23.11.2016 Ewangelia Mateusza 9,14-17

23.11.2016 Ewangelia Mateusza 9,14-17 – część 3

 

Pewien człowiek opowiadał na jakiejś konferencji, swoje własne doświadczenie. Kiedy nawrócił się, a potem po iluś latach tak się modlił i taki był pod wrażeniem tej swojej modlitwy i wtedy usłyszał głos Ducha Świętego mówiący do niego: „Już nie mogę słuchać tego co mówisz. Kiedyś to się modliłeś. Kiedy się nawróciłeś to się modliłeś”. On sobie przypomniał, że on wcale nie umiał się wtedy modlić. Ale prawdą było to co mówił Bogu. Po prostu Bóg powiedział: „Już mam dość tego udawania. Wcześniej byłeś prawdziwy. Wróć do pierwszej miłości. Bądź prawdziwy”. I taka jest prawda. Taka jest rzeczywistość przed Bogiem. Bądźmy prawdziwi, bukłak nowy jest prawdziwy. Jego można napełniać, Bóg nie ma problemów, nie ma obaw, kiedy napełnia cię obecnością Swoją, a ty nie wpadasz w nie wiadomo co, w jakieś pyszne mniemanie o sobie, że ty jesteś jakimś wyjątkowym człowiekiem bo Bóg coś tam do Ciebie powiedział. Bóg może mówić przez osła mówić i osioł wcale nie był wyjątkowy. Normalny osioł, taki chodzący, zwykły. Nie jakiś specjalista od mówienia. A więc Bóg może przemówić i użyć ciebie i mnie. Teraz czy my chcemy tego? Czy my chcemy być dla Boga? Rozumiecie, ja często widzę ludzi, którzy na początku chcą a potem te stare nawyki, te stare małżeńskie nawyki, kawalerskie, panieńskie, z powrotem wracają. I ludzie znowu kręcą się koło swoich starych pragnień. I zatykają się. Pan chce używać, napełniać, dawać, przelewać, napełniając innych chwałą Swojej świętej obecności.

 

Jeszcze z Efezjan:

 

„I przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy są blisko. Albowiem przez niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu. Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga”.

           

Zobaczcie. Dostaliśmy prawo bycia domownikami Boga. Dostaliśmy wstęp do miejsca najświętszego. Zakon nikogo nie mógł w to miejsce wprowadzić. Zakon nie mógł wprowadzić do tego miejsca. Zakon okazywał jakim człowiek jest odstępcą. Zakon naprawdę ujawnił grzeszność człowieka. My już wiemy, że wstęp do miejsca najświętszego mamy przez oczyszczenie Krwią Jezusa i przez uczynienie nas synami i córkami Boga. Żyjmy więc jak synowie i córki Boga. Chodzi o to, że syn albo córka Boga nie żyją okazjonalnie. To nie jest to, że ja żyję miesiąc a potem żyję jak stary Adam, albo stara Ewa. I znowu mam miesiąc uroczystości, że teraz jestem takim lepszym człowiekiem, a potem znowu mam pół roku, że jestem gorszym człowiekiem. Synowie i córki Boże tak nie żyją. Wśród nich jest stabilność. Bukłak jest prawidłowo używany. Tak jak Jezus był używany tutaj przez Ojca tak samo następni, którzy wchodzą w miejsce Chrystusa też są tak używani. Nie można być inaczej. Nie warto się oszukiwać, bo kiedy przyjdzie Jezus Chrystus, On przyjdzie tylko po tych, którzy są nowi. On nie weźmie starych przy pierwszym Swoim powrocie. Później ich wezwie na sąd, tych którzy pozostali jako starzy. Nowi ludzie powstaną i pójdą do Niego na zawsze. Korzystajmy z tego prawa bycia nowymi, prawa łaski, przebaczenia, pojednania, usynowienia, napełnienia, współdziedzictwa. Korzystajmy z tego wszystkiego. Nie próbujmy do tego dołożyć starego Adama, czy starą Ewę. Stary Adam i stara Ewa próbują udawać, że kochają Boga, a tak naprawdę myślą tak samo, jak myślą inni. Albo żyjemy dla Pana Jezusa i tylko Pan Jezus może nam dać to co potrzebne drugiej osobie, żeby ona była z powodu nas szczęśliwa, albo my damy siebie i uczynimy drugą osobę nieszczęśliwą. Nawet po chrześcijańsku. Nieszczęśliwą. Pan Jezus jest tym, który przyszedł od miłości. Jest miłością. I On potrafi dać to co potrzebne jest. A my możemy próbować, rozumiecie, udawać nowe bukłaki, a wejdziesz zgrzytasz zębami, a to ci się nie podoba, a to złośliwość się pojawiła, a to słowo poszło jakieś nieprzyjemne. Zobacz co się wylewa z tych tak zwanych nowych bukłaków. Nie może z tego samego źródła, pisze Jakub, tryskać słodka i gorzka woda. A więc jak bardzo ważne jest to dla mnie i dla ciebie pozostać tym, którego Bóg może napełniać tym kim jest Jego Syn. Niech Pan nas w tym ma, ponieważ to jest bardzo ważne.

 

            Diabeł walczy z tym i dla diabła bardzo miła jest obłuda. Bardzo. On lubi obłudę. On lubi udających chrześcijan podczas gdy Pan lubi prawdziwych chrześcijan. Ja nie lubię grzyby udające prawdziwki. Lubię prawdziwki. A ty lubisz grzyby udające prawdziwki? One nie wielka różnicę mają. Pod spodem tylko są różowe. A tak całkiem zdrowe, całkiem fajne. Ale są nie białe, tylko różowe. A co tam taka różnica, przecież nie będziesz się różnicami takimi przejmował. Grzyb to grzyb. Chrześcijanin to chrześcijanin. Chrześcijanka  to chrześcijanka. A że różowe podniebienie mają, złośliwe, niechętne, ale co tam, przecież wygląda porządnie, zdrowo. Modli się, śpiewa, czyta, ale czegoś brakuje tam. Brakuje życia, brakuje życia Jezusa. Chciejmy życia Jezusa. Tylko życie Jezusa czyni nas godnymi Boga. Godnymi, aby nas napełniać.

Nic nie zmienię. Nikt, nic nie zmieni jeśli człowiek sam nie będzie chciał tego Chrystusa. Jeśli sam człowiek nie dozna, że potrzebuje słyszeć to, czego zmysłowy nie jest w stanie usłyszeć. Potrzebuje mieć uszy, które daje Pan i usłyszeć głos z nieba. Usłyszeć to, co Bogu się podoba i w tym być. Tak jak był Jego umiłowany Syn, Jezus Chrystus. I dla mnie i dla ciebie to jest bardzo ważne, czy On dzisiaj może mieć nas dla siebie. Czy może nas napełniać.

Rozumiecie, apostoł Paweł wiedział, że nie może dołączyć swojego religijnego życia do życia Jezusa, bo to będzie zamieszanie. On wiedział, że musi umrzeć to, co on zrobił jako religijny człowiek, aby Jezus go uczynił nowym człowiekiem. Kiedy on to poznał, nie próbował niczego innego. Nie próbował mówić: „Panie, ja przecież bylem dobrym Żydem. Ja umiałem wypełniać to wszystko. Ja to robiłem gorliwie” i tak dalej. Zupełnie co innego. Zobaczył bezsens tego, w tej chwili kiedy tu już się zjawił Jezus. I życie Pawła się zmieniło. I potem on mógł powiedzieć: „Widzieliście moje życie, jak było święte, czyste”. Widzicie, i on tego nie osiągnął poprzez własne starania. To Chrystus osiągnął w nim napełniając go Swoim życiem. Wystarczy kiedy będziemy stale do dyspozycji Pana i On będzie mógł się nami posługiwać.

Duch Święty poprzez Słowo Prawdy mówi o Ciele Chrystusa, że każdy członek tego Ciała ma swoje zadanie w tym Ciele i Duch Święty troszczy się o to, żeby ten członek wykonał to zadanie, żeby wszystkie członki budowały się na Boży dom i żeby członki miały o siebie nawzajem jednakie staranie. Dostaliśmy największy, najwspanialszy przywilej należenia do Boga. Oni byli obrzezani, oni mieli przymierze, oni mieli prawa, oni mieli wszystko dane, jako naród byli oddzieleni od nas wszystkich. Ale kiedy przyszedł Chrystus to wszystko dobiegło do końca i z wszystkich narodów Pan Bóg wzywa ludzi, aby należeli do Niego. Nie stwarza następnej religii. Rozumiecie, my się możemy spotykać i ktoś sobie może z tych spotkań zrobić własną religię, ale to będzie zgubne. Albo Kościół się spotyka, albo się nadal spotyka człowiek, który się spotyka religijnie. Przychodzi, odprawia to co jest religijne, idzie dalej i żyje po swojemu. To jest dalsza próba oszustwa diabła. Mamy być żywym Kościołem, który spotyka się dlatego, że należymy do Boga i uczymy się, poznajemy to co jest prawdą i kosztujemy z tego co jest prawdą. Inaczej wszystko nie miałoby sensu. Możemy powiedzieć to, że Pan Jezus nie dokłada się do tego kim my jesteśmy. On kończy to kim my jesteśmy i On rozpoczyna to kim On jest. Chwała Bogu. Wolę poznawać Jezusa.

Potrafimy odgrywać swoje role, bardzo nieprzyjemne, „chrześcijańskie”. To nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyśmy byli prawdziwi chrześcijanami dzięki Jezusowi. Żebyśmy wiedzieli, że my toczymy jako ludzie bój z diabłem. Nie toczymy jako ludzie bój o pokazanie, że jesteśmy, chrześcijanie z klasą. Tylko chodzi o to, żeby to była prawda, żeby Pan mógł powiedzieć: „Ty jesteś mój, ty jesteś moja. Dla mojej chwały mam cię tu na ziemi. Służyłeś mi dobrze, służyłaś dobrze, wejdź do radości mojej”. Tylko bukłak, który mógł Pan napełniać tak będzie mógł usłyszeć te słowa.

Myśl o tym i staraj się o to. Ciesz się, że Pan cię powołał do napełniania. Zobaczcie ile oni byli napełnieni. Duch Święty zstępuje, są napełnieni. Za pewien czas potrzebują znowuż napełnienia. Modlą się i znowu są napełnieni. I znowuż są silni odważni, pewni Boga. Nieustannie musimy być napełniani. Bo nieustanie żyjemy tutaj, tu damy coś, tam damy coś, tu usłużymy, tam usłużymy i potrzebujemy następnych rzeczy. I to musi wzrastać, wzrastać, wzrastać. I zwróćcie uwagę, że im bardziej wzrasta w tym nowym bukłaku, bukłak jest coraz bardziej pokorny, gotowy słuchać, nie napełnia go pycha, nie wzdyma się. Nie myśli o sobie: „o ja jestem wyjątkowy i dlatego Bóg mnie wziął”. Zdaje sobie sprawę, że to jest całkowicie Boża decyzja. Jemu się należy chwała. Paweł mówi: „To kim jestem z łaski Bożej jestem. Nic więcej jak tylko łaska Boża to uczyniła, że jestem w tym miejscu”. I chwalił Boga przez to. Nie próbował wywyższać siebie i pokazywać siebie jako wyjątkowego człowieka. Raczej było to inaczej.

Myślę, że to jest dla mnie i dla ciebie ważne, żeby każdym dniem żyjąc tak, żyć dla Boga, bo inaczej powstaje dziwna rzecz. Słowo Boże jest czyste, święte i przetopione i rozważamy to Słowo, ale jak było wspomniane ono nie zatrzyma się w nieczystym naczyniu. Ono pójdzie dalej, po prostu przeleci i tyle. Ono się zatrzyma w naczyniu, które jest gotowe na to Słowo i ono tam wyda odpowiedni plon. Dlatego też możemy sprawdzając, patrzeć jak to się dzieje. Czy to Słowo w nas to czyni, i jak ono to w nas czyni. Widzicie jest zjazd i na zjeździe możemy doznawać jak Pan napełnia, jak to jest wspaniale. Chwała Bogu. I po zjeździe zaraz można doznać jak to znikło. I człowiek znowuż jest ten sam. No był w jakimś niebie przez jakiś czas a potem wyszedł i znowuż jest na ziemi i znowu stary instynkt, stary sposób działania, stare słowa. Rozumiecie,  jakby człowiek nic z tego nie wziął. To jest właśnie stary bukłak. Nie weźmie.  Może być pod wrażeniem tego, co się wydarzało, ale nie weźmie. Bo nie ma jak utrzymać. Po takim czymś człowiek powinien przyjść w pokucie do Pana i prosić o przebaczenie i poddać się woli Bożej, aby doznać oczyszczenia i przygotowania, aby człowiek był gotowy przyjąć i zatrzymać. Gdybyśmy wzięli, że grzech jest jak kulka, która przebija naczynie. Jeśli człowiek jeden grzech popełnił to jest jedna dziura w naczyniu, a jeśli więcej to następne dziury w naczyniu. Jeśli człowiek popełnił sto to już co masz? Sito. No i co by nie wlać, jak człowiek się nie oczyszcza z tych grzechów, no to wszystko przecieknie. Chwilę to się zatrzyma, człowiek jest pod wrażeniem a potem nie ma już, uciekło. I człowiek jest dalej sobą.

 

            Ratuj się póki jeszcze jest możliwe. Pan może sprawić to, co jest potrzebne. Nowe naczynie nie może być przedziurawione. Tego naczynia nic nie przedziurawi. Trzeba się cofnąć do starego, żeby być podziurawionym. Człowiek, który się cofa poddaje się temu co jest złe. Kiedy trwasz w Chrystusie nie ma możliwości żeby chociaż jedna rzecz mogła cię przedziurawić, bo gdy tylko coś się by stało, ty się oczyszczasz i znowu jesteś gotowy do służby. Człowiek, który się nie oczyszcza, ten człowiek po prostu coraz więcej i więcej jest dziurawy. Myślmy o tym i wygrajmy żeby nikt z nas nie był człowiekiem, który nie umie zatrzymać to, co jest Pańskie, tylko żebyśmy umieli zatrzymać i dzięki temu też żyli i funkcjonowali. Bo pierwszy spożywa ten, który to dostaje. Jeśli ta prawda trafia do ciebie, to zaczynasz z niej kosztować a ona zaczyna ona ci dawać siły. Niech Pan obdarza nas tym i umacnia, gdyż do końca tej ziemi będą te nowe bukłaki na tej ziemi, które żyją nie dzięki swojej mocy i nie dzięki swojej sile tylko dzięki mocy Ducha Świętego, dzięki Krwi Jezusa. A oczyszczane napełniane, mogą służyć Bogu w każdej chwili, w każdej sytuacji. On nie ma problemu, żeby je napełniać. On może je napełniać w pracy, poza pracą, w domu i kiedy to naczynie Jego odpoczywa, w każdej chwili Bóg może napełnić. Chwała Bogu za to. Amen. 

Jan 14:23