23.11.2016 Ewangelia Mateusza 9,14-17
23.11.2016 Ewangelia Mateusza 9,14-17 - część 1
W sumie moglibyśmy się zastanowić jakie to ma dla nas znaczenie. Jezus wypowiada się i mówi o pewnych rzeczach, o pewnych przewartościowaniach. I jakie to ma znaczenie dla człowieka dzisiaj? Ani przecież nie nosimy bukłaków ze sobą, ani raczej nie łatamy czegoś. Kupujemy sobie nowe rzeczy. Kupujemy w butelkach. Jakie znaczenie ma to dla dzisiejszego człowieka? Na ile nauczanie Pana Jezusa Chrystusa jest w stanie zmienić nasz sposób pojmowania tego do czego dążymy? I czy osiągniemy ten cel kiedy będziemy stosować te środki, które obecnie stosujemy? Czy to co chce osiągnąć Ojciec, dając nam Syna, czy to będzie mogło w nas się dziać? Czy raczej nie będzie powodował w nas to, że będzie to wyciekać? Jakie informacje na ziemi dla nas są wartościowe? Czy informacja o tym, że Bóg będzie mógł nas mieć dla Siebie, dla Swojej chwały jest wartościowsza od tego ile pieniędzy będziemy mieli i co będziemy mogli za to kupić?
Prawda jest taka, stare bukłaki mogły się oszukiwać, mogły sobie wmawiać, że my mamy Ojca w niebie i ojcem wiary naszej jest Abraham, a Mojżesz jest tym, którego słuchamy. Stare bukłaki mogły to sobie wmawiać i mówić o tym i czuć się całkiem dobrze. Ale wystarczyło tylko parę słów Jezusa i oni już nie wytrzymywali. Już się złościli, denerwowali, już zgrzytali na Niego zębami. Wystarczyło tylko parę słów, nie trzeba było wiele nawet dawać im. Oni już mieli kłopot. Jak wygląda nasze podejście do Słowa Bożego? Czy Słowo Boże może napełniać nas i powoduje w nas to przyjemność kiedy co raz szerzej, głębiej możemy się zanurzać w kosztowność Chrystusa czy nie? W sumie wszystko polega na tym czy bukłak jest prawdziwy czy fałszywy. Czy udaje nowy czy jest nowy. Można coś odrestaurować, odmalować ale jeśli to jest stare to jest to stare. I tak nie wytrzyma. Można zewnętrznie upiększyć, ale jeśli nie nadaje się to się nie nadaje.
Jeśli wiemy, że zakon pokazał grzeszność człowieka, ujawnił całą grzeszność człowieka. Te wszystkie przykazania pokazały jak człowiek potrafi być nieposłuszny Bogu, jak potrafi lekceważyć Boga, jak potrafi mieć o sobie dobre mniemanie kiedy Bóg mówi: „Żyjecie w grzechach”. On mówi: „Ale gdzie żyjemy w grzechach? Panie Boże, przecież my robimy to wszystko co Ty chcesz”. Saul kiedy przyszedł do niego Samuel powiedział: „Zobacz, wszystko zrobiłem co kazał mi Bóg”. Do dzisiaj człowiek mówi o sobie, czy myśli o sobie: „Ja przecież jestem porządnym chrześcijaninem, czy chrześcijanką. Przecież ja staram się i robię to, co chce Bóg”.
Do czego służyły bukłaki w ogóle? Żeby wisiały na ścianie i okazywały, że mamy na przykład w mieszkaniu sto bukłaków? Czy one służyły do używania? Wielu chrześcijan jest na pokaz. Wisi na ścianach, oto bukłak chrześcijanin, bukłak chrześcijanka, następny bukłak, następny bukłak. Ale nie używany, wiszą sobie po prostu. Ani nie napełniane, ani nie opróżniane. Wizytówki bukłakowe. Co z tego? Przecież to jest do używania. Ktoś musi to napełnić i ktoś musi z tego skorzystać. A to musi być prawda, a nie jakieś zakłamane wiadomości o Bogu tylko prawdziwe wiadomości o Bogu. Duch Święty napełnia nas prawdą, wprowadza nas w prawdę, w to kim jest Jezus Chrystus. Bukłak, który nie jest używany on sam w sobie niszczeje. Jezus to był prawdziwie Nowym Bukłakiem i widać było jak Bóg miał pełnię z Siebie w Jezusie i Jezus był cały. I Słowo Boże mówi, że przez Jezusa ta pełnia chce zamieszkać w nas. Dzięki Jezusowi Bóg chce w pełni mieszkać w tobie i we mnie. Ale czy może zamieszkać kiedy my mamy swoje własne, prywatne pomysły na życie? Czy może zamieszkać kiedy Go zdradzamy w prostych rzeczach i nie jesteśmy Mu posłuszni w tych prostych rzeczach, o których On mówi do nas? Jak On może nas napełnić wtedy bardziej odpowiedzialnymi rzeczami? Kto nie jest wierny w małym, kto mu powierzy więcej? Ludzie wymagają od swoich dzieci posłuszeństwa i się denerwują kiedy dzieci są nieposłuszne, a czy myślą, że oni są jeszcze bardziej nieposłuszni, jako dorośli, Bogu? I nie stosują się do Jego nauki, do Jego Słowa Bożego? Że żyją wbrew temu co On chciał osiągnąć posyłając do nas Swojego Syna Jezusa Chrystusa, że człowiek nadal nie oddał swojego życia Jezusowi, a więc nie może być bukłakiem, który Duch Święty wprowadza w kosztowność tego kim jest Ojciec i Syn. I tak człowiek sobie idzie i myśli sobie: „No przecież nie jestem złym chrześcijaninem, czy chrześcijanką”. Ale dlaczego człowiek się tak szybko zżyma, czy zniechęca kiedy Bóg chce go używać? Szybko się męczy, „Ja już i tak wiele czynię, za dużo się ode mnie wymaga i tyle na mnie już włożono”. A gdzie jest pełnia Boskości? Bóg ma plan jeszcze napełniać Swoje bukłaki i chce je napełniać jeszcze głębiej, jeszcze głębiej, jeszcze bardziej, jeszcze więcej. Wielu ludzi sobie mniema, że coś już wie i już ich pycha pożera i to wszystko gdzieś niszczeje bo jest pomieszane z różnymi innymi swoimi pomysłami.
I gdyby teraz jeszcze dołożyć do zakonu to kim jest Chrystus, to co by to nam dało. Widzimy naród Izraelski, który zna zakon, żyje pod zakonem, są obrzezani. Jak oni żyją i jak bardzo zakon ocenia ich życie jako grzeszników, którzy żyją bez chwały Bożej? I gdyby dołożyć jeszcze Chrystusa do zakonu, rozdarcie byłoby jeszcze większe, bo doskonałość Chrystusa pokazałaby jeszcze dalsze oddalenie się człowieka od Boga. A więc dołożono by tylko coś, co pokazałoby doskonale nędzny nasz stan i nic więcej. Dlatego Jezus się nie dokłada do zakonu. On jest końcem zakonu. On nie potępia, On chce zbawić i ratować. Ludzie często zachowują się wobec Jezusa jak wobec zakonu i się bronią przed Nim jak przed zakonem: „Ja przecież nie byłem taki zły”, „ja przecież nie byłam taka zła”, „Ja przecież staram się” i tak dalej, i tak dalej. A Jezus przecież przyszedł nas zbawić a nie zatracić. A więc po co człowiek się broni przed Jezusem, tłumaczy się zamiast poddać się, ulec Mu po prostu. Skoro On jest jak ta rzeka, która poniesie nas, która nie mówi nam: „O ciężki, za ciężki jesteś, za ciężka” tylko niesie nas do wieczności, to dlaczego człowiek narzeka, biadoli? Bo człowiek nadal jest stary. Tylko trochę i już człowiek ma problemy: „Ode mnie się za dużo wymaga, to nie można całego życia przecież poświęcić tylko na to, ja też chcę pożyć”. Ilu żyje jeszcze? Ile bukłaków na ścianach wisi? Wszystkie dobrze się czują. W ogóle nie naprężane. Można sobie tak wisieć do pierwszego napełnienia. Od razu wychodzi, że to wszystko już popuszczało i leje się każdą stroną. I człowiek nie jest w stanie utrzymać tego, co Bóg chce napełniać. I tak wycieka i wycieka, wycieka i wycieka. Pan Jezus przyszedł zrobić całkowicie nową rzecz i dlatego dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, jak poważnie ja myślę o tym co On chce ze mną uczynić. Bo od tego się zaczyna w sumie doświadczenie bukłaka. Jak poważnie On będzie chciał pracować?
Pamiętacie, jak jeden uczeń mówi do Pana Jezusa „Pójdę za Tobą dokądkolwiek pójdziesz”. A Jezus mu mówi: „Lisy mają jamy, ptaki niebieskie gniazda, ale Syn człowieczy nie ma gdzie by głowę skłonić. Pójdziesz za mną?” No i ten człowiek mógł sobie przemyśleć: „Chwileczkę, ale ja nie o tym myślałem. Ja myślałem od czasu do czasu pójść za Tobą, a nie, że pójdę za Tobą i będę to samo co Ty miał”. No to się drugi wziął do działania: „Panie pozwól mi pierw odejść i pogrzebać Ojca mojego, a gdy załatwię tylko to Panie to potem pójdę już za Tobą”. Jezus mówi: „Nie. Albo idziesz od razu, albo wcale”. Z Jezusem się nie dyskutuje. „Albo jesteś dla Niego, albo nie”. A człowiek mówi: „Później”, „Kiedyś indziej, przecież mam bardzo ważne rzeczy do załatwienia”. Jezus mówi: „Pójdź za mną, a umarli niechaj grzebią umarłych swoich”. O co chodzi Panu Jezusowi Chrystusowi? Zobaczcie, że stary bukłak nie jest w stanie zwiastować Nowego Przymierza, ponieważ Nowe Przymierze należy tylko do nowych bukłaków. Stare bukłaki nie są w stanie. One będą stale zwiastować swoje „ja”. One stale będą ogłaszać swoją niemoc do przyjęcia mocy Boga w Chrystusie Jezusie. One stale będą mówić: „Jesteśmy w stanie zaakceptować pewne granice, ale więcej nie pójdziemy”. A Bóg mówi o pełni.

