zgr. 26.02.2017r. cz3 Marian - Wiedząc co to jest bojaźń Boża

zgr. 26.02.2017r. cz3 Marian - Wiedząc co to jest bojaźń Boża - część 1

         Zbawiciel, Jezus Chrystus podjąwszy się dzieła zbawienia nie zaniedbał niczego, żeby to zbawienie mogło przebiec pomyślnie i żeby każdy, który w Nim nadzieję pokłada nie zawiódł się. A więc, Pan Jezus uczynił wszystko, co jest potrzebne, abyśmy mogli być uratowani z tej ziemi i przeprowadzeni do wieczności z Ojcem i z Nim. Nie zaniedbał ani troszeczkę w tej sprawie. Nie zlekceważył ani jednej sprawy, do każdej podszedł poważnie, ponieważ On jest w stanie rozeznać co jest czyste, a co jest nieczyste. Zabrał wszystkie nasze grzechy i zaniósł je na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom mogli żyć dla sprawiedliwości. Nasze życie ma tylko wtedy sens kiedy dajemy się zbawiać, kiedy dajemy się ratować. Zbawienie trwa dopóki żyjemy na ziemi. A więc, każda chwila, od chwili kiedy uwierzyliśmy, już jest drogą zbawienia. Chrzest jest elementem zbawienia, ale zbawienie zaczyna się od momentu kiedy uwierzyłeś czy uwierzyłaś i zacząłeś skierowywać się w kierunku Chrystusa Jezusa. Droga zbawienia zaczęła się. Ważne żeby dobiegła prawidłowo, żeby Zbawiciel to, co uczynił na ziemi, żeby mógł wszystko w nas przełożyć, żeby to, co jest Jego chwałą, zwycięstwem, mogło być przemieszczone z Niego do mnie i do ciebie. A więc, mamy być otwarci i gotowi na to przemieszczanie. Diabeł chce zanieczyszczać, żeby przeszkadzać w przemieszczaniu dobra z Chrystusa w nas. A więc, musimy wystrzegać się zła, bojąc się Boga unikać złego, żeby nie przeszkadzało to w czynieniu dobra, które podjął się Chrystus Jezus, abyśmy mogli pomagać innym w ich doświadczeniu. Kiedy Jezus Chrystus na krzyżu głośno zawołał: „Wykonało się”, to znaczy, że sprawa doszła do zakończenia. Wszystko zostało wykonane.

         Co znaczy dla nas zbawienie? To jest bardzo ważne, ponieważ czasami dla człowieka zbawienie, to jest tylko słowo, za którym nic się specjalnie nie kryje. Zbawienie znaczy dla mnie i dla ciebie uwolnienie od niewoli grzechu i wprowadzenie w wolność uświęcenia, życia zgodnego z wolą Boga. To jest zbawienie. Zbawienie nie jest wirtualne, zbawienie jest rzeczywistością, ono się musi dziać. To zbawczy wpływ Chrystusa powoduje to, że nie chce ci się grzeszyć, bo taki był Chrystus. On nie chciał grzeszyć i nie grzeszył. Był kuszony jak my, ale nie chciał popełnić żadnego grzechu i mógł to uczynić i nie popełnił. Musi być otworzona w nas ta możliwość, aby On mógł uczynić to, co jest potrzebne tobie i mnie, abyśmy byli zbawieni. Pierwsza, bardzo ważna rzecz: Musimy umieć przez wiarę docenić Jego ochotne pragnienie, żeby nas zbawić. Musimy w Nim zobaczyć Zbawiciela, który gotowy był zejść w nasze każde doświadczenie, żeby uwolnić nas od tego, czym byliśmy skrępowani, aby nas uratować. Musimy w Nim zobaczyć kogoś, kto gotowy był przyjść z nieba na ziemię, aby znieść te wszystkie upokorzenia i znieść te wszystkie zniewagi i znieść te wszystkie patrzenia na Niego, jak na jednego z nas, z podejrzewaniem, że i w Nim mieszka diabeł. Przyjść i znieść te wszystkie drwiny, kpiny, pomówienia, próby, pokuszenia z powodu ciebie i mnie. To nie jest Zbawiciel, który gdzieś daleko mówi: „No, miłuję cię, ale wiesz, to zbyt trudne zadanie, żeby cię zbawić”. To jest Zbawiciel, który mówi: „Miłuję cię i gotowy jestem cię zbawić”. Jak będziemy się więc trzymać tego, który jest gotowy nas zbawić? Od tego właśnie bardzo wiele zależy, czy będziemy się Go trzymać jako jedynego, który może nas zbawić, czy będziemy się Go trzymać przy okazji. Jeżeli ktokolwiek się trzyma Jezusa przy okazji nie będzie zbawiony.

 

         Jeżeli weźmiemy akcję ratunkową, jeżeli człowiek wpadł gdzieś w przepaść, jeszcze żyje, to jeśli ratujący go wydają mu polecenia, od których wykonania zależy czy będzie uratowany, to ten człowiek jest świadomy, że ci, którzy do niego mówią, mówią mu to, co jest potrzebne, żeby zrobił, aby został uratowany. Jeśli mówią mu: „Nie ruszaj się, bo jeśli się ruszysz, to spadniesz niżej”, to znaczy: „Nie ruszaj się”. Zaczyna człowiek mieć świadomość, że jest ktoś, kto zaczyna ogarniać sytuację i ten ktoś jest chętny mu pomóc w tym doświadczeniu. Stąd jest wynik, jeśli rozumiemy, że Chrystus może nas zbawić, to Jego rozkazy stają się dla nas wyrocznią zbawienia. My nie dyskutujemy z nimi, nie próbujemy powiedzieć: „Nic mi się nie stanie, jeśli sobie pozwolę na to, czy na tamto”. Słuchamy Go się z bojaźnią, z szacunkiem i ze świadomością, że w tych rozkazach jest zbawienie. Jezus powiedział: „Kto będzie wypełniał Moje rozkazy, ten Mnie miłuje”, to znaczy, że ten Mi ufa. Rozkazy Jezusa więc są zbawienne, a nie są przeszkodą w życiu. Słowo Boże mówi, że rozkazy Jego nie są nam uciążliwe. A więc, człowiek, który poddaje się zbawieniu nie uważa, że rozkazy Jezusa są dla niego przeszkodą w swobodnym życiu. A więc, człowiek najpierw musi zobaczyć potrzebę zbawienia. Człowiek najpierw musi rozeznać, że jest grzesznikiem, który sam siebie nie uratuje z tej ziemi i najlepsze nawet jego starania, najwspanialsze jego czyny są dla Boga niczym szata splugawiona i Bóg tego nie uzna. Bóg powiedział: „Mój Syn cię zbawi”. I to, co zaczyna się z wiarą, to jest to, że człowiek w Jezusie upatruje Zbawiciela i rzeczywiście zaczyna doznawać działanie Zbawiciela. Zaczyna doznawać jak Jezus uwalnia od tych ciężarów, które by go ściągnęły jeszcze bardziej w dół, doznaje coraz większej swobody i radości, że On mu doskonale pomoże. Piękna radość zbawienia. Kiedy zbawiany zaczyna się cieszyć tym, że Zbawiający ma moc i wszystko, co potrzebne, żeby go zbawić, zaczyna być radość zbawienia. Człowiek zaczyna się radować ze Zbawiciela, zaczyna doceniać Jego moc, Jego możliwości i jest pewnym tego, że On to potrafi. Kiedy patrzymy na Jezusa chodzącego po ziemi i zwyciężającego diabła na każdej jednej linii, zaczynamy doznawać: „Jezus potrafi mnie uratować”. I wtedy nasze słuchanie Jego zamienia się w uwielbienie. To jest nie tylko, że słuchanie, ale uwielbiające słuchanie. Słowa Twoje są przyjemne mojemu sercu. Słowa Twoje ratują mnie. Słowa Twoje rozjaśniają moje ciemności. Słowa Twoje są pokarmem dla mojej duszy. Słowa Twoje zbawiają mnie. Słowa Twoje uwalniają mnie. Zaczynasz uwielbiać tego, który do ciebie mówi. Zaczynasz doświadczać tego, że Jego słowa są zbawienne.

 

         Spadłeś w jakąś przepaść i widzisz człowieka u góry, który ubrany jest jak ratownik i mówi tobie, że cię kocha, ale nie może ci pomóc, bo nie ma liny. Czy byś się cieszył, że jesteś uratowany? Co on ci pomoże, gdy on jest tam u góry, a ty jesteś w złym doświadczeniu i widzisz, że za chwilę umrzesz, jak nie otrzymasz pomocy? Aby cię uratować potrzebna jest lina. Widzicie, Jezus przyszedł i zbudował linę. Lina sięga aż do nieba, na samą górę i On na tronie Swojej chwały trzyma jej jeden koniec i mówi do mnie i do ciebie: „A ty trzymaj drugi, trzymaj się Mego życia w ciele na ziemi. Trzymaj się ufając Mi, nie puszczaj się tego, kim byłem będąc na ziemi”. Jak znamy Jezusa, tak się Go trzymamy. On trzyma tą linę w niebie, a my na ziemi. Mamy pewność zbawienia. Przez Swoje wszystkie uczynki On zbudował powiązanie z niebem dla mnie i dla ciebie, dlatego nie zginiemy, lecz żyć będziemy na wieki. Rozumiecie, człowiek, który jest świadomy swojego związania ze Zbawicielem nie będzie się już bawił swoim życiem, nie będzie próbować cokolwiek, co wie, że jest grzechem. Nie weźmie z tego nic, ponieważ zdaje sobie sprawę, że ta lina jest dopóty ważna, dopóki jesteś oczyszczany.

        

         W Księdze Izajasza, 38 rozdział. Czytamy tutaj 16, 17 wiersz:

 

         „Panie! Ciebie wyczekuje moje serce, pokrzep mojego ducha i uzdrów mnie, ożyw mnie! Zaprawdę, zbawienna była dla mnie gorycz, lecz Ty zachowałeś duszę moją od dołu zagłady, gdyż poza siebie rzuciłeś wszystkie moje grzechy”.

 

         W ten sposób jedynie możemy być uratowani z dołu zagłady. Nikt z nas nie jest w stanie sam siebie uratować. Każdy to z nas wie. Znamy siebie dokładnie i wiemy, co potrafimy. Jeśli to nie będzie Chrystus, zginiemy na pewno. Wiemy to i człowiek, który normalnie czyta Biblię, normalnie też patrzy na rzeczywistość, zdaje sobie sprawę, że sam się nie uratuje. Ten człowiek coraz bardziej im dłużej jest wierzącym, tym lepiej sobie zdaje sprawę, że się sam nie uratuje. Wiara naprawdę prowadzi nas do świadomości, kto jedynie nas może uratować. To jest zbawienna wiara. Wiara nie pozwala na to, żeby człowiek im dłużej jest wierzącym, tym łatwiej się puszczał Jezusa, więzi z Jezusem i chodził własną drogą. To nie jest wiara. Im dłużej jesteś wierzącym, tym mocniej trzymasz się tej liny od swojej strony i mówisz: „Nie puszczę, bo wiem, że od tego moje życie zależy, że to jest moja łączność z Tobą”. Jak złapiesz się inaczej Jezusa? Jak ty się złapiesz inaczej Jezusa? Mamy świadomość, że ta ziemia zginie i uratowani będziemy jedynie wtedy, gdy mamy łączność z Nim i jesteśmy w tym samym co On jarzmie.

 

         W Trenach, 3 rozdziale, od 52 wiersza czytamy:

 

         „Polowali na mnie ustawicznie jak na ptaka ci, którzy bez powodu są moimi nieprzyjaciółmi. Do milczenia chcieli mnie przywieść na żywo w dole i zarzucali mnie kamieniami. Woda dosięgała mojej głowy, pomyślałem: Zginąłem. Wzywałem twojego imienia, Panie, z głębokiego dołu. Wysłuchałeś mojego głosu: Nie zamykaj swojego ucha na wołanie i błaganie moje! Zbliżyłeś się do mnie, gdy cię wzywałem. Mówiłeś: Nie bój się! Ty, Panie, prowadziłeś moją sprawę, wybawiłeś moje życie”.

 

         I tak Zbawiciel z nieba - to jest tak piękny głos przyjaciela - mówi: „Nie bój się, nie lękaj się, Ja jestem w stanie ci pomóc. Ale bój się puścić się tej liny, bój się puścić połączenia ze Mną. Nie lękaj się, że Ja nie jestem wystarczający”. Nie lękaj się tego, gdy diabeł będzie ci mówił, że Chrystus nie będzie chciał ci pomóc. Nie lękaj się, kiedy diabeł będzie ci próbował kłamać, że Chrystusa już nie interesujesz. Nie lękaj się. Pan mówi: „Jestem z tobą. Nie zawiodę cię, dopóki tylko ty będziesz się trzymać tego, co Ja do ciebie mówię, dopóki będziesz się trzymać każdego Mojego słowa, które do ciebie mówię. Nie zostawię cię, nie porzucę cię”. To jest Zbawiciel, który był na ziemi, opuścił ziemię, poszedł do nieba i stamtąd wróci ponownie. Ale bardzo ważne jest: Pilnuj się Go. Ludzie wierzący często myślą, że po uwierzeniu i chrzcie mogą prowadzić trochę luźniejsze życie. A jak cię ma wydostać z dołu zagłady? Przecież pełno niebezpieczeństw, rantów, kantów. Jak w przepaści, zahaczysz się, rozedrzesz sobie ciało, serce, zginiesz. On cię musi wyprowadzić tak, żeby ci było bezpiecznie, tobie i mnie. Musisz być zachowanym od niebezpieczeństw. On nie narazi twojego życia szarpiąc tobą w lewo, w prawo, myśląc: uda się, lub nie uda. Zobaczcie, jak delikatnie podchodzi On do nas i dopóki my ufamy Jemu, dopóty On podciąga nas bliżej, bliżej nieba. Coraz mniej widzimy ziemskości w sobie, a coraz więcej widzimy z niebiańskich zwycięstw. Czy tego chcemy jako wierzący? Czy nie po to właśnie poznaliśmy Boga? Czy nie za to Mu dziękujemy, gdy widzimy, jak spadają z nas te rzeczy, a pojawia się coraz więcej Jego? Czy to nie jest dla nas piękne? Czy to, że On okazuje Swoją miłość i mówi: „Człowieku, który mówisz Mi: Dlaczego temu człowiekowi pomogłeś w sabat?” On mówi: „Człowieku, gdyby twoja owca wpadła w sabat do dołu, czy jej nie wydobędziesz? To owcy będzie ci szkoda, a Mi nie ma być szkoda tego człowieka, którego diabeł związał, skrępował i trzymał w niewoli grzechu?” Jezus mówi: „Chwyć się i trzymaj się tego. Wstań, bądź wolny”. „Podnieś rękę”. „Zdejmuję z ciebie twój trąd”. „Ratuj się. Uwalniam cię ze ślepoty”. Chromy zaczyna skakać, ślepy widzieć, głuchy słyszeć, bo dali się ratować. Po to jesteśmy wierzącymi i po to boimy się nie czynić tego, co On do nas mówi, bo wiemy, że od tego zależy nasze zbawienie, że On nas nie zbawi wbrew nam, ale udziela dokładnych rozkazów, co mamy robić, aby być zbawionymi. To są Jego rozkazy, żebyśmy uniknęli tych występów diabelskich, tych kombinacji diabelskich, które by rozdarły nas i zniszczyły. Jego rozkazy są bardzo wyraźne. To jest ta zdrowa bojaźń, prawdziwa zdrowa bojaźń. 

Jan 14:23