23.11.2016 Ewangelia Mateusza 9,14-17
23.11.2016 Ewangelia Mateusza 9,14-17 – część 2
W Liście do Efezjan czytamy w 2 rozdziale od 11 wiersza:
„Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie.”
Tak wyglądaliśmy my jako poganie. Ale był też naród Izraelski. Oni byli obrzezani, oni mieli zakon, oni mieli świątynię, oni mieli przymierze z Bogiem. Wyglądałoby, że oni powinni pójść do nas, pogan i wszystkim nam oznajmić o chwale Boga JESTEM, który wprowadził ich do Ziemi Obiecanej i napełnił ich Swoim prawem, chwałą Swojego porządku. Ale co oni zrobili? Oni uznali za bardziej wartościowe to, co było w krajach ościennych niż to, co dał im Bóg. Bardzo często chrześcijanie dokładnie robią to samo. Nie chwalą Boga i nie są wdzięczni Bogu za to, co On im dał w Chrystusie. Nie ceniąc, więc Chrystusa przyjmują spośród światowych religii różne próżności, które im się podobają. Człowiek nie chce umrzeć. Chce mieć coś swego, a więc przyjmuje coś co nie jest Chrystusem i czuje się w porządku, mając sprawiedliwość z tego co robi po swojemu. Jeśli byśmy wzięli te religie, to jedne mówią: „My chodzimy po domach, my jesteśmy najlepszą religią”. Inni mówią: „My mamy dary duchowe, my jesteśmy lepsi” , „My mamy najwięcej członków, my jesteśmy lepsi”. A więc ludzie wysuwają na przód coś swojego i mówią: „My mamy sprawiedliwość. Kto jest z nami ten będzie zbawiony”.
A Jezus to wszystko zakończył. Powiedział: „Umrzesz. Wtedy Ja cię ożywię i będziesz zbawiony. Nie ma innej drogi zbawienia”. Była jedna szeroka droga. Wszyscy ludzie nią poszli. Wszyscy ludzie zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. Powstała jedna wąska droga jeszcze, którą jest Chrystus. Możesz nią iść albo nie. Możesz sobie odgrywać rolę chrześcijanina, czy chrześcijanki i udawać, że jesteś w porządku wobec Boga albo się ratować. Masz tylko dwa wyjścia. Nie oszukasz Boga. Nikt z nas nie oszuka a więc lepiej się ratować. Jednakże wielu ludzi próbuje oszukiwać Boga i tłumaczyć się: „My byśmy to zrobili, ale nie można od nas wymagać. My nie jesteśmy przecież tak sprytni, tak mądrzy”. A Bóg sobie wziął to co głupie. A więc ja uznaję, że jeśli Bóg wziął sobie to co głupie, to Bóg powiedział: „Ja jestem mądry i Ja wiem co zrobię”. Nie muszę się więcej obawiać, że On sobie ze mną nie poradzi i z tobą też. Choćbyśmy byli największymi głupkami na tej ziemi, to gdy należymy do Boga, On sobie z nami poradzi. Kto potrzebuje Zbawiciela? Kto potrzebuje ratować się ten szuka Jezusa. A więc Jezus mówi: „Była społeczność na tej ziemi, obrzezanych i wy byliście poganami ale oni wam nie przynieśli światła. Oni nie przynieśli wam prawdy. Oni sami zagubili się w ciemnościach”. To jest ten stary bukłak, który Bóg napełniał. I dopóki napełniał ich do pewnych granic oni jeszcze to jakoś wytrzymywali. I gdyby teraz do nich nalać świętość, czystość Chrystusa, nie byliby w stanie tego wytrzymać. Oni nie byli w stanie wytrzymać świętości zakonu, a co dopiero świętości Chrystusa.
„Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową. Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni, On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka”.
Nowy bukłak jest tylko w Chrystusie. To jest to, co właśnie bardzo często stary człowiek nie może zobaczyć, bo jest jeszcze zmysłowy. Albo Chrystus ma mnie dla Siebie, albo ja zginę. Nie ma innej alternatywy. Albo On może się mną posługiwać i napełniać tym, co chce bo mnie oczyścił z moich grzechów, płacąc najwyższą cenę za mnie, albo nie może mnie mieć dla Siebie i ja bez Niego zginę. Mogę starać się jak chcę. Zbawienie jest z łaski, nie można sobie zapracować na zbawienie. Bóg określił Swoje prawo łaski, że daje nam tą możliwość, aby należeć dzisiaj do Jezusa, chociaż jesteśmy niedoskonali i dzisiaj być napełniani przez Jego Ducha, chociaż jesteśmy niedoskonali, dlatego, że Jezus, który nas zbawia jest doskonały. Ale jeśli my pozostawimy Jezusa to zostaniemy z naszą niedoskonałością i wtedy się kończy temat napełniania. Duch Święty nie będzie już napełniał kogoś, kto nie jest w stanie tego utrzymać w sobie.
Nowy człowiek powstaje dzięki Chrystusowi Jezusowi. I ten nowy człowiek jest tym, którego można napełniać. Paweł w Liście do Koryntian nazywa tego człowieka „duchowym człowiekiem”, a tego starego człowieka „zmysłowym człowiekiem”. Zmysłowy to jest ten stary człowiek, którego tym nowym, nową nauką, nowymi prawdami nie da rady napełnić.
Paweł w Drugim Liście do Koryntian w 3 rozdziale pokazuje to jak ludzie pozostają pod wpływem tego co stare i nie są w stanie sięgnąć po to o nowe. O sobie samym on mówi: „Ale my dzięki Jezusowi sięgnęliśmy po to co nowe, i śmiało sobie poczynamy”. Na obliczu Mojżesza była zasłona, żeby oni nie widzieli przemijania tego, co nastanie, podczas gdy my możemy z odkrytą twarzą okazywać chwałę Chrystusa. I teraz jest taka rzecz. Czy my jesteśmy dalej ludzcy, cieleśni i my myślimy po cielesnemu? Czy dalej mówimy w ten sam sposób i osiągamy cele w ten sam sposób jak stary Adam osiągał? Czy potrafimy miłować bliźniego swego jak Chrystus miłuje, czy my miłujemy go jak nam pasuje i gdy możemy z niego mieć korzyści? Dlaczego miłujemy bliźniego swego? Żeby go pozyskać dla Pana. Jezus miłuje nas żeby nas pozyskać do wieczności. Jego to interesuje. Jeśli On może to osiągać, to wtedy On może nas napełniać następnymi, świętymi informacjami, które pozwolą nam myśleć o tym, co w górze bardziej i bardziej. I apostoł mówi tak w tym Pierwszym Liście do Koryntian w 2 rozdziale:
„Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi”.
Rozmawiałem z pewnym człowiekiem i kolejny raz temu człowiekowi mówiłem: „Słuchaj ty masz problem, bo powiedziałeś Bogu, że coś zrobisz, a ty do dzisiaj tego nie zrobiłeś. A więc nie licz na to, że Bóg ci będzie pomagać. Nie ma takiej możliwości. Sam sobie zamknąłeś drogę i ponosisz konsekwencje z tego powodu, że Bóg ci dzisiaj nie pomaga”. I po którym tam razie w końcu do tego człowieka to dotarło. I człowiek zrozumiał, że sam zamyka sobie drzwi. I kiedy to zrozumiał człowiek i wziął się za to, co powinien się wziąć i od razu przyszło napełnienie. Przyszło napełnienie, człowiek poruszony został duchowo i odżył. Można samemu zamykać drzwi Bogu do swego zbawionego życia. I nie dostawać dostaw następnych. Nie daj do siebie dostępu jedzeniu, a zobaczysz ile czasu będzie trzeba, żebyś osłabł a w końcu umarł.
I tak człowiek może się oddzielać przez to, że zamyka się na działanie Boga. Rozumiecie kiedy my coś mówimy w kierunku Boga, to my musimy mieć świadomość, że Bóg nie jest kimś z kim można rozmawiać, a potem robić po swojemu. Jeśli mówimy to mówimy. Nie módlmy się wcale jeśli nie chcemy ponosić konsekwencji, bo modlitwa jest rozmową. Mówimy coś Bogu, a potem dziwimy się jak wielu chrześcijan chodzi jakby w ogóle nie znało Ewangelii. To te modlitwy załatwiają cały temat. Idź więcej się módl, jeszcze więcej mów, jeszcze więcej naobiecuj Bogu. Tak wielu leży już. Mów ile masz powiedzieć. Niech wasze modlitwy nie będą wielomówne. Niech one będą określone i prawdziwe. Kiedy rozmawiamy z Bogiem, to myślmy o czym się rozmawiamy i bądźmy trzeźwymi, żeby się modlić i dotrzymywać tego co mówimy, albo się wcale nie módlmy. A jeśli chcesz się uratować to się módl, ale bądź szczery, czy szczera. Mów prawdę. Jezus kiedy się modli do Ojca zawsze mówi prawdę i nigdy nie możemy Go znaleźć żeby mówił i tylko mówił a potem poszedł i sobie robił swoje. Dlatego tak wielu jest umarłych chrześcijan. Dobrze, że się modlimy, bardzo dobrze bo wiele może modlitwa sprawiedliwego. A żeby być sprawiedliwym trzeba należeć do Boga. Trzeba należeć do Chrystusa, trzeba trwać w Chrystusie trzeba być tym bukłakiem, który Bóg może napełniać
Zwróćcie uwagę, że Bóg kiedy ma do czynienia ze Swoim dzieckiem, kiedy dziecko ma problem i gdzieś zablokowało się na Boga, Bóg ogranicza modlitwę Swego dziecka. Powstrzymuje jego modlitwę, bo nie chce żeby to dziecko zagłębiało się jeszcze głębiej i głębiej. Bóg powstrzymuje modlitwy, człowiekowi się trudno jest modlić. Tak jakby mur został postawiony i mur zostanie usunięty dopiero wtedy, kiedy człowiek się podda Bogu i ustąpi. Wtedy znowu pojawi się swoboda i człowiek będzie mógł wiele w prawdzie rozmawiać z Bogiem i cieszyć się Bogiem.
Ziemski ojciec robi to samo. Kiedy ktoś, jako dziecko, coś złego zrobił, a później przychodzi do ojca to ojciec mówi: „Zaczekaj, żeś zrobił tutaj swoje nieposłuszeństwo. Najpierw idź i zastanów się pomyśl sobie co zrobiłeś a potem przyjdź i porozmawiamy”. I kiedy dziecko przychodzi i zaczyna rozumieć i zaczyna normalnie rozmawiać. Mówi: „Tak, zrobiłem bardzo źle”, czy coś. Wyjaśnił się sprawa otwiera się możliwość, rozmawiajmy. To tym bardziej Bóg, prawda? A więc widzimy, że nowy bukłak, nowe prawo. Żydzi mogli się wiele modlić. Bóg mówi: „Do kogo wyście się modlili w sumie. Ja was w ogóle nie słuchałem”. Zwróćcie uwagę, chrześcijanin, chrześcijanka mają być nowi. To są nowi ludzie. Nowy człowiek, Nowe Przymierze, nowe prawo, nowe obietnice, wszystko stało się nowe. Kierunek wieczność, droga, którą jest Chrystus przez Jego ciało do wieczności. Niech Bóg pomoże nam, abyśmy byli szczęśliwi, abyśmy mogli wiele rozmawiać z Bogiem ciesząc się Nim i kosztując jak On wysłuchuje nas, jakie Mu są miłe nasze modlitwy. Ale w tych modlitwach wyrażamy prawdę. Nie próbujemy oszukiwać Boga. Nie próbujemy udawać kogoś kim nie jesteśmy. Nie robimy się sztywni, bo działa w nas Duch Święty. Tak, jak jest napisane. W rzeczywistości my nie wiem o co się modlić. To Duch Święty napełnia nas modlitwą. Kiedy go zasmucamy on zatrzymuje swoje napełnianie i mamy kłopot. Musimy wymyślać wtedy modlitwę. Jak człowiek zacznie wymyślać to wtedy mówi o czymś tam, żeby coś powiedzieć i idzie spać i tak naprawdę nie porozmawiał człowiek z Bogiem. Nie była to rozmowa.

