07.05.2016 - Abym sam nie był odrzucony

Niesamowite jest w tym wszystkim to, że Bóg podjął się tego, żeby nas mieć dla własnej chwały. To jest niesamowity zamiar Boga, wyczyn godny samego Boga. Nikt inny nie miałby szansy zrealizować tak śmiałego zamysłu, żeby z nas takich ludzi zrobić kogoś dla swojej chwały. Kogoś kto zrezygnuje z wszystkiego, aby Bóg był uwielbiony w nim.

Jakże Bóg musi pracować, żeby człowiek pojął, że nie ma nic cenniejszego dla człowieka jak służyć Bogu, jak oddać Mu wszystko i już nie walczyć o nic swojego, ale zostawić Jemu miejsce dla Jego chwały, żeby On mógł pokazać jaki On jest. Jakże ważne jest, żeby chcieć tego samego co On chce, żeby chcieć Jego woli, Jego plany mieć w sercu swoim. On otworzył te plany w swoim Synu Jezusie Chrystusie, kiedy Go nam posłał. Cały czas toczy się o to właśnie ten bój, żebyśmy byli otwarci na działanie Boga, żeby nie świat wpływał na nasze działania, na nasze komunikowanie się ze sobą, na nasze czyny wobec siebie, żeby to nie było tak jak w świecie, że ludzie robią się coraz gorsi, coraz mniej szczęśliwi, coraz bardziej zatwardziali, tylko żeby było odwrotnie, żeby ludzie coraz bardziej robili miękcy, poddani Bogu, zadowoleni z tego co Bóg czyni z nimi, szczęśliwi już teraz, myślący o wieczności z Nim jako o czymś najcenniejszym.

Cała praca polega na tym, żeby nas ukorzyć, a cała praca diabła na tym, żeby nas wbić w pychę, abyśmy śmiało poczynali sobie bez Boga. Przypominanie i wskazywanie ze Słowa Bożego na to, co miłe jest Bogu i w czym On ma upodobanie, służy ku temu żeby nas uniżać, żebyśmy rozumieli gdzie uciekliśmy spod ręki Bożej, gdzie zaczęliśmy własne prywatne życie, gdzie zaczęliśmy być podobni coraz bardziej do świata, a nie do Chrystusa Jezusa i wtedy przychodzi pokuta, oczyszczenie, poddanie się Bogu, takie uniżenie, w którym Bóg może znaleźć upodobanie i Bóg może wykonywać Swoją pracę dalej. Bez tego człowiek nie znajdzie upodobania u Boga. Bóg  nie będzie pracować nad pysznym, dumnym umysłem i sercem, które będzie chodziło koło siebie, ale będzie pracować nad uniżonym. Dlatego uniżcie się, mówi Słowo Boże, poddajcie się Bogu a On uczyni to co  jest najlepsze.

Często umyka naszej uwadze to, że ten świat i to życie biegnie swoim kierunkiem i często ludzie, nawet wierzący czasami coraz bardziej upodabniają się do świata: relacje świata, sposób komunikowania się świata, wyciąganie wniosków z doświadczeń jak świat, a nie jak dzieci Boże. Później mamy zeświedczałe chrześcijaństwo, które nie różni się niczym innym jak tylko jeszcze większą pychą od tej, jaką ma ten świat.

Ci, którzy należą do Boga, zdają sobie sprawę, że co Bóg zaczął, musi dokończyć, że jeśli On tego nie dokończy, to nas nie weźmie do swojej wieczności. A więc praca Boża musi być wykonana do końca. On nie weźmie niedopełnionych materiałów. To musi być podobne do Jego Syna, to musi być człowiek, który w Bogu odnalazł wszystko, cale swoje szczęście, który już nie będzie walczyć o swoje, o nic swojego. O nic czego chciałoby osiągnąć jeszcze  to ciało  nie będzie walczył, będzie poddawać się Bogu, żeby to Bóg walczył i żeby to Bóg dokonał tego, czego człowiek nie potrafi. Będzie tak poddawać się Bogu, żeby Bóg widział, to jest człowiek, któremu  nie zaszkodzi, gdy go podniosę i dam mu coś więcej. Że to jest człowiek, który będzie miał świadomość, że to Bóg to mu dał i nigdy nie będzie chciał użyć tego dla własnej chwały.

 

Pełnia boskości zamieszkała w Bożym Synu, gdyż Syn Boży nigdy nie użył niczego dla własnej chwały ale dla chwały Ojca i o tym wszystkim nieustannie ludzi zawiadamiał.

 

Ku przypomnieniu przeczytam z Drugiego Listu do Koryntian:

 

"Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł, a zatem wszyscy umarli. A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją już nie dla siebie samych żyli, lecz dla Tego, Który za nich umarł i został wzbudzony".

 

A więc miłość Jezusa ogarnia tylko tych, którzy już nie dla siebie samych żyją tylko dla Jego chwały. Możemy więc rozeznać czy Jezus miłuje nas i czy jest szczęśliwy, czy ma problem z wykonaniem swojego zadania z którym przyszedł aby zbawić nas, aby mieć nas gotowych na to, żeby służyć Mu w taki sposób, w jaki Ojciec chce, aby służyli ci, którzy do Pana Jezusa należą.

 

Ewangelia Mateusza, 24 rozdział, 12 i 13 wiersz:

 

"A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie".

 

Widzimy jak bezprawie się rozmnaża. Ludzie robią co chcą i mówią: my jesteśmy wierzącymi ludźmi, my wierzymy w Pana Boga, w Jezusa, wierzymy że Słowo Boże jest natchnione. Mówią prawdę, tylko że nie żyją tą prawdą.

A więc miłość do Słowa, do Prawdy umknęła. Ludzie już nie miłują prawdy,  miłują swoją własną prawdę, swoje pomysły na życie, swoje zeświedczałe chrześcijaństwo, w który jest zgoda na wykorzystywanie czasu dla siebie samego/samej, coraz więcej dla siebie, dla siebie. A więc miłość ginie, miłość aby służyć Jezusowi, aby całe życie było dla Jego chwały, aby każdy czas był dla Niego wypełniony żeby być tylko z Nim według jego zamysłu, żeby poznawać Go coraz więcej i więcej w tym jak On dokonuje swego działania w nas i pośród nas.

A więc Jezus mówi, że ponieważ bezprawie się rozmnoży miłość wielu oziębnie. Wielu zobaczy: a, to tak można być chrześcijaninem czy chrześcijanką, to wcale nawet nie trzeba się wysilać, żeby być chrześcijaninem czy chrześcijanką. To jest takie swobodne, wystarczy, że coś powiem pozytywnego i już będzie dobrze. Ale tak nie jest.

Czy ta praca przebiega dzisiaj dalej? Czy Bóg dalej robi ją ze  mną, z tobą? Czy Bóg dalej mieczem Swojego Słowa odcina to, co jest niepotrzebne w nas, aby napełniać nas tym co jest potrzebne? Czy dalej miłość Jezusa ogarnia nas, bo my nie chcemy żyć dla siebie, tylko dla Jego chwały, nie szukamy czegoś dla siebie w Biblii, aby następnie powiedzieć: „O, to ja mogę to robić, w Biblii jest to napisane”. Ale Biblia mówi w sposób duchowy i pokazuje stan duchowy. Jezus Jest tym duchowym człowiekiem, nowym człowiekiem, który pokazuje jak żyć każdym Słowem Bożym. Często ludzie szukają dla siebie "ja mogę to, ja mogę tamto" Ale zobacz czy to używasz w Duchu Chrystusowym? Czy to Słowo używasz zgodnie z wolą Bożą?

Następnie Jezus mówi "a kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony". A więc kto wytrwa do końca w miłości do Mnie, w mojej miłości ten będzie zbawiony. Jezus miłuje tych, którzy nie żyją już dla siebie, tylko dla Niego, a więc kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

Jak myślimy? Na ile jesteśmy zdeterminowani, żeby poznawać prawdę i żyć prawdą, aby być zbawionymi? Na ile jesteśmy gotowi toczyć dobry bój, by wygrać? Czy jesteśmy już zadowoleni sami z siebie i możemy powiedzieć: teraz sobie odpocznij duszo, już sobie nagromadziłaś skarbów chrześcijańskich, teraz możesz się z nich karmić, już masz na 50 lat do przodu nagromadzone, teraz możesz się karmić starymi świadectwami. Ktoś opowiada świadectwo, a wystarczy że się go zapytasz kiedy to było, no 10, 20, 30, 40 lat temu. A opowiedz mi jakieś świeże, i człowiek nie ma świeżych świadectw, opowiada stare, jakby to było wczoraj, bo nie ma świeżych. A Jezus mówi - jednakże codziennie będziesz do Mnie należeć i codziennie będziesz mieć świadectwo przynależności do Mnie. Codziennie będzie widać twoją miłość do Mnie i Moją do ciebie. Będzie widać tą wzajemną miłość i będziesz chodzić ze Mną, a Ja będę cię ubogacać.

Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Kto będzie cały czas widzieć potrzebę Jezusa w swoim życiu, ten będzie uratowany/uratowaną. Kiedy ludzie to zapominają, wtedy niebezpiecznie robi się w chrześcijaństwie. Niebezpiecznie jest być z ludźmi, którzy tracą miłość do Jezusa, naprawdę bardzo niebezpiecznie. Coraz więcej jest tam wciągania w rzeczy świata. Coraz więcej myśli światowych, coraz więcej zadowolenia światowego. Coraz mniej chwały Jezusa, coraz mniej objawionego Słowa Bożego. Coraz więcej rozmów na temat świata, coraz mniej na temat kosztowności Chrystusa.

Miłość można rozeznać po tym, o kim najwięcej mówisz. Kto najwięcej w twoim sercu mieszka, o tym mówisz. Jeśli mówisz o Chrystusie i nieustannie o Nim i coraz więcej masz o Nim powiedzenia, coraz więcej Go poznajesz, znaczy że On jest twoim skarbem. jeśli coraz więcej  na temat rzeczy świata, co w świecie się dzieje, co oznacza ten termin, tamten termin światowy, jakie to ma znaczenie, jakie tamto ma znaczenie, to znaczy że interesujesz się więcej światem niż Bogiem, niż Chrystusem.

Ludzie wierzący często więcej słuchają radia i wiadomości z radia, niż wiadomości z nieba, ponieważ tamte wiadomości dają im więcej, są nasyceni wiadomościami, wiedzą co się dzieje w świecie, a coraz mniej wiedzą co się dzieje w niebie, co się dzieje z Chrystusem, jaki jest Chrystus. A potem coraz częściej w ich myślach jest to, co naprodukował władca tego świata, a nie to co przyniósł Chrystus.

Jezus mówi kto wytrwa do końca w miłości ten będzie zbawiony. Miłość to nie są puste słowa, miłość to nie obiecanki cacanki, a głupiemu radość. To są prawdziwe stwierdzenia, prawdziwe. Jezus wie, że to jest prawda, że ty oddajesz Mu swoje życie, że nie będziesz walczyć o swoje priorytety. Chcesz tylko aby on był uwielbiony i wiesz, że twoje życie jest krótkie i tak mu mało chwały odda. Nie tracisz już czasu, żeby nie odebrać Mu chwały, która Mu się należy.

 Ludzie często myślą, że kiedy coś zaśpiewali Panu, to już oddali Mu chwałę, a teraz reszta życia "dla mnie". Ile życia spędziliśmy bez Niego dla głupoty, po co jeszcze mielibyśmy spędzać to życie dla pustych rzeczy, które nic nie dają. Oczywiście żyjemy tutaj pośród świata, ale nie jak świat, nie dla światowych rzeczy, nie dla światowych upodobań. Później może być tak, że straciliśmy świadomość, że przestaliśmy służyć Jezusowi, a służymy już sobie, chodzi nam o własną chwałę, o własne priorytety, o to żeby dla siebie mieć, dla siebie mieć.

 

Księga Objawienia 22 rozdział, a po drodze przeczytam jeszcze inne miejsce z Biblii o Panu naszym Jezusie Chrystusie, Który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie. On siebie złożył i my też siebie składamy Bogu. To jest prawidłowe działanie. Składamy siebie Bogu, a Bóg niech uczyni z nami co chce. To jest prawdziwe działanie. Prawdziwe zgromadzenie polega na  tym, że ludzie składają siebie Bogu jako miłą ofiarę, ożywionych z martwych i Bóg  czyni swoje dzieło. Wtedy ci ludzie zgromadzając się nie są dla siebie zagrożeniem, bo mają jedno serce, jedno pragnienie i to jest Chrystus, uwielbiony Chrystus. Wtedy pośród nich nie ma zgorzeli, nie ma odciągania od prawdy Biblijnej. Jest pociąganie do rzeczywistości Bożej, bo serce tęskni do takiego Chrystusa, biegnie człowiek do Niego swoimi myślami, nie może się od Niego oderwać, to jest jego skarb, jego życie, jego miłość.

 A więc jeśli człowiek straci miłość, którą jest Chrystus, to wtedy wypełni diabeł to miejsce swoją miłością, swoimi rzeczami, swoimi potrzebami. Wtedy rośnie pycha, duma, arogancja chrześcijańska. Wtedy człowiek bierze Biblię po to, żeby wykorzystać ją dla siebie, żeby wymóc na innych, że "to mi się należy, popatrz tu w Biblii jest napisane, ty musisz  mi to dać". Nie patrzy człowiek co ma dać drugiemu, sytuacja jest całkiem odwrócona, wtedy ludzie używają Biblii w ten właśnie sposób: co ty masz mi dać, to jest napisane w Biblii, nie to co ja mam ci dać. Nie składają siebie na ofiarę, tylko chcą innych na ofiarę, żeby łatwiej im było żyć. To już jest odwrócona sytuacja, inaczej niż uczynił to Chrystus. Chrystus złożył Siebie, aby dać nam Siebie, żebyśmy mogli być zbawieni, żebyśmy mogli być uratowani.

A więc normalną koleją rzeczy, kiedy my miłujemy Jezusa jest naśladowanie Go i składanie swojego życia na ofiarę, żeby inni mieli z nas pożytek.  To jest naśladowanie Jezusa.

 

Dwudziesty drugi rozdział od 11 wiersza.

 

"Kto czyni nieprawość niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy nich nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty  niech nadal  się uświęca. Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynków. Ja jestem Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, początek i koniec. Szczęśliwi, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta. Na zewnątrz są  psy i czarownicy i wszetecznicy i zabójcy i bałwochwalcy i wszyscy którzy miłują kłamstwo i czynią je".

Pan Jezus mówi bardzo wyraźnie. Jeśli ktoś czyni nieprawość, niech sobie nadal ją czyni, ale kto czysty, niech się nadal oczyszcza, kto święty niech się dalej uświęca. Pan Jezus pokazuje dwa rodzaje chrześcijan. Jedni chodzą sobie w swoich grzechach i czują  się wspaniale, fajni ludzie, naprawdę bardzo fajni ludzie, tylko że nie mają w sobie życia. Drudzy zaś troszczą się o czystość, o świętość, o nieskalaność, bardzo nie fajni ludzie. Nie są życiowi, myślą zupełnie inaczej, nie zgadzają się na zło, chcą tego, co piękne, co czyste, co odda chwałę Jezusowi. Jezus mówi: jedni zostaną na zewnątrz a drudzy wejdą do Mnie.

Zobaczmy, tak jak do końca kto wytrwa, tak do końca kto będzie się uświęcał, ten zobaczy Pana. Nie można 10 lat się uświęcać, a potem już się nie uświęcać. Uświęcamy się do końca, znaczy korzystamy z Jezusa coraz więcej, więcej i więcej, a więc wzrastamy i rozwijamy się. To nie jest stagnacja, to nie jest jakieś skupianie się na sobie samym. Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, aby tego nie zgubić. Wiemy po co przyszedł nasz Pan Jezus Chrystus. On przyszedł nas zbawić z naszych grzechów. On mówi: kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony, a więc zbawienie łączy się z uwolnieniem z naszych grzechów. Również brak kontroli w słuchaniu na zgromadzeniu jest grzechem, bo Słowo Boże mówi o uważnym słuchaniu.

Więc Jezus przyszedł uwolnić nas od naszych grzechów. To znaczy uwolnić nas od wszystkiego, co robiliśmy bez Niego, bo to wszystko jest grzechem.

 

Zwróćcie uwagę, kiedy czytamy Ewangelię Łukasza, 1 rozdział od 76 wiersza.

 

"A ty dziecię prorokiem Najwyższego nazwany będziesz, bo poprzedzać będziesz Pana, aby przygotować drogi Jego, - teraz czytamy jakie było zadanie Jana Chrzciciela? - aby dać ludowi jego poznanie zbawienia przez odpuszczenie grzechów ich".

 

A więc Jan Chrzciciel miał pracować w tym kierunku, aby ci ludzie poznali, że ich zbawienie jest przez odpuszczenie grzechów, przez oczyszczenie z  grzechów, tam jest zbawienie. Zbawienie nie polega na tym, że będzie mi się wygodniej żyło, że będę miał łatwiejsze życie, że będzie mi się lepiej powodziło, że będę mógł mieć to czy jeszcze coś innego fajnego  z ziemskich rzeczy,  ale to, że będę uwolniony z moich grzechów. Jan Chrzciciel w tym kierunku pracował i ludzie, którzy przychodzili do chrztu ku upamiętaniu głośno wyznawali swoje grzechy, bo Jezus miał przyjść, aby odpuścić im te grzechy. To Jezus miał zapłacić za ich grzechy.

Zbawienie łączy się więc z przebaczeniem, oczyszczeniem, z porzuceniem grzechów, z przyjęciem oczyszczenia w chrzcie i trzymania tego oczyszczenia do końca swojego życia. Jeśli ktoś zaniedba swoje oczyszczenie ten zginie. Jezus mówi wyraźnie. Na zewnątrz będą ci ludzie, którzy czynią to, w środku będą ci, którzy dbali o to, żeby to co dostaliśmy w Chrystusie zachować. To jest bardzo ważna rzecz. Wbrew pozorom wielu chrześcijan o tym zapomina. Zapomina o czystości Chrystusa. Kiedy tylko zapomnimy o czystości Chrystusa diabeł jest bardzo chętny nam pomóc przypomnieć sobie o zanieczyszczeniu, wtedy jest ciężko. Pamiętamy, co mówiliśmy, Chrystus stoczył bardzo potężny bój o to chodząc w naszym ciele, aby przejść  w doskonałym zwycięstwie przez każdą chwileczkę, każdą sekundę, każdy ułamek sekundy, aby zbawić nas, aby nas uwolnić. Wszędzie, gdzie my przegraliśmy, On wygrał dając nam Swoje zwycięstwo nad każdym grzechem. Kuszony we wszystkim jak my, wszystkie grzechy pokonał i daje nam Swoje zwycięstwo. Czy nie oddasz Mu za to chwały? Przed Nim skłaniasz swoje kolana i mówisz: Panie co mam czynić, jestem Twoim sługą, Twoją służebnicą, moje dni należą już wyłącznie do Ciebie Panie, już nie żyję dla siebie ale dla Ciebie. Co chcesz Panie, abym uczynił/uczyniła? Wtedy zaczyna się prawidłowe podporządkowanie Chrystusowi. Człowiek zdaje sobie sprawę kto zapłacił i kto daje zwycięstwo, którego my byśmy nigdy nie osiągnęli.

Zwycięzcą jest Chrystus i nikt nie jest w stanie zwyciężyć bardziej niż On. On, czytamy, poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy tam obumarłszy dla grzechu w Nim, w Nim dla sprawiedliwości żyli. To jest zbawienie, uwolnienie nas od tego, co zrobiliśmy należąc do szatana.

 

Otwórzmy Pierwszy List Jana, przeczytam jedno miejsce, 3 rozdział,  8 wiersz

.

"A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie".

 

Po to przyszedł Syn Boży, żeby zniszczyć wszystko co zrobił diabeł. On przyszedł to zniszczyć we mnie i w tobie i od tej chwili nie możemy już żyć jak starzy ludzie. Nasze życie zmienia się, zaczynamy doznawać, że ktoś inny przejął władzę nad nami i ta władza to jest Jezus Chrystus. Jeśli my tracimy radość zbawienia, radość należenia do Tego Władcy, wtedy zaczynamy chodzić swoimi drogami i zaczynamy gubić społeczność z Władcą, Który przyszedł nas zbawić. Znowu zaczynamy wracać pod starą władzę, a on zaczyna, z powracającym do niego, inną pracę. Bo jeśli diabeł trafi na chrześcijanina czy chrześcijankę, którzy gubią ten Boży szlak, to on wtedy z nimi inaczej się obchodzi. On ich upewnia, że nic się nie dzieje złego, że wszystko jest dobrze, że w tym stanie oni są nadal zbawionymi. On zwodzi ich w ten sposób. Nie ciągnie ich w jakiś ohydny grzech, bo wie, że wtedy by się przerazili, a więc uspokaja ich: „jest dobrze, chociaż masz odstępstwo, jest dobrze, Pan cię kocha, Pan jest z tobą, nie będzie źle”. I tak ich zwodzi dalej.

To są dzieła diabelskie, zwodzenie, oszukiwanie, okłamywanie. Jeśli człowiek podda się temu, uspokaja się, zostaje i nie widzisz, żeby to było takie wredne życie, ani też żeby to było życie służby, życie należące do Boga. Jest to życie takie uspokojone. W tym uspokojeniu, jeśli człowiek umrze, zginie na zawsze, ponieważ jest to odstępcze życie.

Diabeł dostosowuje do sytuacji, w jakiej jest człowiek. Nie jest taki nieostrożny, żeby atakować tego, którego by przeraził w tym momencie i ten człowiek natychmiast by uciekł do Jezusa. On zwodzi człowieka w taki sposób, żeby człowiek był spokojny. Ale kiedy przychodzi Słowo Boże, ono mówi bardzo wyraźnie "zapłatą za grzech jest śmierć".

Słowo Boże jest bardzo wyraźne, ale wtedy diabeł mówi: ciebie to nie dotyczy, bo ty jesteś wierzący, ta sprawa dotyczy niewierzących. Diabeł zawsze będzie się starał wytłumaczyć Biblię człowiekowi w taki sposób, żeby człowieka uspokoić. Ale kiedy czytasz Biblię konkretnie, tak jak ona mówi do ciebie, wtedy zaczynasz się niepokoić  o stan własnej duszy i zaczynasz szukać Pana, zaczynasz oczyszczać się i wtedy zaczynasz się uwalniać.

A więc jest możliwe oczyszczenie się, uwolnienie się od skrępowań wroga wtedy, kiedy człowiek z powrotem zacznie patrzeć w Słowo Boże tak, aby przeczytać je w ten sposób jak ono do nas mówi. Życie za życie, powiedział Jezus, nie oddasz Mi życia, stracisz je. Wielu ludzi nie oddaje życia Jezusowi, a mówią że są zbawienni. Kto ma rację? Jezus czy ktoś tam? pamiętamy jak uczniowie powiedzieli "kogo mamy bardziej słuchać, Boga, czy ludzi?"

Zwróćcie uwagę ilu jest letnich chrześcijan? Żyją sobie swobodnie, jakoś tam żyją  i nie mają strachu, że staną kiedyś przed Bogiem i odpowiedzą za to swoje życie.

Mamy rzeczywistość, w której potrzebujemy, aby wygrać, aby pokonać wroga i musimy być bardzo czujni. Chodzi o to, żeby nie dać się oszukać i zwieść. Albo idziesz za panem i rośniesz, rozwijasz się, albo w pewnym momencie zaczynasz stygnąć i zaczynasz odgrywać rolę chrześcijanina/ chrześcijanki i wtedy zaczyna się ta diabelska sztuczka oszukanie i zwiedzenie, uspokojenie. Człowiek wypowiada jakieś słowa, ale za nimi już nie idzie rzeczywistość codziennego życia. Pilnujmy się,  uciekajmy od  takich sytuacji, bo one są bardzo niebezpieczne. Utracenie miłości to jest utrata zbawienia. Jeśli brakuje miłości do Jezusa, człowiek już nie będzie zdecydowany, aby iść za Nim. Już będzie się zgadzał na diabelskie rozwiązania w różnych sprawach.

Ewangelia Mateusza 16 rozdział od 24 wiersza.

 

"Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i niech idzie za mną, bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je. A kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał a na duszy swojej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją. Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi i wtedy odda każdemu według uczynków jego".

 

A więc co pomogłoby mi  gdybym na przykład cały świat zbawił, a sam został w grzechu? Czy Bóg by mnie wpuścił? "Dobra Marian tyle miliardów ludzi uratowałeś wyzwoliłeś, wejdź do mojej wieczności". Dlaczego by mnie nie wpuścił? Bo nic nieczystego  tam nie wejdzie. Choćbyś cały świat pozyskał,  a sam został w grzechu, nie wejdziesz do wieczności, bo Bóg nic nieczystego tam nie wpuści. Nie ma takich zasług, które pozwoliłyby nieczystemu wejść do miejsca świętego. Nie ma takich zasług. Jeśli ktokolwiek zechce tam wejść, sam musi być czysty/czystą w Chrystusie. Jak ważna jest więc czystość.

Zobaczmy, Chrystus umarł  za grzechy całego świata. Gdyby Chrystus pozwolił sobie gdzieś na zgrzeszenie, czy wszedłby? Nie wszedłby, bo u Ojca jest to rzeczywistością: nic nieczystego nie może tam wejść. Chrystus nie popełnił żadnego grzechu, przyszedł zbawić nas, ale Sam usiadł już na tronie chwały. Zbawiciel wygrał bitwę i jest po prawicy Ojca. Teraz wzywa nas, abyśmy byli przez Niego zbawieni. Nie myśl sobie że głoszenie Ewangelii i ratowanie ludzi, czy wychodzenie naprzeciw ich zbawi cię. Nie wychodzenie jest jeszcze gorsze, bo w ogóle nic nie robisz, a ten, który wychodzi zyskuje ludzi, naprowadza na Boga, Jeśli jednak pozwoli sobie na pozostawanie w swoich grzechach, też się nie uratuje. Nie można sobie kupić zbawienia, nie załatwisz tego po znajomości ilością uratowanych ludzi.

Słowa Pana Jezusa są konkretne i rzeczywiste, "cóż pomoże człowiekowi choćby cały świat pozyskał, a  na duszy swojej szkodą poniósł, albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?".

 

Pierwszy List do Koryntian, 9 rozdział. Zwróćmy uwagę jak do tych Słów podszedł apostoł Paweł. Moglibyśmy powiedzieć, że to jest człowiek, który przez to co uczynił na pewno ma miejsce w niebie, nie ma nawet co mówić. Przecież on wiele osiągnął naprawdę tyle zborów założonych, troski. Ten człowiek na pewno ma miejsce w niebie, nie ma alternatywy żeby  nie miał. Ale co on sam o sobie mówi? Dziewiąty rozdział od 24 wiersza.

 

"Czy nie wiecie że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy. Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep. Tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał, ale  umartwiam ciało moje i ujarzmiam, abym przypadkiem będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony".

 

Widzicie, On wiedział o czym mówi Jezus Chrystus. On wiedział, że jest posłany aby głosić Ewangelię, ale on wiedział, że to mu nie zapewnia wieczności. On wiedział, że służbę ma wykonywać, bo ją dostał. Jeśliby jej nie wykonywał, biada mu. Ale ta służba nie dawała mu wieczności, dało mu wieczność jego czyste życie z Chrystusem, codzienne życie z Chrystusem, codzienne trwanie w Chrystusie dawało mu tą czystość. Gdyby przestał codzienne trwać w Chrystusie, a oparł się na swoich zasługach, zgubiłby swoją wieczność. Może uratowałby jeszcze iluś ludzi, bo znał prawdę, mógłby ją głosić i ci ludzie by się nawracali, ale on sam pozostałby już niezbawiony.

Można znać prawdę i samemu być po drugiej stronie. Jezus powiedział: to, co mówią słuchajcie, zachowujcie, ale według ich życia nie żyjcie.

 Oczywiście Paweł nie mówił o umartwianiu jedzeniem i piciem, bo w innym miejscu mówi: cóż to pomoże  człowiekowi jeśli będzie umartwiał swoje ciało zatrzymywaniem jedzenia czy innymi rzeczami. On umartwiał je przez krzyż, on codziennie był martwy na krzyżu. Codziennie trzymał siebie  w śmierci dla świata, żeby Jezus mógł w nim żyć.

Choćbyśmy pościli przez całe swoje życie, a pozostali w grzechu i tak nie wejdziemy do wieczności. Post  nie wprowadza do wieczności. Post może być formą zbliżania się do Boga, ale nie oczyszcza nikogo z grzechów. Krew Jezusa oczyszcza z grzechów, a więc trwanie w czystości to  jest oczyszczanie się w Krwi Jezusa Chrystusa. Boga nie można przekupić. Bóg przyjął ofiarę oczyszczającą i to jest Krew Jego Syna. Nic więcej nie oczyści nas z naszego grzechu, nic. Tylko Krew Jezusa. Nie ma innego środka, nawet miłe przemowy do Boga nic nie zmienią. Jeśli ta Krew nie oczyści, człowiek pozostaje brudny. Dlatego Jezus wstawia się z własną Krwią przed Obliczem Ojca za nami, abyśmy prowadzili nowe życie. Dlatego nie polegaj na tym że jesteś jakiś czas chrześcijaninem/chrześcijanką, bo to cię nie zbawi. Trwaj w Chrystusie tak, jak On powiedział. Należ do Niego całym swoim życiem, niech On zużywa ciebie według własnego upodobania. On jest Zbawicielem i On daje zbawienie.

A więc apostoł Paweł mówi: nie dajcie się oszukać. Nawet wasze najpiękniejsze świadectwa nic wam nie pomogą, jeśli nie będziecie czyści, a więc dbajcie o czystość.

Drugi List do Koryntian, 5 rozdział od 1 wiersza.

 

"Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie nie rękoma zbudowany, wieczny. Dlatego też w tym doczesnym wzdychamy pragnąc przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba".

 

Wiemy, że chodzimy w tym ciele i jesteśmy oddaleni przez to ciało od Boga. Kiedyś otrzymamy ciało podobne ciału Jezusa Chrystusa, ale na razie wzdychamy. Wiemy, że poruszamy się pośród tego świata, widzimy jak to ciało jest atakowane przez różne rzeczy z tego świata, dlatego wzdychamy, bo nie chcemy być znalezieni zewleczeni z Chrystusa i z powrotem w tych ciałach, bo to będzie beznadziejne. To będzie życie w oszukiwaniu samego siebie.

 

"Jeśli tylko przyobleczeni a nie nadzy znalezieni będziemy. Dopóki bowiem jesteśmy w tym namiocie, wzdychamy obciążeni, ponieważ nie chcemy być zewleczeni, lecz  przyobleczeni, aby to co śmiertelne zostało wchłonięte przez życie .A Tym, który nas do tego właśnie przysposobił  jest Bóg, Który  nam też dał  jako rękojmię Ducha, więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w  ciele jesteśmy oddaleni od Pana, gdyż w wierze a nie w oglądaniu pielgrzymujemy".

 

A  więc jest to czas, kiedy wiemy o tym przez wiarę, że Bóg tylko czystych wpuści. nasze ciało może sobie myśleć co chce, ale Bóg powiedział że tylko czyści tam wejdą, nic nieczystego tam nie wejdzie. A więc wiara mówi nam, że jeśli pozwolimy na to, żebyśmy pożyli sobie trochę jak świat, to sobie zamkniemy wieczność.

Było tu czytane o Salomonie, który chciał sobie sprawdzić wszystko i to sprawdzanie wszystkiego doprowadziło go do tego, że ugrzązł gdzieś w bałwanach wśród odstępstwa. Po co mamy sprawdzać skoro już wiemy, że świat tkwi w złym. Po co mamy szukać szczęścia w świecie, który jest ogarnięty grzechem, bezbożnością. Szczęście jest tylko w Chrystusie, ale wielu chrześcijan nadal szuka jakiegoś szczęścia w świecie i znajdują zadowolenie w świecie, a nie w służbie dla Jezusa. Życie nie zostaje spożytkowane dla Pana, ale spożytkowane dla świata, dla zasobów świata, zysków świata,  dla życia według sposobu świata. A więc to życie nie należy naprawdę do Chrystusa. Człowiek ma sam dla siebie to życie, a wycedza coś z tego życia Jezusowi, jakieś ułamki wycedza i myśli, że to jest w porządku i będzie dobrze. A więc duchowo człowiek będzie coraz bardziej martwy, coraz bardziej oddalony d Boga, coraz dalej od prawdy Biblijnej i to jest bardzo niebezpieczny stan. Jeśli człowiek wzdycha i zdaje sobie  sprawę, że nie chce być znaleziony w nieczystości, chodzi przed Bogiem, troszczy się o to, to znaczy że człowiek wie co to znaczy być w nieczystości. Ale człowiekowi, który pozwolił sobie na nieczystość i powoli się do niej przyzwyczaja, już nie przeszkadza stanąć przed Bogiem, śpiewać Mu pieśni, mówić wielkie rzeczy i dalej żyć w nieczystości.

Uciekaj jak najdalej od wszelkiego grzechu. Uciekaj od wszelkich sposobności na grzech. Uciekaj z każdego miejsca, gdzie możesz zgrzeszyć, dlatego że sam/sama się wystawiasz na tą pokusę, aby dojść do stanu, w którym zrobisz to i wtedy będziesz narzekać. To człowiek jest sam sobie winien, jeśli  porusza się nie tam, gdzie chce Chrystus.

Otwórzmy Pierwszy List do Tymoteusza, 4 rozdział, 15 i 16 wiersz.

 

"O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich . Pilnuj siebie samego i  nauki. Trwaj w tym, bo to czyniąc i samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają".

 

Apostoł mówi bardzo wyraźnie: pilnuj siebie samego i nauki, którą usłyszałeś ode mnie, a tak uratujesz siebie i tych, którzy cię słuchają. To znaczy, że człowiek który ma nauczanie Boże musi żyć według tego nauczania. Jeśli zrezygnuje by żyć według tego nauczania, odchodzi od prawdy Biblijnej  i wchodzi w kłamstwo. Wtedy już nie uratuje siebie.

To jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie: nigdy nie spolegaj na swoim chrześcijaństwie. Nigdy nie odpocznij w tym, co osiągnąłeś, dalej pracuj w kierunku tego, żeby należeć do Pana i wzrastać, rozwijać się, bo tą  pracę wykonuje Duch Święty. Bez Ducha Świętego nie byłaby ta praca możliwa do rozpoczęcia i szczęśliwego zakończenia.

Człowiek, który polega już na swoim chrześcijaństwie i odpoczywa w swoich zasługach jest oszukanym, bo myśli sobie: do tego momentu i koniec. Gdybyś w tym momencie umarł/umarła, możliwe że byłby to koniec, ale żyjesz nadal a więc zaczynasz żyć już na swoje konto a nie na konto Chrystusa. Zaczynasz zbierać dla siebie, a nie dla Pana. Już nie Chrystus stoi z przodu, ale twoje życie, twoje pragnienia. Już jesteś zwiedziony/zwiedzioną. Już odchodzisz od Chrystusa drogą zatracenia. Idziesz, a diabeł ci mówi: dobrze, dobrze wybrałeś, nie musisz być taki święty, Pan i tak cię kocha, Pan cię weźmie, naprawdę nie jest źle. Taki to miły głos słyszysz wtedy. A jak bardzo uciekasz od głosu Ducha Świętego, który mówi: gdzie idziesz, giniesz! To jest matnia diabelska, po co tam się pchasz, po co tracisz swoją wieczność dla jakiejś przemijającej chwały. Ale ten głos ty uważasz za potępienie, to chyba diabeł tak mówi, bo mnie właśnie teraz potępia. Nie, to Duch Święty cię ostrzega co cię czeka, a diabeł chce ciebie pociągać głębiej i głębiej i mówi: nie, nie ma potępienia nad tobą przecież, możesz tam iść, Pan Jezus osłania cię wystarczająco.

A więc diabeł chce zwieźć oszukać i zgubić. Jeśli trwamy w nauce Chrystusa Jezusa i apostołów, jako fundamencie Kościoła, wtedy rośniemy, wzrastamy, rozwijamy się. Naprawdę, pilnujmy siebie samych i nauki i widocznego wzrostu, rozwoju, żeby inni widzieli, że wzrastamy, żeby byli tego pewni, że my stoimy w Panu. To utwierdza innych, kiedy my wzrastamy, że dzieje się z nami prawidłowo, bo wzrastamy w czystości i uświęceniu, bo żyjemy dla chwały Jezusa i widać jak On to życie spożytkowuje. Wtedy upewniamy innych, że stoimy w Panu  i nie chodzimy bocznymi drogami, tylko idziemy prostą drogą ku wieczności z Bogiem.

W Drugim Liście do Tymoteusza, 2 rozdział od 19 wiersza.

 

„Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony a ma tę pieczęć na sobie: zna Pan tych, którzy są Jego i:  niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego. W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. Młodzieńczych zaś pożądliwości się wystrzegaj, a zdążaj do sprawiedliwości, wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca. A głupich i niedorzecznych rozpraw unikaj, wiedząc że wywołują spory. A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich, zdolny do nauczania,  cierpliwie znoszący przeciwności, napominający z łagodnością krnąbrnych  w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania i do poznania prawdy i że wyzwolą się z sideł diabła, który ich zmusza do pełnienia swojej woli”.

 

A więc sługa Pański ma być gotowy zawsze w czystości, aby Bóg mógł się nim posłużyć, żeby Duch Święty mógł się posłużyć tym człowiekiem według Bożego upodobania. Wystrzegać się tego, co chciałoby ciało, rozumiecie? Jeśli ciało weźmie Biblię dla siebie, to ciało wyszuka w Biblii to, co pasuje temu ciału. A jeśli wiemy, że potrzebujemy się uratować, to wtedy czytamy całą Biblię i widzimy co Bóg chce z nami uczynić.

Musi być owoc widoczny w nas, że należymy do Boga, musi być widoczny. Musimy być ukorzeni. Jeśli tylko doznajesz, że rośnie twoja pycha, to rośnie twój wróg, który cię zniszczy i zabije. Jeśli możesz sobie pozwolić na lekceważenie życia dla Pana, to znaczy że ty już rośniesz dla własnej zagłady, ale jeśli uniżasz się i poddajesz się Panu kosztujesz z tych słów i masz upodobanie w tych słowach, wtedy Pan może cię prowadzić dalej. Kto miłuje prawdę, tego Bóg zachowa przed złem, które dzieje się na świecie. Ale kto  nie miłuje prawdy ten się da oszukać i pójdzie za zwiedzeniem.

Otwórzmy List do Galacjan, 1 rozdział. To są bardzo ważne rzeczy, chodzi o naszą wieczność, gdzie spędzimy wieczność. Człowiek czasami próbuje sobie coś tam oddawać Panu, ale to co mu miłe to zostawia, podczas gdy Pan mówi wszystko, całe twoje życie.

 

Paweł  pisze do Galacjan w ten sposób, 1 rozdział od 6 wiersza.

 

„Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść Tego, który was powołał  w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma. Są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić Ewangelię Chrystusową”.

 

Co teraz apostoł Paweł mówi?

 

„Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam Ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty”.

 

Apostoł Paweł mówi: powiedziałem wam prawdę i gdybym teraz ja sam przyszedł i mówił inaczej niż powiedziałem wam wcześniej, jestem przeklęty. Albo jakiś anioł nawet przyszedłby z nieba i mówił inaczej niż ja wam powiedziałem, jest przeklęty.

 

„Jak powiedzieliśmy przedtem tak i teraz znowu  mówię: jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienna od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty. A teraz czy chcę ludzi sobie zjednać czy Boga, albo czy staram się przypodobać ludziom? Bo gdybym nadal ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusowym”.

 

A więc o co tu chodzi? Ewangelia to jest wiadomość dla  mnie i dla ciebie, żebyśmy skończyli swoje życie w krzyżu Chrystusowym, żeby On mógł żyć w nas, w tobie i we mnie. Jeśli ktoś głosi inną ewangelię, dając sposobność człowiekowi staremu żyć i czuć się bezpiecznym, jest przeklęty. Albo krzyż, albo stracenie. Bez krzyża nie  ma nowego życia. Ewangelia mówi dokładnie o drodze zbawienia, to jest przez śmierć do zmartwychwstania. Jeśli człowiek prowadzi własne życie, rezygnuje ze śmierci w krzyżu, to to życie jest już przeklęte, prowadzi na manowce i może próbować odciągać innych ludzi od prawdy biblijnej, Zgadzając się już na odstępstwo, coraz bardziej pobłażliwie traktuje grzech, ale Ewangelia traktuje go poważnie. Skoro Chrystus musiał umrzeć z powodu  grzechów, Ewangelia mówi: kto grzeszy - umrze.

Pamiętamy jak Piotr  mówi, że ci którzy wiedzą, że wróci Chrystus oczyszczają się, przygotowują się na to spotkanie. Pomagajmy więc sobie, nie próbujmy odpuszczać sobie chrześcijaństwa. Raczej chrześcijaństwa się nie odpuszcza, jeśli chcesz być z Bogiem na wieczność. Chrześcijaństwo staje się już twoim życiem, całym twoim życiem. Nie jest to dodatek, tylko całe twoje życie staje się chrześcijańskie. Zostaje odwrócone od życia świata do życia z Bogiem.

Pierwszy List Jana, 3 rozdział, te znamienne słowa, od 3  wiersza.

 

„I każdy kto tę nadzieję w Nim pokłada, oczyszcza się tak jak On jest czysty”.

 

A więc kto pokłada nadzieję w Chrystusie, że kiedy On wróci, otrzymamy ciało takie jak On, ten się oczyszcza, ten się przygotowuje na to spotkanie, jest żarliwy, staranny, nie śpi, nie drzemie, chodzi koło tej sprawy bo to  jest sprawa najważniejsza. Wielu ludzi chodzi koło różnych spraw, ale jakże mało ich widzimy chodzących koło czystości swojego codziennego życia. Życia dla Boga według woli Bożej dla Jego chwały, według  upodobania Jego, tak aby Duch Święty mógł ożywiać i napełniać tym, co jest potrzebne. Jak wielu ludzi wpada w pułapkę i zaczyna więcej bazować  na kłótni, na sprzeczkach, na waśniach niż na pokoju Bożym, na życiu według woli Bożej.

 

„Każdy kto popełnia grzech i zakon przestępuje. A grzech jest przestępstwem zakonu. A wiecie, że On się objawił aby zgładzić grzechy, a grzechu w Nim  nie ma. Każdy, kto w Nim mieszka, nie grzeszy. Każdy kto grzeszy nie widział Go ani Go nie poznał. Dzieci niech was nikt nie zwodzi, kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy, kto popełnia grzech z diabła jest, gdyż diabeł od początku  grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim i nie może grzeszyć gdyż z Boga się narodził. Po tym poznaje się dzieci  Boże i dzieci diabelskie. Kto nie postępuje sprawiedliwie nie jest z Boga, jak też ten, kto nie miłuje brata swego”.

 

A więc pozostawanie w życiu dla siebie samego/samej jest pozostawaniem w grzechu i taki człowiek jest z diabła. Lecz kto nie  żyje już dla siebie samego, ale żyje dla Chrystusa, ten człowiek już nie grzeszy. O życie tego człowieka walczył Chrystus i Chrystus ofiarowuje temu człowiekowi czystość, której ten człowiek sam nigdy by nie osiągnął. Ale Jezus daje czystość tylko tym, którzy żyją już dla Niego, dla Jego chwały. Nie da czystości tym, którzy wierzą w Niego, a żyją dla siebie. Daje tylko tym, którzy żyją dla Jego chwały, którzy urodzili się po to, żeby iść za Nim, żeby do Niego należeć.

Jeżeli chcemy mieć czystość, która gwarantuje nam wieczność, to musimy pozostać wierni Chrystusowi do końca. Gdy będziemy umierać, nie mamy w sobie tak doskonałej czystości jaką potrzebuje Ojciec, ale tą doskonałą czystość ma Syn. Gdy umieramy w Panu, Pańscy jesteśmy i On daje nam swoją czystość, ale cały czas musimy żyć dla Niego, dla Jego chwały. On musi mieć nasze życie do swojej dyspozycji. On sobie kupił nas na własność, to jest Ewangelia. Jeśli ludzie Mu odbierają to co On kupił na własność i zrobią sobie dla siebie, to wtedy tracą tą czystość. Wtedy  możesz nawet bardziej moralnie żyć, a i tak grzeszysz odstępstwem od Chrystusa.

Kto idzie z Jezusem, dobrze idzie. Kto zostaje z tyłu, już źle idzie, bo kto nie zbiera, już rozprasza. Wystarczy zostawać z tyłu, już źle idziesz. Albo idziesz z Nim i żyjesz, albo zostajesz z tyłu i tracisz życie. Zobaczmy ilu ludzi nie odeszło od Jezusa do świata, ale zostali z tyłu i stracili swoje życie. Kiedy chcą wrócić, muszą porzucić swoje ciężary i grzechy i pobiec z powrotem za Nim, żeby znowu być z Nim dla Jego chwały i  nie żyć już dla siebie samych, tylko dla Niego.

Jest to ważne, jacy będziemy na końcu znalezieni. Czy będziemy znalezieni jako czyści w Chrystusie, czy jako myślący, że jesteśmy czyści bez Chrystusa. Niech Bóg pomoże nam prawidłowo ocenić sytuację i podjąć prawidłowe kroki w tej sprawie, gdyż Ewangelia jest wiadomością zbawczą, ale również wiadomością straszną, bo w niej jest powiedziane o życiu wiecznym, które jest w Chrystusie Jezusie, jak i o  sądzie, który będzie nad tymi,  którzy nie należą do Jezusa Chrystusa. A więc jest tam głoszone zbawienie, jak i sąd.

Niech Bóg pomoże nam pozostać wiernymi Jemu. Troszczmy się o to, zabiegajmy o to, niech coraz bardziej w nas i pośród nas będzie widać żarliwość o wieczne życie, troska o wieczne życie, dbanie o wieczne życie, sprawdzanie swojego stanu wiecznego życia, czy jesteśmy przyobleczeni w Chrystusa, czy nadal Jezus panuje  nad naszymi umysłami, sercem, nad codziennością? Czy Biblię zaczynamy używać dla siebie samych, czy po to, żeby służyć? W jakim kierunku czytamy Biblię, żeby znaleźć jakiś haczyk na kogoś, czy znaleźć to, żeby pójść dalej za Jezusem? Żeby mieć udział w sporach, czy raczej żeby ratować się nawzajem? Rozumiecie, że ludzie którzy się spierają już nie zwracają uwagi na słowo przeciwne, preferują tylko cały czas swoje. Nie widzą drugiego słowa, które też jest w Biblii. Spór polega na tym, że ludzie nie słuchają już Słowa, tylko próbują wywyższać swoje i wtedy nie dochodzi do porozumienia, bo Słowo Boże musi być wyznacznikiem prawdy. Ono może pokazywać z dwóch stron tą sytuację i człowiek może odrzucać jedną z tych stron, preferując tylko swoją stronę na przykład. A Słowo wypełnia całość, a więc pokazuje z każdej strony jak powinno wyglądać nasze życie, jak powinniśmy podążać ku niebiańskiej ojczyźnie. Jak powinno wyglądać zgromadzenie i jak powinna wyglądać nasza codzienność. Komu składamy nasze życie jako ofiarę miłą? Czy jest to oczyszczenie w krwi Jezusa Chrystusa?

 

Wrócimy jeszcze na chwilę do Pierwszego Listu Jana, 2 rozdział,  od 15 do 17 wiersza.

 

„Nie miłujcie świata, ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca, bo wszystko co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu i pycha życia nie  jest z Ojca, ale ze świata; i świat przemija wraz z pożądliwością swoją, ale kto pełni wolę Bożą trwa na wieki”.

 

Połączmy z tym miejsce z Pierwszego Listu Jana 4 rozdział, od 7 do 10 wiersza.

 

„Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga i każdy kto miłuje z Boga się narodził i zna Boga. Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Umiłowani miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga i każdy kto miłuje z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje,  nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował  i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze. Umiłowani, jeśli Bóg nas tak umiłował i myśmy powinni się nawzajem miłować”.

 

A więc miłość świata nie jest miłością Ojca. Miłością Ojca jest to, kiedy my się nawzajem miłujemy, to jest miłość Ojca. Jeśli ludzie pożądają rzeczy tego świata, a przy okazji są razem, to oni się naprawdę nie miłują. Ale jeśli ludzie są uwolnieni od pożądliwości rzeczy tego świata i miłują się nawzajem, wtedy wola Ojca się wypełnia.

 Co to znaczy miłują się nawzajem? Starają się o to, żeby każdy z nas był zbawiony, żebyśmy wszyscy doszli do wieczności. To jest miłość. Jezus tak nas umiłował do końca, że poszedł umrzeć, abyśmy mogli być uwolnieni z naszych grzechów. Ojciec tak nas umiłował, że posłał Syna, żeby uwolnił nas z naszych grzechów. My też tak powinniśmy się miłować, żebyśmy byli uwalniani z tego co jest złe, żebyśmy  mieli troskę o siebie nawzajem, żeby Kościół oczyszczał się, żeby Kościół przygotowywał na spotkanie z Oblubieńcem. To jest miłość. Jeśli w Kościele jest zgoda na bezprawie, na nieprawość, na grzech, pozwolenie na to, żeby takie rzeczy się działy, wtedy to zgromadzenie coraz bardziej grzęźnie w błocie. Jeśli jest troska i walka o czystość, wtedy takie zgromadzenie uświęca się, przygotowuje się na spotkanie ze swoim Oblubieńcem.

Widzimy wielu, nawet wieloletnich chrześcijan, którzy czasami są jak ludzie, którzy stracili rozum, jakby stracili świadomość po co są chrześcijanami, o co toczy się bitwa i zaczynają zaniedbywać swoje zbawienie, jakby już zarobili na zbawienie. Ludzie, którzy tracą świadomość zaczynają niedbale podchodzić do dzieła Bożego i wydaje im się, że tak można. A to już jest tragedia.

Wiecie jaką jedną z największych tragedii zgotował sobie Herod, który kazał ściąć głowę Janowi? Zwróćcie uwagę, że ta kobieta, która była z nim w tym związku cudzołożnym, namówiła swoją córkę, żeby poszła do Heroda i powiedziała daj mi jego głowę. To znaczy, że ta głowa była dla niej tak ważna, że wolała stracić wiele, aby tylko mieć tą głowę. Samą głowę, nie chodziło jej o całego Jana. Dlaczego samą głowę? Żeby mieć na tacy to, co zawsze mówiło prawdę i żeby mieć w końcu spokój, że ta głowa już nigdy więcej nic nie powie. Ale to, że Jan nie mógł już więcej nic powiedzieć, to było największą tragedią dla Heroda i dla tej kobiety, bo on mówił im prawdę.

Kiedy my odetniemy się od prawdy, wtedy tracimy Słowo Boże i wtedy mamy kłopot, bo nie słyszymy już prawdy i wydaje nam się że już fajnie jest, bo jest spokój. Ale nie mamy prawdy, więc tak naprawdę jest tragedia. Jeśli Biblia mówi nam prawdę, nie ucinajmy jej  i nie zostawiajmy sobie coś tam,  bo wtedy nie usłyszymy prawdy. Będziemy sobie z niej czerpać tylko to co nam się podoba i wtedy zrobimy sobie tragedię.

Cała Biblia przez Boga jest natchniona i pożyteczna dla nas. Budujmy się, wzrastajmy, rozwijajmy się. Niech święty zapał w nas będzie zawsze do tego, żeby ratować się nawzajem. Niech to nie będzie nudny zbór, w którym ludzie sobie lekko żyją i od czasu do czasu coś wobec siebie zrobią takiego, żeby wypełnić już jakieś zadanie. Niech to będzie zbór, w którym mamy o siebie jednakowe staranie i troskę,  że wygrywamy, troszczymy się, walczymy o wieczność, zmagamy się z przeciwnościami, nie zgadzamy się na ulgi. Nie zgadzamy się na to, żeby przymrużyć oczy: „ja przymrużę oczy bo mam kłopot, ty przymrużysz oczy bo masz kłopot, a więc przymrużmy wszyscy oczy i udawajmy, że nic nie widzimy, bo przecież nie będziemy sobie utrudniać życia”. Właśnie chcemy mieć otwarte oczy, chociaż to boli. Chcemy widzieć, chociaż to może nas wprowadzić w kłopoty. Chcemy mieć czystość, bo wiemy że kiedy wróci Chrystus, to będzie najważniejsza sprawa czy jesteśmy czyści. Jezus mówi, wielu będzie czyniło różne rzeczy, demony będą wypędzać z ludzi, uzdrawiać, prorokować, a Jezus powie: nigdy was nie znałem, bo czyniliście bezprawie, nie daliście się oczyścić.

 Sprawą najważniejszą jest więc czystość. Jak wygląda czystość? Czystość to jest  życie w czasie, w którym Chrystus chce żebyśmy żyli. To znaczy, że również ten czas na ziemi nie należy już do nas, tylko do Pana. To jest czystość. Każda sekunda bez Niego jest zanieczyszczeniem. Każda sekunda z Nim jest trwaniem w czystości. Jeśli należymy do Jezusa, będziemy czyści, jeśli nie już jesteśmy brudni.  Wystarczy tylko do Niego nie należeć, wystarczy pójść własną drogą  i już diabeł będzie człowieka zwodzić.

Lepiej usłyszeć ten Boży głos: Gdzie idziesz? Po co tam idziesz? Co cię tam ciągnie? Czy to jest Chrystus czy to jest twoje "ja"? Twoje własne potrzeby, twoje własne pragnienia, niezaspokojone żądze, które pchają cię gdzieś w jakieś miejsce, mówiąc że tam będzie ci lepiej, że tam będzie ci wygodniej. A gdzie jest służba dla Jezusa? Czego Jezus potrzebował  żeby służyć Ojcu? Potrzebował życia na ziemi, tak jak my mamy życie na ziemi. On to życie oddał swojemu Ojcu całkowicie. My też mamy to życie po to, żeby służyć. Nie po to, żeby sobie chodzić koło swoich spraw, ale służyć. Wtedy dopiero widzimy owoc, który potrzebny jest żeby tak jak Jezus powiedział: kto wydaje owoc trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny, stukrotny ten należy do Niego.

Myślmy więc o tym i korzystajmy z tego co dzisiaj słyszeliśmy, żebyśmy sobie nie zgotowali tragedii, żebyśmy sobie uczynili to co najlepsze, wydając siebie na śmierć codziennie, aby mógł  żyć w nas Chrystus, nasze zbawienie.

Niech Duch Boży napełnia nas wielką zachętą w tych Bożych rzeczach.

Amen.

Jan 14:23