Święte synostwo - 11.02.2017r (poranne)
Święte synostwo – 11.02.2017r (poranne) część 2
Zobaczcie, co Słowo Boże mówi o tym, jaki Duch napełnia tych, których Duch Boży prowadzi. Jaki Duch woła w nas: Abba, Ojcze? To jest Duch Chrystusa Jezusa. Jeśli w nas mieszkać może Duch Synostwa Jezusa Chrystusa, wtedy my jesteśmy zwycięzcami na tej ziemi, bo tylko On potrafi uwielbić Ojca bez jakichkolwiek otoczek czy bez jakichkolwiek ułomności. W czysty doskonały sposób. On nie ma strachu przed czymkolwiek. Oni wiedzieli: „Ty się nikogo nie boisz, ty nie pójdziesz na układ z nikim. Ty masz tylko jeden cel. Powiedz nam...” Chcieli Go podejść. Jezus przyszedł uczynić porządek na tej ziemi. Jaki to jest porządek? Oddzielić dzieci światłości od dzieci ciemności. Dlatego Paweł mówi: „Moją chlubą jest krzyż, na którym ja umarłem dla świata, a świat umarł dla mnie”. On nie jest adoptowanym synem, jak się często naucza o adopcji, że Bóg adoptował nas. On jest urodzonym synem w Jezusie Chrystusie. On ma poczucie prawdziwego synostwa wobec Ojca. I to zawsze chciał wpoić we wszystkich, którym głosił ewangelię. I mówił: „Będę troszczył się o was, aż dojdziecie do pełnego posłuszeństwa, ponieważ synów to obowiązuje i córki”. Nie statyczne trwanie w osiągniętej przez siebie sprawiedliwości, ale żarliwe poddawanie się przemianom Bożym. Co to za zawodnik, który z początku startuje sprintem, a potem zaczyna jak żółw podążać dalej, a potem jak rak cofa się do tyłu? Co to za zawodnik? Takich było pełno. Ale mało widziałem ludzi, którzy biegną i z każdym rokiem biegną coraz sprawniej, coraz bardziej śmiało i pewnie podążają do celu. To są właśnie synowie i córki Boga. Oni nie mają ochoty nawet zejść z tej bieżni. Wiedzą dzięki komu tam weszli. Wiedzą, co osiągną zwyciężając. Świadomość bycia.
Przeczytajmy teraz słowa z 6 rozdziału Drugiego Listu do Koryntian, od 14 wiersza:
„Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej”.
Czym zajęty jest dzisiaj chrześcijanin / chrześcijanka? Co mają za pragnienia, dążenia, ku czemu zmierzają i co po nich zostaje po każdym dniu? Czy to jest ten ślad, o którym Bóg mówi: „Oczyszczajcie się, abym mógł być waszym Ojcem”? Czy to jest ślad zanieczyszczania się i myślenia, że Bóg i tak będzie naszym Ojcem? Słowo Boże mówi prawdę. Oni należeli do Boga, ale kiedy przyszedł Chrystus Jezus, powiedział im: „Wyście stracili to, co mieliście. Byliście synami, a poginiecie jak bezbożni”. Nawet przytacza to, że: „Kogo doszło Słowo Boże, bogami jesteście, jednakże poginiecie”. To nie znaczy, że stali się bogami jak sam Bóg mający życie sami w sobie, ale stali się tymi, którzy doświadczyli Słowa i mogli je przekazać innym, a Słowo Boże jest nadal Słowem Bożym. „A wy mówcie jak Słowo Boże mówi”. Synowie i córki mówią jak Bóg mówi. Synowie świata mogą mówić różnymi językami, i ciemności i biblijnym. Zależy w czym mają w tej chwili upodobanie. Ale napisane jest w Biblii i jest prawdą: „Z jednego źródła nie mogą te dwie rzeczy swobodnie płynąć”.
Synowie i córki, póki żyjemy na ziemi, naszym zadaniem jest oczyszczać się. Słowo Boże mówi: „Kto się uświęca, ten będzie widzieć Pana. Bez uświęcenia nie zobaczymy Pana”. Wspaniale, że staliśmy się Jego dziećmi. Ale czy widzimy Jego skarby? Czy chcemy się stroić w to, w co chce On nas przyozdobić: miłość, łagodność, cierpliwość, wytrwałość, wstrzemięźliwość, świętość, dobroć, uczciwość? Wspaniałe. O to się toczy bitwa. Jezus powiedział, że: „Po miłości waszej wzajemnej poznają, że jesteście Moim Kościołem”. Jak może człowiek miłować, jeśli Bóg nie będzie mieszkał w nim? Bez Boga nie ma miłości. Nie ma takiego tworu jak miłość bez Boga. Bóg mieszka ze Swoją miłością albo nie. Dlatego tak ważne dla mnie i dla ciebie jest szanować Tego, który podjął taką decyzję, aby za mnie i za ciebie posłać Swojego Syna na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości Bożej żyli.
Bardzo ważne zadanie mamy przed sobą. Jeszcze ważniejsze niż miał Jan, kiedy przyszedł, aby prostować drogę przed przyjściem Jezusa. Mamy iść tą drogą, którą sprawiedliwi chodzą, bezbożni zaś na niej upadają. Mamy iść tą drogą i nigdy z niej nie zejść przez grzech, niedbalstwo, samowolę, brak posłuszeństwa Bożemu Słowu. Człowiekowi może się wydawać, że idzie tą drogą dalej, ale jeśli przyszedł grzech to już nie jest ta droga. Można wrócić przez oczyszczenie albo zostać na szerokiej.
Przeczytam jeszcze te słowa z Listu do Galacjan, z 3 rozdziału i 26 wiersza:
„Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę...”
I tu musicie sobie, jeśli nie macie tego, poprawić to, że nie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, ale:
„...przez wiarę w Jezusie Chrystusie”.
Synami jesteśmy w Jezusie Chrystusie. Nie przez wiarę w Jezusa Chrystusa jesteśmy synami, ale przez trwanie wiarą w Jezusie Chrystusie. Wiara daje nam potrzebę i możliwość być w Jezusie Chrystusie, a nie jest tylko po to, aby być wierzącymi ludźmi. Wielu jest wierzących i nie jest w Jezusie Chrystusie, ponieważ nie zobaczyli tego wspaniałego miejsca chwały i ociągają się, aby tam wejść przez wiarę i tam pozostać. Dlatego Paweł mógł napisać: „Tak jak przyjęliście Chrystusa, tak w Nim chodźcie”. W Nim, w Jezusie chodźcie. Ludzie myślą, że jak wierzą w Jezusa, to już jest wszystko. Wielu uwierzyło w Jezusa i nadal byli oporni i wcale w Nim nie mieszkali. Ale wiara nam daje możliwość zamieszkania w Jezusie, tak samo jak wiara daje możliwość, by Jezus mieszkał w nas. Przez wiarę Jezus chce mieszkać w nas, a my przez wiarę w Jezusie Chrystusie. On jest miejscem naszego zbawienia, a my miejscem Jego działalności. To On w nas jest Synem i wtedy my mamy charakter Syna. Chcemy słuchać Ojca, podoba nam się wola Ojca. Jesteśmy wdzięczni Ojcu, albo zasmuceni, że jesteśmy ograniczeni czymś. Paweł był zasmucony, że jest ograniczony. „Chciałbym być już z wami i chciałbym do was dotrzeć, ale pewne rzeczy jeszcze mnie zatrzymują. Ale chociaż przez ten list chcę pomóc, wskazać, ale mam święty zamiar dotrzeć do was”. I tak też się stało, że dotarł do Rzymian i tam głosił też ewangelię.
Jaka więc jest najwspanialsza pozycja jakakolwiek istnieje na tej ziemi dla mnie, wierzącego człowieka, i dla ciebie? Jak mamy ją sobie cenić i nie sprzedać za nic? Nie sprzedać za honory, nie sprzedać za zyski, nie sprzedać za to, że ktoś przestanie mnie oskarżać, jeśli tylko przestanę trwać w Jezusie, że przestanę być obiektem plotek, obmów, czy czymkolwiek innym? Jak wiele musi dla mnie i dla ciebie znaczyć to, że dostaliśmy wiarę, ale po to, by mieszkać w Jezusie! Nie po to, żeby się chwalić: „Wiesz, ja wierzę, że Bóg jest. Niebo jest - wierzę. Wierzę, że jest Biblia prawdziwa, wierzę”. A owoc? Gdzie jest owoc? Owoc jest tylko w Chrystusie. Bo Jezus mówi: „Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu”. A jeszcze Ojciec, który się troszczy o to, żeby każdy kto trwa w Jego Synu, wydawał dzięki temu jeszcze więcej owocu.
Chrześcijaństwo, więc to nie jest religia, w której można zasiąść i sobie swoje własne, prywatne chrześcijaństwo prowadzić. Albo jesteś oddany / oddana Jezusowi i On może w tobie uczynić to, co czynił chodząc po ziemi, albo nie i zginiesz. Tylko On może ci dać ten Swój święty charakter, te Swoje święte decyzje, w których nie ma lęku, strachu, ani obawy, w których nie ma cofania się do tyłu i oglądania za siebie, w których nie ma zło za zło, albo zło za dobro, w których nie ma własnego sposobu na życie. Jesteś synem. Jesteś córką. Bóg dał wszystkim ludziom tą najwznioślejszą możliwość w Jezusie Chrystusie. On umarł za grzechy całego świata. Wszyscy możemy żyć, ale my nie możemy pozostać w plagiacie, w sztuczkach religijnych, w wytworze innych i własnych pomysłów religijnych. Musimy umrzeć dla tego wszystkiego, albo zginiemy z tym. Chrystus nie będzie w nas mieszkał, kiedy my nie umarliśmy dla siebie. Wpierw śmierć, a potem zmartwychwstanie. Najpierw koniec z sobą, a potem życie Jezusa. Inaczej człowiek nigdy nie pozna co to jest prawdziwa ewangelia, radosna nowina od Boga. Ten, który to poznaje, ten widzi to, że tylko pozostanie do końca w Nim, daje mu gwarancję, że będzie tam gdzie On jest. Kto wytrwa do końca, ten będzie tam gdzie On. A więc, codziennie wypieramy się siebie, którzy chcemy być tam, gdzie nasz Król, gdzie nasz Pan. On dotarł do nas i rozlał w sercach naszych uczucia, których nigdy byśmy nie poznali, gdyby nie On. W sercu naszym, oczyszczonym własną krwią, umieścił siłę i determinację, by czynić to, co Słowo Boże mówi. Gdyby nie On, my byśmy nigdy nie mieli tak świętych pomysłów, pragnień i działań. Jemu chwała za to. Ale jeśli zejdziemy z tej drogi zostaniemy my z wiedzą biblijną i wtedy kończy się w nas Chrystus, a Jego miejsce zajmuje w nas lepszy człowiek, mądrzejszy człowiek, bardziej wiedzący człowiek. Co to nam da? Czy to jest wspaniałe? Czy twoja wiara mówi ci, że tylko to miejsce synostwa w Chrystusie, może ciebie uratować na tej ziemi? Mówimy o Noe. Noe miał arkę. Arka była tym miejscem uratowania. My nie mamy arki drewnianej, mamy Jezusa. I my wszyscy, jak tu jesteśmy w tym miejscu, musimy wytrwać, do końca żyjąc w Chrystusie Jezusie. Musimy mieć tylko jedną troskę, by pozostać w tym miejscu tak, jak On chce. On powiedział, że kogo miłuje, tego karci, smaga i ćwiczy, ponieważ wie jak jesteśmy atakowani przez wroga, żeby zrobić coś inaczej niż On by chciał. Tylko to prawdziwe, świadome synostwo w Chrystusie daje prawdziwe zwycięstwo nad ciemnością.

