Święte synostwo - 11.02.2017r (poranne)
Święte synostwo – 11.02.2017r (poranne) część 3
Ewangelia Jana, 8 rozdział od 31 wiersza:
„Mówił więc Jezus...”
W sumie tu jest „do Judejczyków”, a jest napisane „do Żydów”.
„Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli Mu: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jakże możesz mówić: Wyswobodzeni będziecie? Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie”.
I teraz chciałbym, żebyśmy to mogli zrozumieć. Syn wyswobadza nas tylko wtedy, kiedy czyni nas synami, córkami Boga. To jest uwolnienie, bo tylko synowie i córki mogą być w domu Ojca. To nie jest uwolnienie abstrakcyjne. To nie jest uwolnienie, „bo ja jestem trochę lepszy od innych”. To jest uwolnienie poprzez synostwo. To jest opuszczenie świata, synów świata przez bycie synem Boga w Jezusie Chrystusie. To jest opuszczenie grzesznego synostwa. Umarliśmy jako synowie świata, aby być synami Boga.
Chwal więc Boga za taką łaskę, za taką dobroć. Żyj obficie, żyj uczciwie, żyj wiernie. Nie udawaj i nie próbuj kogoś tam w jakiś sposób oszukiwać swoją postawą. Pamiętaj, tu jest bitwa. Syn nikogo nie oszukiwał. Syn nigdy nie wytwarzał obrazu innego niż był rzeczywiście, nie próbował koloryzować. Nie próbował mówić tak, jak do dzisiaj się mówi, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Był prawdziwy w każdej wypowiedzi. Co mówił, tak żył.
Nam, synom i córkom Boga, nie jest już straszna żadna groźba niewierzących i wierzących grzeszników, bo my przez zrodzenie z Boga, jesteśmy już poza ich zasięgiem, a oni już tylko mogą ciało nasze skrzywdzić, ale nie mogą zabrać nam, synom i córkom Boga, wieczności. Jesteśmy, tutaj na tej ziemi, oddzieleni poprzez urodzenie od tych, którzy są urodzeni z ziemi, a nie jak my z nieba.
A więc, od synów i córek wymaga się zupełnie czegoś innego niż od tylko wierzących. Widzimy tutaj, oni uwierzyli Jezusowi, ale nadal spierali się z Nim, nie chcąc uznać tego, co On do nich mówił. A później porwali kamienie, aby rzucić nimi w Niego. Doszło, aż do tego. Wierzyli Mu, wierzyli, ale nie byli synami Boga, dlatego jako jeszcze synowie tego świata porwali kamienie, aby uderzyć w Jezusa. Dopiero synowie i córki Boga chodzą z Panem Jezusem, razem w jednym Duchu. Nie ma w tym niczego, co my byśmy mogli sami z siebie zrobić i to jest piękne. Bez względu na to, kim byliśmy wcześniej. Nie myślimy już w ten sposób: „Czy jest możliwe żebym jak mógł być synem Boga albo córką Boga. Ja myślę, że za dużo grzechów popełniłem”. Wiemy, że nie ma to znaczenia, bo to nie poprzez ilość grzechów Bóg klasyfikuje do tego, kto może być Jego dzieckiem. Wszyscy zgrzeszyliśmy i zabrakło nam chwały Bożej.
Bóg Sam tak postanowił, to jest Jego prawo, Jego suwerenne prawo, że dał nam Swojego Syna, aby nas uczynić synami, córkami Swymi w Nim. Aby każdy z nas miał ten sam charakter, byśmy byli podobni Jego Synowi. Nic bardziej godnego chwały i nic bardziej trudnego na tej ziemi. Pozostać tylko tym, który ufa Panu, który nie już polega na sobie samym czy sobie samej, bo nie ufa sobie, ale ufa Jezusowi, dlatego woli czynić to, co Jezus chce, niż to, co sam z siebie by uczynił. Nawet najlepsze nasze pomysły są splugawione naszym „ja”. Słowo Boże mówi mi, że choćbym rozdał wszystko co mam, a miłości bym nie miał, nic to nie pomoże. To jest splugawione. Że choćbym swoje ciało wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, to nic mi nie da. Choćbym nie wiem co czynił, a miłości bym nie miał... Miłość kogo charakteryzuje? Synów, córki Boga. Tylko oni mogą miłować, tylko synowie i córki mogli poznać miłość, to wiedzą, że to nie jest ich miłość, to jest miłość Boża. Jest to inna miłość i z tą miłością również wróg próbuje walczyć przez różne swoje środki. Jeśli więc Syn was wyswobodzi...
Każdy krok w Synu, czyni mnie wolnym. Każdy krok bez Syna z samą wiedzą biblijną, osiągniętą własną mądrością lub innych, z pomysłami biblijnymi jest krokiem niewolnika grzechu. Rozumiemy to? Tylko w Synu jestem wolny. Ty jesteś wolny, tylko w Synu. Trzymaj się Go. Nie tylko trochę trzymaj się Go, ale trzymaj Go się tak, jak ten, który wie: „Tylko w Synu mogę iść po tej ziemi i nie być splugawionym przez ten świat. Tylko w Synu mogę wygrać z tymi rzeczami, którymi diabeł będzie chciał mnie zaatakować, aby mnie zgubić w tej drodze”. Diabeł wypowiada wojnę wszystkim synom i córkom Boga. Dlatego Jezus uzbroił nas, abyśmy byli zwycięzcami, uzbroił nas w to, kim On sam jest, w moc Swoją nas przyoblekł. Chwała Bogu.
Rozumiecie, jak do człowieka dochodzi takie myślenie: „Czy ja sobie poradzę?” To już jest diabelski oręż, żeby zniszczyć świętą pewność, że co Bóg zaczął to Bóg dokończy. Kiedy człowiek zaczyna być już niepewnym, już zaczyna się problem z podążaniem za Bogiem. Jezus był zawsze pewnym. Jeśli Duch Chrystusa ma być w tobie i we mnie, w nas musi być też pewność. „A to wam piszemy, abyście byli pewni tego, że macie życie wieczne w Synu i abyście mogli dziękować Bogu za wszystko”. Chwała Bogu. To jest wyzwolenie. To jest wyzwolenie z myślenia człowieka, że coś ja zrobię, co Bogu się spodoba i On będzie zadowolony i będę już lepszym od innych i tak dalej. To jest nadal stary sposób komunikowania się z Bogiem na zasadzie: „Ileś Ci zrobiłem dobrych rzeczy, powinieneś to zauważyć, powinieneś mieć wzgląd na mnie”. A co możemy Bogu dobrego uczynić albo zaszkodzić? Powiedzcie. Czy jakikolwiek człowiek może zaszkodzić Bogu? Chce to zginie, jego temat. Bóg nie będzie żałował. Czy może sprawić Bogu jakieś wielkie przyjemności i z tego powodu mieć zasługę wejścia do wieczności? To musi być Syn, Boży Syn, Jezus Chrystus. To musi być zapieczętowane imieniem Jezusa, wszystko inne nie nadaje się. Także szkoda czasu marnować na swoje pomysły i mrzonki wyprodukowania chrześcijaństwa według własnego myślenia. Trzeba rękę przyłożoną mieć do pługa w jarzmie Chrystusowym, iść przy Nim i nauczyć się pokory i cichości i nauczyć się wierności i służby przy Nim.
List do Galacjan, 4 rozdział.
Paweł bardzo stara się to wytłumaczyć Galacjanom, bo to jest bardzo ważne dla ich i naszego zbawienia. Chce im pokazać dwa synostwa: jedno z niewoli, a drugie z wolności. Chce im pokazać różnicę między tymi dwoma synostwami, ponieważ to jest esencja ewangelii. Zakon nikogo nie uczynił i nie uczyni synem, córką. Zakon był przewodnikiem, strażnikiem, ale nie mógł zrodzić nas na nowo. Mógł wytyczać co można, a co nie można, ale nie mógł zmienić naszej natury. I każdy, który chce pod zakonem uratować się, musi zginąć, bo nie ma tam możliwości się uratować od swojej starej natury. Ratuje tylko Chrystus, tylko Jego życie w nas ratuje nas. Nasze życie nie uratuje nas, nawet z absolutną wiedzą biblijną nie uratuje nas. Paweł dobrze wiedział co ma czynić, ale gdy chciał to czynić, czynił zło. Brakowało mu synostwa. I kiedy to objawienie dotarło do niego, on był pod wielkim wrażeniem tego, co przyszło do nas w Chrystusie Jezusie. I do ostatniego tchnienia tylko się tym już zajmował chwaląc Boga za wszystko, co dostaliśmy w Jego umiłowanym Synu. I apostoł pisze do każdego, że w Jezusie Chrystusie jest skarbnica z wszystkimi skarbami. Że w Nim jesteśmy synami i córkami Boga, obdarzonymi wszystkimi Jego duchowymi bogactwami. I widzicie to, że on pokazuje w każdym jednym miejscu tą chwałę, która przyszła do nas w Synu Bożym. Chwała Bogu!
Obudź się z tego snu i marazmu literalnego chrześcijaństwa, które nie widzi Chrystusa. Oczy muszą być otwarte. Musimy widzieć tego, który przyszedł do nas, kim On dla nas, ludzi, jest, by się bronić przed diabłem. Ludzie wiedzą, co jest napisane w Biblii, przychodzi pokuszenie, poddają się mu i grzeszą. Diabeł się bawi nimi. Bawi się dopóty, dopóki charakter Chrystusa nie będzie w ich wnętrzu.
Gdzie w Biblii jest napisane, że życie chrześcijan, dzieci Bożych polega na upadaniu i wstawaniu, upadaniu, wstawaniu? Gdzie to jest napisane w Biblii? Jest napisane, że ci, którzy trwają nawet się nie potkną, bo za dnia chodzą, a nie w ciemnościach. A więc, sprawa cały czas toczy się o to, czy ty czy ja, mamy świętą zdrową świadomość tego kim jesteśmy na tej ziemi. Nie tylko chrześcijanami z nazwy, ale już synami, córkami Boga jesteśmy na tej ziemi. Bo czasami nawet nazwa chrześcijaństwo może zasłonić nam kim jesteśmy. Nazwę chrystianie nie nadali sobie chrześcijanie. Kto nadał tą nazwę nam? Ludzie, którzy widzieli życie wyznawców Chrystusa Jezusa. I czasami nawet używanie takiej nazwy może zasłonić człowiekowi kim naprawdę jest i jak ma chodzić po tej ziemi. Jak urodzisz się w jakieś rodzinie, możesz nosić nazwisko tej rodziny. Ale najważniejsze co jest? Że jesteś synem, córką, że jesteś domownikiem. I to dostaliśmy. Chwała Bogu. To jest walka o naszą świadomość, o nasze wybory i nasze decyzje. Pamiętacie co diabeł mówił Jezusa kusząc: „Jeśli jesteś Synem Bożym... jeśli jesteś”. I do ciebie też może i do mnie przychodzić i mówić: „Jesteś synem Bożym, to rzuć się w dół, zrób jakiś cud, zademonstruj możliwości”. Pan Jezus mówi: „Nie będziesz kusił Pana Boga swego”. Wystarczająco wiem, że jestem dzieckiem Bożym. Duch Boży poświadcza duchowi naszemu, że dziećmi Bożymi jesteśmy, bo to jest nam potrzebne. Kiedy napotykamy na ten świat, dzieci Boże wiedzą, że ten świat przemija wraz ze wszystkim. A ci, którzy należą do Chrystusa, trwają na wieki. Musimy walczyć o tą świadomość, którą przyniósł nam Chrystus, o światłość Synostwa Jego w nas. Nie możemy pozwolić, żeby to zostało zaciemnione jakąś religijnością, schematami ludzkiego sposobu myślenia. Apostoł Paweł pisze tu tak:
„Powiedzcie mi wy, którzy chcecie być pod zakonem, czy nie słyszycie, co zakon mówi? Napisane jest bowiem, że Abraham miał dwóch synów, jednego z niewolnicy, a drugiego z wolnej. Lecz ten, który był z niewolnicy, według ciała się urodził, ten zaś, który był z wolnej, na podstawie obietnicy”.
W dalszej części tego listu Paweł pokazuje owoc ciała i owoc Ducha. Ten, który się urodził z ciała, zobaczcie, jaki potrafi być. A ten, który się urodził z Boga, zobaczcie, jaki dzięki Duchowi jest. Zupełnie inny owoc. Bóg daje owoc. Ciało przyniosło swój owoc. Bóg daje Swój owoc. Chwal, duszo moja, Pana. Nieustannie dziękuj Mu za Syna Jego. Często w modlitwach ludzie mówią o różnych rzeczach. Bóg mówi: „Ale powiedz mi to najważniejsze, czekam, w końcu powiedz mi to. Cieszysz się, że Mój Syn był tutaj?” Jesteś Mu wdzięczny / wdzięczna za to, że przyszedł do ciebie? Czy dziękujesz Bogu Ojcu z całego serca za Syna? Przychodzisz, mówisz: „To chcę, to chcę”. A Paweł mówi: „Dziękujcie za wszystko Bogu”. Dziękujcie Mu za Syna. Dziękujcie Mu, chociaż trochę rozumiejąc. Dziękujcie dalej coraz więcej rozumiejąc. Będzie dziękczynienie rosło zgodnie z tym, jak będziesz rozumieć kim jest ten Syn dla ciebie, dla mnie. Jakaż chwała, jakież wyniesienie. Ludzie mi mówią: „Wiesz, ja taki jestem”. Człowieku, Syn przyszedł, żebyś przestał być taki. To jeszcze mówisz mi, wierzący człowieku od lat, że: „Taki jestem, no bo taki jestem”. To ty jeszcze z Syna nie skorzystałeś? To jaka ta twoja wiara jest? Przecież wiara jest po to, żeby być w Synu. No wiesz, ktoś może powiedzieć: „Ja wieprzowiny nie jem”, na przykład. Możesz nie jeść wieprzowiny, twój temat, ale to nie daje ci świętości. Ważne czy dla Pana jemy i czy dla Pana żyjemy. Czy ten pokarm, który spożywamy to jest po to, by jako synowie i córki Boga żyć dla Niego tu na ziemi, w tym ciele? Czy po to, żeby jak synowie tego świata żyć dla ciała, dla zawiści, złości, niechęci, kłamstwa, obłudy, pychy, dumy, arogancji? Rozumiecie. Po co to ciało nasze ma żyć? Po co je karmimy? Żeby było świątynią Bożą, żeby chwała Boża rozbrzmiewała w nas. Po to utrzymujemy to ciało przy życiu. Jedzmy po to, by żyć dla Niego, by Go chwalić, wspaniałego Ojca, który posłał nam Swojego wspaniałego Syna, by zrodzić nas w Nim do nowego życia, jako Swoich synów i córki.
„A to jest powiedziane obrazowo: oznaczają one dwa przymierza, jedno z góry Synaj, które rodzi w niewolę, a jest nim Hagar. Hagar jest to góra Synaj w Arabii; odpowiada ona teraźniejszemu Jeruzalem, gdyż jest w niewoli razem z dziećmi swymi. Jeruzalem zaś, które jest w górze, jest wolne i ono jest matką naszą. Jest bowiem napisane: Raduj się, niepłodna, która nie rodzisz, wydaj okrzyk radości i wesel się głośno, ty, która nie znasz bólów porodowych, bo więcej dzieci ma opuszczona niż ta, która ma męża. Wy zaś, bracia, podobnie jak Izaak, dziećmi obietnicy jesteście. Lecz jak ongiś ten, który się według ciała narodził, prześladował urodzonego według Ducha, tak i teraz. Lecz co mówi Pismo? Wypędź niewolnicę i syna jej; nie będzie bowiem dziedziczył syn niewolnicy z synem wolnej. Przeto, bracia, nie jesteśmy dziećmi niewolnicy, lecz wolnej!”
Miej to w sobie. Nie musisz żyć siłą ciała. Możesz żyć siłą ducha. Możesz się cieszyć w miłości, przebaczeniu, w zwycięstwie nad przeciwnościami. Możesz zło dobrem zniszczyć. Możesz w chwili, kiedy wróg próbuje uruchomić twoje ciało, twój duch może jeszcze gorliwiej zawołać do Boga i wygrasz, bo jesteś synem, jesteś córką Jego. Nie zależy ci na sile ciała, zależy ci na sile ducha, w którym będziesz mógł wołać: Abba, Ojcze. I Ten Ojciec to będzie Ten w niebie, nie diabeł, tylko Ten w niebie. Dlatego, że twoje życie to Chrystus. W sumie żyjesz tu na ziemi, tylko z powodu Niego, używasz tego, co masz, aby żyć dla Niego. Twoje życie ma tylko wtedy sens, gdy On może je zużyć. A i tak jeszcze są doświadczenia, z których się trzeba oczyszczać. Mówiliśmy już nie raz o tym: najpierw jest oczyszczanie z grzechów, a potem oczyszczanie do dobra, bo żeby dobro czynić trzeba być czystym, gotowym do czynienia tego dobra, które pochodzi z Synostwa Bożego, Jezusa Chrystusa.
„Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli”.
I 13 wiersz:
„Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości”.
Wspaniałe. Synowie i córki Boga, mamy piękną pracę: służyć sobie nawzajem w miłości. To jest piękna praca. Tą pracę przyniósł nam Chrystus, to jest Jego winnica.
Bardzo ważne jest to dla nas, co już omawialiśmy i co nadal będziemy, dzisiaj jeszcze omawiać w tym temacie:
„...ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić”.
O to tu chodzi. I na miarę możliwości jeszcze dzisiaj będziemy poruszać się w tym kierunku, aby jeszcze bardziej Bóg uświadomił nam jak ważne jest to dla mnie i dla ciebie, byśmy nie traktowali się jak synowie świata, byśmy się tak do siebie nie odnosili ani tak do siebie nie podchodzili. „Bo cokolwiek jednemu z tych najmniejszych uczyniłeś” - Jezus mówi - „Mnie to uczyniłeś”. To jest bardzo ważna lekcja dla synów i córek. Bo czasami człowiek oddaje bratu, siostrze tak jak dzieci świata oddają, albo czyni to, co czynią dzieci świata sobie nawzajem. A my nie mamy żyć jak dzieci świata, mamy żyć jak dzieci Boga Wszechmogącego. Mamy być sobie bliscy dzięki Jezusowi. Mamy mieć to w świadomości. Wiecie, kiedy świadomość nasza jest czysta, w odnowieniu w duchu umysłu swego, kiedy nasza świadomość jest czysta, wtedy to poczucie synostwa jest tak silne, taka święta, czysta determinacja jest w tobie, że ty nie masz zamiaru robić to, co robiłeś wcześniej, zapomniałeś / zapomniałaś tych swoich starych sposobów na to, żeby pokazać komuś kim jesteś. Masz inne sposoby na to, żeby pokazać kim dla ciebie jest Jezus. Niech te sposoby będą używane w Jego mocy, w sile świętego synostwa. Amen.

