Zgr.08 06 2022 Rozważania 1Piotra 3,8-12 - Marian

Zgr.08 06 2022 Rozważania 1Piotra 3,8-12 - Marian

 

„A w końcu: Bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, braterscy, miłosierni, pokorni; nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej. Niech się odwróci od złego, a czyni dobre, niech szuka pokoju i dąży do niego. Albowiem oczy Pana zwrócone są na sprawiedliwych, a uszy jego ku prośbie ich, lecz oblicze Pańskie przeciwko tym, którzy czynią zło.”

 

Jak zwykle dobrze by było zadać sobie pytanie: Po co to wszystko? I sobie na nie odpowiedzieć. Po co to wszystko, to całe zmaganie, po co Chrystus musiał przyjść na ziemię? Dlaczego musiał umrzeć, cierpieć na krzyżu? Dlaczego aniołowie tak się radowali, kiedy oglądali Syna, i kiedy zmartwychwstał? Dlaczego to wszystko? Bo to musi mieć jakiś sens, człowiek musi odnaleźć sens w tym. Bo jeśli człowiek ma poświęcić wszystko dla tego celu, to musi zobaczyć ten cel i w nim odnaleźć naprawdę to, czego potrzebuje; jedynie to potrzebuje człowiek. Człowiek musi zobaczyć, że niczego więcej nie potrzebuje, jak tylko tego jednego. Wtedy człowiek będzie mógł skoncentrować się. Bo tak, to ludzie są rozkojarzeni i chwytają się tego i tamtego, i jeszcze czegoś i gubią się w tym wszystkim, bo nic nie działa. Jak było, tak jest, człowiek nadal jest zagubiony, dalej robi różne dziwne rzeczy. Idąc za Saulem z Tarsu – chcę czynić dobro, a trzyma się mnie zło. Czy po to przyszedł Chrystus, by ludzie chcieli czynić dobro, a trzymało się ich zło? Nie musiał przychodzić. Bo już tak było, kiedy Bóg dał zakon i zakon jest dobry, pożyteczny. Zakon mówił: Nie kłam, nie kradnij, nie krzywdź nikogo, nie zabijaj; mówił dobrze rzeczy. A więc chcę czynić to dobro, mówi Saul z Tarsu i nie mogą, bo trzyma mnie się zło i robię coś wbrew temu.

Jeżeli więc zadamy zadanie człowiekowi, który chce czynić dobro, a trzyma się go zło, to co ten człowiek osiągnie? To tak jak byś dał komuś, że tam na dnie, dwadzieścia, czy trzydzieści metrów, leży coś dla człowieka bardzo ważnego, jakieś może lekarstwo, które pozwoli mu uwolnić się od danej choroby. Ale jak ten człowiek ma tam dotrzeć, jeżeli nie ma odpowiedniego sprzętu, aby tam się dostać? Jak? Zginie po drodze; będzie próbować osiągnąć lekarstwo, a zginie po drodze. Człowiek ten potrzebuje czegoś, co mogło by się stać dla niego możliwością, aby to osiągnąć. I w tym czymś on zobaczy rzeczywistość uratowania, zbawienia. Musi być tak, ponieważ wielu ludzi uczyło się różnych przedmiotów w szkole, i tego, i tamtego, jednego lepiej, drugiego gorzej, i niektórzy zastanawiali się, po co tyle materiału, po co tyle tych rzeczy się uczyć, skoro człowiek i tak z tego nigdy nie korzystał i nie będzie korzystał. Komuś podoba się wypełnić czas nauki naukami, żeby nie było, że w szkole się nie uczy. Można wypełnić swój czas naukami i nie wiedzieć po co. I jeszcze więcej wypełnić. Mało; cztery, sześć, dziesięć godzin, piętnaście godzin wypełniać naukami. Ale po co, skoro człowiek nie widzi potrzeby, żeby je stosować. Człowiek musi zobaczyć potrzebę, po co to potrzebuje. Wtedy człowiek zrozumie, że to jest konieczne, żeby człowiek mógł uratować się tutaj na tej ziemi.

Po co Bóg dał Syna? Gdyby nie było Syna, nie byłoby wąskiej drogi, a więc wszyscy bylibyśmy skazani na gehennę, bez względu na to, czy ktoś lepszy, czy gorszy, czy ktoś zamordował jednego człowieka, czy ktoś zamordował sto ludzi, czy ktoś nigdy nikogo nie zamordował, ale w głowie swojej zamordował, jakkolwiek, czy tak, czy inaczej, czy ktoś skłamał, bo i kłamcy tam będą. Cokolwiek zrobiliśmy, wszyscy poszlibyśmy do gehenny. Nawet najlepsi ludzie; te najlepsze ludzkie uczynki to jak szata splugawiona. Wszyscy do gehenny.

I przychodzi Boży Syn. Po co przychodzi? Żeby uwolnić nas od podążania do gehenny i dać nam możliwość podążania do domu Ojca. I co ludzie z tym robią? Mają tylko niewielki problem. Wszyscy szliśmy szeroką drogą, i wszyscy szliśmy na zatracenie. I pojawił się Chrystus, jako wąska Droga. To nie powinno być żadnych kłopotów, żeby wszyscy powiedzieli: Boże, ja Ci dziękuję, że dałeś jedną Drogę. Teraz wiem, że mogę kroczyć do Twojej wieczności i ta Droga, to Twój Umiłowany Syn Jezus Chrystus. Nigdy już więcej nie będę szedł inaczej, jak tylko przez Niego i tylko dzięki Niemu. To jest odnalezienie sensu po co przyszedł Chrystus. A nie bawić się swoim życiem i albo taka nauka, albo tamta nauka, a może jeszcze jakaś nauka, a może lepsza nauka od tamtej nauki, a może lepsza od tamtej nauki, a może jeszcze lepsza od tamtej nauki. I nie zdążył człowiek załapać o co chodzi i umarł. Nic się nie wydarzyło, nie zmieniło się życie. Rozumiecie?

Tu było powiedziane jak Jezus rozmawia z Nikodemem. Otwórzmy to na chwilę, trzeci rozdział Ewangelii Jana. Jezus mówi Nikodemowi o narodzeniu na nowo, z wody i z Ducha. I potem mówi w siódmym, ósmym wierszu: „Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić. Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha.” Ludzie cieleśni nie wiedzą skąd ten człowiek w ogóle się zjawił na ziemi, ani dokąd zmierza. Nie mają pojęcia skąd ten człowiek jest właśnie taki, a nie taki jak wszyscy. I nie mają pojęcia dokąd zmierza. Widzą, że ten człowiek nie jest podobny do innych, ale nie mają pojęcia skąd takim się stał, ani dokąd zmierza.

„Odpowiedział Nikodem i rzekł do niego: Jakże to się stać może?” Ew. Jana 3,9. A więc Jezus mówi o narodzeniu na nowo do człowieka. Człowiek zaczyna najpierw myśleć po ludzku, a potem pyta się: Powiedz mi, Panie, jak to się stać może? „Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jesteś nauczycielem w Izraelu, a tego nie wiesz?”3,10.  To znaczy, że co, Nikodem cały czas wiedział o tym? Wiedział i nie skorzystał. Ile rzeczy wiesz, z których nie korzystasz? No pomyśl, ile rzeczy wiesz, z których w ogóle w chrześcijaństwie nie korzystasz? Może gdyby stworzyć listę, to okazałoby się, że więcej jest takich, z których się nie korzysta, niż korzysta. I trzeba by zmienić pytanie: Ile jest takich rzeczy, z których korzystasz, o których wiesz i codziennie korzystasz z nich. To stwórz sobie listę. Wrócisz dzisiaj do domu, to napisz. Wiem z Biblii ze Słowa Bożego, z mnóstwa kazań, które wysłuchałem – to wiem, to wiem, to wiem. I teraz zaznacz - z tego korzystam, z tego nie korzystam, z tego korzystam, z tego nie korzystam. Lepiej by było, żeby z wszystkiego korzystać, bo to byłoby normalne, bo przecież po to ludzie poznają prawdę, żeby z niej korzystać, a nie tylko, żeby się dowiedzieć, a potem i tak postąpić według zakłamania.

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich? ” Ew. Jana 3,11.12. Jezus odpowiada Nikodemowi na jego pytanie. Co ty rozumiesz z tej odpowiedzi? A jednakże Jezus odpowiada jemu na to pytanie. „A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” 3,13-15.

„Mistrzu! Wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był.” Ew. Jana 3,2. Wiemy, że przyszedłeś od Boga. Nikodemie, masz początek, rozumiesz już coś, co jest bardzo ważne. Nikodem już rozumiał, że Jezus Chrystus przyszedł od Boga. Idź dalej, zobacz po co przyszedł od Boga Jezus Chrystus. Po co przyszedł Jezus Chrystus od Boga? Jaki jest Jego cel przyjścia? Jezus pokazuje – Nikodemie, narodzenie z wody i z Ducha jest we Mnie. I wystarczy, że tylko uwierzysz. Jezus to pokazuje tutaj: „aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” Ew. Jana 3,16. Nikodemie, wystarczy, że uwierzysz. Idź dalej. Skoro wierzysz, że przyszedłem od Boga, a nie sam coś sobie wymyśliłem, to wierząc we Mnie, masz już żywot wieczny.

Już nie raz mówiliśmy o tym, ludzie mylą pojęcie wiary. Wielu ludzi mówi: Ja wierzę. Ale ta wiara nic nie daje, bo ona naprawdę nie ma odniesienia co do Chrystusa. To jest tylko słowo – wiara. Ludzie wierzą w różne rzeczy, a przy okazji mogą wierzyć i w Jezusa Chrystusa. Ale jest jedna wiara, która powoduje, że jesteś zrodzony na nowo. Jest to dar Boży. I z tą wiarą stajesz się dzieckiem Bożym.

Zobaczcie, że kiedy Pan Jezus opisywany jest w pierwszym rozdziale Ewangelii Jana, wiersze 12.13: „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.” Tym, którzy Go przyjęli dał prawo bycia dziećmi Bożymi. A więc przyjęcie Chrystusa Jezusa daje prawo bycia dzieckiem Boga. Oto przed Nikodemem stoi Ten, którego Nikodem ma przyjąć. I to wystarczy. I od razu wszystko zaczyna się zmieniać. Wszystko widzisz inaczej, stajesz się zwycięzcą. Zaczynasz widzieć to, co jest zbawieniem. Zaczynasz mieć społeczność z Bogiem. Zaczynasz kosztować z prawdy, nie szukasz złego, szukasz dobrego. Od razu to zmienia się; kto Go przyjął.

Ludzie myślą nie wiadomo o czymkolwiek, ale wystarczy tylko, żeby sprawdzić co się stało w moim życiu, że ja zmieniłem myślenie. Co się stało w moim życiu, że ja zmieniłem decyzje. Co się stało w moim życiu, że ja gotowy byłem cierpieć, ale nie porzucić Chrystusa. Co się stało? Ja w Niego uwierzyłem, naprawdę uwierzyłem. To nie było, że ja wierzę, a potem jak tylko przyszły doświadczenia, to zaraz mówiłem: No wiecie; wypieram się; jak Piotr. Ja nie myślałem, że wiara w Jezusa to będą cierpienia, ja rezygnuję. To wcale nie była wiara.

Ale wiara, która jest w człowieku, która powoduje, że człowiek pozostawia całe swoje życie, nie mówię o opuszczeniu miejsca, mówię o pozostawieniu całego swego zepsutego życia, żeby rozpocząć nowe w Chrystusie – to jest właśnie wiara. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Prawdziwie zrodzenie z wody i z Ducha jest przez uwierzenie w Jezusa Chrystusa. Wtedy wszystko staje się dla ciebie oczywiste. Idziesz się ochrzcić, idziesz w Duchu Świętym dalej, zaczynasz rozumieć Pisma, zaczynasz je kosztować jak są dobre i zaczynasz nimi żyć. Tak jak Piotr pisał do tych, którzy otrzymali wiarę równie wartościową jak i nasza, która pozwoliła stać się im dziećmi Boga.

A więc każdy kto chce być pewnym, że jest dzieckiem Boga, musi przez wiarę wcześniej przyjąć Jezusa Chrystusa, a potem oglądać, co to przyjęcie w tym człowieku zrobiło. Człowiekowi nie chce się grzeszyć, w ogóle nie chce się grzeszyć. Człowiekowi chce się być z Bogiem. To jest przyjąć Syna. W Synu jest społeczność z Ojcem. I kiedy człowiek przyjmuje Syna, wtedy doświadcza jak dobrze mu jest z Bogiem. Nic nie zrobił specjalnego, a już mu jest dobrze z Bogiem. Później następują sprawy oczyszczania, poznawania, rozkoszowania. Skoro przyjęliście Chrystusa, tak w Nim trwajcie. Mamy więc piękne doświadczenie.

Do jakich ludzi pisze apostoł Piotr? 1Pio1,3: „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa,” Co zrobił? Odrodził nas ku nadziei żywej. A więc Piotr pisze do ludzi odrodzonych, urodzonych, zrodzonych na nowo. I tym ludziom mówi właśnie te słowa, żeby oni w ten sposób postępowali. Oni mogą w ten sposób postępować. Dalej pisze w 1,23: „jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa.” Znowuż mamy odrodzonych, urodzonych z tego czystego nasienia. To jest właśnie to, co nie jest fikcją. Kiedy jesteś urodzony z Boga, nie chce ci się grzeszyć. To jest pierwszy objaw, który pokazuje, że jesteś dzieckiem Boga. Nie chce ci się grzeszyć, w ogóle nie potrzebujesz grzeszyć. Wcale nie ciągnie cię do wszystkiego, co jest grzechem. To co wcześniej mogło cię ciągnąć, przestaje cię ciągnąć. Ale ciągnie cię do Boga, ciągnie cię być z Chrystusem. Chodzisz z Nim, cieszysz się Nim, rozmawiasz z Nim, modlisz się do Niego, opowiadasz o Nim, On jest twoją miłością, twoją radością. Nie jest to: Ja muszę iść coś powiedzieć; tam tego w ogóle nie ma. Jesteś przepełniony wdzięcznością i zadowoleniem. Dlatego: „Bądźcie wszyscy jednomyślni”. Jak jednomyślni? Inaczej – bądźcie jednej myśli Chrystusowej, niech Chrystus myśli w was. Już przestańcie myśleć, skończcie ze swoim myśleniem. Myślcie dzięki Chrystusowi. A w myśleniu Chrystusa jest czysto. Jezus myślał o Ojcu, o woli Ojca, myślał o tym, co Ojcu się podoba.

I to, co mówię, to znajdziecie wszędzie w Biblii, bo to wszędzie jest opisane. I oni o tym doskonale wiedzieli. Patrzcie, co pisze na przykład Jan w swoim 1 Liście. On pisze tak w trzecim rozdziale, wiersze 7-9: „Dzieci, niech was nikt nie zwodzi; kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy. Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził.” To „nie może”, to nie znaczy, że po ludzku nie może, ale ten człowiek w ogóle nie chce, to mu w ogóle nie smakuje, co smakowało, w ogóle nie potrzebuje tego. Kiedyś mógł ucho wyciągać, jak o czymś gadało się, teraz w ogóle nie interesuje go to. Rozumiecie?

Zmieniła się natura. Natura Boga zamieszkała w człowieku – to jest narodzenie na nowo. Wystarczy wiara. Od tego wszystko się zaczyna. Wiara, która przyprowadza do Tego, od którego ona jest, do Jezusa Chrystusa Syna Bożego. W Nim człowiek już ma wszystko. Wszystko Ojciec dał w Synu – narodzenie na nowo, życie z Bogiem, wieczność, wszystko jest dane w Synu, już jest zawarte w Nim. Wszystko całkowicie, całe nowe stworzenie jest zawarte w Synu, niczego tam nie brakuje. Wszystko już jest dane w Jezusie Chrystusie. Nie trzeba więc szukać nie wiadomo gdzie, nie trzeba szkół jakichś, innych rzeczy. Wystarczy, kiedy człowiek dostał wiarę, ona pociąga do Boga. Ludzie mogliby zatrzymywać, grozić śmiercią, ten człowiek i tak pójdzie, bo to jest silniejsze od ludzkiego sposobu mniemania, czy myślenia. Ludzie mogą mówić: Głupi człowieku, po co chcesz stracić życie? On mówi: Ludzie! to wy tracicie życie idąc do gehenny, ja się ratuję właśnie. Bo widzi to, czego oni nie widzą. Oni myślą sobie: po co on tam idzie? A wiatr Ducha Świętego już go tam pcha w kierunku Boga, bycia z Bogiem.

A więc nie daj się oszukiwać. Jeżeli nie miałeś czegoś takiego w swoim życiu, to zacznij czytać Słowo w ten sposób jak Bóg mówi, jak Jezus Chrystus posłany przez Ojca mówi, jak mówią prorocy, jak mówią apostołowie. To jest prawda. Jeżeli chcesz być wierzącym człowiekiem, to Słowo Boże mówi, że wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. A potrzebujesz tej wiary, żeby przyjść i przyjąć Jezusa, który da ci prawo być dzieckiem Bożym, takim dzieckiem, które nie potrzebuje grzeszyć. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia.

Jan to znowu jeszcze powtarza. 1Jana 5,18.19: „Wiemy, że żaden z tych, którzy się z Boga narodzili, nie grzeszy, ale że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go i zły nie może go tknąć. My wiemy, że z Boga jesteśmy, a cały świat tkwi w złem.” A wcześniej 5,1: „Każdy, kto wierzy, iż Jezus jest Chrystusem, z Boga się narodził,” Wierzę, że Jezus jest Chrystusem! Wiecie, że wtedy już nie będziesz dyskutować z Jezusem: O, Panie, to i tamto mi się tak nie podoba, za dużo poświęceń. To pada! Oddajesz Mu wszystko, bo w Niego wierzysz. Nie ma dyskusji, jak wierzysz, to już idziesz. A jak nie wierzysz, a myślisz, że wierzysz, to z Nim wtedy jak w sklepie: Panie, a może trochę jak bym ci dał, to Ci wystarczy. Zachowujesz się jak w sklepie. A to nie sklep w ogóle. Albo więc masz taką wiarę, która przychodzi i wierząc w Chrystusa, przyjmuje to wszystko, co w Nim, albo masz wiarę, która ci mówi: No, jesteś modlącym się człowiekiem, czytającym Biblię, chodzisz na jakieś społeczności, więc nie jest z tobą tak źle; a żyjesz w grzechach. A jest napisane, że dzieci Boże i dzieci diabła rozpoznaje się po czym? Po owocu. Dzieci Boże po tym, że nie grzeszą, a dzieci diabła po tym, że grzeszą.

Wielu uważa, że jest wierzącymi, a jest to napisane w Biblii, a nadal są niewolnikami diabła, bo nie przestali grzeszyć. Pamiętacie jak przyszli do Jezusa i powiedzieli: W Twoim imieniu wypędzaliśmy demony, uzdrawialiśmy. A Jezus mówi: „Nigdy was nie znałem, idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie bezprawie”. I tutaj nikogo nie przekonasz. Jeżeli człowiek zacznie wierzyć w Tego Jezusa, że On jest Synem Bożym w ten sposób, że zaczyna za Nim iść i Go słuchać, to tego człowieka nikt nie zatrzyma. A jeśli człowiek próbuje sobie po swojemu, to tego człowieka byle co zatrzyma; byle co, naprawdę, byle co. Bo człowiek nie jest w potrzebie Chrystusa, człowiek jest w potrzebie zaspokojenia religijnych dążeń. I wystarczy mu taki religijny Jezus, który pozwoli człowiekowi żyć po swojemu, ale da mu poczucie, że nie jest najgorszym człowiekiem. Ludzie nie lubią być najgorsi, lubią być lepsi. A więc, Panie Jezus, daj mi poczucie, żebym się czuł lepiej od innych, żebym się czuł, że spojrzę na kogoś, na tego tam na dole wrednego celnika, który tylko tępi, a ja tu taki święty jestem, i wtedy będę miał poczucie, że jestem lepszy, Panie Boże. I co? I Bóg w ogóle nie wysłuchał tego człowieka, a tamtego właśnie wysłuchał.

A więc musisz być pewnym tego. To nie jest zabawa w ciuciubabkę, uda się, nie uda. Słowo Boże jest światłem i pokazuje prawdę. Chcesz się uratować? Jezus mówi: Kogo Ojciec pociągnie, ten przychodzi do Mnie. Pierwsze, co każdy, każdy kto zostaje poruszony, to pierwsze, to chwyta tą Biblię, jakby ona była Księgą, której nie czytał ze sto lat i jest tak złakniony, żeby to nadrobić, że tego człowieka ciężko oderwać od Biblii. To jest początek, kiedy doznaje – Boże…Nie rozumie wielu rzeczy, ale czyta jak zawzięty, czy zawzięta, nie może się oderwać, bo to jest naprawdę. Czuje, że tego nie miał od początku życia. Dopiero później zaczyna coś się układać. Bo to nie ma znaczenia, bo człowiek poznał, że to jest prawdziwe Słowo Boże. Ludzie mogą powiedzieć: Słuchaj, to jacyś ludzie napisali. A on: Człowieku, wiesz jakie to jest ważne, jakie cenne?! I stąd później ta wiara, która się chwyta Chrystusa, stąd później miłość, która napełnia serce człowieka. Człowiek został pociągnięty przez Boga, aby zaczął poznawać. I nie można od razu powiedzieć: O, ja, on wszystko wie. On nie wie wszystkiego, niewiele wie, ale wie, że potrzebuje Boga. T już jest więcej niż wielu wierzących po trzydziestu, pięćdziesięciu latach wie. Oni nadal potrzebują tylko, żeby czuć się lepiej od innych, a nie potrzebują Boga, żeby być uratowanymi od wszelkiego zła.

List Jakuba 1, 17.18: „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia. Gdy zechciał, zrodził nas przez Słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń.” Gdy zechciał zrodził nas przez co? Przez Słowo Prawdy, przez kąpiel odrodzenia, kąpiel w Słowie Bożym. To jest właśnie to, że kapiesz się i to Słowo dociera, porusza twoje serce, patrzysz: Boże, ja tu grzeszę, koniec! Nie będę grzeszył już, bo to już Słowo Boże mówi, nie ma dyskusji. Mogliby powiedzieć: Ludzie, nie przejmuj się. Nie! Tak jest napisane, to jest grzech, a ja nie mam zamiaru grzeszyć. Bo człowiek doświadcza tego, co jest potrzebne, co jest bardzo ważne.

A więc naprawdę, kiedy ludzie mają wejść na wąską drogę, to nie mogą tam wejść dalej ze swoim bałaganem. Muszą wejść odnowieni. To jest wąska droga, wielu jej szuka, ale niewielu ją znajduje. Muszą wejść odrodzeni, muszą wejść na tą drogę zrodzeni, bo to jest droga dla dzieci Bożych, tam bezbożni upadają. Gdyby człowiek nie przyjął tego przebaczenia w Chrystusie, tej łaski, która pozwala człowiekowi być uwolnionym od swoich grzechów, poprzez przyjęcie swojej śmierci dla życia tak jak żyje świat, w tym umarłym Chrystusie, aby rozpocząć nowe życie w zmartwychwstałym, to jest piękne, to jest wspaniałe. I tutaj żadna religia nie ma szansy w ogóle, w konkurencji z narodzonymi Bożymi dziećmi, bo one nie znoszą smrodu udawania. One jeżeli popełniły grzech, to pokutują i oczyszczają się. Nie udają, dzieci Boże nie są aktorami, są prawdziwymi. Jeśli czynią dobro, to czynią to dobro z oddaniem, wielbiąc Boga za tą łaskę. I wiedzą, nikt im nie wmówi, że oni sami z siebie są dobrymi. Nikt im nie wmówi: Ale ty jesteś dobrym człowiekiem. Człowieku, ja jestem złym człowiekiem, gdyby Bóg nie był ze mną, byłbym dalej złym człowiekiem. Bogu oddaj chwałę, a nie człowiekowi, wszyscy potrzebujemy Boga. I od razu głosi ewangelię, bo mówi: Nie patrz tyle, co widzisz we mnie, że to ja sam z siebie byłem taki fenomen, ty też możesz być taki, bo Bóg jest wspaniały dla wszystkich grzeszników i każdego grzesznika wzywa: Przyjdźcie do Mnie wszyscy grzesznicy, Ja wam dam uratowanie.

Weźmy na przykład List do Galacjan 4,19: „dzieci moje, znowu w boleści was rodzę, dopóki Chrystus nie będzie ukształtowany w was;” Co to jest dziecko Boże? To jest Chrystus ukształtowany w tym człowieku i człowiek już miłuje Chrystusa, należy do Niego, uczy się posłuszeństwa, uczy się wypełniać rozkazy Chrystusa Jezusa Syna Bożego. To jest piękne. Powiem wam, że to jest prawda. Przez wiarę Chrystus zamieszka w sercach waszych, przez wiarę poznacie miłość, która przewyższa wszelkie poznanie; poznanie to przewyższa wszelkie poznanie. Wszystko jest w Chrystusie.

Jeżeli to nie Chrystus, to wszystko ginie. Jak Radek tłumaczył tą książkę, jak pewien człowiek, czy Rzymianin, czy ktoś tam, chciał zakpić z dziecka Bożego i mówi: To ty miłujesz swoją rodzinę, masz żonę, dzieci i ty ich zostawiasz dla jakiegoś tam Chrystusa? A ten człowiek mówi: Gdyby książę tego księstwa całego dał mi wszystkie skarby, to i tak bym nie zostawił żony i dzieci. Ale gdybym miał zostawić wszystko dla Chrystusa, parafrazuję, to zostawię i swoją żonę, i dzieci, aby zyskać Chrystusa. Chrystus jest ważniejszy. To jest dopiero dziecko Boże. Chrystus jest ważniejszy. Dopóki Chrystus nie jest ważniejszy, to jeszcze jest czas rodzenia. Może to jest nasienie i dopiero coś tam zaczyna się pojawiać, ale to jeszcze nie jest urodzone dziecko Boże. Lepiej, żeby doszło do porodu, lepiej, żeby Chrystus był ukształtowany, żeby człowiek żył dla Chrystusa, a nie dlatego, żeby ludzie zobaczyli, albo jak ludzie ocenią, albo ktoś wstydzi się, że ktoś będzie śmiał się ze mnie, bo należę do Chrystusa. Szatan śmiał się z Chrystusa, że po co Ty umierasz za tych ludzi, oni tak z Tobą nie będą chcieli nic mieć wspólnego. A Jezus umarł za nasze grzechy wiedząc, że Ojciec dotrze do naszego wnętrza i my poruszeni tym wezwaniem pójdziemy, aby poznać Jego wspaniałego Syna. I to jest najpiękniejsze.

Wszystkie te społeczności nie mają racji bytu, jeśli to nie chodzi o Chrystusa. To jest zagubienie, to tylko napakowanie głowy następnymi informacjami, które nic nie dadzą. Może jeszcze List do Rzymian 14,17-19: „Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom. Dążmy więc do tego, co służy ku pokojowi i ku wzajemnemu zbudowaniu.” Nie zobaczysz nawet Królestwa Bożego i do Niego nie wejdziesz, jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha. Bo Królestwo Boże, to nie to co ziemia, to jest sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym, bo w tym dopiero można naprawdę służyć.

I tradycyjnie 2Koryntian 5,14-17: „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.”

W Biblii jest opisana jakby urojona ciąża, że wygląda tak, jakby coś miało się urodzić, a nic się tam nie urodzi. Ale jest prawdziwa, kiedy się urodzi; rodzi się Boże dziecko i musi dojść do tego urodzenia, i musi dojść do tego momentu, w którym człowiek mówi: Ja idę już za Nim, bez względu na wszystko. I to jest ta jedna Droga, wąska Droga. Ale ten człowiek jest pełen miłości, pełen pokoju, pełen łagodności, cierpliwości – owoc Ducha. Nie jest to stracone dla żadnego kto czyta Biblię, kto się modli, ale to musi być wiara w Jezusa. Nie jakiś tam zastępczy środek – religia. To musi być Chrystus w nas, nadzieja chwały. Inaczej nic z tego nie będzie. Bogu chwała za to, że nadal zradza, ale tylko w Swoim Synu Jezusie Chrystusie. Amen.

Jan 14:23