NIE GRZECH, ALE CHRYSTUS NIECH PANUJE NAD NAMI - 9.07.2016
NIE GRZECH, ALE CHRYSTUS NIECH PANUJE NAD NAMI – 9.07.2016 – część 2
Na ile możliwe, na tyle będziemy starali się zająć tym - potęgą i Majestatem zwycięstwa naszego Chrystusa i siłą grzechu, jeżeli siłą nie jest w nas Chrystus. Coraz więcej wrogów, coraz więcej i więcej. Ludzie wierzący, którzy mogą pozwalać sobie na różne frywolne, światowe zadowolenia i nie doznają, że to jest grzech, że Jezus nigdy nie wszedłby w to i nigdy nie czyniłby tego.
Psalm 5,9:
„Panie, prowadź mnie według sprawiedliwości swojej, Ze względu na wrogów moich Wyrównaj przede mną drogę twoją!”
Ze względu na te wszystkie wrogie pokuszenia, na te wszystkie kombinacje, które miałyby zmylić moją drogę. „Panie, codziennie pełno ich wyjdzie przeciwko mnie. Panie, prowadź mnie w Twojej sprawiedliwości, bym mógł przejść zwycięsko pośród wszystkich przeciwności, na jakie napotkam i nie wziął w niczym współudziału w tym, z czym one do mnie przychodzą. Panie, bądź ze mną we wszystkich wydarzeniach mojego życia, abym grzechowi zawsze powiedział: „Nie”, a Tobie: „Tak”. To jest chwalebne, to jest zwycięskie życie człowieka. Ten człowiek wie co się dzieje na ziemi, wie kto jest jego siłą, wie na kim polega i nie bawi się swoją wiecznością. Zdaje sobie sprawę, że bez Pana na pewno ulegnie przynajmniej jednej pokusie, a pewno i więcej, ale z Panem wygra z każdą. Jeśli pozycja Pana jest utrwalona w nas, wtedy pozycja nasza wobec grzechu również jest utrwalona. Ale jeśli chwiejne jest to kim jest Pan dla mnie, czy to jest Pan czy nie, wtedy również postawa moja wobec grzechu jest chwiejna, nie ma zdecydowania. Dawid modli się: "Panie, ze względu na moich tak licznych wrogów prostuj tą drogę, którą idę, bym ja sam nie spowodował, żeby oni osiągnęli nade mną władzę, żebym ja sam nie dał im siły do tego, żeby mnie pokonali, powalili i uśmiercili."
Psalm 9,2-11:
„Będę cię wysławiał, Panie, całym sercem swoim, Będę opowiadał wszystkim cuda twoje, Będę się weselił i radował w tobie, Będę opiewał imię twoje, Najwyższy! Bo cofnęli się nieprzyjaciele moi, Potknęli się i poginęli przed obliczem twoim, Gdyż Ty wydałeś wyrok i sąd korzystny dla mnie, Zasiadłeś na tronie sędziego sprawiedliwego. Zgromiłeś narody, zgubiłeś bezbożnych, Imię ich wymazałeś na wieki wieków. Klęskę ponieśli nieprzyjaciele. Nigdy nie podniosą się z ruin... Miasta zburzyłeś, pamięć ich zaginęła... Lecz Pan trwa na wieki, Ustawia na sąd tron swój. Sądzić będzie świat sprawiedliwie, bezstronnie osądzać ludy. Pan stanie się schronieniem uciśnionemu, Schronieniem w czasie niedoli. Ufać będą tobie ci, którzy znają imię twoje, bo nie opuszczasz, Panie, tych, którzy cię szukają.”
Chwal Pana, On ma moc poprowadzić cię pośród tych wszystkich przeciwności. Kim dla ciebie jest Jezus Chrystus? Czy On jest zdobywcą, który pokonał wszystkich twoich wrogów? Czy On jest Bohaterem, chwalebnym Królem, który zdeptał wszystkich wrogów swoich idąc w święty zdecydowany sposób? Czy On jest dla ciebie tylko jakimś Chrystusem do zgromadzeń, do modlitw, a nie świętym zdobywcą wszystkich wrogów twoich? Świętym Wodzem, który nie uległ żadnemu przeciwnikowi duszy twojej, świętym Zwycięzcą, który zawsze wypełnia wolę Ojca i nigdy nie zmienił swojego zdania? Niezmiennym Chrystusem, miłującym Ojca całym Sobą? Coraz więcej wrogów. Jak się więc masz duszo, która jesteś tego świadoma? Czy trzymasz się Pana? Czy nic nie może cię od Niego oddzielić i zawsze jesteś świadomy, świadoma tego gdzie żyjesz, co na ciebie tu czyha? Wystarczy, że na chwilę tylko przyjdzie myśl i tylko chwilę poluzujesz sobie, i pójdziesz za tą myślą, to zobacz ile zaraz następnych myśli biegnie za nią, ile jest gotowych już, żeby dalej może pociągnąć cię. Jak szybko nie upamiętasz się, to za chwilę co myślisz już? Co robisz już? Jakie plany za chwilę snujesz? Jeśli nie oprzytomniejesz, to gdzie wejdziesz? Jeśli jedną myśl nie zdepczesz od razu, która cię odciąga od Chrystusa, która nie idzie w kierunku wieczności, to ona przyprowadzi następne. Diabeł widzi okazję. Dlaczego Paweł pisze o pełnej zbroi żołnierza Bożego? Bo wie gdzie my żyjemy, ilu jest wrogów naszych.
Ale zwróćcie uwagę, jak wróg potrafił zrobić z wierzącymi ludźmi, że oni nie przejmują się tym za bardzo. I mają o sobie dobre zdanie, kiedy tak naprawdę wróg trzyma już ich w swojej niewoli. Bo dobre zdanie o działaniu Pana Jezusa w sobie, może mieć ten, kto nie grzeszy. A jeśli ktoś grzeszy, musi mieć świadomość, że oddzielony, oddzielona jest od Boga. Słowo Boże mówi, że kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. A więc, nawet niechęć do uczynienia tego, co Bóg mi dał jest grzechem. Ale na to któż zważa? To się przecież nie liczy. Człowiek ma własną listę własnych sprawiedliwości. I wtedy taki człowiek jest już spokojniutki, już jest ułożony do duchowego snu.
Będę mówił wam na ile tylko jest to dane mi, żeby uświadomić w jaki sposób to dzieje się i ku czemu to ma zmierzać. Jest olbrzymia nieświadomość grzechu i to też jest wynik grzechu. Ale to jest wynik grzechu, a Pan Jezus przyniósł nam świadomość grzechu. Grzech zaprowadził Go na krzyż, na śmierć, oddzielił Go od Ojca. Żebyśmy uświadomili sobie, że grzech jest nadal taki sam, oddziela od Boga.
List do Rzymian 6, 22.23:
„Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”
Oto otworzyła się droga życia, nie dlatego, żeby pozwalać sobie na grzechy, ale po to, żeby umrzeć grzechom. Wiecie, nie dajcie złapać się wrogowi w jego oszustwa, bo on nie oddzieli was od Boga, ale to gdy ulegacie mu oddziela was od Boga, to gdy pozwalacie mu, żeby on ułożył wam codzienne życie, plan życiowy, codzienne chodzenie własnymi drogami, bez podporządkowania się Jezusowi. Tam właśnie knuje zdradę i tam napełnia tym co oddziela. A później człowiek przyzwyczaja się już. Wiecie, na początku człowiek wzdryga, boi się, jest przerażony - jak mogłem, mogłam to zrobić?! Później już człowiek nie jest przerażony, robi to normalnie - co ty, przecież to nie może oddzielić mnie od Boga, Bóg mnie kocha.
Wyzwoleni od grzechu, aby służyć Bogu. Nowe życie.
List do Rzymian 6,14:
„Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską.”
Grzech nad wami panować już nie będzie.
„Panie, jak liczni są wrogowie moi, osaczają mnie." I co robią ze mną?
List do Rzymian 7,14-16:
„Wiemy bowiem, że zakon jest duchowy, ja zaś jestem cielesny, zaprzedany grzechowi. Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. A jeśli to czynię, czego nie chcę, zgadzam się z tym, że zakon jest dobry.”
Widzicie, Paweł opisuje swoje życie z przed nawrócenia się i pokazuje jak grzech panował nad nim, chociaż był faryzeuszem, który starał się, uczył się, chcąc być z Bogiem. Grzech jednakże panował nad nim i śmiał się z niego, i kiedy ten Saul z Tarsu miał dobre pragnienia, grzech pokazywał mu kto tu jest panem, zmuszając go do tego czego nienawidził.
„Wiem tedy, że nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobrą wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak; albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię. A jeśli czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który mieszka we mnie”. Rzym.7,18-20
I teraz właśnie pokazuje tego pana, to jest grzech. On panując nade mną sprawia to, że nie mogę prawidłowo należeć do Boga.
„Znajduję tedy w sobie zakon, że gdy chcę czynić dobrze, trzyma się mnie złe;” Rzym.7,21
To nawet grzech potrafił się posłużyć zakonem, doprowadzając człowieka do upadku. A więc czy można lekceważyć grzech? Czy można lekceważyć sobie to co dzieje się na ziemi? Czy można lekceważyć sobie, że żyjemy w świecie pełnym grzechu? Widzicie jakie są postawy między ludźmi wierzącymi, jak niewielu jest przyjaciół, ludzi, którzy należą do jednego Chrystusa i gotowi są oddać życie za siebie nawzajem, bo są już uwolnieni od grzechu wywyższania się jeden nad drugiego, panoszenia się i chodzenia własnymi drogami. Stali się jednością w Chrystusie i służą już jednemu Chrystusowi, a nie grzechowi, nawet religijnemu. Grzech potrafi być religijny i niereligijny. Grzech przybiera różne twarze, aby zwodzić człowieka. Tak wyglądają pokuszenia. A więc jeszcze żyjąc jako Saul, mówi: "Chciałem dobrze, ale i tak nie mogłem tego zrobić. Miałem dobre zamysły, ale kiedy przychodziło do wykonania, robiłem źle, chciałem służyć, a oddzielałem się od Boga."
I dochodzi do punktu:
„Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?” Rzym.7,24
„Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu.” Rzym.7,25
Myślę dobrze, ale moje ciało i tak mnie zdobyło. Grzech zdobył i ciągnie w swoim kierunku.
„Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci.” Rzym.8,1.2
Od panowania grzechu uwalnia tylko Chrystus. I popatrz czy można tutaj być człowiekiem, który żyje sobie po swojemu, po chrześcijańsku, jakoś sobie tam chodzi, jakoś sobie postępuje? Czy da radę tak zwyciężyć grzech? Czy da radę pokonać diabła, który przychodzi z tymi rzeczami? "No, przecież nie jesteś taki ważny, przecież bez ciebie zbór też sobie poradzi, bez ciebie Kościół tez będzie funkcjonował. Przecież nie jesteś taki dumny i pyszny, żeby od ciebie coś tam wiele zależało, możesz sobie chodzić po boczku, możesz sobie siedzieć na boczku, robić po swojemu i tak przecież będzie dobrze." A Jezus mówi: "Nie". Ciało musi mieć o siebie jednakie staranie. Ciało ma się nawzajem miłować Jego miłością. Jeśli tego nie ma, to jest grzech. Ale ludzie już nie boją się tego, przyzwyczaili się do takiego stanu. Przyzwyczajenie się do odstępstwa, nie usprawiedliwia odstępstwa.

