Odrzućcie zło a przyjmijcie dobro - 19.11.2016

Odrzućcie zło a przyjmijcie dobro – 19.11.2016 – część 1

Najczęściej kiedy dorastamy coraz bardziej do wymiarów Chrystusowych, coraz bardziej doznajemy jak jesteśmy słabi w tym, i jak bardzo potrzebujemy Jezusa, jak coraz więcej i więcej potrzebujemy Pana. Pan Jezus jest pierwszym, który wszedł w ten świat ciemności bez pożądliwości tego świata, On jest pierwszym, który nie wszedł tutaj na ten świat, żeby coś z tego świata wziąć dla Siebie, On przyszedł po nas. On nie miał żadnej pożądliwości wytworzonych dzieł ludzkich, Jego nie pociągała żadna rzecz wytworzona przez człowieka, On wiedział, że to wszystko i tak pójdzie w zniszczenie. To, co Go naprawdę sprowadziło do nas, to nasza choroba, nasze odstępcze życie, które potrzebowało oczyszczenia, pojednania z Bogiem przez wyzwolenie nas z natury grzesznika. I po to właśnie On przyszedł, pierwszy i jedyny. Którego diabeł nie mógł skusić niczym, co wytworzono na tym świecie, którego diabeł nie mógł pokierować w żadnym złym kierunku, ponieważ Jego nic nie pociągało z tego świata, tylko my. On przyszedł po skarb, skarb zakopany w tej ziemi, ale On widział ten skarb i gotów był pójść na krzyż, żeby uratować nas. To On czyni nas szlachetnymi, to On czyni nas godnymi nazywać się synami i córkami Boga.

 

Jak my wchodzimy w ten świat? Czy w tym świecie jest coś, co pociąga nas, co nęci nas, co sprawia nam jakieś takie zadowolenie, że zapominamy o Chrystusie? To jest oszukanie, to jest zwiedzenie. Jezus powiedział: Jeśli będziesz miłować kogokolwiek bardziej ode Mnie, nie możesz być Moim uczniem. Dlaczego? Bo to znaczy, że człowiek jest oszukany, bo jeśli miłujemy cokolwiek, włącznie z sobą samym, czy sobą samą, bardziej od Chrystusa, nie możemy być Jego uczniami, bo nie zrozumiemy Jego nauki. Jego nauka sięga bardzo głęboko, ponieważ jak głęboko sięgnął na krzyżu, żeby usunąć nas, tak głęboko sięga w nowe życie, żebyśmy byli zbawieni w Nim i przeznaczeni do nowych dzieł, które nie łączą się ze starymi. Wydaje się, że to nadal jest ten sam człowiek, ale to już jest nowy człowiek, przeznaczony już do czego innego. Diabeł bazuje na tym, że my pamiętamy nasze stare dzieje i on próbuje nam je odrestaurowywać, żebyśmy do nich wracali. W ten sposób atmosferę Kościoła chce zamienić w atmosferę upadłego człowieka, który stał się chrześcijaninem/ chrześcijanką i któremu się wydaje, że Kościół to jest takie miejsce horrorów, kryminałów, nie wiem czego tam jeszcze, baśni.

 

Kościół jest oddzielony dla Boga, od tego wszystkiego. Kościół jest wolny, Kościół już ma miłość swoją, tą miłością jest Chrystus. Wszystko inne jest cieniem wobec tej miłości. Kościół to jest nowy człowiek, z nowym sercem, z nowymi pragnieniami. Tak jak głęboko Jezus wszedł w ciemności, żeby wydobyć nas z nich, tak samo głęboko wprowadza nas w jasność tego, kim On jest. Nie mamy czasu tracić czas na ciemne rzeczy, które poznawaliśmy już wcześniej. Nie musimy poznawać ciemności grzechu, my wiemy co potrafi grzech. Nie musimy poznawać kryminałów grzechu, my wiemy co znaczą te wszystkie kombinacje. Potrzebujemy poznawać Jezusa Chrystusa więcej i więcej. A więc, nie potrzebujemy tracić czasu na to wszystko, co wymyśla diabeł w sprawie Kościoła. Potrzebujemy wykorzystać czas, aby poznać więcej Pana, doświadczyć więcej Jego, by z Nim wchodzić w ciemności tego świata z czystym sercem, z czystym nastawieniem, by nikt nie mógł powiedzieć, że my jesteśmy jak na trampolinie, raz jesteśmy bliżej Pana, raz dalej od Pana, bliżej i dalej, bliżej i dalej...

 

Nie może tak być, że, rozumiecie, patrzymy na siebie i w pewnym momencie mówimy: „O, ten brat już jak pięknie idzie za Panem, o ta siostra jak pięknie idzie za Panem”. I spotykamy się za jakiś czas ponownie: „Co się stało, bracie? Co się stało, siostro, tobie? Co z tobą się stało w ciągu dwóch tygodni? W głowie ci się przewróciło, czy co? Diabeł zdążył już ci tak namotać? Dlaczego nie patrzysz na Pana i nie miłujesz Jezusa? Dlaczego pozwalasz diabłu pracować nad sobą, skoro Duch Święty chce pracować nad tobą? On przyszedł objawiać ci prawdę Bożą, żebyś mógł chodzić czy mogła chodzić w światłości oblicza Pańskiego. Możesz być w każdej chwili przed Bogiem Świętym i wspaniałym, możesz, dziecko Boże. Nie musisz zaglądać w ciemności już i zerkać w tamte miejsca”. Z Jezusem możemy chodzić pośród tych ciemności i być nieskażeni przez ten świat, ale potrzebujemy należeć do Niego, potrzebujemy wygrać. Potrzebujemy mieć umysł niezaabsorbowany nikim innym jak tylko Chrystusem. Nawet, zwróćcie uwagę, kiedy mówi się o małżeństwie mówi się „byle w Panu”, a nie „byleby to była najbardziej ukochana osoba”.

 

Chodzi o to, żeby nikomu nie zaabsorbować umysłu sobą tak, żeby komuś odwrócić uwagę od Chrystusa do siebie, bo to jest diabeł, piękny ubrany w szatki chrześcijaństwa, ale diabeł. Chrystus nigdy tego nie przyniósł nam ludziom. On mówi: „Jeszcze zostajecie na ziemi i możecie tu funkcjonować, możecie być w małżeństwach, mieć dzieci, wychowywać je, ale dla Mnie, ale w Moim imieniu, ale dla Mojej chwały i dla chwały Ojca, nie inaczej”. To nie znaczy, że, rozumiecie, apostoł Paweł powiedział: „Ci, którzy mają żony powinni żyć jakby ich nie mieli”. Wielu może sobie pomyśleć: „To jak? Mieć i nie mieć? Jak to wygląda?” Właśnie tak to wygląda. Wszystko mamy w Chrystusie i nikt nie chce nikomu zabrać Chrystusa, nikt nie chce zapanować nad twoimi pragnieniami i dążeniami i nikt nie chce ci przeszkodzić biec za Nim, kiedy pragniesz biec za Nim, nikt nie czuje się panem nad życiem drugiego, bo Panem jest Chrystus. Nikt nie próbuje komuś odebrać wieczności, bo „mi się coś należy od ciebie”. O tym mówi Chrystus, o nowym człowieczeństwie. Nie o starym człowieczeństwie ubranym w szatki chrześcijaństwa, gdzie ludzie nawzajem się absorbują, zniewalają i odbierają sobie wolność chrześcijańską. Skoro umarliśmy, to umarliśmy, aby żył w nas Chrystus. A więc, jeżeli wejdziemy w ciemności tego świata w jakimkolwiek dniu bez Jezusa na pewno diabeł zrobi nam przykre rzeczy. Każdego dnia musimy korzystać z tego, co się stało na krzyżu.

         Pamiętacie, wspomniałem na chwilę o tym, że Izrael odrzucił dobro Boże, uznał za cenniejsze to, co miały obok te narody i skierował swoje oczy i serce do ich radości, do ich zabaw, do ich bałwanów, do ich sposobu życia, wzgardził Bogiem.

        

Księga Ozeasza, 4 rozdział, od 6 wiersza:

        

„Lud Mój ginie, gdyż brak mu poznania; ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę, abyś Mi nie był kapłanem, a ponieważ zapomniałeś o zakonie swojego Boga, Ja też zapomnę o twoich dzieciach. Im więcej ich jest, tym więcej grzeszą przeciwko Mnie, swoją chwałę zamienili w hańbę. Żyją z ofiar za grzech Mojego ludu i pożądają ich winy. Dlatego stanie się z ludem to, co z kapłanem; ukarzę ich za ich postępowanie i odpłacę im za ich uczynki”.

        

Ślepi ślepych prowadzą i razem w dół wpadną. Zobaczcie co się dzieje. „Odrzuciłeś poznanie...” Co mówi tobie i mnie poznanie Jezusa Chrystusa dzisiaj? Jaką wartość ma dla nas poznanie Jezusa Chrystusa? Czy to poznanie sprawia, że my jesteśmy otwarci dla Niego, a zamknięci dla diabła? Rozróżniamy między ciemnością, a jasnością. Musimy umieć też rozróżniać między Chrystusem, a Belialem, aby iść za Chrystusem i należeć do Niego, chodzić w światłości Jego świętego oblicza. A więc, oni odrzucili poznanie, Bóg mówi: „I Ja was odrzucę”. Ale to, co najgorsze, co zrobili, to odrzucili Jego Syna, którego im posłał. Po co przyszedł Syn? Aby w ciemnościach zajaśniało światło, aby ludzie zobaczyli kierunek, w jakim mają się skierować, żeby wracać do Boga. Przyszedł oświetlić drogę człowiekowi, wspaniały Chrystus. Nigdy, nigdy nie pozwólmy sobie na to, żeby zaniedbać poznanie, żeby nie żyć według poznania, które daje nam Duch Święty, które daje nam Słowo Boże.

Pamiętajmy, że poznanie nie po to zostało nam dane, byśmy się nadęli i czuli lepsi od innych, ale po to, żebyśmy żyli zgodnie z tym poznaniem i byśmy pilnowali się drogi Pańskiej. Oni odrzucili Jego. Kamień węgielny, który dał Bóg, oni Nim wzgardzili. Odrzucili swoje zbawienie, postanowili sami się zbawić. A człowiek sam nie może się zbawić. Poznaniem naszym jest, że nie możemy sami się zbawić. Bez Jezusa nie możemy się zbawić, nie możemy nic zrobić dobrego bez Jezusa. Jezus powiedział: „Nic beze Mnie nie zrobicie, ale trwając we Mnie będziecie doznawali jak owoc Mojego życia przenika was i Boże dobro sprawia w was to, co jest potrzebne, abyście mogli tak żyć”. To jest Chrystus w nas, nadzieja chwały.

 A więc, poznanie nam mówi: „Nie to, co ja wymyślę, ani to, co ja sobie wmówię”. Nowy człowiek to jest nowy człowiek, to jest nowe serce, nowa natura, nowy charakter. Najgorzej jak człowiek od początku nauczy się mieszać dwie osobowości. Śmierć to śmierć, nowe życie to nowe życie. A więc, oni odrzucili kamień węgielny, który myśmy przyjęli, aby budować na Chrystusie, już nie na sobie. I my wiemy co jest zgrozą dla ludzi, którzy uwierzyli. Zgrozą jest to kiedy ludzie przestają trzymać się kamienia węgielnego i na Nim stawiać dalsze elementy, a zaczynają próbować sami stawiać następne elementy dla Boga. Dokładnie to, co robił Izrael, porzucili poznanie i próbowali z tysiącem ofiar przekupić Boga, a On mówi: „Ja tym wzgardzam i nie mam w tym upodobania”.

A więc, my, ludzie, potrzebujemy Zbawiciela, Jezusa Chrystusa i to koniecznie każdej chwili, każdej sekundy dnia. Bez Niego nie możemy żyć w ten sposób, jaki się podoba Bogu. A więc, najbardziej nas interesuje, kto? Teologia biblijna? Czy Jezus? Ludzie tracą czas na szukanie swoich idei biblijnych, nauczań biblijnych, a zapominają o Chrystusie. To jest nasza jedyna nauka, to Chrystus. O Nim cała Biblia mówi i w Nim mamy najwyższy zaszczyt bycia dziećmi Boga Wszechmogącego. To nie nauki nas zbawiają, zbawia nas Chrystus i On jest nauczycielem, który nas wprowadza w prawdziwe nauczanie. Prawdziwe nauczania Jezusa nigdy nie odbijają się czkawką cielesnego, zmysłowego życia. One zawsze są siłą i mocą do uczestniczenia w Jego życiu. Gdy przyjmujemy nauczanie Pańskie, ono nas buduje i daje nam siły i zwycięstwo. Jeśli przyjmujemy jakieś inne nauczania, one powodują w nas jakieś euforyczne nastawienia i huśtawkę, brak stabilności. 

Jan 14:23