Wywyższony Boży Syn

Wywyższony Boży Syn - część 1

       Możemy poznawać Pana i to jest najważniejsze. Gdyby Pan nie był na tej ziemi, gdyby Bóg nie posłał nam swego Syna, co my byśmy zrobili z tą naszą ludzką mądrością? Co byśmy zrobili? Skończylibyśmy w jakichś barach, knajpach, upici, bez nadziei, bez niczego co jest piękne, co ma w sobie coś wiecznego. Może jedni harowaliby jak woły, bo tam znaleźliby swoje szczęście, inni podróżowaliby po całej ziemi, bo tam by znaleźli swoje szczęście. Inni tworzyliby, robili inne rzeczy, ale przychodzi śmierć i kończy wszystko. Beznadzieja, wszystko kończy się! Rodzić dzieci, które i tak umrą, beznadzieja. To wszystko nie ma sensu. Gdyby nie Jezus, to nie miałoby to żadnego sensu. Człowiek rodzi się i rodzi się już w tragedię, w śmierć. Żaden sens! Dopiero Jezus daje prawdziwy sens. Bez Niego wszystko byłoby do niczego. Wszystkie spotkania religijne bez Jezusa nie mają żadnego znaczenia. Dopiero On dał w nasze serce pragnienie, które pozwala nam być z Nim, dlatego, że my chcemy być z Nim. Nie przeraża nas wieczność z Bogiem, gdzie zawsze będziemy chwalić Boga, zawsze będziemy śpiewać Mu: „Święty, Święty”. Ta wieczność nas wręcz pociąga. I to uczynił w nas Chrystus, bo Jezusa nie przeraża wieczność z Ojcem. Największym przeżyciem dla Niego wręcz było to, kiedy miał na trzy dni rozłączyć się z Ojcem. A więc dziękujemy Bogu za Ducha Świętego, który czyni właśnie to, co jest potrzebne, abyśmy tęsknili do tego czasu, kiedy już zawsze będziemy w tych nowych ciałach w Nim. Zawsze z Nim. To jest coś najpiękniejszego. Chwała Bogu!

Będziemy dzisiaj chcieli mówić o Wywyższonym Bożym Synu, o tym ukrzyżowanym Bożym Synu. Jak wiele znaczy to, że On w ten sposób uwielbił Ojca i w ten sposób wziął na Siebie wszystkie nasze grzechy. Każdy, który spojrzy na Niego z wiarą dozna, że nie jest już w tragedii śmierci, że nie jest już w tragedii, kiedy diabeł kąsa, że musi ginąć w tej śmierci. Każdy kto spojrzy z nadzieją na Jezusa patrzy i nareszcie widzi Życie. Widzi Życie, a wszystko to śmierć, wszystko ginie. Z fabryki wychodzą nowiutkie samochody, a za ileś lat na złomowisku. Wszystko ginie, ubrania giną, leżą gdzieś zniszczone, często nie ma śladu po nich już, a w Jezusie widzisz Życie. Nareszcie możesz zobaczyć coś Żywego, coś Prawdziwego, co nie ma końca! Życie wieczne!

I to wieczne Życie jest wywyższone, abyśmy widzieli wyraźniej, żeby nie było dla żadnego człowieka kłopotem podnieść oczy do góry i wiedzieć, że tam po prawicy Ojca siedzi nasze Życie, nasza wieczność, nasza radość, nasz pokój, nasze zadowolenie, wdzięczność, nasze nie zmarnowane dni. Siedzi tam po prawicy Ojca. „To” co pozwala nam przejść przez te pułapki diabelskie i nie wpaść w nie, siedzi po prawicy Ojca. Nasze życie, to Chrystus.

I tylko ci, którzy mają Jego, wywyższonego w sobie przejdą przez to wszystko. Ale wystarczy wymawiać Jego imię bez namiętności, bez serca i już człowiek idzie i ginie w rzeczach tego świata. Wie, że jest Życie, a nurza się w śmierci. Jezus mówił do zborów: ”macie imię, że żyjecie, a jesteście martwi, bo nie ma w was Życia”. Żyjecie dla marności i tam poświęcacie swój czas, a nie macie czasu, by żyć z Chrystusem, waszym prawdziwym Życiem. Odpuszczacie sobie Chrystusa, bo myślicie, że możecie zadowolić się przemijaniem i z przemijania czynicie swoje szczęście, a później chodzicie ze zwieszonymi głowami i nie widać w was Życia, a mówicie, że jesteście chrześcijanami. Jakby sól mówiła, że jest solą, a jest zwietrzała. Co z tego, że nadal wygląda na sól, a nie ma smaku? Co z tego, że możemy wyglądać na chrześcijan, jak nie ma w nas smaku? Jezus nie tylko, że wyglądał na Jezusa Chrystusa, ale w Nim był zawsze smak Jezusa Chrystusa. Nie tylko imię, ale i smak tego Jezusa Chrystusa. O tym myślał Ojciec, kiedy posyłał swego Syna. Nie tylko żebyśmy nazywali się od imienia Jego Syna, ale żeby w nas był smak Jego Syna.

Wielu mówi: „ze mną jest w porządku”. Wiecie, jak ja to słucham, tragedia! To jest źle, kiedy żyją bez Boga, kiedy nie widać w nich prawie w ogóle Jezusa, choć mają Biblię! Powinni być świadectwem ludzi, którzy zostali ochrzczeni w Jego imię, świadectwem dla innych, a nie chodzić i pętać się po tej ziemi, jakby byli już nie wiadomo jak bogaci i mogli pozwalać sobie na to.

Ochrzczeni ludzie zastanówmy się i zobaczmy, czy chrzest nie był rozdzieleniem nas od świata? Czy to było tylko „coś” i patrzymy jak ludzie ochrzczeni, którzy weszli w wody chrztu, chodzą sobie i żyją bez Boga? I wy nazwani domem modlitwy, co dzisiaj w was jest? Jaskinia zbójców, myślenie o rzeczach świata, namiętności położone w przemijaniu.

Czy Jezus znajduje w nas swoją namiętność: żyć dla chwały Ojca? Jak chcemy powiedzieć wywyższony Jezus? Jak On ma być wywyższony? Powiedz mi bracie, siostro, żyjesz tyle lat już chrześcijaninie, chrześcijanko? Jak Jezus ma być wywyższony? Powiedz tym ludziom w świecie, którzy nie znają Jezusa, jak powinien być wywyższony Jezus Chrystus? Nową religią?

Jezus powiedział jak będzie wywyższony: „jeśli oddasz mi swoje życie, wtedy Ja będę twoim życiem i wtedy będę wywyższony w tobie.” „Jeśli ty oddasz mi wszystko”, mówi Jezus, „wtedy Ja będę wywyższony w tobie, jeśli nie oddasz Mi wszystkiego, nadal będę wywyższony na krzyżu, ale nie w tobie”. Tak mówi Jezus. Tego nie mówi jakiś filozof. To mówi sam Jezus Chrystus, jak On może być wywyższony w tobie, we mnie.

Kiedy Jezus jest wywyższony w tobie, to nie ma w tobie już nienawiści, złośliwości, nie ma w tobie egoizmu, nie ma w tobie myślenia o sobie, o swoim zadowoleniu. To skończyło się, bo w Jezusie nie ma tego.

Kiedy Jezus jest wywyższony w nas, wtedy w nas są inne rzeczy niż były wcześniej. Czy jest On wywyższony, czy nie? Po co udawać, lepiej ratować się i zobaczyć, czy moje życie pokazuje już, że nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Czy moje życie pokazuje już inne życie? Nie moje, ale Jego życie? Po to Jezus przyszedł na tą ziemię. On przyszedł uratować nas, zbawić nas od naszych grzechów, a nie stworzyć następną ideę, ludzi którzy będą mniemać, że są lepsi od innych, bo nazywają się chrześcijanami. On przyszedł zbawić nas, uratować nas i wyzwolić nas od naszego śmiertelnego egoizmu, a dać nam żywotne posłuszeństwo Bogu.

Co to znaczy wywyższony Jezus? Co to znaczy wywyższony ponad wszystkich? Ty który, czy która złościsz się, bo czegoś nie dostajesz, a co uważasz, że należy ci się? Czy wywyższony jest wtedy Chrystus? Czy nie mówisz, że żyję nadal ja, a nie Chrystus, bo coś należy mi się, a inni nie dali mi i mam prawo złościć się i gniewać, mam prawo nienawidzić, mam prawo źle mówić? Czy to jest Chrystus wywyższony, czy ja? Zobacz, czy krzyż nie powinien już spaść na to z mocą i siłą niszczenia naszego egoizmu, naszego myślenia o sobie. Czy krzyż nie powinien tego zniszczyć w nas, żeby Chrystus był wywyższony? Czy ustępuję Panu i daję Mu pierwsze miejsce, czy mówię, że pokażę co ja potrafię?

Czy nie powinniśmy mieć namiętności jak Słowo Boże, które kruszy mury nieprzyjaźni, które rozbija warownie? Czy nie powinniśmy być jak Słowo Boże, mieć namiętność, by zniszczyć te warownie, zniszczyć te wrogie miejsca, które nie chcą poddać się Jezusowi, żeby Jego imię było wywyższone? Tak żył apostoł Paweł, tak żyło przed nim wielu ludzi i po nim i żyją dzisiaj. Ludzie, którzy sami to wiedzą co to znaczy wywyższony Jezus Chrystus. Nie z książek, ale sami wiedzą, co to znaczy wywyższony Jezus Chrystus. Już nie ja, lecz Chrystus.

Czy wiecie, ilu ludzi naprawdę ginie i kiedy przyjdzie Pan, to oniemieją i nie będą mogli nic powiedzieć, bo raptem zobaczą, jak zlekceważyli tego Jezusa w swoim codziennym życiu? Sprawy tego świata były ważniejsze i one ważyły o radości czy smutku, a nie Chrystus.

Będziemy dzisiaj chcieli mówić prawdę i o ile jest to tylko możliwe, dotknąć się tej prawdy, żebyśmy doświadczyli, że chodzi o nasze wieczne życie. Nie tak, żeby komuś dopiec, dołożyć coś, tylko uratować się z tego przewrotnego świata. Ten świat jest przewrotny, ludzie są przewrotni, udają kogoś kim nie są i chcą wmówić innym, że tak jest dobrze. To jest tragedia! Jezus powiedział, że po waszej wzajemnej miłości poznają, że Ja byłem na tej ziemi. Ale tą miłość musi Pan rozlać w sercu, bo ja znam już ludzkie sposoby na miłość. Marna to sztuczka.

Jezus mówi o takiej miłości, która gotowa jest położyć za drugiego życie. Nie o pięknych wzniosłych, górnolotnych słówkach, ale tak, że jestem gotowy położyć życie, aby Pan był uwielbiony. Zobacz jakie to jest ważne, żebyś mógł przeżywać to osobiście, czy ja każdego dnia, żebyśmy mogli zawsze otworzyć usta i powiedzieć: „to znaczy Jezus wywyższony we mnie”. Czy widzisz „to”? To jest właśnie Jezus wywyższony we mnie. Tak, jak Leszek czytał o Pawle: „widzieliście moje święte życie, widzieliście Jezusa wywyższonego we mnie. Widzieliście moje nienaganne życie, widzieliście Jezusa wywyższonego we mnie.” Nie tylko słowa, ale widzieliście Go we mnie.

Czy możesz powiedzieć to bracie, siostro ze szczerym czystym sercem, że dzisiaj ludzie widzą w tobie Jezusa? Czy dzisiaj marnujemy gdzieś czas i przepuszczamy te wszystkie okazje, żeby On dawał nam poznawać się? Czy dzisiaj wykorzystujemy czas, aby On mógł być widoczny w nas? Co robimy z tym czasem, który został nam darowany? Czasu świadomego już chrześcijaństwa, kiedy my już wiemy co powiedział Jezus. Wielu ludzi nie ma pojęcia co powiedział Jezus w tym miejscu, czy w innym. Znają tylko jakieś małe fragmenty z Biblii. Przez wiele lat nie dano im podstawy do tego, żeby poznali Słowo Boże. Tak szli przez to życie.

Ale jak wielu ludzi dzisiaj zna Biblię, wiedzą co Jezus powiedział i depczą po tych Słowach, idąc za swoją namiętnością, żeby osiągnąć swój cel, żeby posiąść swoje pragnienia.

Nie dobrze jest bracia i siostry, jeśli my podepczemy po jakimkolwiek Słowie Pana. Nie dobrze to jest tak się uczyć i tak uczyć swoje dzieci, że można zlekceważyć Słowa Jezusa i żyć bez Jego Słów. Bez Słów Jezusa nie ma jak żyć! Jego Słowa darzą życiem. Pan powiedział, że Jego Słowa są duchem i żywotem. Jeśli te Słowa nie mogą wnikać w nas, to my nie żyjemy i jesteśmy martwi, mając Biblie, mając wiedzę Biblijną, modlitwy, śpiewy i wszystko, jeśli to Słowo nie ożywia nas dla Boga. Ta sztuczka diabła jest coraz bardziej perfekcyjnie produkowana. Ludzie myślą, że są zbawieni, podczas gdy już dawno przestali być zbawieni. Żyją własnym życiem dla własnych swoich namiętności, a oprócz tego mają religię chrześcijańską.

Ale ci, którzy żyją, to Pan naciera na nich ze swoim Słowem jak wojownik, jak mówiliśmy ostatnio, ale nie po to, żeby zabić nas, ale żeby zbawić nas, uratować, żebyśmy nie mieli ani chwili zaciemnienia w Swoim podążaniu za Nim. To jest nasz Przyjaciel. Chociaż wydaje się, że napiera na nas, wciska nas w błoto, ale po to, żeby podnieść nas do Swojej chwały, żeby Jego Syn był wywyższony w tobie i we mnie. Jeśli Pan nie naciera na ciebie, to jesteś w najgorszej tragedii. Jeśli Bóg nie ma z tobą sprawy, to jesteś w tragedii. Bo jeśli Bóg nie ma z tobą sprawy, to nikt na ciebie tak nie natrze, jak Bóg. Nikt nie ma tyle namiętności do ciebie i do mnie, jak Bóg. Nikt nie kocha nas tak jak Bóg, żeby nie przestać nacierać na nas. My jesteśmy w stanie przestać, kiedy ktoś powie: „no, daj sobie spokój już ze mną, zajmij się kimś innym, nie masz kogoś lepszego, by wziąć sobie na obiekt?” „Jak nie chcesz, to nie.” Ale Bóg nie jest taki, Jego miłość jest tak żarliwa, że niezależnie co będziesz mówić, On będzie nadal parł, żeby uratować cię i zbawić.

Jeśli człowiek zginie to tylko ze swojej winy. Bóg nie odpuszcza tak. Bóg posłał swego Syna i pokazał swoją żarliwą miłość o każdego z nas. Bóg powiedział wyraźnie: „w Mojej miłości, jeśli Mój Syn nie będzie wywyższony w was, wy zginiecie wszyscy. Chociaż kocham was tak namiętnie i tak gorliwie, że dałem swego Syna, to zginiecie, jeśli Mój Syn nie zamieszka w was. Nie pomoże wam Biblia, modlitwy, śpiewy, zgromadzenia. Jeśli Mój Syn nie zamieszka w was, to zginiecie.” Ludzie wymyślili sobie, że tylko apostoł Paweł mógł powiedzieć, że już nie żyję ja, ale żyje we mnie Chrystus, lecz Ojciec w niebie powiedział, że wszystkie Moje dzieci muszą to powiedzieć i musi to być prawdą. Tak Ojciec wywyższył swego Syna, aby na Jego imię zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią.

Słuchajcie, to jest po prostu coś najpiękniejszego. To z powodu tej religijności ludzi, zrobiono z tego, co piękne coś szkaradnego. Ludzie nie za bardzo znajdują się tak przy Jezusie takim, jakim On jest. Jezus taki miły i układny to pasuje. Taki Jezus: „no, ja tego nie widziałem, ja na to nie patrzyłem”, to pasuje. Ale taki, który tak cię kocha, że nie chce w tobie znaleźć nawet ułamka grzechu, ułamka grzesznych pomysłów, który chce mieć ciebie czystym, świętym i nieskalanym, czy taki Jezus interesuje cię? Namiętny, gorliwie kochający cię i nie odpuszczający ci, aż nie oczyścisz się od tej złej rzeczy. Czy taki, który zgodzi się na twój zły obraz, który źle pokazywałby Jego? „A, Pan na to przymknął oko, to dla Pana nie jest najważniejsze, dla Pana są ważniejsze rzeczy.” Nie. Pan poszedł na krzyż, aby wszystkie nasze grzechy zostały z nas zdjęte, abyśmy byli oczyszczeni.

Zobaczcie, jakie to jest ważne dla nas ludzi. My jesteśmy reprezentantami tego kim jest Jezus. Nasza zła reprezentacja pokazuje złego Jezusa, a prawidłowa pokazuje prawdziwego. Jezus nie przyszedł prawić morałów, On przyszedł powiedzieć prawdę. Powiedział: „kto z prawdy jest, będzie słuchał Mego Słowa.” Zobaczcie jakie to jest ważne dla każdego z nas.

Pan powiedział, że kiedy będzie wywyższony pociągnie nas ku sobie. Czy już pociągnął ciebie i mnie, żebyśmy byli tylko z Nim i dla Niego? Czy już tak pociągnął, czy On już jest szczęśliwy z nami? Czy całe niebo może słyszeć jak On mówi moje imię, twoje imię? Czy wystarczy jakoś żyć, czy pełnią żyć? I jak węża wywyższono na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Pomyśl, to jest namiętność sięgająca dalej, niż wszystkie miłości tego świata. To jest miłość z Boga, doskonale czysta, miłość, w której nie ma ułamka cielesności. To jest Jego miłość w nas. W Liście do Rzymian 5,5 czytamy:

A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.

Nadzieja nie zawodzi, bo Duch Święty rozlewa miłość Bożą w sercach naszych. Nie wierzmy, że będzie ślub oblubienicy z Oblubieńcem, a ona nie jest w Nim cała zakochana i On w niej też. Nie wierzmy, że może być inaczej. Zobaczcie, że to jest jeden Kościół i on pokazuje jedną kobietę, w której wszystkie cząstki kochają doskonale Oblubieńca. Tam nie będzie ani jednej cząstki, która nie kocha Jezusa. Czy rozumiecie to? Dlatego Kościół pokazany jest jako jedno i dlatego Jezus modlił się o jedność Kościoła, tak jak On z Ojcem jest jedno. Nie będzie w tej oblubienicy, która pójdzie na ślub z Panem Jezusem ani jednej cząstki, która nie kocha Go całą sobą. Nie będzie, naprawdę. Tam wszystkie cząstki będą kochać Go tą jedną Bożą, doskonałą miłością. To jest bardzo ważne. Dla mnie i dla ciebie to musi być cos bardzo cennego. Nie skończmy na letniości, na bylejakości.

Musimy widzieć do czego dąży Bóg, posyłając Swego Syna. Jak On musi być wywyższony w nas. Musimy ustąpić Bożemu Synowi we wszystkim; w swoich żalach, pretensjach, smutkach, rozterkach, radościach, marzeniach, we wszystkim. Musimy być gotowi przyjąć wszystko, co będzie pokazywać, że to nie my lecz Chrystus. Czy jesteśmy gotowi oddać Mu chwałę, tak jak Ojciec oddał Mu chwałę, odpocząć tak jak Ojciec odpoczął? Czy jesteśmy gotowi na to, żeby tak zrobić?

Czy chcemy tylko grać rolę i głupio umrzeć?! Czy chcemy naprawdę poznać Pana? Wielu ludzi ma ciało, kości, mózg, ale są martwi duchowo. Jezus nie ożywia ich i nie powoduje, że są tak zaszczyceni otwartym niebem, żeby wyznawać Ojcu wdzięczność za Syna. Martwi duchowo ludzie czytając tak piękne Słowa, żyją wbrew Słowom. (...)

Jan 14:23