Święte synostwo - 11.02.2017r (poranne)

Święte synostwo - 11.02.2017r (poranne) część 1

Mamy olbrzymi przywilej, ale też i olbrzymie doświadczenie z tym przyjściem Pana naszego, Jezusa Chrystusa, do nas i przyniesieniem nam poganom ewangelii o tym, że tam na krzyżu Jezus Chrystus za nas umarł i w Nim myśmy też umarli jako poganie, jako ludzie tego świata, jako ci, którzy żyliśmy bez Boga na świecie. Wspaniała, potężna wiadomość, która pozwoliła wielu ludziom na przestrzeni wielu tych pokoleń, które minęły już od tego czasu, wygrywać bitwy, pokonywać przeciwności, znosić wiele doświadczeń na swojej drodze i mieć dokładnie określony cel swojego życia w codzienności, którym zawsze był Jezus Chrystus, nasz Pan. Wielu z nich dobiegło do swojej mety w zwycięstwie. Nie znamy całej historii, ale wiemy ile cierpień zadano chrześcijaństwu, prawdziwym Bożym ludziom na tej ziemi. Słowo Boże mówi nam o tym, że poprzez te pokolenia byli oni ścigani, mieszkali gdzieś po jaskiniach, zabijani, wywlekani z domów a przecież nikogo nie krzywdzili, chcieli żyć jak ich Pan, według woli niebiańskiego Ojca.

Jest jednak ktoś, kto nienawidzi tych, którzy należą do Boga i to jest diabeł, oszczerca, kłamca, złośnik, który powodował w innych ludziach to samo, co w tych, którzy krzyczeli przeciwko naszemu Panu: Ukrzyżuj Go, ukrzyżuj Go, chociaż nic im złego nie zrobił. Nawet Piłat wiedział, że nic złego nie zrobił. A jednakże została wzbudzona w nich nienawiść do Jezusa Chrystusa. Może jest tak, że w pewnym momencie człowiek zaczyna nienawidzić dobro, bo sam tak żyć nie potrafi. I zaczyna nienawidzić tych, którzy mogą tak żyć, bo to, jak oni żyją, zaczyna osądzać człowieka i jego sumienie zaczyna się poruszać i człowiek chciałby zniszczyć to, co przeszkadza mu żyć bez wyraźnego głosu sumienia w nim, i dlatego chce usunąć sprzed swoich oczu to co mu o Jezusie Chrystusie przypomina. Uważa, że najlepiej, gdyby to było tak jak wszyscy uważają, wtedy nie byłoby przeszkód, aby to akceptować.

 

W Drugim Liście do Tesaloniczan, 2 rozdziale,

 

Wiemy, że im przyświecało to, że ich Pan tu wróci. Oni wiedzieli, że ich życie nie jest na daremno złożone w Jego dłoniach, że pewnego dnia wróci Chrystus i oni będą mogli być z Nim, z Tym, dla którego żyli, dla którego gotowi byli położyć życie swoje.

 

czytajmy od 1 wiersza do 14

 

         „Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia,  przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem? A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie. Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości. My jednak powinniśmy dziękować Bogu zawsze za was, bracia, umiłowani przez Pana, że Bóg wybrał was od początku ku zbawieniu przez Ducha, który uświęca, i przez wiarę w prawdę. Do tego też powołał was przez ewangelię, którą głosimy, abyście dostąpili chwały Pana naszego, Jezusa Chrystusa”.

 

         O co chodzi w tej całej bitwie, w tym całym zmaganiu się między władztwami ciemności, a władztwami światłości? O co chodzi w nas, ludziach, w tej sprawie? I tu musimy mieć jasne spojrzenie, ponieważ to jest oznaką miłości prawdy. Ewangelia ujawnia nam, o co toczy się bitwa. Ewangelia daje nam jasne wejrzenie w to, żebyśmy wiedzieli z czym diabeł będzie walczył. Na pewno zwróciliście uwagę, że wielu mówi teologicznie całkiem poprawnie, a jednakże nie żyją w ten sposób. Już wtedy za czasów Jezusa, Jezus powiedział: „Słuchajcie co mówią, ale nie naśladujcie ich życia”. A więc diabeł może z trudnością, ale zgodzić się na poprawne czytanie i głoszenie Słowa Bożego, bo on wie, że bitwa jeszcze o coś innego się toczy. Na pewno zależałoby mu najbardziej, żeby zniekształcić to Słowo, ale on wie, że sprawa toczy się o jeszcze coś większego. Co może być jeszcze większego? Co? Jaka to jest miłość prawdy? Widzicie, Izrael nie umiłował tej prawdy i ginęli. Jaka to była prawda? Z jaką prawdą przyszedł do mnie i do ciebie Jezus Chrystus? Paweł w wielu miejscach Biblii o tym pisze i też apostołowie, uczniowie Jezusa, ponieważ tak naprawdę o to się toczy bitwa. Pan Jezus w Swojej ziemskiej pielgrzymce cytuje z tego miejsca Starego Przymierza te słowa i mówi: „Przecież Słowo nie może być zmienione”.

Prawdą tą jest synostwo. O to toczy się bitwa. O bycie synem, córką Boga. Diabeł chce zniekształcić ten obraz. Bóg stawia go w jasności. Ten pierworodny wspaniały Syn pokazuje o co toczy się bitwa. I kiedy chodził po ziemi, powiedział: „Diabeł nic we Mnie nie ma”. Główna bitwa nie toczy się o to, żebyśmy nie chodzili na zgromadzenia. Diabeł czai się. Teraz w tej bitwie nie chodzi o to, żeby nie czytać Biblii. Diabeł czai się. Modlić się możesz też, bo jemu wystarczy, że przestaniesz być świadomym synem, przestaniesz być świadomą córką, przestaniesz wypełniać wolę Ojca w duchu Chrystusowego synostwa. Jezus powiedział: „Kto wypełnia wolę Ojca, ten jest Moim bratem, siostrą, matką”. A więc, jeśli diabłu się uda osiągnąć to, że przestaniemy, jako dzieci Boga wypełniać wolę Boga Ojca, to on ma już sprawę załatwioną, resztę możemy sobie robić dalej.

Wolą Ojca jest to, żebyśmy na tej ziemi żyli jako Jego synowie i córki w sposób godny Boga. O to się toczy bitwa. Żebyśmy mieli tą zdrową świętą świadomość kim my jesteśmy na tej ziemi i komu się mamy podobać. Diabeł podejdzie każdego człowieka znającego Biblię, jeśli tylko honor, ambicja i determinacja, aby żyć według woli Ojca nie będzie wystarczająca w człowieku.

Co to znaczy dla mnie i dla ciebie dzisiaj być synem, córką Boga? Co to znaczy dla nas dzisiaj? Jaką to ma wartość? Jeśli to zostało nam zabrane, resztę możemy robić i tak będziemy żyli w grzechu. Bo kto nie grzeszy na tej ziemi? Kto nie grzeszy na tej ziemi? Kto? Dzieci Boże nie grzeszą. Tylko one nie grzeszą. Znawcy Biblii grzeszą, modliciele grzeszą, śpiewacy grzeszą. Tylko dzieci Boga nie grzeszą. Dlaczego? Bo nie mogą grzeszyć. Dlaczego? Bo z Boga są. I to ich odróżnia od ludności tej ziemi.

Można wyjść kawałek sobie z tego świata i czuć się fajnym człowiekiem, czuć się, że już wiele zrobiłem czy zrobiłam, bo przestałem palić, pić czy przeklinać. Bo z kłamstwem kończy niewielu wierzących, pozostając kłamcami do końca życia. Niewielu porzuca to w chrześcijaństwie i przestaje kłamać. Dlatego Słowo Boże tak wyraźnie i często mówi: „Kłamcy nie wejdą do Królestwa Bożego, nie odziedziczą wieczności”. Bycie dzieckiem Boga uwalnia od kłamstwa.

Drugi Koryntian, 6 rozdział. Wspaniałe wywyższenie. Widzimy jak chodził Boży Syn po ziemi, jak uczciwie należał do Ojca. Nie zmarnował ani chwili. Powiedział: „Dla Mnie pokarmem, pokarmem, którym karmię się codziennie, jest pełnić wolę Ojca Mego w każdej chwili”. Taki mieć charakter, takie uczucie, taką wspaniałą determinację na tej ziemi. Przecież my wiemy, że pewnego dnia odejdziemy. Pewnego dnia wróci Chrystus po tych, którzy do Niego należą. Wszystko to ludzie wiedzą, ale brak determinacji pozwala diabłu zniekształcać naszą drogę i powodować, że ona nie jest prosta, jak prosta jest droga Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Zaczyna się ona wić jak droga dzieci diabelskich, żyjących w skrytości, w ukryciu, bez jawności. Dlatego Słowo Boże mówi, że dzieci Boże za dnia chodzą, w światłości, nie skrywają się, nie potrzebna jest im ciemność do życia, bo oni chodzą w światłości, którą miłują, bo są dziećmi światłości. Oni nienawidzą wszelką ciemność, ponieważ ciemność dla nich oznaką jest ukrzyżowania ich Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Diabeł walczy z ich charakterem, z ich żywą świadomością synostwa. Krzyżyk można nosić na szyi, ale czy ten krzyżyk oddzielił cię od świata. Można krzyżykiem się posługiwać, ale czy on spowodował zakończenie starej natury. Widzicie, jakże wielu w chrześcijaństwie polega na rzeczach, a nie na prawdzie.

Jezus mówi: „Wróć do pierwszej miłości”. W pierwszej miłości człowiek zawsze był zachwycony, że jest dzieckiem Boga. Przecież to jest piękne. Niczym nie mogłem sobie na to zasłużyć ani sobie wykupić tego. Bo gdybym nawet miał wszystkie skarby wszechświata to jest za mało, żeby stać się dzieckiem Wszechmogącego Boga, a tu dostaję to w Jezusie Chrystusie, z łaski, za darmo. Człowiek jest gotów iść za Panem, stracić wszystko jeśli nawet trzeba, ale nie cofnąć się ani o krok, ani krok w kierunku układu z diabłem, ani o troszkę. Mieć ten święty charakter Syna Bożego.

Jan 14:23