UMARLIŚMY DLA GRZECHU, ABY ŻYĆ DLA CHRYSTUSA - 10.07.2016

UMARLIŚMY DLA GRZECHU, ABY ŻYĆ DLA CHRYSTUSA - 10.07.2016 - część 1

 

Żyjemy na ziemi skażenia. Nikt chyba nie jest tak oszukującym siebie samego, czy siebie samą, żeby nie widzieć tego, że żyjemy na ziemi gdzie nie żyje się bezpiecznie, gdzie grzech czyha w każdym miejscu, w każdej sytuacji. A za tym stoi diabeł, który chodzi wokół jak lew ryczący, żeby gdzieś kogoś złapać i pożreć. On nie zostawi ciebie, jak nie zostawił Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Widzimy, że jeszcze na krzyżu kusił Go i kusił jeszcze Ojca, mówiąc: „No, przecież jak jest Synem, to Ojciec nie zostawi Go”. A więc podważał prawdę o Ojcu i Synu, w jedną jak i w drugą stronę. Diabeł będzie to robić i nie możesz sobie pomyśleć, że skoro jesteś chrześcijaninem czy chrześcijanką, to ty jesteś już poza tym jego pragnieniem. Właśnie jeszcze bardziej jesteś w jego pragnieniu, żeby cię zwieść i odciągnąć od prawdy. Słowo Boże mówi, że on ma czasu niewiele i szaleje wiedząc, że ma czasu niewiele. I wie, że iluś ludzi umyka mu i nie będzie tam gdzie on. Opowiada ludziom różne opowiastki o miejscu gdzie trafi, a Słowo Boże mówi, że będzie tam męczony wraz z demonami. Tam jest straszne miejsce. A mimo to, nadal jeszcze obiecuje coś tam ludziom, podczas gdy tak naprawdę działa na ich szkodę. Nawet kiedy mówi, że będzie dobrze, zawsze za tym stoi, że będzie źle i będzie jeszcze gorzej.

         Chrystus przyszedł, żeby zbawić nas. To jest taka trudna bitwa, bo tak jak wiemy, my lubimy sami siebie oszukiwać, bardzo lubimy i to jest po diable. Stale chcemy wmówić sobie, że jakoś sobie poradzimy, że w końcu nam  się uda. Gdyby mogło tak być, Jezus nie przyszedłby na ziemię. Gdyby chociaż jednemu człowiekowi z tej ziemi powiodło się, to Jezus nie przyszedłby tu umierać na krzyżu. Ten jeden wystarczyłby. Ale że wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, musiał przyjść Boży Syn, by nas zbawić. Nie oszukuj się sam, nie oszukuj się sama, nie myśl o sobie dobrze. To jest największe oszustwo kiedy diabłu udaje się wmówić człowiekowi, żeby człowiek myślał o sobie samym dobrze. Albo go potępia, albo chce zniszczyć, albo chce mu wmówić, że jesteś całkiem fajnym człowiekiem, ludzie tyko nie rozumieją cię, gdyby cię wszyscy rozumieli, cieszyliby się, że jesteś. Nie. Ponieważ ty jesteś oszustem, oszukujesz samego siebie. Żaden człowiek nie może zrobić coś dobrego. My jako ludzie umiemy tylko krzywdzić, nawet chociaż ratując, krzywdzimy, bo odwracamy i tak uwagę od Boga i skupiamy tą uwagę na sobie.

         Grzech ma różne twarze, jak mówiliśmy. Jest to twarz przyjemniaczka, przyjemniaczki, lub jest to twarz wroga, twarz oskarżyciela, oskarżycielki. Grzech ma różne twarze, żeby zwieść człowieka i żeby wyprowadzić go na manowce, żeby przerazić go, albo uspokoić. Wielu chrześcijan jest tak spokojnych, że aż przerażające jest skąd są tacy spokojni, skoro brakuje im tego o czym  będę mówił, tego co jest zwycięstwem nad grzechem. Nie mają zwycięstwa nad grzechem i są spokojni, bo diabeł oszukuje ich i zwodzi. Powinni być bardzo niespokojni, wiedząc, że nie wypełniają tego co jest przypisane nowemu człowiekowi. Nadal myślą w stary sposób i przewidują, i wyciągają wnioski jak stary człowiek, nie jak nowy człowiek. Jezus po to umarł, żeby zakończyło się jedno człowieczeństwo, a rozpoczęło się drugie. Jeśli nie spełniamy warunków nowego człowieczeństwa, człowiek powinien być w wielkim doświadczeniu i szukać Bożego rozwiązania. Wierzący człowiek powinien, bo niewierzący nie ma pojęcia o Bożym rozwiązaniu, i zna jedynie rozwiązanie jak sobie poradzić w ten sposób jak diabeł go, czy ją, nauczył. Ale wierzący człowiek zna już Boże rozwiązanie i dlaczego nie korzysta z niego, skoro zna? Bo diabeł oszukał człowieka, że jest w porządku.

         Popatrzcie, Jezus rozmawia przecież z wierzącymi ludźmi - Ewangelia Jana, ósmy rozdział. To byli wierzący ludzie, którzy znali Biblię, którzy uczyli innych ludzi jak żyć z Bogiem. Jakże oni musieli być oszukani, zwiedzeni, bo oszukał ich diabeł poprzez to, że idąc za nim przyjęli jego kłamstwo i grzechy nie były już przez nich nazwane grzechami, a stały się dla nich dobrem. Złe nastawienie było nazwane - mam rację, mam prawo. Niechęć była nazwana - przecież oni na to zasługują. Ale gdyby tak Jezus do tego podszedł, to co wtedy byłoby? Czytam od 37 wiersza, to co Pan Jezus powiedział do nich:

         „Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, lecz chcecie mnie zabić, bo słowo moje nie ma do was przystępu.” Ew. Jana 8,37

         Dlaczego człowiek nie chce dopuścić Jezusa do tego, żeby Jezus żył w człowieku, żeby człowiek nie żył, lecz Jezus? Dlaczego? Dlaczego człowiek nie umartwia siebie, ale umartwia Jezusa i mówi, że jest chrześcijaninem, czy chrześcijanką? Jak myślicie? Bo człowiek już jest oszukany. Zobacz jak w swoim życiu umartwiasz Jezusa. On chce miłować, przebaczać, okazywać łaskę, wspierać, nieść pomoc, wyrywać, zbawiać, a ty umartwiasz Go, a trzymasz się swojego "ja" i mówisz: "Przecież jestem w porządku". Blokujesz Panu Jezusowi życie w sobie i mówisz, że to jest w porządku. Zobacz jak diabeł potrafi oszukać człowieka, jak grzech potrafi mieszkać i udawać pobożność. Pobożne grzechy mieszkają w człowieku, ale Boża pobożność nie jest grzeszna, ale jest czysta, święta i nieskalana. Jezus nie przyszedł oskarżyć nas, przyszedł zbawić nas, nie przyszedł oszukiwać nas, przyszedł powiedzieć nam prawdę.

         Zobaczcie jak mało ludzi chce dowiedzieć się prawdy, jak udają, że wiedzą więcej niż wiedzą, jak chcą się popisać swoją wiedzą, kiedy nie wiedzą. A po co? Pan Jezus chce, żeby człowiek poznał prawdę: "Potrzebuję pomocy, bez Ciebie nie pójdę dalej"

         „Mówię to, co widziałem u Ojca, a wy także czynicie, co słyszeliście u ojca waszego.  Odpowiadając, rzekli mu: Ojcem naszym jest Abraham.” Ew. Jan 8,38.39a.

         I co z tego powinno wynikać?

         „Jezus im rzecze: Jeżeli jesteście dziećmi Abrahama, spełniajcie uczynki Abrahama. Lecz teraz chcecie zabić mnie, człowieka, który wam mówił prawdę, którą usłyszałem od Boga: Abraham tego nie czynił. Wy spełniacie uczynki swojego ojca. Na to mu rzekli: My nie jesteśmy zrodzeni z nierządu; mamy jednego Ojca, Boga.” Ew. Jana 8,39b-41.

         Widzicie jak grzech potrafi bronić się? Nie bój się powiedzieć prawdy o sobie, ale bój się okłamywać siebie samego, bo okłamywanie siebie samego też jest obrzydliwością. Człowiek ma przyjąć prawdę, która uwalnia nas od lęku, co będzie jak przyznam się Bogu jaki jestem, czy jaka jestem, od lęku, że On odrzuci mnie, bo nie będzie chciał mieć do czynienia z takim człowiekiem. Nawet wieloletni chrześcijanie nadal walczą o swoje imię, żeby ich imię było takie, co by się Bogu podobało. A Bóg mówi: "Codziennie umrzyj, żeby mój Syn mógł żyć w tobie". Zwróciliście uwagę, ile ludzie toczą niepotrzebnych bitew, zamiast ustąpić Panu. Grzech właśnie nie chce ustąpić Jezusowi, grzech broni się przed Jezusem.

         „Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie,” Ew. Jana 8,42a

         I to jest to o czym będziemy dzisiaj mówić, to właśnie jest zwycięstwo na grzechem - umiłowanie Jezusa ponad siebie samego. Siebie zaczynam nienawidzić, Jezusa miłuję. Widzę, że prawidłowa nienawiść powoduje to, że nie chcę żyć tak jak żyłem bez Jezusa, ale chcę żyć jak Jezus. I to trzyma mnie przy Bogu i to trzyma mnie przy tym, żeby wzywać Jezusa szczerze: "Panie, nie ja, lecz Ty". I wtedy będę żył, będę się rozwijał, bo On po to właśnie przyszedł, by zbawić nas. Kiedy chrześcijanin czy chrześcijanka dochodzą do pozycji - "sam umiem żyć", kończy się ich pobożne życie. Zaczyna się grzeszne życie chrześcijanina, chrześcijanki, obłudne, fałszywe. Człowiek mówi: "Jestem wierzący, jestem zbawiony, idę do wieczności". A grzechów coraz więcej, coraz mniej Chrystusa, coraz więcej "ja". I taki człowiek jest spokojniutki, i idzie dalej, i uczy innych jak żyć.

         Grzech chce się wszędzie wepchać. Nie wepcha się jedynie tam, gdzie jest Jezus. A więc jeżeli my będziemy próbować żyć po chrześcijańsku, będziemy na pewno grzeszyć. Nie ma innej opcji, nie ma innego wyjścia. Żaden człowiek nie umie żyć po chrześcijańsku. Tylko Chrystus umie tak żyć i dlatego miłość do Niego pozwala nam Mu ustąpić. Widzicie, że zawsze człowiek, który miłuje kogoś, ustępuje temu komuś. A więc nie wystarczy wiedzieć o Chrystusie. Oni wiedzieli. Czytamy wcześniej wypowiedziane słowa:

         „Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli Mu: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie”, Ew. Jana 8,31.

         A mimo wszystko mieli nadal o sobie mniemanie, że są w porządku. Nie bądź przerażony, przerażona tym, że jesteśmy złymi ludźmi, bo to jest fakt oczywisty. Zobacz jak ludzie zachowują się, jak postępują. Ale nigdy nie mów źle o Jezusie, bo Jezus nie jest taki jak my. On przyszedł w ciele takim jak my mamy, ale nie był taki jak my. On nigdy nie zgrzeszył, nie był obłudny, nie był fałszywy, zawsze mówił prawdę. Jeśli mówił o Sobie, że jest Synem Bożym i ma społeczność z Ojcem, i pełni tylko to co powiedział Ojciec, to tak było. Jezus nie robił czegoś na wyrost, nie musiał pokazywać się lepszym, bo On takim był. Wczoraj, dziś i na wieki ten sam Chrystus, dlatego On jest naszą nadzieją.

         Zobaczcie jaka jest wojna. Diabeł próbuje osłabić instynkt miłości do Chrystusa, zastąpić to wiedzą o Chrystusie. Jeśli człowiek ma cielesną wiedzę o Chrystusie, to z tą wiedzą chodzi, i według tej wiedzy nawraca ludzi w świecie. Ale do czego ich nawraca? Do swojej wiedzy. Ci Żydzi też nawracali, pokonywali nawet morza, żeby nawracać ludzi. Byli gotowi poruszać się za Pawłem, żeby nawracać ludzi. Mniemali o sobie, że dobrze wiedzą, ale ich życie zaprzeczało temu. Do czego nawracaliby tych ludzi? Do własnej dumy, pychy, arogancji, ale nie do Chrystusa. Mówiliby tym ludziom, że są w porządku, bo już wiedzą coś. A gdzie jest w nich nowe życie, gdzie jest zwycięskie życie, gdzie jest święte życie, o którym Paweł powiedział: "Widzieliście moje życie, ono jest częścią ciała Chrystusa, jest święte.

         A więc każdy z nas ma doświadczenie. Nie zgódź się nigdy na dobre mniemanie o sobie. Myśl dobrze tylko o Chrystusie. Bo jeśli człowiek sam siebie chwali, to Chrystus na pewno jest już z boku. W człowieku, który potrzebuje otoczenia się chwałą, na pewno już Chrystus ustąpił. Potrzebujemy chwały Jezusa, zwycięstwa nad grzechem, nad lękiem, obawą, co Bóg będzie o nas myślał. Bóg nie będzie przeciwko tobie, dopóki ty chcesz należeć do Jezusa. To jest właśnie łaska. Ale jeśli wyjdziesz z łaski, wtedy wchodzisz pod zakon. A pod zakonem zapłatą za grzech jest śmierć. Wszyscy powinniśmy odpocząć od wszystkich dzieł swoich. Czy od wszystkich dzieł swoich, czy tylko trochę? Od wszystkich, powinniśmy odpocząć, od całego swojego życia. Wtedy człowiek jest spokojny. Zaufałem Jezusowi, nie zawiodę się, On sobie poradzi.

Jan 14:23