29 12 2021 Rozważanie Jan 6,22-31; Marian
29 12 2021 Rozważanie Jan 6,22-31; Marian
Kiedyś apostoł Paweł powiedział, że ludzie, którzy pokładają nadzieję w Panu Jezusie tylko co do doczesnego życia, to są najbardziej pożałowania godni ludzie. Oni nie poznali tak naprawdę kim jest Jezus Chrystus. Dla nich Jezus to był ktoś, kto potrafi pomnażać chleb i potrafi napełnić ich brzuchy. A więc był kimś bardzo drogocennym, ale wiemy, że napełnione brzuchy kiedyś zjedzą ostatni pokarm i kończą swoje napełnianie, złożone gdzieś tam w grobie, czy w ziemi. A więc patrzenie tylko na Chrystusa w połączeniu do ziemskiego życia jest w rzeczywistości najbardziej pożałowania godnym patrzeniem. Mogliby zobaczyć coś innego, bo Jezus nie tylko czynił cuda, czy pomnożył chleb, ale Jezus głosił też Bożą prawdę. Mogli usłyszeć z Jego ust wspaniałe Boże Słowa i mogli być bardzo przejęci tym, co słyszą z Jego ust. Wszak i nawet ludzie posłani, żeby Go ująć, powiedzieli: Nigdyśmy nie słyszeli tak mówiącego człowieka. I wrócili z powrotem nie ująwszy Go. A więc napotkali na Jezusa, który mówił Słowa, których oni nigdy jeszcze nie słyszeli, żeby ktoś tam mówił.
A więc w sumie kto to jest dla nas Jezus Chrystus? Kim On jest? Dlaczego w sumie chodzimy za Nim? Co oczekujemy, że się stanie? Jeżeli zdajemy sobie sprawę, że jest Synem Bożym, to ten kto zna Syna, ten zna i Ojca. Kto czci Syna, ten czci też Ojca. Jakbyśmy cześć oddali Ojcu? Tak mamy oddać tą cześć Synowi. A więc na ile człowiek rozpoznaje Kto to jest ten Jezus Chrystus? Ile Jezus może nam zająć życia, jeżeli jest Tym, Kim jest? Całe. Jeżeli my nie wierzymy w Niego Kim On jest, to zajmie nam trochę życia. I wystarczy. Popatrz za ludźmi, którzy cały czas wykorzystują czas , aby Go poznać, aby poznać Jezusa. Coraz bardziej, bardziej, coraz bardziej. Kim On jest? Co On nam przyniósł? Co Ojciec nam w Nim przekazał?
Rozumiecie, że można w pewnym momencie iść za Jezusem i powiedzieć: Naprawdę, to co słyszę jest tak drogocenne, tak cenne. Ale przychodzi doświadczenie życia codziennego i raptem to znika, pojawia się coś innego, coś co się łączy z oczami, z uszami, z cielesnym sercem. I wtedy okazuje się, że człowiek tak naprawdę nie rozpoznał Jezusa, bo łatwo Go oddał za coś tam, za coś przemijającego, za coś, powiedzmy, lepszego. Ale na ile lepszego, żeby to można było zabrać do wieczności? Czy znasz tu coś tak dobrego, żeby to można zabrać do wieczności? Ludzie często za tymi różnymi rzeczami rozglądają się, czy szukają, czy patrzą, czy potrzebują tych rzeczy, pragną ich, ale ich i tak nie można przenieść do wieczności. Ale kiedy patrzysz na Jezusa, to wszystko, co jest w Nim, jest wieczne, i wszystko co w Nim, należy do wieczności. A więc cokolwiek korzystasz z Jezusa, to wszystko jest wieczne. A więc Kim Jezus jest dla nas tak naprawdę? Bo to jest sprawa bardzo ważna.
Księga Amosa 8, 11.12: „Oto idą dni - mówi Wszechmogący Pan - że ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz słuchania słów Pana. I wlec się będą od morza do morza, i tułać się z północy na wschód, szukając słowa Pana, lecz nie znajdą.” Dlaczego nie znajdą? Czyżby Bóg nie chciał, żeby oni posłuchali, co Bóg mówi do niech? Tak, Bóg chciał. Ale gdy On do nich mówił, to oni nie słuchali Go, za nic mieli Jego Słowa. Oni uważali: Co to za Słowa są? Ważniejsze są słowa ile co kosztuje na bazarze, ile można za to dostać, ile srebra można więcej otrzymać, ile co, ile tam, ile gdzieś tam. A potem raptem okazało się, że gdy to wszystko straciło dla człowieka takie zabezpieczenie, teraz człowiek rozumie, że potrzebuje Słowa Bożego, i wtedy raptem już nie może Go znaleźć. Pomyśl. Dzisiaj masz czas na Słowo Boże, masz czas, aby zaspokajać swój głód swojej duszy potrzeby poznawania Boga, potrzeby poznawania Jego Syna. Dostęp do wszystkich materiałów, jakiekolwiek są. Jeszcze nigdy w tym kraju nie było tak, żeby można do tylu materiałów dostać się, które by pomogły poznawać Boga, poznawać Jego Syna Jezusa Chrystusa. I co najważniejsze, cały czas jest jeszcze Duch Święty obecny na tej ziemi. Ale czy Jezus jest tak bardzo cenny, żeby Go poznawać? O to chodzi. Czy On jest dla ciebie tak cenny, aby pomyśleć: Mogę wszystko stracić, ale nie czas, który mi dał Bóg, abym poznawał Jego Syna. Wszystko mogę stracić. I wtedy w rzeczywistości czcisz Syna, jak Ojca. Jeżeli Syna można wymienić na coś, to potem się okaże, że to coś, nie wymienisz już na Syna.
Myśl teraz, gdy jeszcze jakiś tam czas pozostał. Nie wystarczy znać Biblię, trzeba znać rzeczywistość tej Biblii, trzeba znać rzeczywistą wartość tych Słów w swoim codziennym życiu. Mogę czytać o karmieniu się Chrystusem, ale nigdy nie znać, co to znaczy karmić się Jezusem Chrystusem. Co to czyni w człowieku, gdy karmi się Jezusem Chrystusem? Jakie dzieło dzieje się w tym, kiedy ja karmię się Jezusem Chrystusem? Człowiek może czytać, nie wiedzieć, co te Słowa znaczą, więc będzie znać tylko literę, ale nie pozna życia tej litery, nie pozna prawdy, która daje wejrzenie w tą doskonałość.
Pomyśl sobie jeszcze raz, będę to mówił dzisiaj ileś razy: Czy rzeczywiście Jezus jest dla ciebie Synem Bożym? Czy On rzeczywiście jest Synem Bożym? Czy okazujemy Mu całe zainteresowanie, jakiekolwiek tylko mamy, aby On widział, że my Go naprawdę uznajemy za Syna Bożego? Wiemy, że diabeł jest handlarzem, on przychodzi i próbuje przekupić nas, żebyśmy zostawili Syna i poszli za nim. Świat wymyśla różne błyskotki, następne błyskotki, następne błyskotki, ale one nie niosą w sobie wieczności. One tylko odwracają uwagę w rzeczywistości od Jezusa. Kto straci Jezusa, traci wszystko. Nic nie pomoże, nic nie weźmiesz z sobą do wieczności. Tylko to, co w Chrystusie jest wieczne.
A więc lepiej pomyśleć sobie teraz, póki jeszcze żyjemy: Kim dla mnie jest Jezus Chrystus? Czy On jest naprawdę dla mnie Synem Bożym? Czy ja jestem gotów usiąść u Jego stóp jak Maria i zapomnieć o wszystkim, żeby posłuchać, co On mówi do mnie? Jeżeli tak, to On jest dla mnie Synem Bożym posłanym od Ojca, który przyniósł mi Słowa życia, Słowa łaski, przebaczenia, pojednania, zbawienia, wiecznego życia z Bogiem. Przyniósł najdrogocenniejsze Słowa, jakiekolwiek na tej ziemi zostały wypowiedziane. Na końcu Bóg przemówił przez Swego Syna.
Mało jest ludzi, którzy chcą uczyć się Jezusa do samego końca. Większość ludzi uznaje, że po jakimś czasie już się Go nauczyło i już wystarczy, już więcej nie nauczą się Jezusa. Ci ludzie są w wielkim błędzie. Pana Jezusa uczymy się do końca, do ostatniego tchnienia, bo my poznając Jego, tak naprawdę poznajemy nasze zwycięstwo, naszą społeczność z Ojcem. Jeszcze więcej, jeszcze więcej, jeszcze bardziej. Nie można zakończyć uczenia się Jezusa Chrystusa w czasie ziemskiej pielgrzymki, nie można zakończyć. Bo gdy zakończysz, to znaczy, że zaczynasz już tracić, bo kto się zatrzymuje, już cofa się. Jeżeli człowiek przestaje już interesować się Jezusem Chrystusem, to znaczy, że ten człowiek dał się przekupić diabłu i uwaga tego człowieka została odwrócona od życia do przemijania, a człowiek nie czuje, że coś stracił.
A więc ludzie zaczynają szukać czegoś dla siebie, po swojemu, to znaczy, że Chrystus przestał już mieć wartość. Jest, no religijnie jest, można modlić się, czy czytać, ale to jest tylko ktoś zwyczajny, ktoś w jakimś szeregu zainteresowań, ktoś komu nie poświęciliśmy całego życia, ktoś, kto trochę uwagi naszej zajął w sumie, w pewnym okresie czasu nawet tak mocniej, ale w sumie stracił wartość już, już nie jest tak warty tego, żeby tak do Niego należeć, już spadł na którąś pozycję, i spada coraz dalej i dalej, już coraz mniej widzisz człowieka przy tym Jezusie, coraz częściej gdzie indziej. Ten człowiek jest zwiedziony i oszukany, idzie w strasznym kierunku, zmierza na stracenie. Może się odwrócić, może zobaczyć, co w sumie ja poznaję, co mi to poznawanie daje? Może ludzie powiedzą: O, ty jesteś mądry człowiek. Co mi z tego, że jestem mądrym człowiekiem, skoro nie mam mądrości Chrystusa, skoro nie umiem rozeznać, co jest wieczne, a co przemijające? Co mi z takiej mądrości, skro moje serce pobiegnie za jakimś cackiem, a nie pobiegnie za Jezusem? Co mi z takiej mądrości? Po co mi to w ogóle potrzebne? Skoro straciłem widzenie Jezusa, to jestem ślepym człowiekiem i wszystko, co wezmę do ręki wydaje mi się warte czegoś, a to jest po prostu miernota nic nie warta.
A więc kiedy widzę Jezusa, to naprawdę widzę, że poznawanie Jego to jest wszystko, całe może życie. Poznawanie Jezusa, poznawanie Jego duchowego życia, Jego sposobu reagowania, to wszystko jest w Nim. Kto skosztował jak dobry jest Pan, ten nie mówi: No, już mi wystarczy; a potrzebuje stałego pokarmu, więcej Chrystusa, więcej z tej chwały, którą ma Chrystus. Ten człowiek doznaje, że te Słowa, które Jezus wypowiada są doskonale prawdziwe. Jezus mówi: Kto trwa we Mnie, ten wydaje wiele owocu, ale beze Mnie nic uczynić nie możecie.
Nie chodź na bazary tego świata, nie chodź i nie przeglądaj się w mamonie jak wyglądasz. Popatrz w lustro, w Słowo Boże, zobacz ile Chrystusa tobie potrzeba każdego dnia. Jeżeli tylko trochę, to jesteś zwiedzionym, oszukanym człowiekiem. Potrzebujesz Go cały czas. Jeżeli On cię nie cieszy, nie śpiewasz Mu pieśni pochwalnych, już coś złego się stało. To już jest strata, strata i strata, bo Jezus, tylko Jezus może nas uratować. Jeżeli człowiekowi nie zależy już na Jezusie, to znaczy, że człowiek nie czuje się zgubionym, a gdy człowiek nie czuje się zgubionym, to nie potrzebuje drogi, która by prowadziła do domu, bo przecież wie jak idzie, wie jak żyje, wie, co robi.
A więc mamy, że Bóg w pewnym momencie posyła głód Słowa i ludzie chodzą, szukają, i pytają się: Człowieku, wiesz, jakie jest Słowo Boże, wiesz, co Bóg powiedział? Nie wiem, nie miałem czasu, nie miałem czasu tym interesować się. Idzie do drugiego. A ty wiesz? Nie miałem czasu. Nie miałem czasu, nie miałam czasu. I co wtedy? Kto zna prawdę? Kto wie, co tu jest napisane? Przecież oni słuchali Jezusa i nie wiedzieli, co On mówi nawet. I można później otworzyć Biblię i nie rozumieć w ogóle co tu jest napisane, bez Jezusa. Nie można poznać prawdy bez Jezusa. A więc to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, żeby to rozumieć, żeby nie dać się przekupić, nie dać się zwieść i oszukać diabłu. Każdy z nas potrzebuje Jezusa nieustannie. Pamiętacie jak Jezus powiedział: A to jest żywot wieczny, aby poznawali Ciebie, Jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. To jest żywot wieczny, aby poznawali.
Pamiętaj, możesz sobie myśleć, że wystarczy, że przyjdziesz tutaj i posłuchasz Słowa. Nie wystarczy. Potrzebujesz zanurzyć się w to Słowo, potrzebujesz czasu, czasu z Panem, żeby zanurzyć się w to Słowo. Bo Słowo Boże mówi: Zakorzenieni w Nim. Nie tylko dotykający się Chrystusa, ale zakorzenieni w Nim. Żeby się zakorzenić, to trzeba naprawdę czasu spędzonego razem. Tak jak drzewo z ziemią potrzebuje czasu, żeby się zakorzenić, żeby te korzenie dobrze poszły, i żeby to drzewo było dobrze umocnione. Tym bardziej my potrzebujemy być zakorzenieni w Chrystusie Jezusie, aby owocować dla Bożej chwały.
Kim On jest? Kto mógłby dzisiaj wstać i powiedzieć: Znam Go, znam Go naprawdę, znam Go w codzienności, chodzę z Nim, należę do Niego, a On żyje we mnie, a ja żyję w Nim. Jezus powiedział: Ja znam Ojca, gdybym powiedział inaczej, byłbym kłamcą jak wy. Oni mówili, że znają, ale oni Go wcale nie znali. A więc zobaczcie jak to jest ważne dla mnie i dla ciebie, żeby zobaczyć, kogo my naprawdę mamy poznawać. Nie ciekawostkę z nieba, nie jakiegoś atrakcyjnego przedstawiciela nieba, który zjawił się z nieba, żeby zabawić ludzkość wiadomościami, a potem odszedł i patrzy z nieba, i obserwuje na ile oni tam się bawią tymi wiadomościami, które im zostawiłem, tylko Syna Bożego, który przyniósł nam Słowa życia, abyśmy mogli żyć dzięki Niemu, żyć każdym Słowem, które z ust Jego pochodzi.
1Mojżeszowa 15, 1-6: „Po tych wydarzeniach doszło Abrama w widzeniu następujące słowo Pana: Nie bój się, Abramie, Jam tarczą twoją; zapłata twoja będzie sowita! Wtedy Abram odpowiedział: Panie Boże, cóż mi możesz dać, gdy ja schodzę bezdzietny, a dziedzicem domu mego będzie Eliezer z Damaszku. Potem rzekł Abram: Przecież nie dałeś mi potomstwa, więc mój domownik będzie dziedzicem moim. Wówczas doszło go słowo Pana: Nie ten będzie dziedzicem twoim, lecz ten, który będzie pochodził z wnętrzności twoich, będzie dziedzicem twoim. Potem wyprowadził go na dwór i rzekł: Spójrz ku niebu i policz gwiazdy, jeśli możesz je policzyć! I rzekł do niego: Tak liczne będzie potomstwo twoje. Wtedy uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu.” W co on uwierzył? Nic nie było widać, a on uwierzył w to potomstwo, że tyle gwiazd i tyle potomstwa z niego będzie. On uwierzył dziełu Boga. To Bóg sprawił, że Abram mógł stać się ojcem Izaaka z matką Sarą, to Bóg sprawił cud, a potem dalej, dalej i dalej. To jest dzieło Boże, wierzyć Temu, który nam to mówi. Jak On mówi, to znaczy amen. Czy my tak wierzymy Jezusowi? Ojciec wiary naszej, gdy usłyszał o tym, czego nie mógł zobaczyć; widział swoje stare ciało, widział stare ciało Sary, usłyszał Słowo Boże i uwierzył Bogu i poczytane mu to zostało za usprawiedliwienie, za sprawiedliwość.
Czy my tak wierzymy Jezusowi? Popatrzcie, Kim jest dla nas Jezus? Tu jest problem, co? Jest mówcą, nawet ciekawym, umie zabarwić to wszystko, umie poskładać. Ale czy On może zrobić to, co On mówi? A więc co to jest dzieło Boże? Uwierzyć Jemu, kiedy On mówi, że to się musi stać. Kiedy On mówi, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie, to znaczy, że tak jest. To jest dzieło Boże, wierzyć Temu, którego On posłał, wierzyć Jezusowi. Ilu Słowom wierzysz? Ile Słów Jezusa ożywia ciebie i czyni cię światłością wśród ciemności kłamstwa? Ile Słów zginęło już, które były, ale zginęły już, bo zostały wyparte przez inne słowa, słowa ciała, słowa zmysłów, słowa kłamstwa. Pomyśl, że tracisz wieczność, gdy tracisz Jezusa. Ale gdy tracisz to, co ziemskie, nic specjalnego nie tracisz. Jeżeli przywiążesz się do Chrystusa, przywiązujesz się do życia wiecznego. Pamiętacie co powiedział: Kto przyjmie Moje jarzmo i weźmie na siebie. Ale jeśli wiążesz się z tym, co przemija, to przyjmujesz gehennę. To jest połączenie. Chrystus przyniósł nam radość, żebyśmy wiedzieli, że On jest naszym życiem. Kto trwa w Nim, ten ma życie. A więc pomyślmy o tym i niech to nam pomoże też podejmować prawdziwe decyzje. Moje i twoje życie ma tylko sens, gdy Jezus jest przez nas poznawany, tylko wtedy ma sens. To jest jedyny sens naszego życia – poznawać Tego, którego Bóg posłał.
Apostoł Paweł pisze w Liście do Efezjan 1,15-23 do wierzących ludzi: „Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia.” Poznać bogactwo Chrystusa. Potrzebny jest Duch Boży, żeby wprowadzał nas w to. Jak poznaje się Jezusa Chrystusa? Pierwsze, na pewno, czytając Słowo Boże, dowiadując się o Nim. Drugie, kiedy Duch Święty wpisuje to Słowo Boże w nasze codzienne życie i my tak żyjemy jak to Słowo Boże mówi. Poznajemy zwycięskie życie Chrystusa w sobie samych i chcemy go więcej. Gdy zdajesz sobie sprawę, że na tej ziemi wszędzie czyha na ciebie zło, które chce cię wciągnąć w to przekleństwo, które spoczywa na nim, abyś zginął, czy zginęła, jak Achan, który wziął to, co jest przeklęte, kiedy Bóg mówił: Nie bierz tego. A to czyha na tej ziemi z każdej strony. Jedyny ratunek jest w Chrystusie, nie ma poza Nim ratunku. Nie ma mądrego człowieka na tej ziemi bez Chrystusa, nie ma. Wróg ma mnóstwo kombinacji i sposobów, aby próbować Bożego człowieka, czy gdzieś może nie przeciągnie go.
Księga Zachariasza 8, 23: „Tak mówi Pan Zastępów: Stanie się w owych dniach, że dziesięciu mężów ze wszystkich języków narodów odważy się i uchwyci się rąbka szaty jednego Judejczyka, mówiąc: Pójdziemy z wami, bo słyszeliśmy, że z wami jest Bóg.” I pamiętamy też z Ewangelii Jana z 12 rozdziału, wiersze 20-23: „A byli niektórzy Grecy wśród tych, którzy pielgrzymowali do Jerozolimy, aby się modlić w święto. Ci tedy podeszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, z prośbą, mówiąc: Panie, chcemy Jezusa widzieć. Poszedł Filip i powiedział Andrzejowi, Andrzej zaś i Filip powiedzieli Jezusowi. A Jezus odpowiedział im, mówiąc: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy.” Już Mnie szukają, potrzebują Mnie, już nadszedł czas. Chwała Bogu! To jest coś, co jest niewyobrażalne. Oni pewno nie mieli do końca pojęcia, ale mieli głęboką potrzebę, aby poznać Jezusa, aby spotkać się z Jezusem. To już było z Ducha Bożego. Ich parł Duch Święty i Jezus to rozpoznaje i mówi: Już jest czas, czas, aby oni mieli dostęp do stołu Bożego, aby i z pośród Greków, by jak Żydzi, i Grecy mogli karmić się ciałem Jezusa Chrystusa. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje. Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu. Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój.” Ew. Jana 12,24-26.
A więc mamy taką możliwość. Jeżeli człowiek zaniedbał czas poznawania Jezusa, potrzebuje człowiek smutku. Po niedbałym postępowaniu z Chrystusem, nie idzie przyjść tak sobie: Panie, ja Cię przepraszam, teraz będzie już lepiej. Nie będzie lepiej. Potrzeba smutku, zrozumienia, że człowiek stracił coś drogocennego. Tak samo jakbyś stracił coś, co ma dla ciebie jakąś wartość ziemską i byś był smutny, że straciłeś to i nie możesz tego mieć. Szukałbyś, czy szukałabyś tak jak Jezus mówi, a gdybyś znalazł, radowałbyś się, ale póki nie znalazłbyś, czy nie znalazłabyś, smuciłbyś się, czy smuciła, że nie masz tego, nie wiesz; może nie znajdę. A więc potrzebny jest smutek, że człowiek zaniedbał czas społeczności z Synem Bożym, że zamienił ten czas bycia z Jezusem Chrystusem na czas bycia z…; to już nie ma znaczenia. U tego z tym, u tamtej z tamtym, u tego z tym, u tamtej z tamtym, nie będziemy domyślać się. Może często udział w tym bierze już internet, łatwy dostęp do tego, do tamtego, czy czegoś jeszcze. Wszystko nam wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko nam wolno, ale my nie damy się niczym zniewolić. Najważniejsze, że ten czas, który mamy teraz, to jest czas, by poznawać Jezusa. Od tego zależy też dobro innych, bo jeżeli my będziemy poznawać Jezusa, zagłębiać się w to Kim On jest, będziemy coraz bardziej czerpać z Niego, to więcej ludzie z nas skorzystają i to jest miłość. To jest dopiero miłość, kiedy ludzie mogą z nas korzystać. Ale nie z nas korzystać jako z cielesnych ludzi, tylko z nas korzystać z tego, co my już skorzystaliśmy z Chrystusa. To jest bogactwo wierzących ludzi, żeby mogli skosztować z Chrystusa, który napełnia już nas. A przez to, żebyśmy mieli zdrowe relacje między sobą, to potrzebny jest Jezus, nie wystarczy, że człowiek ma jakieś fajne słowa, czy co innego.
Wykorzystujmy czas, bo dni są złe. Złe to są dni, coraz bardziej, jak widzimy wokół. A więc wykorzystujmy czas, poznając Jezusa, zagłębiając się w Niego, kosztując z Niego, aby móc innym dać to, co jest rzeczywistością.
Kiedy weźmiemy List do Rzymian 8, 28-30: „A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego,” Przeznaczył nas, abyśmy byli podobni do Jego Syna Jezusa Chrystusa. „a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.” I we wszystkich tych zagrożeniach przeciwko takim uczniom Chrystusowym, naśladowcom Chrystusowym, wprowadzanym w kosztowność chwały Syna, cokolwiek by stało na drodze, to Słowo Boże mówi: Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował, przez Jezusa Chrystusa. A więc mamy doświadczenie, które pokazuje nam – albo Chrystus jest centralnym obiektem naszego zainteresowania, nie tylko ciekawości, ale chęci, by żyć dzięki Niemu na tej ziemi i wiecznie. Kto się Go uchwyci, ten będzie się Jego trzymać. Ale jeżeli puszczasz się Jezusa, bo coś jest ważniejsze, to to zniszczy twoją relację, a może odbierze ci rozum i sprawi, że staniesz się głupkiem, który widział, czy wiedziała o wspaniałości Chrystusa, a teraz zupełnie co innego zajmuje miejsce, które wcześniej zajmował Chrystus. Jezus powiedział takie ważne Słowa: Jeżeli kogokolwiek będziesz miłować bardziej od Niego, nie możesz być Jego uczniem. Nie możesz uczyć się od Niego, nic się nie nauczysz. On musi być najważniejszy, bo jest prawdą, jest najważniejszy i tyle. Jest drogą, prawdą, życiem, bez Niego nikt nie może wrócić do Ojca, bez Niego nie ma przebaczenia. Wszystko jest w Chrystusie, jest najważniejszym.
A więc poznać przebaczenie. Kto zna przebaczenie już do końca? Kto jest tak szczęśliwym, bo ma wszystko przebaczone i jest gotowy przebaczać innym? Kto będzie gotowy za nic poczytać sobie to, że ludzie cię krzywdzili, jak za wartość poczytać to, że ty możesz dobro im uczynić. Kto będzie cenić bardziej czynienie dobra, niż narzekanie na to, co ludzie złego ci zrobili? Powiedz mi. Jak nie ten, kto poznał Jezusa. Ten wtedy sobie będzie cenić bardziej dobro, które może uczynić, niż narzekanie, którym może tylko użalać się, co ludzie złego mu zrobili, czy jej. A więc tak naprawdę poznając Jezusa kończysz z narzekaniem, bo diabeł przychodzi: Zobacz, tu cię źle potraktowali, tam ci coś źle powiedzieli, tam ci coś nie zrobili, tam cię oszukali, tam coś zrobili. I zobacz. I ty tak będziesz teraz spokojnie? Musisz jakoś zareagować na to. A musisz? Wcale nie musisz. Reaguj na dobro, które jest w Chrystusie. Nie musisz na zło. Zło nie jest bodźcem do twojego życia, tylko dobro. A więc diabeł przychodzi ze złem. Wiesz jakie masz szczęście, gdy masz siłę w Chrystusie zdeptać to całe zło nawet wtedy, kiedy ty jesteś naprawdę pokrzywdzonym, czy pokrzywdzoną. Za nic to sobie poczytać, skoro nie musisz zajmować się pokrzywdzeniem, a możesz zająć się chwałą Chrystusową. Co cię bardziej ciekawi? Jeżeli Chrystus, to chwała, a nie pokrzywdzenia. Wtedy masz to szczęście, że depczesz węża i idziesz dalej. Mówisz: Chwała Ci Jezu, że Ty jesteś dla mnie cenniejszy od tej krzywdy, którą mi zrobili. Ale to tylko wtedy, kiedy Jezus napełnia cię, bo bez Jezusa zło zniszczy każdego z nas. My nie jesteśmy odporni na zło. Jak było nawet z tym wężem miedzianym; wąż kąsał, oni nie byli odporni na ukąszenia węża. Ale ten Jezus, który umarł na krzyżu, On dawał im odporność. I gdy spojrzeli tylko na tego węża miedzianego, jad nie działał. I to samo jest gdy patrzymy na Jezusa. To jest dzieło Boże, wspaniałe i doskonałe. Zaczynając o Jezusie, mówiąc pierwsze słowa, jako wierzący, gdy tylko uwierzyliśmy, powinniśmy już nigdy nie skończyć mówić o Nim, tylko coraz bardziej z większą świadomością Kim On jest, i coraz więcej mogąc uczynić dzięki Niemu na tej ziemi. To jest jedyne warte, bo ta droga prowadzi do wieczności. I wtedy możemy tą drogą podążać.
Pamiętacie List do Hebrajczyków, bohaterów wiary? Oni uznali, że tu na ziemi nie mają niczego, co mogłoby ich po prostu zaabsorbować, ale mają to w niebie. A więc uznali, że wolą stracić to co ziemskie, aby zyskać to, co niebiańskie. I wygrali. Pokonali te różne przeciwności. Zachęcam was, bo nieustannie jesteśmy na targach, jeszcze jesteśmy na targach i diabeł jest głównym kombinatorem jak pociągnąć wierzących ludzi w jakimś kierunku. On ma różne towary, różne, naprawdę – zawiść, złośliwość, pamiętliwość, chęć odwetu. Można nabywać. A potem chodzi człowiek i ma złość, i ma nastawienia. Gdzie byłeś? Po co chodzisz na te targi? Patrzysz czy to się nada. Lepiej karm się z Jezusa. W Jezusie nie ma złości, nie ma zawiści, nie ma chęci odwetu, w Jezusie jest miłość, pokój, radość, cierpliwość, łagodność, dobroć, przebaczenie. To jest w Jezusie, to co naprawdę jest nam potrzebne, abyśmy mogli żyć tu i wejść do wieczności. To jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie.
Mówiliśmy już o domu Bożym, że Jego domem jesteśmy, jeśli zachowamy niewzruszenie ufność, czy otwartość, jaką mieliśmy od początku i okażemy się wierni, wytrwamy do końca. To co mówię, jest zachętą, nie jest próbą przypinania czegokolwiek, zachętą, żeby jednak, jeżeli gdzieś oczy serca poszły gdzie indziej, żeby wrócić na Chrystusa i patrzeć na Niego Sprawcę i Dokończyciela wiary. Może jeszcze 1Tymoteusza 4, 15.16: „O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają.” Amen.

