UMARLIŚMY DLA GRZECHU, ABY ŻYĆ DLA CHRYSTUSA - 10.07.2016

UMARLIŚMY DLA GRZECHU, ABY ŻYĆ DLA CHRYSTUSA – 10.07.2016 – część 2

 

Ci ludzie, więc walczyli z Jezusem. Jezus powiedział im, że ich ojcem jest diabeł. "Mniemacie, że jesteście dziećmi Boga, a ojcem waszym jest diabeł, bo nie czynicie tego co chce Ojciec w niebie. Nie chcecie mnie słuchać." Jezus mówi:

         „Któż z was może mi dowieść grzechu?” Ew. Jana 8,46a

         Nikt nie mógł, nikt nigdy nie zobaczył Go w czymkolwiek złym. Mówi: "To dlaczego nie chcecie mnie słuchać? Skoro widzicie, że nie grzeszę jak wy, nie żyję w zły sposób jak wy, nie muszę ubierać maski pobożności jak wy, to dlaczego nie słuchacie mnie?" Pamiętacie jak Jezus powiedział do kapłanów, do uczonych w Piśmie, faryzeuszów: "Jesteście jak groby pobielane, na zewnątrz wyglądacie ładnie, ale w środku pełno trupich kości”. Tam nie ma już życia.

         I zwróć uwagę, że to jest wojna o naszą wieczność. Jezus powiedział: "Czy znajdę wiarę na ziemi kiedy wrócę". Wielu ludzi mówi: "Ja wierzę", ale wiara, która nie zwycięża świat z jego pożądliwościami, to żadna wiara. To jest oszukiwanie samego siebie. Jeśli świat może mnie pokonywać i zmuszać mnie do pełnienia zła, które jest w tym świecie, to znaczy, że to nie ja pokonuję świat, ale to świat pokonuje mnie, to znaczy, że świat ma lepszą wiarę ode mnie. Ale to ja muszę wygrać ze światem, a nie świat ze mną. A wygram tylko dzięki Jezusowi, a nie dzięki sobie. Widzimy jak działa ludzka logika, działa niebezpiecznie w naszym kierunku. A więc to co powinno być codziennie. Pan Jezus mówi: „codziennie weź krzyż swój na siebie”, i zobaczcie ilu wierzących ludzi jest do tego zdolnych. Jak wielu pociesza się, że nie muszą brać krzyża, bo przecież już są świętymi i nie muszą codziennie umierać dla świata grzechu. I potem odżywa się, taki dumny z siebie człowiek i zaczyna krzywdzić innych ludzi. My już krzywdzimy, gdy nie czynimy dobra Chrystusowego, o którym wiemy. Jeśli wiemy, że to jest napisane w Biblii, że tak powinno być, a tego nie czynimy, to już krzywdzimy innych ludzi. Pan chce, żeby było tak jak On chce, a nie jak my sobie ustalimy jako ludzie. Dlatego On ma władzę, a my jesteśmy sługami Jego, którzy mówimy: "Panie mów, sługa twój słucha." Czy to nie jest piękne? Kiedy Jezus do nas przychodzi, czynimy sobie dobro i pomagamy sobie nawzajem, wspieramy się, ratujemy się, walczymy, żeby żadna ciemność nie poruszała się między nami. Nie chcemy grzechu, chcemy Pana. Grzeszyliśmy bez Pana, nie chcemy grzeszyć z Panem. Pan nie przyłoży się do grzechu. Niektórzy myślą, że Pana można namówić do swego grzechu. Pan nie da się nigdy namówić. Nigdy nie zgrzeszył chodząc po ziemi i nie zgrzeszy w nikim wierzącym. Grzech popełnia sam człowiek, opuszczając Pana Jezusa Chrystusa.

          A więc widzimy ludzi, którzy są tak pewni. Na końcu czytamy:

         „Wtedy porwali kamienie, aby rzucić na niego, lecz Jezus ukrył się i wyszedł ze świątyni.” Ew. Jana 8,59.

         Tak prawda na nich działała, tak byli pewni swego, że kiedy Jezus mówił im kim są, to chcieli Go zabić. Taki jest człowiek, który jest oszukany i zwiedziony. Jeśli człowiek chce się ratować i słyszy prawdę, zaczyna pokutować, oczyszcza się i idzie dalej, mówiąc: "Dziękuję, że pomogłeś, pomogłaś mi." Ale prawda musi być prawdą, nie zakłamaniem ludzkim, bo czasami ludzkie sumienia mogą różnie działać.

         W Ewangelii Mateusza 1,21 czytamy:

         „A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego.”

         A więc już przed urodzeniem Jezusa było powiedziane po co przyjdzie - zbawić nas od naszych grzechów. Jak więc my, zbawieni grzesznicy, powinniśmy być między sobą? W jaki sposób powinniśmy przebywać ze sobą? Jak powinniśmy zachowywać się? Wiecie, to co wczoraj mówiłem, Bóg ubrał ludzi, Adama i Ewę w czystość. I ta czystość spowodowała, że oni mogli patrzeć na siebie i nie było w nich pożądliwości. Kiedy zgrzeszyli, czystość została z nich zdjęta i wtedy patrzyli na siebie już pożądliwie. I patrzą na siebie pożądliwie dopóty, dopóki czystość Chrystusa nie zostanie nałożona na człowieka. Z chwilą kiedy wraca czystość, my znowu patrzymy na drugie ciało w ten sposób jak Chrystus. Dopóki nie ma czystości, dalej jest pożądliwość drugiego ciała i ludzie grzesząc będą pożądać. Nie wyzwolą się, dopóki nie zostanie zdjęte z nich ciało grzechu i w to miejsce nie będzie przyobleczona czystość Chrystusa. Dopiero czystość Chrystusa przywraca nas do stanu uwolnienia, wyswobodzenia. Jeśli nie będziemy pozwalać, aby On oczyścił nas z wszystkiego co nabyliśmy bez Niego, to zatrzymamy coś, co będzie odpychało Jezusa. A więc potrzebujemy ratować się w Nim,  należeć do Niego i od chwili kiedy uwierzyliśmy, nie próbować już żyć po swojemu, nie próbować narzucać swój plan w chrześcijaństwie. Jest już jeden ustalony - Jezus przyszedł zbawić nas z grzechów naszych, aby uratować nas, wyzwolić nas. Żyjemy w takim świecie i nikt chyba nie jest na tyle ślepy, żeby nie widzieć tego, jakie zagrożenie jest tutaj, jak ludzie łatwo kłamią, jak łatwo ludziom przychodzi kłamstwo, jakby mówili prawdę. Kłamiąc, nawet nie zarumienią się. Składają sobie obietnice, wiedząc, że nie dotrzymają ich i w ogóle nie rumienią się. Kłamstwo wygląda jakby było prawdą, rumieniliby się gdyby powiedzieli prawdę, gdyby mieli powiedzieć, że kochają Jezusa, że Jezus zbawił ich, że Jezus uwolnił ich z niewoli tego świata.

         A więc zobaczcie co stało się z człowiekiem - wstydzi sie prawdy, a nie wstydzi się kłamstwa. Musimy wiedzieć, że w Jezusie jest powrót - wstydzimy się grzeszyć, nie wstydzimy się prawdy. W Jezusie jest powrót. Dopóki jest grzech, jest złe stanowisko.

         1List Piotra 2, 24:

         „On grzechy nasze sam w ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was.”

         Co ma się stać kiedy On zaniósł grzechy nasze na krzyż? Mamy umrzeć naszym grzechom. Nie trać czasu nigdy. Bądźmy martwi, korzystajmy ze śmierci. Jezus mówi, że On miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że jak On umarł, to my też.

         Widzicie, głosi się humanistyczną ewangelię: "O, wiesz, grzeszy każdy, jakoś tam, kiedyś, może za dwadzieścia lat będziesz całkiem wolnym od grzechów." Nie głosi się natychmiastowego porzucania zła. Jeśli tylko dociera do ciebie - to jest grzech - w momencie porzucasz, kiedy tylko to dociera. Ludziom pozwala się decydować o tym. A wiecie jak ludzie będą decydować - "później, później". A później już nigdy nie będzie można, bo później będzie już tak daleko, że to zostało już tak obwarowane, umocnione, że człowiek już nie porzuci tego. Nie głosi się ewangelii prawdziwej pokuty, głosi się ewangelię łatwego, swawolnego poddawania się Bogu. Człowiek decyduje dalej, a nie Bóg.

         A zobaczcie, że kiedy człowiek uwierzy - wiara to jest zobaczenie Chrystusa ukrzyżowanego, zobaczenie kto umarł za moje grzechy i znienawidzenie swoich grzechów. To jest wiara. Dopóki człowiek nie znienawidzi swoich grzechów, nadal jest niewierzącym. Mówiliśmy o ludzkiej wierze i o wierze Chrystusa. Ma własną wiarę, ale nie ma wiary Chrystusa. Wiara Chrystusa nienawidzi grzechu, bo Jezus umarł za nasze grzechy. On nigdy nie zgrzeszył. Gdyby miłował chociaż jeden malutki grzeszek, popełniłby go. On nienawidzi każdy grzech. To jest wiara Jezusa. Jeśli zgadzasz się na grzeszki, to masz swoją wiarę, a wiara Jezusa nie zgadza się na żaden grzeszek, na żadne kombinacje. Wiara jest czysta, zwycięża cały świat z jego pożądliwością i tą wiarę Jezus chce znaleźć kiedy wróci. Wierzących ludzi, takich, którzy chcieli zabić Jezusa będzie pełno później. Ale tych, którzy pozostają w czystości, będzie niewielu. Słowo Boże do czystych mówi: "Oczyszczaj się". A więc jeszcze jest praca. Żyjemy w takich warunkach, potrzebujemy wygrać, ale nigdy nie możemy głosić ewangelii grzechu, swobody grzechu - "a, nie martw się, zgrzeszysz, to Pan zapłacił za ciebie." Już od początku w Starym Testamencie było uczenie, że kto rozmyślnie grzeszy jest inaczej, a inaczej, jeśli ktoś nie wie, nie umie, nie potrafi jeszcze. A jeśli ktoś umie i dalej to robi, wtedy robi się niebezpiecznie.

         A więc Jezus umarł, zaniósł te grzechy po to, abyśmy obumarłszy grzechom,  my dla sprawiedliwości żyli.

         „Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych.” 1Pio.2,25.

         Wiecie, prawdziwa miłość ludu Bożego jest wtedy, kiedy my chcemy być czyści. Miłość nie będzie wtedy dobrze rozwijać się, kiedy ludzie chcą żyć w nieczystościach. Nie mamy miłować grzesznika, który chce żyć w grzechu, bo Bóg takiego też nie miłuje. Mamy miłować się w Chrystusie nawzajem jako ludzie, którzy nie chcemy żyć w żadnym grzechu. Ale jeśliby się komuś nie powiodło, to jest Orędownik, jest możliwość oczyszczenia. Ale tu nie jest pozwolenie na grzeszenie, to nie jest zgoda na samowolne życie dla siebie samego, czy siebie samej. To nie jest zgoda, że robisz ze swoim życiem co chcesz i mówisz, że jesteś zbawionym człowiekiem. To jest zgoda jedynie, gdyby ci się coś nie powiodło, gdybyś czegoś nie zrozumiał, nie zrozumiała, i zrobiłbyś tą głupotę, i Słowo Boże ujawniłoby ci to, to możesz oczyścić się. A nie to, że swawolnie żyjesz sobie i mówisz, że jesteś w porządku. Przecież ty umartwiasz Jezusa, który chce żyć w tobie każdego dnia dla chwały Ojca.

          Pamiętacie te słowa o ludziach, którzy umiłowali chwałę ludzką ponad Bożą i co oni zrobili? Skryli się. Jeśli my miłujemy bardziej swoją chwałę niż Chrystusa, to my też na pewno skryjemy się. Ale jeśli bardziej miłujemy chwałę Bożą niż swoją, to my wyjdziemy na jaśnię, bo chcemy żyć w chwale Bożej. A chwała Boga jest wtedy, gdy nie grzeszymy, a chwała ludzka wtedy, gdy grzeszymy i udajemy, że jesteśmy święci. Stąd te zasłony, które tworzą ludzie - "bracie, siostro, jestem w porządku, przecież ja bym nic złego nie zrobił". A co robisz w Kościele? Jak wygląda twoje życie? Czy Jezus nie powiedział, że cząstki mają mieć o siebie jednakie staranie? Czy nie powiedział, że mamy czynić sobie nawzajem Jego dobro i to bez przystanku? Przecież On każdą cząstkę chce napełniać sobą dla chwały Ojca i swojej, i chce, żeby każda cząstka była bogata, i żeby całe ciało było budowane w mocy Jego nowego wspaniałego obdarzenia, bo On dał nam Swoje życie.

         A więc po to przyszedł Chrystus. Nie tylko po to, żeby dać nam wiadomość o tym, że Bóg miłuje nas, ale też po to, żeby nas zbawić. A więc zobaczcie, ta potęga, świętość Chrystusa, Jego Majestat może być obrzucany błotem przez ludzi, którzy mniemają o sobie, że mają prawo do grzeszenia kiedy są chrześcijanami.

W Dziejach Apostolskich, trzecim rozdziale, czytamy dobrze nam znane słowa:

         „Wam to Bóg najpierw, wzbudziwszy Sługę swego, posłał go, aby was obdarzał,( albo sławił was), odwracając każdego z was od złości waszych.” Dz.Ap.3,26.

         Co to jest nasza złość? To nie jest zawsze, że zgrzytam zębami. Słowo Boże mówi, że człowiek gdy przymruża oczy, to już grzeszy, już coś kombinuje, już ma jakiś plan. A więc widzimy, że Jezus przyszedł uwolnić nas, zbawić nas i chwała Bogu. Wiecie, my tego najbardziej potrzebujemy, takiego szczęścia zbawionych ludzi. Ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że ktoś za nas zapłacił, żebyśmy nie robili sobie krzywdy, żebyśmy nie szukali swego, żeby Jezus był wywyższony między nami, żebyśmy nie walczyli o coś swego już, ale jedno by było dla nas najważniejsze - aby Chrystus mógł mieszkać w nas, aby On mógł tu przechadzać się i abyśmy nie krzywdzili siebie i innych, żebyśmy nie walczyli ze sobą, ale walczyli z diabłem, odrzucając jego pokuszenia. Uzbrojenie w Chrystusa - piękny wspaniały plan Boga, aby oni byli  razem. "Ojcze, Ja wypełniłem to, objawiłem Twoje imię, Twoją miłość do nich, aby oni byli razem." Jak cudownie kiedy my tylko w tym kierunku zmierzamy - bliżsi, bliżsi sobie w Chrystusie, nie oddalający się, nie znikający, ale bliżsi.

         Nasze życie ma sens tylko wtedy kiedy ono używane jest przez Pana Jezusa Chrystusa, kiedy On napełnia nas. I po to właśnie przyszedł. I niech napełnia nas. On chce, żeby Jego radość zwycięstwa była w nas. Wiemy, że Bóg daje Ducha swego tylko posłusznym synom, ale krnąbrnym nie daje. Nie szukajmy swego, nie walczmy o swoje, nie ma o co, nie ma po co. Nie myślmy jak starzy ludzie, patrzmy jak Chrystus. Nie patrzmy na ciało, bo przecież nie szukamy cielesnych uciech. Patrzmy co to ciało może uczynić, służąc Bogu i z tego cieszmy się. Patrzmy już jak Chrystus. On myślał właśnie o tym jak zużyć twoje ciało i moje jako Bożą świątynię dla Bożej chwały.

Jan 14:23