NIE GRZECH, ALE CHRYSTUS NIECH PANUJE NAD NAMI - 9.07.2016
NIE GRZECH, ALE CHRYSTUS NIECH PANUJE NAD NAMI – 9.07.2016 – część 3
A więc zobaczcie ile twarzy ma grzech, jak miłych, albo jak potępiających, jakkolwiek, żeby tylko człowieka doprowadzić do upadku. Wrogów jest coraz więcej, coraz więcej, więcej i więcej. Nawet spośród wierzących powstają wrogowie, aby niszczyć, aby wprowadzać chaos w Kościele, aby odstąpiwszy od posłuszeństwa Chrystusowi, rozpocząć wojnę przeciwko tym, którzy chcą służyć Panu. Pamiętamy jak Pan Bóg powiedział już do człowieka, który zabił swego brata, do Kaina:
„I rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.” 1Mojż 4,6.7
Oby jak najwięcej było bohaterów, zwycięzców, nad którymi grzech nie panuje. Grzech potrafi uśpić człowieka, uśpić instynkt życia, uśpić instynkt wojny, zwyciężania. On potrafi też rozemocjonować tak, że człowiek rozhuśta się emocjonalnie i nie wiadomo co by zrobił. Grzech ma różne oblicza, w różny sposób może funkcjonować i działać.
2List Piotra 1,3.4:
„Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.”
Uniknąć skażenia, być według charakteru Boga. Co zrobimy w tej sprawie, bracia i siostry? Jak zaangażujemy się w to razem i jak będziemy staczać prawdziwy bój? Czy tą jedność z Ojcem i Synem uważamy za bycie w jedności w czystości, czy za bycie w jedności w ogóle? O jakiej jedności myślimy, kiedy wiemy, że Jezus modlił się o jedność? Czy w ogóle, czy w czystości? Jeśli On i Ojciec są jedno, to w czystości, a więc również tak samo i my. Nie będziemy mogli mieć jedności, jeśli nie będziemy chodzić w czystości. Jeśli ktoś grzeszy, nie może mieć jedności z tym, który chodzi w czystości. Grzech oddziela.
2List Piotra 2,17-22. Czytamy o ludziach, którzy poruszają się między wierzącymi ludźmi, ale nie należą do Pana Boga.
„Ludzie ci, to źródła bez wody i obłoki pędzone przez wicher; czeka ich przeznaczony najciemniejszy mrok. Przemawiając bowiem słowami nadętymi a pustymi, nęcą przez żądze cielesne i rozwiązłość tych, którzy dopiero co wyzwolili się od wpływu pogrążonych w błędzie, obiecując im wolność, chociaż sami są niewolnikami zguby; czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje. Jeśli bowiem przez poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa wyzwolili się od brudów świata, lecz potem znowu w nie uwikłani dają im się opanować, to stan ich ostateczny jest gorszy niż poprzedni. Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi sprawiedliwości, niż poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, oraz: Umyta świnia znów się tarza w błocie.” 2Pio2,17-22.
To są ludzie, którzy bardzo silnie postanowili mówić o łasce, o Bożej miłości, o tym, że Bóg nie będzie przecież dochodził. Jak przyjąłeś Jezusa, to już nie ma szansy, żebyś zginął, choćbyś grzeszył, żyć będziesz. To są posłańcy diabła, którzy przez takie głoszenie namawiali wierzących ludzi, żeby sobie odpuścili i odpoczęli w wojnie przeciwko złu. A więc wielu, wielu fałszywych nauczycieli wyszło przeciwko dzieciom Bożym. Zresztą w drugim rozdziale 2Listu Piotra, od pierwszego wiersza, czytamy:
„Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę. I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona. Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie.” 2Pio.2,1-3
A więc z różnej strony czyha grzech. Kiedy słyszymy, że diabeł przybiera pozór anioła światłości, jak więc jego słudzy nie mają w ten sam sposób postępować? A więc grzech też przyjmuje pozór światłości - będziesz bardziej światły, światła, będziesz więcej wiedzieć, będziesz mógł, mogła więcej pokazać się, że jesteś lepszy, lepsza od innych. Grzech przychodzi i mówi: "Wywyższę cię. Kiedy otworzysz usta, będziesz mówić takie rzeczy, że ludzie też otworzą swoje usta z podziwu nad twoją mądrością". Ale czy otworzą serca dla Pana w pokucie, porzucając swoje złe uczynki, złe rzeczy? Czy zobaczą swoją dumę, pychę i arogancję? Czy zobaczą swoją lekkomyślność, czy tylko ugruntują się, że jest dobrze?
Wojna toczy się o wieczność. Oręż Boży jest czysty, święty, oręż diabła jest zanieczyszczony brudem pożądliwości. Jeśli będziemy mieli charakter Boga, unikniemy skażenia tymi pożądliwościami. Ale jeśli nie będziemy mieli charakteru Boga, to ulegniemy im. Jak silny musi być człowiek na ziemi w Panu, żeby nie poddać się temu. Jak silny musisz być ty bracie, jak silna musisz być ty, siostro, żeby nie ulec zwiedzeniu. Jak silny musi być Boży lud, żeby nie poddać się kłamstwu.
Widzicie, jak łatwo jest ludziom żyć dla siebie. Paweł już dawno pisał, że wielu żyje dla siebie, niewielu dla Pana. I wielu w ogóle nawet nie widziało tego, że żyją dla siebie. Wydawało się im, że są chrześcijanami, przecież sprawa jest załatwiona. Ale życie ich biegło ich własnym torem. Ilu żyje dla Pana, a droga ich prowadzi już poprzez Ciało Chrystusa i oni nie żyją już dla swoich upodobań, dla siebie, ale dla Pana? Wiecie, że nasze upodobania, to wszędzie grzech. Nasza wola to grzech. Wola Boża jest czysta, święta i nieskalana. A więc wydobywaj się spośród tych wszystkich, różnych wydarzeń, którymi grzech próbuje pociągać cię. Albo cię chwali, albo cię gani, albo mówi, że się nie nadajesz do tego, żeby być sługą, czy służebnicą Bożą, albo ci mówi, że się nadajesz, bo jesteś taki wspaniały, czy wspaniała. W różny sposób grzech próbuje pociągnąć człowieka. Musisz wiedzieć, że zawsze będzie cię okłamywać. Grzech nie niesie prawdy. Słowo Boże niesie prawdę i kiedy rozświetla ciemności, to pokazuje rzeczywistość.
Będziemy chcieli pokazać pewien obraz z pomocą Pana. W jaki sposób dzieje się to, że chrześcijanin czy chrześcijanka stają się coraz słabsi w zwycięskim życiu?
List Jakuba 1,14.15:
„Lecz każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć”.
Gdy popełniamy jeden grzech, ten grzech ma siłę, ale on potrzebuje jeszcze więcej. W tej bitwie z nami jeden grzech oddziela nas, ale my tak łatwo możemy się jeszcze z niego wydostać. Jeden grzech, możemy przeprosić i zakończyć temat, oczyścić się w krwi Jezusa. A więc grzech natychmiast rozwija sytuację, żeby naprodukować następnych grzechów. Ale jak? My musimy je popełnić, my musimy uczynić następne grzechy, żeby one osiągnęły jeszcze większą siłę nad nami. To my musimy, inaczej mówiąc, stworzyć armię przeciwników swoich. Pamiętacie, kiedy Dawid zgrzeszył, ilu przeciwników wytworzył sobie tym grzechem. Ilu powstało przez ten grzech do wojny z nim. I później następne - ukrywanie tego. I następne - zabicie. I gdyby nie Bóg, ten Boży człowiek zginąłby. On nie miał siły już żyć, nie miał siły już przeciwstawić się. To cały czas trapiło go, a on nie miał jak z tego się wyrwać. Gdyby popełnił grzech cudzołóstwa, przeprosiłby Boga, wyzwoliłby się. Ale przecież diabeł wiedział, żeby tego Bożego człowieka powalić, potrzeba więcej grzechów i ten człowiek musi popełnić je. A więc nastąpił następny atak. Zdajesz sobie sprawę jak to wygląda u ciebie. Najczęściej trzeba szybko zasłonić ten grzech, żeby nikt nie zobaczył. Zasłonić, grzech nie lubi światłości, lubi ciemność. Zasłonić i wtedy pojawią się następne, i człowiek już jest coraz słabszy. Jeszcze może podniesie głowę, ale nie będzie miał siły przeciwstawić się.
Bóg mi pokazał tą wojnę, widziałem ją. Widziałem człowieka wierzącego w tej wojnie z grzechami, to jest wojna. Tych grzechów jest coraz więcej, łapią człowieka za ręce i nogi, zaczynają go wlec, żeby złożyć tego człowieka na ofiarę diabłu. Człowiek jeszcze wydostaje się, wzywa imienia Jezusa, grzechy tracą siłę. Ale jeśli ten człowiek nie wydobędzie się z nich, nie oczyści się, one znowu napadają na niego i znowu próbują złamać go, odebrać mu siły. Próbują zapanować nad jego językiem, nad umysłem, nad oczami, uszami, aby złożyć tego człowieka jako ofiarę diabłu, żeby diabeł mógł zamieszkać w tym człowieku. Chodzi o wierzących. I patrzyłem na tego człowieka i widziałem jak podnosił się i byłem szczęśliwy. Widziałem jak zaczyna kierować się do Boga i jak te grzechy nie mogły już trzymać go. Myślę sobie, że człowiek wygrał. Za chwilę znowu widzę, że te grzechy trzymają go i znowu krępują go, próbują złamać go. Za chwilę znowu widzę, że ten człowiek jeszcze walczy, ale jest coraz słabszy.
Jak wielu wierzących chrześcijan tak właśnie zmaga się, pozwalając na produkowanie następnych grzechów i są coraz słabsi w czystości, świętości życia, coraz łatwiej im jest zgodzić się na to. A wiecie, jak człowiek wierzący już podda się, to co będzie? Kiedy człowiek wierzący podda się już, przestaje walczyć o święte życie, przestaje walczyć o należenia do Boga, o składanie siebie jako żywą ofiarę Bogu, to co będzie? Rozumiecie, to jest wojna! Nie wydobędziesz się, jeśli nie skończysz z tym wszystkim raz na zawsze. Jeśli nie skończysz z własnym szukaniem własnego "ja", z zaspokajaniem czegoś swego, jeśli nie skończysz z tymi dziecinnymi zabawami w Kościele, te grzechy będą cię coraz bardziej osaczać, będzie ich coraz więcej i będziesz coraz słabszy. Będziesz mieć coraz mniej siły, żeby wydostać się, aż później zaczniesz robić to co one będą chciały, będziesz służyć diabłu, będziesz wnosić do Kościoła fałsz, obłudę, zwiedzenie, oszukańczy sposób życia i będziesz mówić, że tak żyją chrześcijanie i idą do wieczności. Diabeł chce mieć jak najwięcej tych, którzy zostali złożeni jemu, żeby mógł posługiwać się nimi. Słowo Boże mówi o nich, że to są ludzie po dwakroć umarli. To co pisze Jakub: "Grzech rodzi grzech, a grzech rodzi śmierć". Jeśli chrześcijanin umiera ponownie, to nie ma już możliwości powstać. Diabeł wie o tym, że Jezus tylko raz umarł i dostaliśmy raz powstanie z martwych do życia. I dopóki grzechy nie doprowadzą nas do śmierci, muszą walczyć, aż umrzemy, aż przestaniemy wzywać imienia Pańskiego, aż przestaniemy walczyć o swoją wieczność, aż odpoczniemy od zbawienia swego. To jest walka. I wielu wierzących, wspaniałych Bożych ludzi, pozwalając sobie na grzech, pozwalali na to, żeby rodziły się one w ich życiu i żeby coraz więcej grzechów łapało ich za ręce, nie pozwalało im służyć w Kościele, za nogi, żeby nie szli tam gdzie chce Chrystus, tylko tam gdzie chce grzech, za usta, by mówili to co chce grzech, za oczy, żeby nie patrzyli na Chrystusa, ale patrzyli już na swoje, szukali swego, a uszy ich słuchały tylko co dla nich będzie miłe i przyjemne.
Nie dodawaj sobie wrogów. Po co masz ty stwarzać sobie wrogów? Właśnie tak walcz, żeby twoich wrogów było zero, żeby żaden grzech nie mógł trzymać cię ani za rękę, ani za nogę, ani za język, żebyś nie mógł powiedzieć prawdy, bo grzech mówi: "jak powiesz, przecież robisz to", żebyś mógł, czy mogła zawsze powiedzieć prawdę. Są grzechy pychy, samowoli, lekkomyślności, nieposłuszeństwa, lekceważenia starszych, grzechy buntu, szukania swego, jest wiele grzechów.

