KRZYŻ CHRYSTUSOWY W NAS - 17.09.2016

KRZYŻ CHRYSTUSOWY W NAS – 17.09.2016 – część 5

Wiecie ilu ludzi diabeł ściga, potępia, oskarża, wszystko im zarzuca, a oni nie rozumieją, że właśnie na krzyżu to wszystko zostało uwolnione? Pan zapłacił za to, oczyścił. Ile by diabeł cię nie potępiał i nie oskarżał, to możesz powiedzieć: „Na krzyżu przegrałeś diable. Tam Jezus wziął na siebie to wszystko i zbawił mnie”. Krzyż jest mocą ku życiu. Muszę mieć krzyż, by żyć. Wtedy nie może mnie diabeł potępiać, nie ma czego się uczepić. A więc lepiej gdy umrę, wtedy jestem wolny od tego wszystkiego, od tych ran, od tych pomówień, oskarżeń. Paweł mówi: „Oni mogą mnie sądzić, ale ja sam nawet siebie nie sądzę, bo ten, który mnie sądzi to jest Chrystus”. Ale to mnie nie uwalnia jeszcze tak, że mogę bez krzyża chodzić. A więc codziennie umieram, aby żył we mnie Chrystus. To jest wolność, wolność kiedy nie muszę zabiegać o ludzkie przyjaźnie, o ludzką miłość do mnie. Nie muszę chodzić i sprzedawać się, produkować się, żeby ktoś mnie w końcu pokochał, żeby ktoś był dla mnie uprzejmy, miły. Wszystko wypełnił Chrystus, tam już nie ma co dołożyć. Kiedy Jego miłość wypełnia nowego człowieka, to już jest wszystko, już masz wszystko. Już nie ma sprzeczek w chrześcijańskich małżeństwach, bo ani ten mężczyzna, ani ta kobieta, chrześcijanin i chrześcijanka, już nie szukają swego, oni mają wszystko w Chrystusie. Stają się sobie przyjemni i pracują dla tego samego Chrystusa. Oni już chcą, żeby ich życie stało się owocne dla Jego chwały. Oni nie walczą o siebie: "ty jesteś mój, ty jesteś moja", to już umarło, jakie szczęście. Paweł też pisze o tym w Liście do Koryntian. Umarło, aby każdy z nas mógł żyć nowym życiem dla Jezusa.

         Jakież to szczęście kiedy krzyż przenika nas. Już nie ma krzywdzenia drugiej osoby, żądania czegoś dla siebie. Jeden czyni drugiego wolnym, daje wolność, daje swobodę. To ziarno wpada w nas, wydając w nas śmierć, aby później dać życie. Najpierw umieranie, potem życie. Miejsce na to uczynił krzyż. Możesz nosić go na zewnątrz, on nie zrobi miejsca w tobie. Ale jeśli wejdzie w ciebie, zrobi miejsce dla ziarna. A więc krzyż musi wejść w nas, przeniknąć nasze serce, nasze myślenie. W krzyżu musimy odnaleźć Ojca miłującego nas, Syna miłującego nas, Ducha Świętego, przez którego ta ofiara została złożona, że ten Duch Święty tam właśnie poprowadzi nas i sprawi to co jest potrzebne, abyśmy mogli coraz więcej doświadczać jak cenne jest  życie Chrystusa w nas. Chwała Bogu za to.

Myślmy o tym codziennie, myślmy tak jak myślał Chrystus, codziennie, gdy idziemy jeszcze do krzyża. Kiedy cierpimy, zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy coraz bardziej, bliżej złączeni z Chrystusem. Kiedy doznajemy, że już przestaliśmy cierpieć, znaczy, że umarliśmy z Chrystusem. Wtedy rośnie nowy człowiek, coraz bardziej swobodnie rośnie nowy człowiek. Już nie musi toczyć się walka, to zmaganie starego z nowym. Nasze ciało staje się swobodną świątynią dla Boga. Nie ma w tym ciele kwasu. Jest to bardzo ważne, gdyż wielu chrześcijan nie rozumie tego do dzisiaj. Myślą, że chrześcijaństwo to jest tylko radość bez krzyża. Tak, radość, ale za krzyżem. Tak jak Jezus musiał wejść do swojej radości przez śmierć. Prawdziwa radość kiedy już nie ja, lecz Chrystus. A potem najwspanialsza pełnia radości, kiedy wszyscy razem będziemy już z Nim.

         A więc pierwsze, nie pozwólmy, aby diabeł potępiał nas, ścigał, poganiał, ani namawiał do jakichś rzeczy, albo pomagał nam zostać egoistami, złośliwymi, czy cokolwiek innego, tłumacząc, że taki jesteś i taki będziesz. Nie wierzmy w to, to jest kłamstwo. Krzyż przyjął w Chrystusie wszystko co złego zostało przez nas uczynione. Jezus tam wszystko wziął na siebie, abyśmy obumarłszy temu złu, mogli żyć dla Boga. Wpuszczajmy. To jest przez wiarę, tego nie idzie wyprodukować w czytaniu Biblii, w modlitwach. To jest bardzo potrzebne, ale to wnika przez wiarę, dopiero przez uwierzenie w to, po co ten krzyż. Dopuszczanie krzyża do siebie coraz głębiej i głębiej jest pracą wiary, wiary w to co tam się stało. Inaczej mówiąc, wiara pozwala mi znaleźć siebie i tam pod tym krzyżem, i powiedzieć: „Ja jestem tą ziemią, w którą ten krzyż został wbity, aby krew Chrystusa spłynęła na mnie, aby oczyściła mnie, aby On zniszczył moje stare człowieczeństwo, moje stare ziemskie życie, abym nie myślał już o tym co ziemskie, ale o tym co niebiańskie”. Niech krzyż wykona to dzieło w tobie i we mnie.

Bracie i siostro, coraz więcej jest potrzebnych ludzi, których nie można już zranić, którzy już nie reagują jak stary człowiek, broniąc się, broniąc swego imienia, którzy idą prosto za Panem, którzy nie szukają cierpień. Ale gdy przyjdą, oni przez nie przechodzą, chwaląc Boga.  Mówię wam jeszcze raz - nowego człowieka nie idzie zranić, to jest duchowy człowiek. Nie ma możliwości zranić nowego człowieka, nikt nie ma możliwości zranić nowego człowieka. Piękne miejsce chwały. Można było zranić ciało Jezusa, ale nie można było zranić Jego wnętrza. On był cały czas czysty i spokojny. Widzimy, że nawet wtedy mówił: „Przebacz im Ojcze”. Wtedy mówił nawet: „Nie płaczcie nade mną, płaczcie nad sobą, bo skoro to się dzieje na zielonym drzewie, co będzie na suchym?” 

         List do Hebrajczyków 2,9-18:

         „widzimy raczej tego, który na krótko uczyniony został mniejszym od aniołów, Jezusa, ukoronowanego chwałą i dostojeństwem za cierpienia śmierci, aby z łaski Bożej zakosztował śmierci za każdego. Przystało bowiem, aby Ten, dla którego i przez którego istnieje wszystko, który przywiódł do chwały wielu synów, sprawcę ich zbawienia uczynił doskonałym przez cierpienia. Bo zarówno ten, który uświęca, jak i ci, którzy bywają uświęceni, z jednego są wszyscy; z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi, mówiąc: Będę opowiadał imię twoje braciom moim, będę śpiewał Tobie pośród zgromadzenia; i znowu: Ufność w nim pokładać będę; i znowu: Otom Ja i dzieci, które dał mi Bóg. Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby wyzwolić wszystkich tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli. Bo przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama (tu właśnie chodzi o tą wiarę). Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu. A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą.” 

         Pierwsze, uświadomienie. Drugie, wiara w to, aby codziennie dzięki tej mocy krzyża działającego na starego człowieka żyć dzięki życiu Chrystusa, jako nowy człowiek, na tej ziemi. Niech Bóg będzie z tobą i ze mną, bo tylko nowi ludzie wejdą do wieczności. Nic nieczystego tam nie wejdzie, tylko czyste. Chwała Bogu. Niech codziennie ta czystość Chrystusa będzie w nas. Amen.

Jan 14:23