to co mają w świecie. Te wszystkie pokolenia, ci wszyscy świadkowie jednakowo wołali. Wywyższony Syn.

Posłuszeństwo Abrahama kiedy szedł ze swoim Synem Izaakiem na górę Moria, by złożyć go tam w ofierze według Słowa Boga – to było to, co było w Chrystusie. Abraham czerpał posłuszeństwo z Jezusa.

Nie ma takiego posłuszeństwa w człowieku, które byłoby gotowe być tak posłuszne Bogu, jak posłuszeństwo Jego Syna. I ci ludzie czerpali z Ducha Chrystusowego, by wykonać to, co Bóg mówi do nich. Bez Jezusa nic nie można uczynić. Apostoł Paweł mógł później pisać do Rzymian: „posłuszeństwo wasze jest znane wszystkim. Bóg rychło zetrze szatana pod stopami waszymi.”

Co można powiedzieć o tym co we mnie, w tobie widać z Jezusa? Czytamy co w tych mężach Bożych widać z Jezusa po to, żeby zobaczyć, że widzenie życia Jezusa idzie przez wszystkie pokolenia i ono dojdzie aż do spotkania, kiedy Jezus wróci na ziemię. Na ziemi będą ludzie, w których widać Jezusa.

Dlaczego Bóg nie wstydził się nazywać swoich ludzi przyjaciółmi? Gdyż oni nie szukali tego co na ziemi, lecz szukali tego, co w górze. To również mieli z Syna, bo Syn chociaż żył tu na ziemi, nie szukał ziemskich spraw, ale we wszystkim tego, co z nieba.

Czy widać to w tobie i we mnie, w nas, bracie, siostro Jezusa? Religia nie ma nawet tego pragnienia w sobie. Religii wystarczy, że ten Jezus umarł na krzyżu i ja mogę teraz żyć sobie jak chcę. Podczas gdy, kiedy oblubienica doznaje tych słów, ona chce, żeby w niej było widać Jezusa. Ona nie chce być jak stary człowiek, chce być jak nowy człowiek. Oblubienica chce mieć z Jezusem wieczne relacje, nie tylko przemijające.

Rozmowa z Bogiem. Bóg rozmawiał z Mojżeszem, jak z przyjacielem twarzą w twarz. To było już z Jezusa. Tylko Jezus może tak doskonale rozmawiać. I Mojżesz czerpał ten przywilej z Bożego Syna, aby móc tak rozmawiać z Bogiem.

Czy ja i ty możesz rozmawiać z Bogiem twarzą w twarz tak, jak rozmawia Boży Syn? Czy widać w nas Jezusa?

Kiedy idziemy w ten sposób, widzimy jak bardzo ważne jest to, żeby należeć do Pana, żeby było widać w nas Jezusa, żebyśmy to nie my żyli, lecz Chrystus.

Skąd Dawid miał serce według serca Bożego, jeśli nie z Jezusa? Tylko Jezus miał takie serce. I dlatego Dawid po popełnionym grzechu mógł wołać: „stwórz serce czyste we mnie, o Boże”.

W Nowym Testamencie czytamy, że czyste serce to jest serce, w którym jest wiara w Jezusa, serce oczyszczone przez wiarę. Czy widać, że mamy czyste serce?

O Jobie Bóg powiedział, że nie ma mu równego. To znowu jest Chrystus. Nie ma równego Jezusowi. Mąż to sprawiedliwy, nienaganny. Wszystko co czyste, święte, chwalebne jest tylko z Jezusa. Z poza Niego nie ma nic czystego, nic świętego, nic nienagannego, nic wiecznego. Wszystko co w Nim jest doskonałe, a reszta ma swój koniec.

Apostoł Paweł powiedział: „przez łagodność Baranka napominam was. Widzicie Chrystusa we mnie.” Czy jesteś łagodny? To powinno być naszym celem, by bracia i siostry widzieli w nas Chrystusa i my powinniśmy widzieć w braciach i siostrach Chrystusa. To powinno być naszym celem spotykania się, modlenia się szukania Pana, aby inni widzieli w nas Chrystusa. Nie nas, nie nasze stare życie ze starymi upodobaniami, pragnieniami, dążeniami, ale by widzieli w nas Jezusa, skoro my umarliśmy, aby żył w nas Chrystus. To nie mogą być slogany. Komuna, kapitalizm może mieć slogany, ale nie chrześcijaństwo. Prawdziwe chrześcijaństwo nie ma sloganów. Chrześcijaństwo mówi prawdę. Jezus powiedział, że prawda nas wyswobodzi. Jeśli nadal będziemy mówić slogany, nic nie warte słowa, to nadal będziemy niewolnikami swoich grzechów. Mamy poznać Pana i zobaczyć Go w sobie też, doświadczyć Jego życia w sobie.

Czy można oddać życie za drugiego? To jest właśnie to, co uczynił Chrystus. Oddał życie za nas. Czerpiąc z Chrystusa mogę oddać życie. Jezus mówi, że On prawdziwie miłuje tych, którzy doszli do tego, żeby oddać życie za drugich tak, jak On oddał je za nas. Wtedy widzimy Chrystusa w nas. Przebaczenie – Jezus z krzyża mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Szydzili z Niego, kpili, drwili, pluli na Niego, założyli Mu koronę cierniową, szkarłatny płaszcz, udając, że padają przed Nim. A Jezus z krzyża mówi: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” I kiedy słyszysz Szczepana, który kamienowany mówi: „Boże, nie policz im grzechu tego”, Pawła, który został opuszczony – „aby nie został policzony im ten grzech”, to widzę Jezusa. Pretensje, żale, obiekcje, to nie jest Jezus. To jest wywyższony stary Adam, stara Ewa ze swoimi grzesznymi kombinacjami. To nie jest dobre w chrześcijaństwie, to jest złe.

A więc przebaczenie, miłość. Jezus jest tym skarbcem, z którego wszystko czerpiemy, gdyż Bóg ubogacił nas wszelki duchowym błogosławieństwem niebios w Jezusie Chrystusie, abyśmy na tej ziemi byli innymi ludźmi z powodu Boga, nie z powodu nas.

My siebie nie zmienimy. To jest tragedia, kiedy my siebie zmieniamy. Stajemy się takimi karykaturami. Malujemy siebie w swój własny sposób i wtedy tworzymy takie zniekształcone chrześcijaństwo. Ale kiedy czyni to Jezus, wtedy w cząstce po cząstce, Chrystus jest coraz bardziej widoczny w nas. Tak jak Bóg powiedział, że On współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, abyśmy stali się podobni do obrazu Syna Jego. Czy jesteśmy dzisiaj tym zainteresowani? Czy interesuje nas ziemskie życie z jego wydarzeniami, z jego działaniami? Uważajcie na to, co słuchacie od diabła, od braci, od sióstr. Nie ufajcie nikomu, nawet sobie. Ufajcie Panu. On wie co jest najlepsze dla nas. Ludzie mają złe pomysły, myśląc, że to są dobre pomysły, złe pragnienia, myśląc, że to są dobre pragnienia. Ale kiedy porównamy pragnienie Boga i pragnienie ludzi, widzimy wielką przepaść.

Kiedy widzimy Bożego Syna i to co zrobiliby ludzie, gdyby mieli posłać swojego syna, widzimy olbrzymią przepaść. Myślmy zawsze o Nim. Dawajmy Jemu miejsce w nas. On wybiera dla nas zawsze to, co najlepsze, to co nie przyniesie nam szkody, ale zbuduje nas. Słowo Boże mówi, że kogo Bóg nie karci, tego już nie miłuje, ale kogo miłuje, tego karci i smaga, gdyż wychowuje sobie na wieczność, na zawsze.

To są bardzo ważne rzeczy. Rozumiem, że świat nie pojmie tego, nie rozumie tych rzeczy. Ale dzieci Boże powinny rozumieć. Dzieci Boże nie mogą stracić świadomości po co przyszedł Chrystus na ziemię. Dzieci Boże zawsze muszą mieć tą świadomość w sobie, aby móc też o tym mówić.

Najgorsze dzisiaj jest to, że ludzie mają o sobie dobre mniemanie, podczas, gdy są w tragedii chrześcijańskiej, kiedy widocznym jest brak życia Chrystusa. Jeszcze może gdzieś coś się tli, ale w dużej mierze nie ma już tego płomienia życia Pana, żeby wyraźnie było widać, że to jest Chrystus. Już tyle cielesnych rzeczy przysłania Pana.

Powiem wam, że to jest prawda, że gdziekolwiek sypiesz sól, ona daje swój smak. Ale jeśli sól zwietrzeje i dosypiesz do niej dobrej soli, to ta zwietrzała nie zmieni już smaku. Tragedią jest kiedy chrześcijanie wietrzeją i tracą smak, kiedy nie chodzą w niebiańskiej atmosferze obecności Chrystusa Jezusa. Wtedy po jakimś czasie, kiedy zletnieją, zupełnie zwietrzeją, to choćby nie wiadomo jak ich solić, to już nic nie zmieni ich, ponieważ oni nie mogą już zmienić się. Nie dopuszczaj do tego, żebyś tak zwietrzał, czy zwietrzała, że już nic cię nie osoli. Ratuj się z tego przewrotnego świata i przychodź zawsze do żywego Jezusa, aby żywy Jezus dawał ci to co jest czyste, święte nieskalane, by każdy z nas mógł czerpać z tego.

Czy opuściliśmy już swoje domy dla Niego? Czy nasze domy są ważniejsze od Niego? Czy żyjemy już dla Jego chwały, czy dla swojej? Pan musi dotknąć w nas każdą sprawę, jeśli mamy być cząstką Jego ukochanej na zawsze. Jeśli Pan ustąpił, to znaczy, że z tobą jest już tragedia. Jeśli nie ustąpił i nadal dotyka twego sumienia, twego serca, dlatego, że chce mieć wszystko tak, jak On chce, to znaczy, że Pan pracuje. Musimy pamiętać o tym każdego dnia.

Jezus mówi: „kto pragnie, nich przychodzi do Mnie”. Jak człowiek nie ma pragnienia, by przychodzić do Pana Jezusa, a ma swoje własne, to tak też jest. Ale kiedy człowiek ma święte pragnienia, by przychodzić, wtedy poruszany jest do Pana, pociągany. Mimo przeciwności, bo wróg stawia przeciwności, człowiek idzie dalej, bo zależy mu na tym. Jest tym zainteresowany. To jest ważniejsze od tego, że stawiane są mi przeszkody. Mam cel, by być z Nim na zawsze, należeć do Niego teraz i na zawsze.

To jest bardzo ważne dla nas. Musimy w tym znajdować to, co znajduje Bóg. On chce mieć nas dla Siebie. Nie jest zainteresowany zaspokojeniem nas, żebyśmy byli zdrowi, mieli co jeść, pić, gdzie mieszkać, itd. On jest zainteresowany, żeby Jego Syn był wywyższony w tobie, we mnie każdego dnia. Nie wybiórczo, nie w jakieś tam dni, ale każdego dnia wywyższony Boży Syn w nas. Pan chce, abyśmy śmiało stali tak jak Jezus, który nie zszedł ani troszeczkę z wyznaczonej drogi przez Ojca. Nie zmienił Jego Słów. Wszystkie Słowa wypowiedział dokładnie jak Ojciec powiedział Mu. I my musimy każdego dnia doświadczać tak, że ktoś tak cenny, tak wielki, wspaniały i potężny, ale też tak uniżony, skromny, łagodny i cichy zamieszkał w nas. A my jesteśmy Jego domem tutaj na ziemi.

Już mówiliśmy, czy On może mieszkać w nas? Pan powiedział, że poszedł przygotować miejsce dla wszystkich swoich mieszkań, kiedy przyjdzie, weźmie nas do Siebie.

Nie dajmy się zwieść i oszukać. Skończmy z tym i nie pozwalajmy innym na obłudę chrześcijańską – „jest dobrze”. Jest źle, bardzo źle i z chrześcijaństwem robi się coraz gorzej, bo coraz więcej ludzi mówi, że jest dobrze, a jest źle. To znaczy, że ludzie tracą wzrok, odczucie życia. Tracą wiele z tych normalnych rzeczy, które były w chrześcijaństwie. „Obudź się, który śpisz, a zajaśnieje ci Chrystus”. Wtedy zobaczysz jak wygląda Życie i wtedy zobaczysz jak daleko jest już twoje życie od życia Chrystusa. I wtedy zobaczysz jak bardzo potrzebujesz wołać do Niego, żeby wrócił na swoje miejsce, żeby stał się Panem każdej sytuacji, Panem każdego wydarzenia tak, jak był wcześniej i jak powinien być każdego dnia. On Panem, a my sługą wykonującym to co nasz Pan chce. Nie my panami robiącymi, co uważamy, ale On Panem, a my robiący to, co On do nas mówi, co chce. Dlatego Jezus mówi: „tak jak Ja wypełniłem wszystkie przykazania Mojego Ojca i trwam w miłości Jego, tak wy wypełniajcie wszystkie Moje przykazania i trwajcie w miłości Mojej.”

Chwała Bogu, że Jezus nie przyszedł założyć religii. Wiecie, że religia to tragedia. W religii ludzie spotykają się i wiedzą, że tak nie można żyć, że to jest niemożliwe, żeby to wykonało się. Mówią: „my wierzymy w Pana Jezusa”, ale całym sobą nie wierzą w Niego i w Jego możliwości. Tragedia! Dlatego ten cały zachodni świat tak pada. Tak ławo pada to chrześcijaństwo zachodnie. Bo gdyby wierzyli w Niego i gdyby On mieszkał w nich, wróg nie zdobywałby tak łatwo tych terenów i ludzie nie odwracaliby się od Pana, ale zwracaliby się do Pana. Tam gdzie wcześniej wysyłano misjonarzy, dzisiaj jest Sodoma i Gomora tylko dlatego, że Jezusa zamieniono w religię chrześcijańską. Ludzie mniemali, że są w porządku, a nie mieli siły, by zwyciężać. Jezus ma siłę zwyciężać i dzisiaj. On jest zwycięzcą i może zwyciężać w tobie, we mnie każdego dnia. Alleluja! On ma siłę i moc, żeby powiedzieć: ”Nie”! diabłu, a Bogu „Tak”. Niech Jego siła i moc będzie w tobie i we mnie, a tylko zyskiem będzie to dla nas.

Jemu chwała, że On nadal chce być wywyższony w nas. Pan chce, żeby nadal prawda była wysoko postawiona i żeby Jego imię było wywyższone, by mógł przyjść po nas i wziąć nas do Siebie, abyśmy byli tam, gdzie On jest. To jest bardzo ważne dla nas.

Chcemy ratować innych ludzi i wychodzimy, aby głosić im ewangelię. Zobaczmy, czy my jesteśmy dzisiaj uratowani, czy jesteśmy zamieszkali przez Niego, czy słowa, które mówimy to są słowa pewności: „przyjdź do Jezusa, a On cię zbawi ze wszystkich twoich grzechów.” Czy możemy powiedzieć tak każdemu człowiekowi i całym sobą powiedzieć: „Amen, bo zbawił mnie”? Jeśli tak, w porządku. Jeśli nie, to sami nie wierzymy w to, co mówimy ludziom. I tak naprawdę boimy się, żeby się nawrócili i przyszli i zobaczyli jak żyjemy. Przynajmniej to jeszcze byłoby dobre. A jeśli nawet nie boimy się tego, to znaczy, że to jest już śmierć.

Mówiąc o żywym Panu, musimy wiedzieć, że On żyje i króluje, i włada, i wróci tutaj, a my czekajmy na Niego i przygotowujmy się na spotkanie z Nim. Niech Bóg naprawdę pomoże każdemu z nas.

Jezus zawsze mówił to, co jest potrzebne nam. Z obfitości serca mówią usta. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. Jeśli dobro nie będzie mieszkać w nas, my przegramy ze złem i nic nie uczynimy z tego, co Bóg chce. Pan powiedział, że bez Niego nic nie możemy.

Wcześniej mówiliśmy o wywyższonym Chrystusie w hańbie. Czy my chcemy też być wywyższeni w tej hańbie? Dzisiaj mówiliśmy o Chrystusie, który uwidacznia się poprzez życie w nas. To też jest wywyższony Chrystus. Niech On będzie wywyższony w każdej strefie, w każdym, który wierzy w Niego. Niech Pan będzie z Toba i ze mną. Amen.

Jan 14:23