ODSŁONIĘCIE TAJEMNICY - 26.05.2016
ODSŁONIĘCIE TAJEMNICY – 26.05.2016 – część 4
Jak wspaniały jest Chrystus! To powinno nas dopingować jak najbardziej do chrześcijańskiego bycia ze sobą. Wspaniałość Syna Bożego. Nie powinno być nic innego jak tylko to. Dążenie do tego, żeby oglądać osobiście Pana w chwale. Widzieć Go przez wiarę, siedzącego na tronie chwały, decydującego o wszystkim, co tu się dzieje na ziemi i na niebie. Niestety, miłość wielu oziębnie i wielu się odwróci od Chrystusa. Dlatego, że nie będą Go znać. Będą nienawidzić tych, którzy nie będą chcieli zostawić Jezusa, na konto jakiś praw ludzkich. Będą uważali, że oni nie pozwalają uczynić pokoju na ziemi. Staną się jedynymi wrogami, ponieważ nie będą chcieli zrezygnować z Jezusa. Piękno Kościoła. Pomyśl, czy to jest Chrystus. Nie chodzi mi o potępianie, chodzi o to by ruszyć dalej za Nim, dalej dla Jego chwały, dalej, żeby bardziej był widoczny Chrystus. Żeby Kościół, rozumiecie, nigdy nie stracił tego po co Chrystus przyszedł, tj. gorliwości Chrystusa, staranności Chrystusa, czystości Chrystusa, miłości Chrystusa, radości Chrystusa, uczciwości Chrystusa. Żebyśmy nie tracili Chrystusa na konto naszego ja i czuli się dobrze. Ludzie mogą czasami myśleć - o co ci chodzi, co się mnie czepiasz? To nie chodzi o to, by się czepiać, ale o to, by razem rosnąć wzrostem Bożym. Coraz bardziej podobni do Chrystusa. Czy to jest złe? Przecież to ma tylko sens na tej ziemi. Przecież my mamy być coraz bardziej podobni do Chrystusa, bo Ojciec o tym powiedział. To jest Jego pragnienie. Nie ma już tajemnicy - mamy być jak Chrystus. Nie ma już tajemnicy. Została odsłonięta. Być jak Chrystus, chodzić w Nim po tej ziemi. Tak jak Go przyjęliśmy, tak abyśmy w nim chodzili.
Piękny Kościół, gdzie bracia i siostry miłują się nawzajem miłością Chrystusa, gdzie nikt nikogo nie okłamuje w żadnej sprawie, gdzie nikt nie chodzi w tajemnicy grzeszenia, w poukrywanych grzechach, przychodząc na zgromadzenia jakby byli czyści, gdzie są ludzie uczciwi wobec siebie, ponieważ wiemy co to znaczy, kiedy w naszym organizmie pojawia się rak. Kiedy w naszym organizmie pojawia się jakaś choroba, jakiś guz, czy to wtedy nas niepokoi, czy uważamy, że nie ma problemu? Doznajemy, że coś jest nie tak i coś chcemy z tym zrobić, dlatego kiedy nie widzimy Chrystusa jesteśmy zaniepokojeni, bo to jest jak choroba. Człowiek może być miły, ale jeśli nie widać Chrystusa, to jest choroba. Zwróćcie uwagę, że ludzie mówią o sobie, że są porządnymi chrześcijanami, chrześcijankami... Zwróćcie uwagę jak wygląda ich społeczność ze sobą w Chrystusie. Czy ich serca lgną do siebie, tak jak codziennie chcą coś zjeść, napić się. Czy doznają, że jeśli nie mogą mieć tej społeczności, to nie mogliby zasnąć spokojnie? To jest Chrystus. To jest miłujący nas Chrystus, który chce żebyśmy tak ze sobą byli. Wspaniały Chrystus.
Nie tocz bitwy po złej stronie, nie tocz bitwy po stronie diabła, żeby niszczyć ten obraz w Kościele i walczyć przeciwko tym, którzy chcą aby obraz Chrystusa był w Kościele. Upamiętaj się i porzuć swoje mrzonki. Rozpocznij uwielbianie Bożego Syna, przez patrzenie na Niego i odnajdywanie w Nim wszystkiego, co tylko ma wartość na tej ziemi. Niech już nic się nie dzieje na bazie własnych pomysłów. Wiesz, że ty jesteś dla Jego chwały, że jesteś Jego własnością i On ma prawo posługiwać się tobą, jak on chce i kiedy chce. Odsłonięta tajemnica, już nie jest zasłonięta. Dlatego możemy rozeznać, gdzie wróg chciałby nas podejść i chciałby nas zwieść, odciągnąć i jeszcze usprawiedliwić nas, że to jest w porządku. Ile razy będziesz słyszeć takie usprawiedliwienie zastanów się kto to do ciebie mówi. Jeżeli ktoś usprawiedliwia ci to, że nie wyświadczasz dobra braciom, siostrom, kto to do ciebie mówi? Zobaczmy, że Słowo Boże mówi: Szukajcie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko co jest wam potrzebne do życia, pobożnego życia, będzie wam przydane.
Jesteśmy Kościołem Jezusa Chrystusa i Jezus nam dał swoje klejnoty, to jest to kim On jest i powiedział do nas, abyśmy traktowali je jak swoje. Traktuj Jezusa miłość jak swoją, radość jak swoją, uczciwość jak swoją, wierność jak swoją, odwagę jak swoją, służbę jak swoją. Traktuj te klejnoty jako swoje, noś je jak swoją własność. A, gdy przychodzi do ciebie wróg, który chciałby, żeby było inaczej. Jak myślicie, co on będzie chciał zrobić? Będzie chciał, żebyśmy zrezygnowali z klejnotów Chrystusa, a ubrali jego. Niech Bóg pomoże, żeby każdy z nas wygrał w tej bitwie. Kiedy widzisz, że to nie są klejnoty Chrystusa, a w twoim życiu to funkcjonuje, to czuj się źle. Przychodź przed Pańskie oblicze i zdzieraj te rzeczy, które nie pasują do Chrystusa. Wtedy uwielbisz Chrystusa. Zdzieraj to co nie pasuje do Chrystusa w twoim codziennym życiu. Usuwaj to, w co diabeł chce, abyś był czy była ozdobiona. Słyszeliśmy o pokorze. Co diabeł będzie chciał, aby w to miejsce było w chrześcijaninie? Samozadowolenie. Żeby człowiek był sam z siebie zadowolony. To jest zupełnie inny klejnot. I chodzi człowiek taki zadowolony sam z siebie i reprezentuje to wszystkim. To są klejnoty diabła. Nie Chrystusa. Chrystus był zawsze zadowolony ze swojego Ojca. Jeśli my będziemy zawsze zadowoleni tylko z Chrystusa w nas i przez nas, to będzie dobrze. To będzie najlepsze. Kiedy widzimy Jezusa, naszego Oblubieńca, to jak jest On posłuszny Ojcu? Doskonale jest posłuszny. On mówi: kto wypełnia wolę Ojca jest moim bratem, moją siostrą, moją rodziną. Znowuż Chrystus chce nas przyoblekać w posłuszeństwo. A w co diabeł? Np. w lekkomyślność myślenia, że Bóg nie będzie dochodził, nie będzie taki drobiazgowy. Tak myślący człowiek odwraca się od posłuszeństwa Bogu i zaczyna robić coraz więcej po swojemu. Jezus powiedział, że wielu chrystusów wyjdzie na ten świat, ale tylko On jest Tym prawdziwym, który daje Swojej Oblubienicy czyste, święte klejnoty.
Niech Pan pomoże tobie i mnie należeć zawsze do Niego. Zwróćmy uwagę, że jesteśmy na ziemi krótki czas. Musimy wygrać bitwę o naszą wieczność i musimy coraz częściej podawać sobie rękę myśląc o tym samym, że Kościół, to jest Oblubienica Jezusa. To nie jest religijna grupa, która się spotyka, ale to są ludzie, którzy kochają tego samego Jezusa i żyją dzięki Niemu na tej ziemi. Zobaczcie, jak diabeł atakuje dzieci Boże przez niechęć innych wierzących, którzy mówią "ja czytam, ja wierzę" ale podchodzą niechętnie do tego, co się podoba Jezusowi. Po co służyć diabłu, który tyle zniszczenia zrobił już? Czy nie lepiej służyć Jezusowi? Czy nie lepiej czynić dobro, i to codziennie i zawsze chcieć czynić dobro? Przecież do tego dobra zostaliśmy przeznaczeni. Dlaczego sprzeciwiamy się dobru w Chrystusie? Zostajemy na swoim złu kolejny i kolejny dzień i diabeł jest zadowolony z tego, że ten który jest człowiekiem wierzącym, czy wierzącą, czytającym Biblię, zostaje w sferze zła, zamiast czynić dobro Chrystusowe, budując się na Boży dom, wychodząc sobie naprzeciw, w jednym Duchu.
Ludzie często mówią "bo ktoś mi czegoś nie robi". A czy Pan się ciebie zapyta, czy ktoś ci coś robił? Pan mówi: ty idź i to rób! Diabeł rozpracowuje wielu wierzących, mówiąc im: „zobacz, on są tacy sami i nie czynią ci dobra, które powinni ci czynić”. I co z tego? To znaczy naśladuj zło? Żyj w ten sam sposób? Lekkomyślny i lekceważący, to jest to co chce Chrystus? Przecież wiemy, że diabeł przygotowuje drogę dla antychrysta, więc zniekształca obraz Chrystusa. Toczy się bitwa o nauczanie, ale jeszcze bardziej o samego Chrystusa. Można znać Biblię i nie mieć Chrystusa. Chrystus to jest nowe życie. Ten Chrystus chce, abyśmy byli złączeni ze sobą więziami Jego miłości. Abyśmy radowali się, że możemy się budować wzajemnie na Boży dom. Kościół, który tęskni do siebie, lgnie do siebie. To jest prawdziwy obraz Jezusa na tej ziemi. Kościół, to jest prawdziwy obraz Jezusa i po Kościele można zobaczyć, że tutaj był, Chrystus i dlatego teraz tu jest Kościół. Te wszystkie religijne grupy, które pozostają w religijnej strefie nie pokażą tego Chrystusa. Tylko żywy Kościół, żywe członki tego Kościoła. Dlatego nie idzie kogoś po ludzku przerobić. Można to mówić, ale wielu i tak pozostanie w swoim, bo zasłona leży dalej, nie widzą sensu poświęcenia swojego życia dla Chrystusa. Coraz więcej związani ze swoim "ja" i chodzeniem koło własnych spraw, kiedy człowiek doświadczył tego, czy doświadcza piękna Chrystusa, to wie, że Kościół zawsze musi być piękny. On nigdy nie straci swojego blasku chwały, bo to jest Chrystus w nas, pełna chwała obecności Bożej w nas.
Mamy tego, który chciałby zdjąć nam klejnoty Chrystusowe, tj. diabła i mamy Chrystusa, który chce żebyśmy w nich chodzili dalej. Co zrobimy w tej sprawie? Nie chodzi o to, mówię kolejny raz, żeby ktoś się potępiał. Chodzi o to, żeby zrozumieć,
że codziennie toczymy bitwę o wieczność. Codziennie musimy dać odpór diabłu, który chce, byśmy żyli dla samych siebie. A Chrystus chce, żebyśmy żyli dla Niego i dla Kościoła. Dla Niego i dla Kościoła. Codziennie musisz wygrać z wrogiem, żeby odeprzeć go, a przez to uwielbić Jezusa. Pomyśl, co zrobisz dla Jezusa. Myśl o tym, co On zrobił dla ciebie. Codziennie szukaj jego w tej właśnie sprawie, Panie nie ja, lecz Ty. Byś ty żył we mnie, by moje życie było dla Twojej chwały. Tylko On może przeprowadzić pośród wszystkich tych wydarzeń, które dzieją się na tej ziemi, by człowiek przeszedł nieskażonym przez ten świat. Jeśli ktokolwiek ma szczerość, to ten szczery człowiek będzie miał świadomość czy to jest to, co Bóg chciał osiągnąć, czy to jest w wypełnianiu się tego, co Bóg chciał osiągnąć, czy nadal dorastamy do tego, co Bóg już osiągnął w Swoim Synu. Czy coraz więcej i więcej doświadczamy tej chwały Chrystusa w nas. Radujmy się, że to przed nami zostało otwarte. Niech codziennie radość wypełnia nas wszystkich, że nie musimy służyć już diabłu. Możemy służyć już Jezusowi. Niech to dopinguje nas do tego, co Chrystus by uczynił, mogąc żyć tutaj nadal, przez ciebie i przeze mnie. Ten, który jest wczoraj, dziś i na wieki, ten sam, czyż nie raduje go właśnie cały czas to samo? Móc wspierać, pomagać. Przecież w Nim jest to źródło tryskające, które On chce, aby tryskało obficie i w nas. Coraz bardziej obficie! Masz taką miłość, tak kochasz Jezusa, że gdyby się ktoś ciebie spytał z kim ty tak chodzisz taki szczęśliwy czy szczęśliwa, że widać taką wspaniałość w tobie, wtedy mógłbyś powiedzieć- to jest Jezus, to z nim chodzę cały czas, a On chodzi ze mną.

