zgr. 14.01.2017r. - Przez Niego i dla Niego
Z łaski Pana będziemy słuchać Słowa Bożego dalej i zastanawiać się, żeby nikt z nas nie był w zaciemnieniu myślowym czy też bez świadomości tego, co się wydarza, co się stało na tej ziemi i dlaczego tak się stało. Żebyśmy byli całkowicie świadomi i by to było dla nas rzeczą całkowicie pewną, że takie rzeczy się wydarzyły i że my żyjemy w pewnych określonych warunkach na tej ziemi i że musimy w tych warunkach wygrać bitwę z wrogiem, który nieustannie próbuje osłabić święty instynkt życia z Bogiem teraz i na wieczność. Zmienić to w marazm chrześcijański. Wystarczy, że na budowie ludziom się nie chce pracować, nie widzą celu tej budowy i ta budowa już się po prostu zupełnie rozmywa. Kręcą się jacyś ludzie, ale to już nic się nie wydarza. A jak są ochotne serca, zbudowanie razem, chęć doprowadzenia sprawy do wspaniałego zakończenia, ludzie są blisko siebie, sprężeni, wspomagają się nawzajem, dodają sobie otuchy, nie są rozbiegnięci, są razem, mają jedno serce i jedno pragnienie na tej budowie.
Grzechem jest już nie zbierać. A więc, nie trzeba wymyślać grzechu, że tu złodzieje się pozgromadzali, bandyci i problem Bóg ma, tylko wystarczy, że zgromadzili się jacyś ludzie, którzy nie mają serca na budowie, żeby służyć Bogu. Już jest ciemno, już przyszła ciemność, już przyszedł diabeł, który właśnie lubi kiedy budowa Boża nie porusza się w Duchu Chrystusowym, tylko w jakimś tam takim ludzkim posileniu. Ludzie wiele rzeczy tworzą w sumie, ale dzieła ludzkie zginą, nic się z nich nie ostoi, pozostaje tylko dzieło Boże.
A więc, świadomość tego, co się wydarzyło, pozwala nam uświadamiać sobie nieustannie dzięki Duchowi Świętemu, że jest potężna bitwa o dalszy ciąg podążania Kościoła w kierunku wieczności. Gdybyśmy mieli spojrzeć na niebo, kiedy powstało niebo i ziemia, rzeczy widzialne i niewidzialne, wszystko było pięknie, wszystko było wspaniale. Bóg był uwielbiany, aniołowie i ludzie jako stworzenie Boże byli w harmonii z Bogiem, aż powstał wyłom, aż jeden z tych aniołów zbuntował się i zaczął buntować następnych. Coraz więcej zaczęło przeciwstawiać się Bogu. Później kuszenie Adama i Ewy. Człowiek wpadł w grzech. Wpadliśmy w wielki kłopot, bo stworzeni zostaliśmy na obraz i podobieństwo Boże, a staliśmy się coraz bardziej obrazem zepsucia, zniszczenia. Coraz więcej zła, coraz więcej dziwnych działań ludzkich na ziemi. Władzę nad nami przejął zbuntowany anioł.
Bóg mógłby w jednej chwili zniszczyć nas wszystkich tak, jak pokazał to za czasów Noego. Mógł zniszczyć wszystkich ludzi, zniszczyć to, co wolało słuchać diabła niż Boga. Jednakże Bóg zachował ludzkość w Noe i jego rodzinie. Dał nam możliwość zrozumienia, że On nie chce, abyśmy byli w niewoli diabła. On chce mieć nas dla siebie. Chwała Bogu, że On chce nas mieć dla Siebie, że On nie zostawił nas i nie porzucił w naszym złu. Nie zniszczył, nie zabił nas, lecz przyszedł nas zbawić, ciebie i mnie.
Powiem wam, że nie możemy żyć w apatii chrześcijańskiej. To nie jest chrześcijaństwo, to jest destrukcja. To jest odbieranie sił sobie i innym. Chrześcijaństwo to jest coś, co jest rozwinięte, coś co jest ambitne, honorowe, zdeterminowane, zdecydowane, wie do czego dąży, wie co z tym zrobić, nie odstępuje od tego. Chrześcijaństwo dostało posilenie z nieba. Tak nie może być, że chrześcijaństwo bazuje dalej na cielesnej sile i ludzie podążają w swojej sile i są chrześcijanami. Nie ma takiej opcji, żeby człowiek w swojej sile szedł w kierunku wieczności. Człowiek w swojej sile będzie zawsze szedł za diabłem, zawsze. I nie wierz ani sobie ani diabłu, że ty idziesz prawidłowo za Bogiem jeśli idziesz w własnej sile. Nie można iść za Bogiem we własnej sile. Albo idziesz w żarliwości Jego Ducha, albo nie idziesz za Bogiem wcale. Pamiętacie z dziejów Izraela jak ludzie szli. Szli o swoich siłach. Co się z nimi stało? Poginęli. Ale ci, którzy szli o sile Boga. Co się z nimi stało? Weszli do ziemi obiecanej. Wprowadzili tam tych, na których Bóg jeszcze nie położył nacisku, ponieważ według standardu Bożego byli jeszcze nie na tyle dojrzali by ponosić pełną odpowiedzialność za swoje czyny. A więc, widzimy, że Bóg ma Swoje święte wspaniałe pragnienia co do mnie i co do ciebie i my nie możemy zrobić z chrześcijaństwa coś, co nie ma w sobie Chrystusa.
My jesteśmy bardzo skłonni do tworzenia struktury chrześcijańskiej, w której nie ma Chrystusa, w której są ludzie, ludzkie pomysły, ludzkie postanowienia, ludzkie mentalności, to znaczy, że jest dalej nie ukrzyżowany stary Adam i stara Ewa. Przyjmują pozycję chrześcijańską. Nie da rady, to jest destrukcja. Diabeł wie, że ten człowiek nie jest w stanie walczyć z nim i wygrać, ponieważ ma swoją siłę tylko i zostanie taki człowiek i będzie destruktywny, destruktywny w swoim myśleniu i działaniu, jak i będzie ta jego destrukcja próbowała wpływać na innych. Będzie ciężarem, a nie wsparciem. Będzie coraz więcej obciążać, a nie pomagać. Wystarczy przecież, że na budowie jeden chodzi i nie pracuje i zobaczcie jak zniechęca innych, którzy pracują. A przecież on mówi, że zapłatę dostanie taką samą. I inni zaczynają myśleć: To po co pracować jeśli zapłata byłaby taka sama, to też dołączmy nich i nic nie róbmy. A jednakże wiemy, że to nie jest Boża metoda. Widzicie, wiele o tym mówimy, ale na ile ilu ludzi jest w stanie to pojąć i zrozumieć. Na ile ilu ludzi porzuciło swoje „ja”, żeby stać się częścią żywego Chrystusa, żeby stać się częścią tego, który jest godzien najwyższej chwały?
Nie da rady, nie da rady. Albo idziesz za Nim, albo się cofasz. Nie da rady. Nie da rady być chrześcijaninem/chrześcijanką bez gorliwości Chrystusowej, nie da rady. Albo masz płomiennego ducha, żywego ducha, albo jesteś ospałym człowiekiem i nie pójdziesz dalej ani o krok za Panem Jezusem, ani o krok. Możesz słuchać milion kazań i one nic z tobą nie zrobią dlatego, że duch twój jest mdły, nijaki, nie ma charakteru Chrystusa, nie ma chęci pokonania wszystkich wrogów na drodze, aby dojść do celu. Jest zgoda na własne ja i pozwolenie na to, żeby egoizm dalej rządził życiem. A wiemy, co egoizm potrafi. Pełna różnorodność w Kościele, wybór pełen, co człowiek to charakter, co człowiek to życie, co człowiek to sposób mówienia, co człowiek to sposób działania. A Słowo Boże mówi o zupełnie czymś innym, mówi o śmierci naszej i o tym, że wszyscy mamy być na obraz jednego.
Widzicie, można głosić to i czytać w Biblii milion razy i dalej robić swoje. Jeśli duch jest ospały, jeśli nie ma ochoty, żeby tak było w życiu, codziennym życiu. I wielu jest dzisiaj chrześcijan, którzy się w sumie cieszą sobą, ale niebo się z nich nie cieszy. Brakuje ognia, o którym mówił Jezus, który chciał, żeby się palił w nas, w świątyniach Bożych. Brakuje ognia świętości, czystości, nieskalaności. I mówiąc dzisiaj o Panu Jezusie chcę i myślę, że najbardziej Pan chce w tobie i we mnie poruszyć nasze serca, które On stworzył jako Stwórca, aby one biły dla Jego chwały, abyśmy myśleli o Nim, abyśmy szukali tego, co Jego, abyśmy wyrwali się z marazmu chrześcijańskiego, gdzie ktokolwiek jest w takim marazmie, gdzie słowa nie są w stanie poruszyć już, gdzie umysł jest już tak skoncentrowany na sobie, na swoim ego, że nie jest w stanie ruszyć ani krok za Chrystusem, gdzie człowiek ma już ustalone swoje chrześcijańskie ramy i nie przekroczy ich już w ogóle, bo w tych ramach ma swoje zbawienie. Ale to jest ludzkie zbawienie. Kiedy przyjdzie Jezus, On z tego zbawienia w ogóle nic nie weźmie, bo to się nie będzie nadawało do Jego wieczności.
W Liście do Kolosan 1, 16 czytamy:
„ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone”.
Wszystko przez Niego i dla Niego... Dla kogo więc zostaliśmy stworzeni? Przez kogo zostaliśmy stworzeni? Przez Jezusa, dla Jezusa. Jak myślicie? Jeśli przez Niego, jakie to jest stworzenie? Jeśli dla Niego, to jak my mamy służyć? Jak myślicie? Jaka to służba ma być? Czy On nie jest godzien najwyższej chwały i tego, żeby składać życie u Jego stóp nieustannie, żeby On się mógł nami posługiwać i żeby miał nas dla Siebie? Coraz więcej diabeł produkuje chrześcijan własnego upodobania, własnego zadowolenia. Chodzą w swoim bezprawiu i czują się w porządku, nie myśląc, że Chrystus jest święty, czysty i nieskalany. Czują się dobrze, żyjąc w swoim światku chrześcijańskim, czują się dobrze. Ale przecież to nie jest Chrystus. Ani nie rozpoznasz w tym człowieku, że go stworzył Chrystus, ani nie rozpoznasz, że jest własnością Chrystusa. Czy z tym, co jest twoje, robisz co ty chcesz, czy nie? A jeśli ty jesteś własnością Chrystusa czy On robi z tobą to, co zechce czy nie? To jeśli ty masz prawo do swojej własności i robisz co z tym chcesz, a On nie ma prawa do ciebie jako Swojej własności, to ty odmawiasz Mu prawo do ciebie. A jeśli to prawo On okazuje w Swojej miłości, to On, jako Właściciel, nie przyszedł, aby nas potępić tylko zbawić. Przyszedł zbawić. To jest wspaniałe.
Zobaczcie ile razy jak jakiś przedmiot człowiekowi żyjącemu w grzechu nie służy, to jak się zdenerwuje to go połamie, albo wyrzuci, bo spodziewał się, że to będzie dobrze mu służyć. Czy Jezus miałby też tak postąpić? A ile razy myśmy nie pozwolili Mu rządzić nami? Swoim dumnym „ja” człowiek odepchnął Właściciela i powiedział: „Ja sam będę rządzić sobą”.
A więc, zobaczcie, jak diabeł perfidnie walczy w ludziach. My, którzy powinniśmy być świadomi odpowiedzialności naszej przed Panem, aby żyć dzięki Niemu, bardzo często żyjemy swoim własnym prywatnym życiem. Nie On kieruje, ale człowiek kieruje swoim życiem. I tego jest coraz więcej. To jest przykre, ale coraz trudniej być chrześcijaninem na ziemi. Coraz trudniej jest być prawdziwym chrześcijaninem. Większość odbiera siły tym, którzy jeszcze trwają, swoją postawą, swoim życiem antychrześcijańskim. Bo Jezus przyszedł uczynić z nas jeden lud, według jednego serca, według jednego upodobania Bożego, a nie różnorodnych ludzi, którzy mają własne prywatne życie.
Widzimy, że On jest właścicielem, a jednakże ktoś przejął prawo własności nad nami. Przez nasz grzech diabeł stał się naszym właścicielem. Jak to się stało, że Jezus zgodził się na to, jako nasz właściciel, żeby zaczął nami rządzić diabeł? To jest miłość. Gdyby nas nie miłował, zniszczyłby nas.
Jeśli człowiek nie przyjdzie prawdziwie do Pana i nie zacznie mówić: „Panie, Twoje Słowo mi tak wyraźnie pokazuje to wszystko, ale to, co robię to nie jest to, co ty byś chciał”. To Jezus mówi: „Jeżeli nie potrzebujesz Mnie to Ja ci pomogę”. Ale jeśli człowiek czuje się w porządku, kiedy Słowo Boże nawet mówi, że jest nie w porządku, to Jezus mówi: „Ja ci nie pomogę”. Bo nadal człowiek odpycha prawdziwego właściciela. I w tym 3 rozdziale widzimy doświadczenie, w które wszedł Salomon.
W Pierwszej Królewskiej, w 3 rozdziale. Od 16 wiersza:
„Wtedy przyszły do króla dwie kobiety nierządne i stanęły przed nim”.
Były to nierządnice. Wydawałoby się charaktery wypaczone. Interesuje je zupełnie co innego, niż normalnie ludzi interesuje.
„I rzekła jedna z tych kobiet: Proszę, panie mój, ja i ta kobieta mieszkamy w jednym domu i porodziłam przy niej w tym samym domu. Trzeciego dnia po moim porodzie zdarzyło się, że porodziła również ta kobieta; mieszkamy razem, nie było nikogo obcego z nami w tym domu, tylko my dwie byłyśmy w tym domu. Otóż syn tej kobiety zmarł w nocy, ponieważ ona go przygniotła. Wstała więc w nocy i zabrała mojego syna leżącego u mojego boku, podczas gdy służebnica twoja spała, i położyła go obok siebie, a swojego zmarłego chłopczyka położyła obok mnie. Gdy wstałam rano, aby nakarmić mojego syna, oto był martwy. Lecz gdy się rano przyjrzałam, okazało się, że to nie był mój syn, którego urodziłam. Wtedy odezwała się druga kobieta: Nieprawda! Bo moim synem jest ten żywy, a twoim ten umarły. Tamta zaś rzekła: Nieprawda! Twoim synem jest ten umarły, a moim ten żywy. I tak mówiły wobec króla”.
I teraz musielibyśmy się zastanowić: Kto jest naszym prawdziwym ojcem: ten w niebie, czy ten, który jest władcą tego świata ciemności? Kto jest naszym prawdziwym ojcem? Jak rozeznać prawdziwego ojca, którego powinniśmy miłować, słuchać i czynić Jego wolę? Po czym można rozpoznać prawdziwego ojca? Widzicie, Salomon wiedział, że jeśli ma dwie kobiety to tylko może sprawdzić przez prawdziwe uczucia. I kiedy postawił sprawę wobec jednej i drugiej, że zabije to dziecko, prawdziwa matka zgodziła się na to, żeby ta nieprawdziwa wzięła dziecko, ale aby dziecko żyło. Tak samo stało się z nami. Jezus miłujący nas, zgodził się na to, żeby diabeł uczył nas życia, żebyśmy nie zginęli, żebyśmy mogli żyć, żeby On mógł dotrzeć do mnie i do ciebie i żeby pomóc nam zrozumieć kto jest naszym właścicielem. I tak docierał do nas, jeszcze przed nawróceniem docierał do nas. Już każdy z nas to wie. Docierał z informacjami, docierał z tym Swoim ciepłem, ze Swoją miłością, z pragnieniem, abyśmy rozpoznali, że to nie jest nasz ojciec, ten który nas teraz namawia do złego, który się cieszy, że giniemy. Rozumiecie? Dlaczego tutaj się pokazało, że ta druga kobieta mówi: Zabij, zabij? Bo diabeł jest taki: „Zabij ich, wybij ich wszystkich”. Bo mu na tobie i na mnie nie zależy. Umie tylko zarzynać, niszczyć, mordować, odbierać ochotę do życia.
Jak, więc powinniśmy żyć uwolnieni od diabła? Wierzący ludzie, jak powinniśmy żyć uwolnieni od diabła? Dlaczego człowiek robi jeden krok za Panem, drugi, a potem widzisz, że zatrzymuje się, drepcze w miejscu i nie idzie dalej? Jak powinni żyć wierzący ludzie uwolnieni od diabła? Jak powinny działać nasze emocje, nasz charakter? Jak wszystko powinno się odnowić? Dlaczego człowiek miałby dalej słuchać diabła i jego porad? Diabeł do chrześcijan też chce mówić. I chce trzymać ich w ich marazmie chrześcijańskim. „A po co to zrobisz?” „A po co tamto zrobisz?” „Przecież to nie jest takie ważne”.
Ale ty chcesz robić to co jest wolą twego Pana, więc nie zatrzymujesz się na swoim i nie myślisz tylko o swoim. Słuchasz się Właściciela, który mówi o tym, żeby budować się nawzajem w miłości wzajemnej, żeby okazywać sobie szacunek, wychodzić naprzeciw, wyprzedzać się w tym, co dobre, radować się nawzajem sobą w Panu, cieszyć się tym, że możemy czynić wspaniałe dobro na tej ziemi, bo mamy wspaniałego Właściciela, który jest w niebie. Okazał to chodząc po ziemi.
Dlaczego wierzący ludzie mają żyć jak w marazmie, jakby żyli między dwoma światami, szarpani niepewnością, w którym lepiej im będzie czy z diabłem w świecie czy z Bogiem w Chrystusie. I widzisz co rusz jak się szarpią chrześcijanie, będąc raz w światowych przyjemnościach a następnie na zgromadzeniu ku chwale Boga. Nie podjęli zdecydowanej decyzji: „Bóg jest naszym Ojcem, Jego będziemy słuchać. Słuchaliśmy już diabła tyle czasu i krzywdziliśmy się nawzajem”. Można się krzywdzić nawet nie robiąc tego do czego zostaliśmy powołani w Chrystusie. W ilu domach ludzie się krzywdzą przez to, że jedno nie odzywa się do drugiego, bo się złoszczą na siebie. Ile bólu zadają sobie nawzajem przez to milczenie. Nic nie robią, a zobaczcie jak sobie zadają nawzajem ból. Można nic nie robić po złości. Nie dlatego, żeby komuś krzywdy nie zrobić, tylko dlatego, że człowiek jest zezłoszczony na kogoś. I to boli.
Zobaczmy, więc, jak bardzo ważne jest to, żeby to zrozumieć. Chrystus gotów był na to, żeby diabeł nas wychowywał, ale nie był gotów na to, żeby nas zostawić diabłu, dlatego docierał do nas w Swojej miłości i dociera do dzisiaj. I dlatego On nieustannie upomina nas, abyśmy nie słuchali już diabła, żeby w nas coraz więcej było tego, co święte czyste i nieskalane, żeby Chrystus coraz więcej w tobie i we mnie panował, abyśmy coraz więcej widzieli w sobie Chrystusa, władzy Chrystusa nad nami, żeby coraz więcej było tego piękna Chrystusowego. Ta kobieta była gotowa patrzeć na tego swojego syna wychowywanego przez tą obcą. Tak samo było z Mojżeszem. Matka, prawdziwa matka, wiedziała, że wychowuje go obca kobieta, ale chciała, żeby Mojżesz żył. Tak samo Chrystus chciał, żebyśmy żyli. Zobaczcie, ile On musiał wycierpieć w tej miłości, patrząc jak diabeł nas niszczy. Ale zobaczcie, że diabeł nie mógł nas zniszczyć, nie mógł zrobić to, co by chciał. Ktoś mu przeszkadzał w tym wszystkim. Kto to był? Jezus. On nie pozwolił. Diabeł nie mógł nas zniszczyć, próbował nas zabić, próbował, żebyśmy wpadli pod samochód, próbował nas strącić z czegoś, próbował skrzywdzić nas, lecz Pan nie pozwolił. Jaka łaska. Zobacz jaka łaska. Zobacz jakie szczęście nas spotkało, że rozjaśniły się nasze te ciemne umysły. Myśleliśmy, że to, co diabeł nam mówi, to jest dobre dla nas, że takie życie to podoba się widocznie Bogu, skoro grom z nieba nie zagrzmiał, że tak można żyć. A jednakże nie.
Wspaniały Właściciel. Czy ty mógłbyś patrzeć jak ktoś wychowuje twoje dziecko, wiedząc, że niszczy je? On wiedział, że przyjdzie upomnieć się o mnie i o ciebie i wygra z diabłem. I to, co diabeł zabrał, On odbierze z powrotem. Chwała Bogu! Ciesz się tym każdego dnia i wygrywaj każdego dnia. Nie bądź chrześcijaninem piątego sortu, siódmego, dziesiątego, bądź pierwszego według Chrystusa. Bądź wolny od swego ja, bądź wolny od tego, coś nabył u diabła. Bądź wolny, bo jak nie będziemy wolni to nigdy nie będziemy Kościołem. Zawsze będziemy różnorodni, osobni, myślący inaczej, chodzący inaczej, żyjący inaczej. I nic nie będzie z tego porządnego, bo ludzie będą zajęci swoim „ja”. Nie położą życia dla Pana ani Kościoła, będą sobie zadowoleni sami z siebie.
Jestem pewnym tego w Chrystusie, że Kościół musi być piękniejszy, bo Jezus jest wspaniały, Jego miłość jest wspaniała. Ile musiał znieść ten wspaniały Pan, patrząc na to, jak pijemy, palimy, bluźnimy, złorzeczymy, okłamujemy się nawzajem, niszczymy uczucia innych ludzi. I wszystko to wziąć na siebie, zanieść na krzyż, żeby darować nam nasze winy. Jakaż to jest miłość. Jak możesz od tej miłości być oddalony? Odpychając wspaniałą miłość Jezusa, a przyciągając tą oszukańczą miłość diabła, która ci pozwala siedzieć w twoim domku spokojnie, zajmować się swoimi sprawami spokojnie i żyć dla siebie spokojnie, a nie pobudza cię do życia, do żarliwości o dom Boży, do tego, co Jezus ma w sercu Swoim. Bo to jest właściciel. Jaki właściciel, taka jego własność. Tak czy nie?
A więc, musi być żarliwość w naszych sercach o Boży dom. Jakże często, niestety jest to marazm, letniość. Jezus mówi: „Miłość wielu oziębnie”. Wielu ludzi się odwróci od Niego. Nie możesz myśleć o Kościele, w którym ty jesteś jakąś tam sobie własną prywatną cząstką tego i żyjesz po swojemu, masz swoje pomysły na życie i myślisz, że to jest Kościół. Na początku jak się nawracasz tak możesz myśleć, ale po jakimś czasie już nie masz prawa tak myśleć, bo Kościół to jest ciało Chrystusa, w którym członki mają o siebie jednakie staranie. Gdzie jest twoje staranie o Kościół? Gdzie jest coraz bardziej świadome poruszanie się koło Bożych spraw, kiedy już jesteś dłużej chrześcijaninem czy chrześcijanką? Gdzie jest to? Właściciel nie ten, bo diabłu nie zależy na Kościele. On przyszedł zarzynać, mordować. A więc, na pewno będzie mu zależało na tym, żebyś siedział w swoim domku i żebyś zajmował się swoimi sprawami i cieszył się swoim chrześcijańskim życiem. A Chrystus co robi? Wyciąga cię z domu do życia. On ożywia to, co umarło. Jezus nie powoduje, że ty stajesz się tak samo martwy dla Boga jak byłeś pod władzą diabła. Jezus powoduje to, że jesteś ożywionym /ożywioną.
Dzisiaj ludziom tak łatwo jest zrezygnować z Chrystusa, a jak trudno im zrezygnować z diabła, z egoizmu, z chodzenia własnymi drogami. Jezus przyjdzie po Swoją własność, która skorzystała z tego, że On był na tej ziemi, ale Jego własność, która nie skorzystała z tego, zginie. On jest Właścicielem wszystkich ludzi. Dla Niego wszyscy ludzie zostali stworzeni. On jako Właściciel zadecyduje czy prawidłowo skorzystaliśmy z tego, co On uczynił na krzyżu. Jeśli nie korzystamy, zginiemy. Jeśli korzystamy, będziemy z Nim. On jest Właścicielem i On decyduje, nie diabeł. On decyduje. On nie sprzedał nas diabłu. To myśmy się sprzedali przez grzech. Jako Właściciel mógłby nas zniszczyć, ale w Swojej miłości, pozwolił na to ingerując w odpowiednim czasie, w odpowiednim momencie, abyśmy mogli dojść do dnia nawrócenia, do dnia rozpoznania wspaniałego Króla i poddania się Jego rozkazom i aby innym ludziom mówić o prawdziwym Właścicielu. Bo ludzie żyjący w ciemności, myślą, że właścicielem ich jest diabeł, że to dla diabła i przez diabła powstali, dlatego żyją w ten sposób, a nie inny i diabeł im mówi, że w gehennie będzie im bardzo przyjemnie, gdyż będą mieli wszystkie swoje rozkosze i zadowolenia, lecz on nie może obiecać i dotrzymać tego co obiecuje. On jest kłamcą. To Bóg przygotował gehennę dla ludzi, którzy nie chcą Właściciela Jezusa Chrystusa, którzy nie chcą poddać się władzy Jezus i wolą pozostać pod władzą diabła.
Dla Niego i przez Niego... Jakaż miłość. Jakaż cierpliwość. Ileż On zniósł, a jeszcze potem pójść na krzyż. Popatrz jaki wspaniały Chrystus. Żaden diabolianin nie jest taki. Wszyscy mają to samo: egoizm, szukanie swego. A Chrystus? Ile przebaczenia? „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Ale przecież nie chodzi o to, żeby człowiek nie wiedział co czyni, ale żebyśmy wiedzieli co czynimy. A więc, dla Niego i przez Niego.
Chodzi o to, żebyśmy byli poruszeni Panem, żebyśmy szukali tego, co Jemu bliskie, żebyśmy jako Jego własność chcieli, aby On był szczęśliwy, abyśmy pragnęli dobra, które On przyniósł, abyśmy chodzili koło tej sprawy, tą sprawą zajęci byli, żebyśmy mieli świadomość, że skoro staliśmy się chrześcijanami, dziećmi Bożymi, to teraz ta wola Ojca nas pociąga i chcemy tak żyć.
W Ewangelii Jana 1 rozdziale czytamy od początku:
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi”.
Wiecie dlaczego o świecie jest powiedziane, że jest martwy? Bo nie ma w nich światłości, nie ma w nim życia Chrystusowego. A więc, prawdziwie sprawa toczy się o życie Chrystusowe, a nie o nazwę "chrześcijanin" czy "chrześcijanka", o życie Chrystusowe w nas, o życie Chrystusa w nas. To jest prawdziwa światłość. I na ile rozpoznajesz już to, na tyle poddawaj się swemu Właścicielowi. Kochaj Go, należ do Niego, słuchaj co do ciebie mówi, i bądź Mu posłusznym, bądź Mu posłuszną. Należ do Niego z całego serca, gdyż On wykupił cię za cenę krwi, oczyścił cię z twoich grzechów, z tego wszystkiego, co diabeł cię nauczył. Po co mamy żyć według starej nauki diabła, według nauki ciemności gdzie ludzie są sobie przykrymi, obcymi, niechętnymi, a potem się spotykają i próbują razem oddać Bogu chwałę? Jezus mówi: „Po miłości wzajemnej poznają, że Ja tu byłem między wami”. A co to jest? To jest właśnie coś, co wykracza poza granice świata.
My nauczyliśmy się wielu już złych rzeczy, a musimy się nauczyć wspaniałych rzeczy w Chrystusie, musimy się nauczyć tego chrześcijaństwa, które jest pełne Chrystusa, coraz pełniejsze i pełniejsze. Następni docierają i patrzą: „To są ludzie innego formatu, to nie są ludzie zamknięci jak my. To nie są ludzie zblokowani, to nie są ludzie uparci i złośliwi. To są ludzie inni, po prostu inni. Oni nie szukają swego już. Gdy ich spotkasz to widzisz, że oni mają żarliwość tak, jak Chrystus o Boży dom, żeby on był czysty, święty i nieskalany”. To jest Chrystus i to jest zbawienie. Wszystko inne jest udawaniem. Szkoda tylko, że człowiek nieraz sam się poddaje temu udawaniu i myśli sobie, że to jest chrześcijaństwo. To nie jest chrześcijaństwo, to jest sztuczka diabelska. Ten ojciec kłamstwa z drugiej strony próbuje podejść człowieka. Ludzie znikają w chrześcijaństwie i pojawiają się, znikają i pojawiają się. To nie jest chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo to jest życie razem w jedności Chrystusowej. Albo razem uczy się człowiek brać udział w wojnie, w zwycięstwie nad ciemnością, albo jest osobno i sobie dochodzi i wychodzi, dochodzi i wychodzi. To nie jest chrześcijaństwo. To jest stara sztuczka diabła.
Zobaczcie, co Paweł powiedział, że oni najpierw oddawali siebie Chrystusowi, a także i Kościołowi. Stawali się jedno, to stała się ich sprawa, nie sprawa paru ludzi tylko sprawa wszystkich, którzy zostali włączeni w Kościół Jezusa Chrystusa. Stało się to i dla nich ważne, żeby Kościół był piękny, napełniony chwałą, świętą obecnością. Jaką masz żarliwość? Zobaczcie, jak to słabnie, jak modlitwy ludzi słabną, szukanie Boga słabnie. Jeden odbiera siły drugiemu swoją postawą. Gdzie jest twoja energia życiowa, chrześcijaninie? Gdzie ten Chrystus z żarliwością o Boży dom, o uwielbionego Ojca, aby Go uczcić? Gdzie to jest? Zgubiło się po drodze. Gdzie? W twoim ego, w twoim zadowoleniu z samego siebie czy z samej siebie. A po co? Skoro można wspaniale korzystać z Chrystusa, z Jego miłości, łaski, dobroci, z Jego przebaczenia, wierności. Przecież owoc Ducha to Chrystus w nas. Nie ucz się tego chrześcijaństwa skupionego na samozadowoleniu. Ucz się chrześcijaństwa, które patrzy na Chrystusa i chce Go naśladować. Ucz się chrześcijaństwa, w którym ludzie są bliscy sobie i coraz więcej żarliwi o Boży dom, o stan Kościoła. Ludzie, którzy znają swego Właściciela, ludzie, którzy wiedzą, że Chrystus przyszedł do nas, żeby nas uratować. I On powiedział: „Wyprzyj się siebie samego i pójdź za Mną”. Wyprzyj się tego, co cię diabeł nauczył, wyprzyj się tego wszystkiego, znienawidź to, co cię diabeł nauczył i zacznij się uczyć tego, co Chrystus. I dzięki Bogu, że się rodzą następne Boże dzieci, które mają chęć bycia Bożymi dziećmi, ale biada jeśli dojdą do stanu dojrzałych, którzy są już letni, których życie nie znamionuje wojny i zwycięstwa, którzy swoją postawą coraz bardziej świadczą, że Chrystus nie jest najważniejszy.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi. Jeśli mówię mocniej to tylko dlatego, że żyjemy w takich czasach samozadowolenia. Wielu chrześcijan jest zadowolonych ze swojego życia i to jest tragedia, bo nie chcą zrezygnować ze swojego zadowolenia, nie chcą puścić się swego „ja”, nie chcą naprawdę prawdziwego Kościoła, lubią to swoje chrześcijańskie życie. W Biblii jest powiedziane o ludziach, którym się własna mowa podoba, kim oni są przed Bogiem. Chodzi, więc o to, żebyśmy poznali, że Właścicielem naszym jest Chrystus, wspaniały Boży Syn. Dzięki Niemu możemy się uczyć tego, co jest miłe, dobre, przyjemne Ojcu. Możemy ratować się nawzajem w Panu. Będzie coraz gorzej, powiem wam. Jeśli nie będziesz się ratować z wielką świętą determinacją, jeśli nie będziesz się trzymać Chrystusa bez względu na to, co się dzieje wokół ciebie, zginiesz z innymi ludźmi, którzy odbiorą ci siły swoim „ja”, swoją postawą wprowadzania do chrześcijaństwa swojego egoizmu, będzie ci coraz ciężej, ciężej i ciężej. Ale jest Ten, który jest i da siłę, jeśli tylko potrzebujesz Jego, aby On dawał ci siłę, żeby czytając Biblię i co jest w niej napisane o Kościele, powiedzieć: „Panie, innego kościoła nie chcę znać, tylko ten jeden Kościół, w którym ludzie nawzajem są sobie bliscy, są sobie tak bliscy jak Ty chciałeś”. Ludzie miłują się nawzajem, szukają własnego dla siebie wspólnie dobra, żeby Pan Jezus był uwielbiony, który to dobro przyniósł. Uczmy się prawdziwego Kościoła, bez względu na to, w jakim nauczaniu jest dzisiaj postawiony Kościół. Uczmy się, że Kościół nie zmieni swej Głowy, którą jest Pan Jezus Chrystus, na inną głowę przez wszystkie pokolenia. Kościoła. Kościół tak samo jest poddawany jednej władzy, Jezusa Chrystusa, który jest Głową tego Kościoła. I nie może być inaczej. Poznanie, kto jest moim właścicielem i komu mam służyć jest bardzo ważne. Jeśli wiem, że to jest Chrystus, to będę wiedział, że Jego rozkazy są najważniejsze dla mnie. Jeśli nadal nie jestem zdecydowany czy to Chrystus czy diabeł no to będę ważył, które rozkazy są mi bliższe, które mi łatwiej wykonać po swojemu, którymi mogę się zająć, a którymi nie będę się zajmować.
Coraz bliżej jest czas powrotu Jezusa i dlatego tak to dzisiaj wygląda, jak wygląda. Jeszcze Pan pobudza, jeszcze mówi: „To nie to, to nie to. To nie jestem Ja. To nie jest Moja miłość, to nie jest Moja radość, to nie jest Mój pokój, to nie jest Moja śmiałość, to nie jest Moja otwartość, to nie jestem jeszcze Ja. To jest nadal jakiś człowiek”. Korzystajmy z tego czasu łaski, lepiej wygrać. Ja nikogo nie namówię na chrześcijaństwo. Już wiele razy mówiłem i nie namówię. Ludzie pozostaną przy swoim, przykre, ale pozostaną. Ale są ci, którzy nie pozostaną i właśnie do nich to mówię. Ci, którzy wiedzą, że Chrystus to albo życie albo nie ma sensu się w ogóle zajmować chrześcijaństwem. Albo w pełni iść za Nim, albo iść w świat, aby wykorzystać to ziemskie życie i na końcu być wrzuconym do gehenny. To my wybieramy podejmując decyzję, albo tak albo tak. Bo wtedy jesteśmy jawni w swym działaniu. Nie chcemy Chrystusa, bo chcemy żyć jak świat. Ten, który taką decyzję podejmuje nie jest oszustem, który oszukuje innych, że chce żyć jak Chrystus, ale żyje jak świat. Pan Jezus powiedział nam: Wystrzegajcie się obłudy, to jest kwasu faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy udają, że chcieliby żyć według woli Boga, ale tak naprawdę nie zależy im na tym.
I to jest ta walka, w której diabeł wystąpił bardzo silnie do niszczenia wierzących marazmem i zletnieniem. I musisz stoczyć bitwę, żeby twoje serce było rozpalone, żeby mieć gorącość Pana w sobie, żeby wygrać bitwę, nie ustąpić, nie zrezygnować. Bez względu na wydarzenia jakiekolwiek się tu dzieją, jeśli chcesz być z Nim, to walcz i zwyciężaj żyjąc według Jego Ducha. Nie ustępuj ani o krok. Nie próbuj z chrześcijaństwa zrobić cokolwiek innego, jak tylko przyjmować to, co On przyniósł tutaj na ziemię. To jest nasza ludzka bitwa. Kiedyś straciliśmy wszystko w Adamie i Ewie. Dlaczego mielibyśmy tracić kiedy wiemy, że był Jezus na ziemi? Dlaczego mielibyśmy nie walczyć po Bożemu? Dlaczego mielibyśmy mieć coraz więcej kłopotów z tym, żeby być swobodnymi chrześcijanami?
W Liście do Efezjan, 5 rozdziale, 8 i 9 wiersz, czytamy:
„Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda”.
Wspaniałość przyniesiona na ziemię od Pana i chociaż tak wielu ludzi żyje w ciemnościach i jest niechętna temu światłu, to są na tej ziemi ludzie, którzy w tym świetle odnaleźli prawdziwe życie i zrozumieli, że albo my będziemy światłością pośród ciemności, jak On jest światłością, żyjąc dzięki Niemu, albo nie będziemy światłością, będziemy udawać światłość, a będziemy dalej ludźmi ciemności. Nasze uczynki muszą pokazać komu służymy, czy to jest Chrystus czy Belial, czyli diabeł. A więc, walka toczy się o mnie i o ciebie każdego dnia, czy nasze serce będzie rozpalał Duch Święty, czy nasze serca będzie ostudzał diabeł. Czy nasze bycie Kościołem będzie regulował Chrystus czy będzie regulował diabeł. Jakie pragnienia będziemy mieli wobec siebie i czy będziemy tęsknić do siebie i być sobie bliscy w Chrystusie i szukać dobra dla siebie nawzajem, aby każdy z nas dotarł do wieczności. Czy będziemy umacniać się w Panu, dodawać otuchę w dobrym, a odbierać otuchę w złym, czy będziemy tworzyli kościół, który nie wygląda na Kościół Jezusa, bo nie ma w nim Ducha Chrystusowego? Wielu woli taki Kościół, bo to pozwala im siedzieć w swoich domkach i zajmować się nasycaniem oczu i uszu złem tego zepsutego świata. Musimy wiedzieć, że to jest to jest wojna, wojna o to, żeby nie służyć już temu, który oszukał nas, zwiódł i zaprowadził na manowce grzechu, ale służyć już wyłącznie Panu. Pan Jezus powiedział, że tam gdzie Ja jestem, tam i sługa Mój będzie. Pokaż to wszystkim komu służysz każdego dnia i zobaczysz, co ludzie o tobie powiedzą. Dokładnie tak się dzieje. Jeśli w świecie mamy przyjaciół to znaczy, że coś jest z nami nie tak. Jeśli mamy w Kościele przyjaciół to znaczy, że jest z nami dobrze. Gdzie mamy przyjaciół? Gdzie mamy tych, którzy życie kładą za nas i my kładziemy życie za nich? Z kim nam jest lepiej? Pan Jezus umiłował nas do końca.
Mówię jeszcze raz, nie musi być tak, że dopiero jest źle, gdy kradniesz lub zabijasz. Jezus mówi do Swoich wyznawców: „Wystarczy, że nie zbierasz...”. Już jest tragedia. Wystarczy, że nie walczysz o jedność, już jest tragedia. Wystarczy, że nie myślisz o tym, co miłe jest Panu, już jest tragedia. I to jest twoja tragedia. I coraz więcej ludzi będzie coraz bardziej stabilnych w złu, złu odstępstwa od Chrystusa. To jest tragedia człowieka, wiedząc, że Jezus był na ziemi nie dać miejsca Chrystusowi tylko dalej diabłu, to jest tragedia. Wiedząc ile spustoszenia, ile zła uczynił wróg duszy naszej, dalej słuchać, co on nam mówi, żyć według jego upodobania, to jest tragedia, i to wiedząc, że Jezus był na ziemi, że światłość z nieba przyszła do nas.
Ewangelia Jana, 12 rozdział i 36 wiersz. I Jezus mówi do nas te słowa:
„Wierzcie w światłość, póki światłość macie, abyście się stali synami światła”.
Abyśmy się stali synami światła, nowego życia, życia według Chrystusa. Zobaczcie, jak Właściciel przyszedł. W Ewangelii Jana, 8 rozdział. Zobaczcie, jak On podszedł do tej kobiety. Gdyby był jak ci uczeni w Piśmie, którzy wcale nie byli bliscy tej kobiecie, postąpiłby tak jak oni, lecz On był jej Właścicielem. On wiedział, jak ona do tego doszła, kto ją doprowadził do tego cudzołóstwa, kto wpływał na nią. I dlatego też do tych ludzi, którzy stali wokół, oczekując, że za chwilę zabiją tą kobietę rzucając w nią kamieniami, powiedział: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Jako Właściciel dał im świadomość grzechu. Oni wiedzieli, że wszyscy są grzesznikami i odeszli. I mówi do tej kobiety: I co? Nikt cię nie potępił? Mówi: Ja też cię nie potępiam. Idź, nie grzesz już więcej. Zobaczcie, jak mówi do ciebie i do mnie Właściciel: Idź i żyj, żyj, żyj. Niech życie będzie w tobie i we mnie każdego dnia. Żywy chrześcijanin, żywa chrześcijanka to są ludzie, którzy są sobie bliscy, których nie trzeba ich namawiać do życia chrześcijańskiego. Oni nie umieją żyć inaczej. Ich raczej namówić do życia niechrześcijańskiego jest prawie niemożliwe. Oni nie umieją żyć inaczej, bo światłość nie umie być ciemnością. Spróbuj ze światłości zrobić ciemność.
Później czytamy w Łukasza, 9 rozdziale, od 51 wiersza:
„I stało się, gdy dopełniały się dni, kiedy miał być wzięty do nieba i postanowił pójść do Jerozolimy,”
A więc końcówka Jego chodzenia po ziemi...
„że wysłał przed sobą posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby mu przygotować gospodę. Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy”.
A więc była wojna niechęci między tymi ludźmi.
„A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił? A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. I poszli do innej wioski”.
Był Właścicielem. Mógł wkroczyć na ten teren i powiedzieć: „To wszystko jest Moje i nie macie prawa Mi zabraniać przyjść do tego miejsca”. A jednakże On postąpił inaczej. Nie skrzywdził tych ludzi. Powiedział, że przyszedł ratować, nie zatracać. Zobaczcie, jaki wspaniały Właściciel, jak Go powinniśmy miłować i cieszyć się, że ten Jezus przyszedł do mnie i do ciebie. Powinniśmy cieszyć się poznając Jezusa, poznając prawdziwego Właściciela, który tyle nam przebacza, tyle okazuje miłosierdzia i łaski, a w jednym tylko kierunku, żebyśmy byli ze sobą Bożą rodziną, byśmy się miłowali i budowali razem na Boży dom, abyśmy czcili i szanowali Ojca w niebie i byli tymi, którzy poddają się Jego rozkazom, byśmy słuchali, co Bóg mówi do nas, a nie co diabeł. Diabeł zawsze doradza to, co rani innych chrześcijan. Zobaczcie, że my wiemy o chrześcijaństwie, my wiemy jak powinien żyć chrześcijanin / chrześcijanka i dlatego my oceniamy innych ludzi i wiemy, że powinni żyć inaczej. Tylko czy oceniamy też i , i wiemy, że my też musimy żyć inaczej niż świat żyje.
My wiemy, też musimy żyć inaczej niż świat, a także już wiemy, jak powinni żyć chrześcijanie. Ludzie w świecie wiedzą, że gdyby się ochrzcili to musieliby przestać pić i palić, wiedzą na razie to, ale wiedzą, że coś musiałoby się w nich pozmieniać. Dlatego spodziewamy się po chrześcijanach, że będą podobni do Jezusa, będą coraz bardziej podobni do Jezusa. Umiejący przebaczać, czynić dobro, wyprowadzać ze zła, wprowadzać w dobro o ile jest to tylko możliwe. Nie stracić prawdziwej wizji Kościoła. Nie stracić prawdziwego widzenia Ciała Chrystusowego, ale widzieć to i cały czas patrzeć w tym jednym kierunku, czy to jest godne Właściciela. Czy my jako ludzie żyjemy w godności Chrystusa? Wróg straszliwie atakuje, żeby odebrać ochotę do takiego życia, straszliwie atakuje. Mówiłem niedawno wam, że ma coraz mniej ludzi, z którymi musi walczyć na tej ziemi, coraz więcej sił może przeznaczyć na atakowanie poszczególnych ludzi Chrystusa. Nawracają się następni, którzy zaczynają poruszać się w tym kierunku, ale są jeszcze zbyt młodzi, żeby przejąć bitwę na siebie, a diabeł próbuje już i w nich osłabiać instynkt życia. Jest poważna bitwa z fałszywym właścicielem, który przypisuje sobie prawo własności, ale swoim postępowaniem wobec nas ludzi, pokazuje, że nie jest właścicielem, bo nas nienawidzi, bo chce naszej śmierci, chce zniszczenia Kościoła i wie, że czasu ma niewiele, wie, że może próbować atakować różnymi rzeczami i sposobami, a my myślmy o tym właśnie jaki jest Chrystus. Myślmy nieustannie o Panu naszym, myślmy jaki jest nasz Właściciel, żeby w nas Duch Święty mógł coraz więcej i więcej ustanawiać tych wspaniałości poddania się Właścicielowi, Jego wpływowi na nas, ochoty, żeby nawzajem być tak, jak On chce.
Paweł pisze: „Skoro tak gorliwie kiedyś słuchaliśmy diabła, tym bardziej teraz słuchajmy Jezusa z jeszcze większą gorliwością”. Niech to będzie widać, że te słowa Jezusa są dla nas tak cenne, że gotowi jesteśmy życie stracić, ale nie stracić tych słów. Niech Bóg napełnia nas ochotą do życia, do zwycięstwa, do pokonania wroga. Niech tak, jak w Księdze Daniela jest napisane, że Bóg zachowa iluś ludzi, którzy będą mieli trzeźwość, aby innych prowadzić soczystej gorliwości Chrystusowej, żeby nie pozwolić, aby Kościół zginął w odmętach zletnienia. A jednakże nawet i pośród tych ludzi będą niektórzy z nich ginąć, nie wytrzymując próby.
A więc, jakaż poważna to jest bitwa o to, kto jest naszym właścicielem. Bóg mówi, że wypiszesz to na odrzwiach swojego domu, wypiszesz to na odrzwiach swojego serca, wypiszesz to na odrzwiach swojego myślenia, swojego działania, aby zawsze żyć według rozkazu swego Właściciela, Jezusa Chrystusa. Jak Go przyjęliśmy jako Pana, tak też niech On nad nami panuje. Okazał tyle miłości nam i okazuje do dzisiejszego dnia. Nie chce, żebyśmy zginęli. Widzicie ile z tych wspaniałości może umykać człowiekowi, bo człowiek się już powoli przyzwyczaja do marazmu, przyzwyczaja się do takiego swojego życia. A my powinniśmy bój toczyć, walczyć i wygrywać. Niech Pan daje siłę Swojemu ludowi w tym jednym kierunku, abyśmy dobry bój toczyli.
W Ewangelii Jana, w 10 rozdziale i 11 wierszu czytamy te wspaniałe słowa:
„Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce”.
On położył za mnie i za ciebie Swoje życie. Jak ważne, żeby Duch Boży nas ożywiał. Słowo Boże mówi, że Duch Boży będzie ustępował dając miejsce antychrystowi, ale gdzie ustąpi, tam antychryst wejdzie. Duch Boży nie ustąpi z dzieci Bożych i antychryst nie wejdzie w dzieci Boże. Tylko dzieci Boże są prowadzone przez Ducha Świętego i Duch Święty od dzieci Bożych nie odstąpi, ale od wszystkich, którzy stają się coraz bardziej letni i przestają sobie zawracać głowę życiem Kościoła, walką o Kościół, zmierzaniem się z prawdziwym wrogiem i wygrywaniem. Żeby inni Boży ludzie mogli doznawać zbudowania, żeby ci, którzy się nawracają i młodzi wierzący, widzieli dojrzałych wierzących, którzy stoją na placu bitwy i w łatwy czy trudny dzień wygrywają, którzy żarliwi są w wojnie i wiedzą, że byle jak Bogu chwały nie oddasz. W Ewangelii Jana, w 8 rozdziale Pan Jezus mówi o tych ludziach, którzy Go nie chcieli przyjąć, mówi im prawdę: „Waszym ojcem jest diabeł i wy czynicie to, co chce wasz ojciec”. I mówi: „Kto z Boga jest ten słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście”. On im mówi o tym: „Macie problem dlatego, że wolicie słuchać diabła niż Boga”.
Jak my reagujemy na Słowo Boże? Czy to są dla nas słowa wyroczni, czy to są słowa takie sobie, ale wyrocznią jest dla nas: „Walcz o swoje, wygraj o swoje, miej swoje, raduj się swoim, twoje jest najważniejsze, jak tobie jest dobrze, to wtedy jest najlepiej. Nie oddasz swojego zadowolenia, żeby inni byli zadowoleni, ty będziesz z siebie zadowolony czy zadowolona. Szukasz przecież swego szczęścia”. Paweł już wtedy pisał, że wielu szuka swego szczęścia, ale niewielu szuka chwały Jezusa. Zobaczcie, jak potrzebujemy w wielu miejscach poderwać się do prawdziwego naśladowania Chrystusa. Wielu ludzi już nie ma sił, żeby się poderwać do tego co miłe jest Bogu. Mówiłem też niedawno o tym. Dlatego, że już tak znikczemnieli, tak odeszli daleko, że nawet już wołać o siły nie potrafią. Lubią siebie i tyle. Ale są ci, którzy nienawidzą tej swojej słabości, którzy nie chcą się zgodzić ze swoją słabością. Nie chcą się zgodzić, że pokazują nie tego Chrystusa, którego powinni. Nienawidzą siebie. Przychodzą do Boga i mówią: „Boże, to nie może tak być. Posłałeś Swojego Syna umiłowanego, żebym jak tak żył czy żyła. Nie może tak być, Panie Boże”. I Bóg takich ludzi lubi, którzy rozumieją to: „To nie jest dobre. Nie chcę tego. A skoro przyszedł Chrystus to jest możliwe żyć tak jak chce Bóg”. Bóg lubi tych, którzy Go szukają, żeby On dał im siłę, żeby oni mogli żyć dla Jego chwały. Lubi tych, którzy nienawidzą swojego ciepełka, którzy są gotowi wyjść na chłód, ale nie ustąpić. Miłość do Jezusa, radość, że poznaliśmy prawdziwego Właściciela. „Muł zna swego właściciela, osioł zna swego właściciela”, mówi Bóg, „a wy, ludzie Mój, wolicie służyć diabłu”. Ileż radości przyniósł nam Chrystus, wyswobodzenia, rozświetlił nasze ciemności, okazał nam tyle wspaniałości, porwał nas Swoją miłością. A potem mamy to, co dostaliśmy w Chrystusie, zgubić między tak zwanymi wierzącymi ludźmi, którym nie chce się iść za tym Jezusem? Mamy zgubić gorliwość o Boży dom, dlatego, że wielu nie chce mieć tego domu, takiego jak chce Bóg? Nie chcą się budować według standardów Bożych, chcą innych standardów, ludzkich, aby im było miło. Jak im jest miło i dobrze, to już nie jest źle. A Jezusowi było miło i dobrze, kiedy szedł na krzyż za nasze grzechy, kiedy był znieważany, opluty, żeby nas uratować?
Zobaczcie, chrześcijanie, jeszcze jest czas, można się obudzić z tego snu. Słowo Boże w Liście do Efezjan mówi: Zobacz, spojrzyj tam, a zajaśnieje ci Chrystus i powstaniesz i będziesz żyć i rozpoczniesz prawdziwie od pokuty, oczyszczenia i porzucenia swoich mrzonek chrześcijańskich i rozpoczniesz prawdziwe życie chrześcijańskie, bo niebo na to czeka, na prawdziwych chrześcijan, którzy wiedzą po co są chrześcijanami, którzy znają swego Pana i którzy znają Jego Słowa, coraz więcej i więcej znają słów Jego w swoim osobistym życiu. Pasterz położył Swoje życie i powiedział: „Przyjaciółmi Moimi jesteście, jeśli i wy tak czynić będziecie”. Widzisz to piękno? Kościół żarliwych ludzi, bliskich sobie, gotowych walczyć o każdą sprawę, żeby Chrystus był uwielbiony, ludzi, którzy są bliscy są sobie w tym jednym Duchu Chrystusowym, ludzi, którzy wiedzą z kim walczą, o co walczą i jak mają stosować jakie środki, żeby wygrywać, ludzi coraz bardziej świadomych tego, jaki to jest bój i coraz więcej doznających zwycięstwa w Chrystusie Jezusie. Diabeł wolałby, żeby takich w ogóle na ziemi nie było, żeby wszyscy to byli letni chrześcijanie, którym wystarczy to, że mają swoje mrzonki chrześcijańskie i są zadowoleni. I to też chodzi o to, że Pan nas nie potępia, Pan nie potępia, Pan mówi prawdę o tym. Tak jak przyszedł i powiedział do nich: „Bo z Boga nie jesteście, dlatego nie możecie Bożych Słów słuchać”. Oni Go chcieli zabić za prawdę. Rozumiecie, ktoś ci mówi, że twój stan jest zły, a ty za to masz złość na tego człowieka, bo wolisz słuchać diabła, który cię pociesza i mówi, że jest dobrze z tobą. Dobrze jest, tylko trzeba iść dalej za tym dobrze, trzeba iść głębiej, dalej, wzwyż, do chwały, więcej, więcej jeszcze z Pana. A więc, wszystko dla Niego i przez Niego. Upomniał się o nas w sposób najbardziej okazujący nam wspaniałość: Poszedł na krzyż umrzeć z powodu ciebie i mnie. Wiecie, my musimy być obudzeni w środku, my musimy być tak pobudzeni Jego miłością, tak poruszeni tym Chrystusem, że chodzimy cały czas w światłości Jego świętego oblicza i cieszy nas to, że możemy mieć z Nim społeczność, z Nim relację. Już nie raz mówiliśmy, że co z tego, że ojciec mówi dziecku: „Dziecko, nie pal, to jest złe”, skoro dziecko widzi, że ojciec pali. Co z tego, że rodzic mówi: „Dziecko, to jest grzech”, skoro dziecko też widzi, że rodzic to samo robi. Dziecko musi mieć święty przykład, widzieć tego rodzica, który naprawdę miłuje Pana i żyje dla Jego chwały. Udomowieni rodzice nie są świadectwem dla dzieci. Rodzice, którzy służą Panu są świadectwem. Może to dziecko nieraz będzie miało żal do tego rodzica, może będzie podejrzewało, że ten rodzic nie kocha tego dziecka, ale w sumie Pan przyzna się i pobudzi serce tego dziecka, żeby poszło za Panem. Właściciel, On sam pokazał co to znaczy opuścić niebo, aby przyjść i ratować nas, zbawić nas. A więc, mówi im, że są dziećmi diabła po to, żeby wiedzieli: „Ratujcie się, pozbądźcie się tego, który źle wami rządzi, skoro możecie widzieć tego, który mówi wam prawdę”.
W Ewangelii Jana, 15 rozdziale, 22 wiersz czytamy:
„Gdybym nie przyszedł i do nich nie mówił, nie mieliby grzechu; lecz teraz nie mają wymówki z powodu grzechu swego”.
Jaki to jest grzech? Jakiego grzechu nie mieli? Nie mogli Go odrzucić, skoro nie przyszedł, a skoro przyszedł, pojawił się grzech odrzucenia. I Duch Święty mówi o grzechu, dlatego, że nie uwierzyli w Jezusa. Wielu mówi, że wierzy. Ale co to jest wiara? Tylko nazwa? Ale co to jest wiara prawdziwa? A więc, od tej chwili kiedy Jezus przyszedł na ziemię, pojawił się nowy grzech, grzech odrzucenia Jezusa, grzech nieprzyjęcia Właściciela jako Właściciela. Znowuż człowiek mówi: „Nie, wolę diabła, wolę jemu służyć, wolę według jego zamysłu chodzić niż według Twoich Jezu. Uświęcenie - nie lubię. Życie według pobożności - nie jest bliskie memu sercu. Chodzenie własnymi drogami - to mi się podoba. A Ty mnie wprowadź do Swojej wieczności”. A więc, człowiek chce po swojemu chodzić tam gdzie chce on a nie Pan, a szkoda. Zobaczcie, że prawdziwa wizja Kościoła, to jest Kościół podobny do swojego Właściciela, do Jezusa. Niech to nam przyświeca i niech nasze modlitwy, nasze prośby będą do Boga skierowane: „Panie, miej nas według upodobania Twego takie jakie miałeś w Swoim Synu Jezusie Chrystusie, abyśmy i my takie życie wobec siebie nawzajem prowadzili”. Uciekajmy od wszystkiego, co diabeł nas nauczył i co powoduje, że rozdziera nas to jako Ciało Chrystusowe. Biegnijmy do wszystkiego, co uczy nas Chrystus, bo to nas zbliża jako Ciało Chrystusowe. Umacniajmy się w Panu, podążajmy według tego, co jest bliskie Bogu. Wiele różnych wydarzeń jest dzisiaj na ziemi w których ludzkie emocje są ważniejsze niż Słowo Boże.
Kiedyś Kościół to byli ludzie, którzy gdzieś tam mieszkali w jakieś tam miejscowości, może gdzieś jeszcze niedaleko jacyś ludzie, co tam mogli przyjechać na jakiś rowerach, czy na koniach, a reszta to było dalekim, dalekim Kościołem, gdzieś tam w innych miejscach. Dzisiaj Kościół stał się bardzo zespojony poprzez internet. Wielu ludzi w internecie, wierzących ludzi, są ze sobą, komunikują się, kłócą się, nienawidzą się, przeciwko sobie paszkwile wystosowują. A więc, mamy teraz w tej chwili tak, jak ogólny świat się pojawia, coraz bardziej złączony, tak samo coraz bardziej widzimy jaki jest stan Kościoła na świecie. Ile jest fałszu, ile obłudy, ile złości, ile niechęci, ile próby zmieniania tego, co jest Pańskie. I ludzie nie widzą tego a wszyscy mienią się wierzącymi. Widzimy teraz jaki jest Kościół na świecie, mamy. I czy my też chcemy być w takim Kościele tymi, którzy to samo będą czynić, czy raczej nie? Raczej nie dołączymy do tego ducha swarliwego, złośliwego, kłamliwego, ale będziemy w Duchu Prawdy, miłości wzajemnej, troski wzajemnej, nawzajem wygrywając w tej bitwie, żeby jak będą odchodzić jedni to następni, którzy będą jeszcze na tej ziemi, będą mieli świętą śmiałość i determinację, aby żyć zawsze dla Boga. Odwagę uczenia się Słowa Bożego i życia według tego Słowa, bo Właściciel jest godny tego, żeby tak właśnie do Niego należeć. Nie jest to łatwe. Wyglądałoby, że dzisiaj to powinno się wiele wspaniałości opowiadać, ale w sumie czasy zakręcają się. Tak, jak przyszedł Chrystus, co to było na tej ziemi? W sumie to samo dokręca się już i bardzo podobnie jest, wiele obłudy, fałszu, zakłamania, mało prawdy, wierności, uczciwości. Byli ludzie, którzy gotowi byli czekać na Pana i spotkać się z Nim jak Symeon i wiedzieć, że to jest ten upragniony Zbawiciel.
W Liście do Efezjan, w 2 rozdziale czytamy:
„I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze,”
Staliśmy się martwi...
„w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni; ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście - i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie, aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie. Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili”.
Aby coraz więcej piękna Chrystusowego w nas było, ochotnych dla Niego serc. Jeszcze więcej piękna wnosić do zboru, jeszcze więcej piękna. Diabeł ciągle będzie próbował wnosić stare swoje przedmioty do twego życia, a ty bądź tym czy tą, która zawsze nosi w sobie piękno Chrystusowe. Żyj dla piękna Chrystusowego, niech twoje życie ma szlachetność Chrystusową w sobie, żarliwość Chrystusową i to wszystko za darmo z łaski. Przeznaczeni w Chrystusie do dobrych uczynków, abyśmy w nich chodzili. A więc, przyszedł ten, który przyniósł nam całe dobro. Już nie musimy wymyślać co jest dobre, wiemy co jest dobre. To jest Chrystus. Inaczej Jezus mówi o Sobie, że jest prawdą. Prawda przyszła wyzwolić nas od kłamstwa diabelskiego. Nie musimy się już okłamywać. Wiemy, że chrześcijaństwo jest piękne. To my potrzebujemy krzyża. My potrzebujemy umartwiać swoje „ja”, by być chrześcijanami według tego chrześcijaństwa, które jest z Chrystusa Jezusa, nie tego, które diabeł wymyśla, nie tego, którym diabeł chce rządzić i władać chrześcijanami, ale być chrześcijanami, którymi rządzi prawdziwy Właściciel - Jezus Chrystus. Abyśmy mieli to w sercu jako Jego słudzy, aby czynić to, co Jemu się podoba, aby nawzajem wobec siebie czynić dobro Chrystusowe, nie próbując wnosić swojego ja, ale wytrwale uczyć się wnosić z sobą dobro.
Wiecie co to znaczy wyprzedzać się nawzajem? Czy nie? Piękne zadanie: Wyprzedzać się nawzajem, nie w pokazaniu kto jest lepszy, ale w służbie, aby więcej usłużyć, więcej okazać ochotnej służby, żeby inni mogli być zbudowani naszym życiem. Niech Pan będzie z tobą i ze mną. Jest jeszcze czas, że można porzucać zło. Jest jeszcze czas, że można się obmywać w krwi. Jest jeszcze czas, że można uregulować to, co jest potrzebne do uregulowania. Jest jeszcze czas, że można nabywać sił z nieba. Jest jeszcze czas, że trzeba walczyć o każdą strefę. Jest jeszcze czas, że trzeba walczyć o modlitwę, o czytanie Słowa, o służbę. O wszystko trzeba walczyć z diabłem. Jest to czas kiedy poznajemy zwycięstwo Chrystusa, które daje nam siłę, żeby wygrywać. Jest to czas gdzie wielu ludzi odchodzi, ale jest to czas, gdy wielu ludzi jeszcze bardziej jest zdeterminowanych, żeby wygrać. I to jest łaska Boża.
Spróbuj w garnku jak woda stygnie, odnaleźć w niej jeszcze takie cząstki, które są gorące. W chrześcijaństwie jest to możliwe. Wielu stygnie, ale są gorący i to jest ciekawe. Nie idzie ich ostudzić. Chociaż są otoczeni letnimi, nie idzie ich ostudzić. Co to powoduje, że między letnimi oni są gorący? Bo temperaturę w nich utrzymuje Chrystus. Nie otoczenie. Wielu jest zależnych od otoczenia i stygną z wszystkimi, ale ci, którzy unoszą się w górę jak orły, którzy dzięki Panu nabierają temperatury, oni nie stygną z nimi. Są próby i diabeł ich myślami próbuje ściągać w to ostygnięcie, ale oni wyrywają się z tych myśli, bo potrzebują Jezusa, który im daje temperaturę, żeby się mogli wyrwać z letnich myśli.
A więc, to jest prawdziwy bój o całą wieczność. Gdyby Pana Jezusa Chrystusa tutaj nie było to moglibyśmy powiedzieć: „Nie wiemy, o co chodzi. Myślimy, że to chrześcijaństwo powinno być dobre. Nie jesteśmy złymi ludźmi przecież, nikogo nie krzywdzimy”. Jeśli chrześcijaństwo byłoby tylko po to, żebyśmy nikogo nie krzywdzili, to w świecie też ludzie potrafią to w miarę robić. Chrześcijaństwo jest po to, żebyśmy się budowali na Boży dom. Doradzam pilnować tego tematu w codzienności. Doradzam pracować w winnicy Pana z żarliwością i gotowością, żeby nie dać się odepchnąć wrogowi. Doradzam szukać w niebie tego, co potrzebne, aby tu na ziemi żyć według Jego upodobania, aby pamiętać, że przecież my idziemy do dnia skończenia naszej ziemskiej wędrówki. I potrzebujemy też, żeby te dzieci, które tu rosły, żeby mogły widzieć więcej chwały Jezusa, żeby mogły postrzegać bohaterów wiary, Bożych ludzi stojących na służbie, żarliwe serca, uczciwe serca, żeby miały się na czym oprzeć mówiąc: „W Kościele są Boży ludzie”, żeby mogły oglądać nas w różnych doświadczeniach i widziały, że to Pan Jezus Chrystus.
Módlmy się o siebie. To jest wojna nas wszystkich, bo cała ludzkość dostała się w ręce diabła. Wszyscy zgrzeszyliśmy i brak nam było chwały Bożej. I my wyrwani diabłu przez Boga, możemy pomóc innym w tym wyrwaniu, ale nie narażajmy się nawzajem na nasze egoizmy, raczej niech śmierć pochłonie nasz egoizm. Bądźmy otwarci na jedność Chrystusową. Bądźmy otwarci na zbliżanie się w Chrystusie, w miłości wzajemnej, w trosce wzajemnej, w uczciwości. Ci którzy to czynią, niech czynią to dalej, niech się umacniają jeszcze bardziej w Panu, a ci, którzy myślą, że nie potrzeba tego czynić w Kościele niech się upamiętają, bo bez tego nie ma Kościoła. Niech, coraz więcej ludzi zwycięża nad ciemnością. Niech to, co sprawia, że możemy być światłością napełnia nas. Może jeszcze List do Filipian, przeczytamy o tym, w 2 rozdziale, 15 wierszu:
„abyście się stali nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie,”
Jezus chodził i świecił. Teraz my. Wiecie, jak my tego potrzebujemy. Tak Duch Święty do mnie dociera i co rusz pokazuje mi ten obraz zwycięskiego, świętego człowieka na tej ziemi, który jest światłością, który nie ma własnego honoru, ambicji, który jest szczerym prawym członkiem Kościoła, Ciała Chrystusowego, światłością z nieba na tej ziemi, który nie szuka swego, ale należy już do Pana. Bądź takim człowiekiem i ja też. Tacy ludzie właśnie idą w kierunku wieczności i pociągają ku wieczności innych ludzi, tylko tacy. Bądź takim człowiekiem. Pan przyszedł dać Siebie nam wszystkim. Właściciel mówi: „Wszystkich chcę zbawić”. To, że człowiek zginie to będzie tylko wina człowieka. To nie będzie wina Właściciela. Właściciel uczynił wszystko, co jest potrzebne, żebyśmy mogli żyć i obfitować. Nie dajmy się odepchnąć od Niego. Wzywajmy imienia Jego, wołajmy Go i pokazujmy, że zależy nam na tym, po co On tu przyszedł. Chodźmy w światłości i znajmy swojego Właściciela, znajmy tego, kogo mamy się słuchać, czyje rozkazy mamy wypełniać, w czyim imieniu mamy żyć. I coraz więcej niech będzie w nas radości z tego, że w Kościele są ludzie, którzy wiedzą po co są Kościołem i którzy swoją postawą, swoim życiem i tym, co głoszą mogą innych nauczyć prawdy Bożej. Którzy nie są tylko do tego, żeby mówić, ale są do tego, żeby wykonać każdą robotę, nawet tą najmniej widoczną w Kościele, z której nie spływa wydawałoby się żadna chwała, ale w której jest Chrystus.
Jezus wiele uczynił z tych rzeczy, które nigdy nie widzieliśmy i uczniowie nie widzieli kiedy odchodził na samotność i tam był przed Bożym obliczem. Ale to nie będzie utajnione, bo powiedziane jest, że wszelkie dobro będzie ujawnione. A więc, będziemy mogli to wszelkie dobro naszego Pana oglądać i oby oglądane było w niebie i dobro, które jest w nas dzięki Niemu, że możemy być innymi ludźmi. Niech w naszej głowie będzie Chrystusowe myślenie. Nie jesteśmy po to tylko, żeby być jakąś częścią byle czego, ale jesteśmy po to, żeby być częścią Kościoła Jezusa Chrystusa, świętego Bożego ludu, bo dzisiaj my jesteśmy świętym ludem, nabytym przez Pana, Jego własną krwią. Wygrajmy. To jest bardzo ważne, żeby pamiętać o tym. Dlatego, jeśli nawet mówię: „Panie, przyjmij nas, okaż nam miłosierdzie”, to nie znaczy, że tutaj ktoś poszedł i na przykład cudzołożył. Wystarczy, że nie masz żarliwości o Boży dom i przychodzisz przed Boże oblicze, i co chcesz Mu powiedzieć? I co On ma tu wysłuchać wtedy? Jakich śpiewów, jakiej modlitwy ma wysłuchać? Przecież to jest nieprawdziwe. Ale jeśli przychodzisz tutaj i chcesz Go uczcić za to, że On zmienia twoje życie, że odebrał ci to egoistyczne złe życie, a dał ci święte życie Swego Syna, wtedy On mówi: „Dobrze, bardzo Mi miło. Chcę być między wami, chcę się cieszyć z wami tym, że należycie do Mojego Syna”. Amen.

