Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? - 19.11.2016

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? - 19.11.2016 - część 1

Mamy możliwość ponownie być przed Bożym obliczem, aby chwalić Go, poznawać Go, uczyć się Bożej prawdy. I jest tak ważnym to, abyśmy byli gotowi ku temu, aby tą wspaniałość ponad wszelkie wspaniałości, tą możliwość ponad wszelkie możliwości dobrze dzisiaj wykorzystać. Bóg w Swojej łasce wezwał nas do Siebie abyśmy mogli Go poznawać. Abyśmy mogli doznawać w Swoim osobistym życiu jak bardzo On jest cenny i ważny. Jak ważne jest to, co On czyni i dlaczego On to czyni, że nic u Boga nie jest bez znaczenia. Każde Jego działanie ma odpowiedni plan, według którego to się dzieje.

Chciałbym z Ewangelii Mateusza 27 rozdział i chciałbym, abyśmy przez te trzy zgromadzenia, które będziemy mieli, mogli się zastanawiać nad tym, prosząc Pana, żeby nas głębiej w to wprowadził, abyśmy mogli więcej z tego jeszcze skosztować. Każdy z nas czytał to z Biblii. Oby Bóg pomógł nam zrozumieć to, co czytaliśmy i czytamy teraz.

 

Czytam od 45 wiersza:

 

„A od szóstej godziny do godziny dziewiątej ciemność zaległa całą ziemię. A około dziewiątej godziny zawołał Jezus donośnym głosem: Eli, Eli, lama sabachtani! Co znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

 

Jak myślicie, dlaczego Jezus wypowiada te słowa? Część może powiedzieć, że to było proroctwo, to było wskazanie, gdyż czytamy to w Psalmie, że te słowa właśnie On wypowie. Ale dlaczego On wypowiada takie słowa? Dlaczego On mówi: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" Czyżby nie wiedział dlaczego? Przecież wiedział gdzie idzie. Wiedział, że idzie umrzeć z powodu naszych grzechów. Dlaczego więc takie słowa są w Jego ustach? Przecież wiedział, że grzech oddziela nas od Boga. A On szedł wziąć na siebie nasze grzechy i na krzyżu z powodu naszych grzechów umrzeć.  Dlaczego takie słowa? Jak myślicie? Wyglądałoby tak jakby czegoś nie wiedział a On przecież wiedział. A może to są nasze słowa, które On w tym momencie wypowiada na krzyżu. Bo dokładnie wołał On z naszej pozycji. Przyjął na siebie nasze grzechy i tak naprawdę to jest nasze wołanie. Wołanie całej ludzkości. Ludzie może nawet nieraz nie zdają sobie sprawę, ale ich całe wnętrze woła: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" To jest jedno z tych najważniejszych pytań skoro Jezus właśnie to pytanie na krzyżu, tuż przed Swoja śmiercią, donośnym głosem woła. To znaczy, że dla nas ludzi jest to coś, na co koniecznie człowiek musi znaleźć odpowiedź.

 

W Ewangelii Jana, 11 rozdziale, w 41 i 42 wierszu czytamy:

 

"Usunęli więc kamień, gdzie leżał umarły. A Jezus, wzniósłszy oczy w górę, rzekł: Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał. A Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz, ale powiedziałem to ze względu na lud stojący wkoło, aby uwierzyli, żeś Ty mnie posłał."

 

A więc są pewne wypowiedzi Jezusa, które są z powodu ludzi, którzy Go w tym momencie widzą i słyszą. Kiedy człowiek zda sobie sprawę, dlaczego Bóg opuścił człowieka wtedy człowiek będzie chciał odnaleźć odpowiedź jak wrócić do tego Boga. A jeśli człowiek nie będzie miał pytania: „dlaczego żeś mnie opuścił?” nie będzie potrzebował, czy potrzebowała szukać odpowiedzi jak wrócić. Jak odnaleźć z powrotem drogę do Boga? Jezus przyjmuje na siebie nasze grzechy jak czytamy w 1 Liście Piotra. On wziął w Sobie nasze grzechy i zaniósł je na krzyż. On wszedł w nasze miejsce, dokładnie wszedł w nasze miejsce, tylko On wszedł, jako ten, który nigdy grzechu nie popełnił. I oby Bóg dał nam na ile tylko to możliwe sięgnąć w to, jak ważne jest to, co On tam wypowiedział, dla mnie i dla Ciebie. Rozumiecie dopóki człowiek nie ma zdecydowanego pytania postawionego Bogu. Rozumiecie, jeśli człowiek tak pokątnie o coś się pyta Boga a nie ma konkretnego pytania to też nie ma konkretnej odpowiedzi. I człowiek coś czyta z Biblii, ale do końca nie wie, po co? Jak? Dlaczego to się stało? I człowiek później balansuje między światem a życiem pobożnym nie zdając sobie sprawy ani z tego pytania ani z prawdziwej odpowiedzi.

 

Księga Izajasza 59 rozdział. Czytamy te dwa pierwsze wiersze:

 

"Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami Jego oblicze, tak że nie słyszy."

 

Widzicie to było wołanie nasze. Jezus nigdy nie zgrzeszył. On wszedł w naszą pozycję. To nasze grzechy odłączyły nas od Boga. To jest nasze wołanie. I w sumie to wołanie On wkłada w serca ludzkie razem z wiarą. Pamiętacie jak wam opowiadałem, kiedy szedłem drogą krzyżową i pojawiło się właśnie pytanie. To był początek. Pytanie: "Dlaczego Chrystus musiał za mnie cierpieć?" I szukanie odpowiedzi. Bóg zawsze zadaje pytanie. Daje nam pytanie, które my powinniśmy postawić Bogu, aby On dał nam odpowiedź. On zaczyna i On dokańcza. Jego pytanie, które wkłada w nasze serce jest tak silne, że my nie możemy inaczej podążać jak tylko w kierunku odnalezienia odpowiedzi. Dopiero, kiedy znajdujemy odpowiedź, coraz bardziej i bardziej doświadczamy tego, co naprawdę Bóg czyni w nas i pośród nas. Bóg odpowiada w sposób godny Boga.

 

W Psalmie 51 od 7 wiersza czytamy:

 

"Oto urodziłem się w przewinieniu I w grzechu poczęła mnie matka moja. Oto miłujesz prawdę chowaną na dnie duszy I objawiasz mi mądrość ukrytą. Pokrop mnie hizopem, a będę oczyszczony; Obmyj mnie, a ponad śnieg bielszy się stanę. Daj, bym usłyszał radość i wesele, Niech się rozradują kości, które skruszyłeś! Zakryj oblicze swoje przed grzechami moimi I zgładź wszystkie winy moje. Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, A ducha prawego odnów we mnie! Nie odrzucaj mnie od oblicza swego I nie odbieraj mi swego Ducha świętego! Przywróć mi radość z wybawienia twego I wesprzyj mnie duchem ochoczym!”

 

Wołanie człowieka. Wołanie człowieka, który zdaje sobie sprawę, że to tylko Bóg może uczynić. Nikt inny nie jest w stanie zmazać jego grzechów i nikt inny nie jest w stanie odnowić Ducha Swego w nim. I nikt inny nie jest w stanie wprowadzić go w wieczne życie jak tylko Bóg. Człowiek zdaje sobie sprawę, kto jest w centrum jego całego wołania. Jego całe człowieczeństwo zaczyna wołać do Boga: „Boże zbaw mnie! uratuj mnie! Ty możesz, Ty potrafisz”. Wiecie, człowiek, który ma święte czyste pytanie ten człowiek w czysty sposób łapie się Boga, który może uczynić to, czego ten człowiek teraz potrzebuje. To nie jest takie sobie: „Panie Boże czy mam pójść do sklepu? Czy mam pójść do szkoły? Czy mam pójść tam, czy mam pójść tam?” To jest pytanie o to gdzie ja trafię na wieczność. Człowiek zdaje sobie sprawę, że są dwa miejsca: wieczność z Bogiem i wieczność bez Boga. I człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę, że jest w złym miejscu a potrzebuje być w tym drugim, żeby być uratowanym na zawsze. A więc zaczyna wołać do Boga szczerze z całego serca: „Boże oczyść serce moje, znam swój brud, jest od urodzenia, tylko się powiększa. Tylko Ty możesz uczynić z tym coś porządnego Boże. Tylko Ty możesz oczyścić mnie i uwolnić z wszystkich grzechów moich. Tylko Ty Boże. Nie ma nikogo innego. Wiem, czemu mnie opuściłeś. Wiem, że tylko Ty możesz uczynić możliwe żebym mógł wrócić, czy mogła wrócić. Boże tylko Ty. Ty jesteś jedyną nadzieją.”

 

Człowiek nie próbuje w tym momencie, rozumiecie, osiągać czegokolwiek po bokach. Człowiek widzi już tylko Boga i widzi, co go czeka bez Boga. Człowiek nie próbuje Boga przekonywać ile Mu da, człowiek wie, że ginie, jeśli Bóg nie zajmie się nim. To jest prawidłowy stan. W życiu Dawida różne rzeczy się działy. Widać jak ten grzech, ten wredny grzech, a Dawid miał przecież więcej grzechów, ale ten wredny grzech, ten jeden grzech, który sam zrozumiał, jaki jest wredny złamał go przed Bogiem. Pamiętacie jak Bóg powiedział: „Dawidzie nie będziesz mógł zbudować świątyni, ponieważ wiele krwi przelałeś”, ale ten grzech właśnie go złamał. Zobaczył swoją wredną naturę, zobaczył swoje kombinatorstwo, zobaczył swój sposób ucieczki od odpowiedzialności. I kiedy to zobaczył, jakim jest, wtedy też zobaczył, jakim jest złym w ciele człowiekiem. Wtedy zdał sobie sprawę jak potrzebuje Boga, aby mieć czyste serce i czystego ducha i nowe życie. Grzech jest złem. Jest obrzydliwością. Ale czasami może być złamaniem, kiedy człowiek zobaczy, jaki jest naprawdę. Kiedy człowiek spotkał już Boga i doświadczył z Bogiem pewnych wspaniałych rzeczy i kiedy widzi to, wtedy jest bardzo dotknięty tą sprawą. A więc Dawid wołał i otrzymał i mógł uczyć przestępców: nie uratujecie się sami, jest Bóg, który posyła zbawienie. On jedynie może uratować człowieka z jego wszystkich grzechów.

Jan 14:23