TRZYMANIE SIĘ BOŻYCH OBIETNIC - 1.08.2016 (poranne)
TRZYMANIE SIĘ BOŻYCH OBIETNIC – 1.08.2016 (poranne) – część 2
Wiecie, kochane Boże dzieci, wszystkie Boże obietnice w Chrystusie już mają swoje "tak". I wszyscy mamy to "tak" usłyszane w niebie. Jedno tylko musimy zachować: "Nie my, lecz Chrystus", bo wszystkie one mają "tak" tylko w Chrystusie. A więc nie my, lecz Chrystus. Jeśli diabeł nas prowokuje do tego, byśmy my pokazali co my potrafimy jako chrześcijanie, czy chrześcijanki, to uciekajmy od tego. Niech pokaże to Chrystus. Niech Chrystus da dowody tego kim jesteś, kim ja jestem. Niech Chrystus da dowody. Człowiek, który sam siebie chwali niczym jest, ale którego Bóg wywyższa, znaczy, że ten człowiek ma poważanie u Boga. Niech Bóg wywyższa, a nie sam człowiek. Niech Bóg stawia, a nie sam człowiek, nich Bóg prowadzi, a nie sam człowiek. Zobaczcie jak trzeba się ratować, jak trzeba wygrać. Czas końca jest bardzo trudnym czasem.
A więc Bóg wypełnia swoją obietnicę. Chwała Bogu! Na oczach wszystkich bierze Sobie spośród takiego najpotężniejszego narodu, Egiptu, ten Swój lud i wyprowadza go. I ten najpotężniejszy władca na obecne czasy nie jest w stanie zatrzymać tych pasterzy, tych, można powiedzieć, nieuzbrojonych ludzi. Taki łatwy kąsek dla niego, gdyby tylko wpadł, to zniszczyłby ich w jednym momencie. Ale chroni ich sam Bóg. Jeśli Bóg z nami, to któż przeciwko nam?
Jakież to jest najważniejsze, by puścić się swego „ja” i odpocząć w Bogu od wszystkich dzieł swoich, stać się człowiekiem przyjemnym poprzez Boże działanie, wiernym Bogu po wszystkie czasy. Jakikolwiek masz czas na ziemi, Bóg jest najważniejszy, ponieważ Bóg dał ci obietnicę: „Będę z tobą po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Będę z tobą, by dać ci to co jest ci potrzebne, abyś był tym, który dojdzie do tego miejsca chwały, i żeby przez ciebie jeszcze inni mogli tam dojść”. Jakież to jest ważne. Alleluja! Chwała Bogu.
5Księga Mojżeszowa 18,1.2:
„Kapłani, Lewici, całe plemię Lewiego, nie będą mieli działu i dziedzictwa z Izraelem. Będą się żywili z ofiar ogniowych Pana i z jego dziedzictwa. Lecz nie będą mieli dziedzictwa pośród swoich braci; Pan będzie ich dziedzictwem, jak im obiecał.”
Pan obiecał im być ich dziedzictwem. Lecz gdy oni opuścili tą świętą pracę, wtedy stracili też to co im obiecał. Tak samo Pan Jezus mówi do nas: "Szukajcie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane”. Pan jest gotów. Chwała Bogu! Widzicie, my jako wierzący ludzie potrzebujemy głębiej i dalej poruszać się za Panem, a my jesteśmy absorbowani przez cielesność wierzących chrześcijan i chrześcijanek, którzy uparcie twierdzą, że lepiej rozumieją co to znaczy iść za Bogiem, a nie widzimy ich w Bożej pracy, nie widzimy ich na Bożej budowie, widzimy ich zajętych swoim życiem i są coraz więksi, i coraz mądrzejsi i coraz więcej umieją, tylko, że sami dla siebie, i same dla siebie. Nie widać ich w pracy w Kościele. To nie jest wzrost Boży. Bóg po to nas powołał i dał święte obietnice, abyśmy budowali się nawzajem na dom Boży.
A więc pierwsze - każdy z nas musi mieć krzyż, oddzielenie od starego człowieczeństwa, żeby móc korzystać z nowego. Wszyscy staliśmy się kapłanami, ale Bóg może zabrać nam dziedzictwo, jeśli nie będziemy posłuszni Jemu, jeśli nie będziemy wierni temu do czego nas powołał. Czy arcykapłanem mógł być każdy w Izraelu? Czy z tego plemienia Lewiego każdy mógł być? Nie. Musiała to być linia Aarona, z pokolenia Lewiego, ale linia Aarona. To była linia arcykapłanów i nikt inny nie mógł tam zostać. Tak samo kapłanem nie mógł nikt zostać, jak tylko z plemienia Lewiego, tylko oni. Spośród nich byli ludzie wyznaczeni do służb, którzy mieli je wykonywać. Nikt inny nie mógł tego zrobić, nawet król, który służył pięćdziesiąt lat wiernie Bogu. Dawid sam na sobie przekonał się, że w końcu musiał wziąć tych, którzy byli do tego przeznaczeni, aby nieśli skrzynię przymierza. Bóg jest wierny swojemu ustalonemu porządkowi.
Kochani, to jest dla nas najprzyjemniejsza wieść. Nie muszę wyeksponować się, nie muszę szukać jakichś pozycji, które mnie usatysfakcjonują. Po prostu być dla Niego, dla Jego chwały, aby On mógł przez ciebie i przeze mnie okazać się jakim jest Bogiem, żeby mógł kochać, przebaczać, pomagać, wspierać, napominać, kierować, ratować, żyć i to coraz obficiej. I Bóg chce być naszym dziedzictwem. Dobry jest Bóg, On jest wierny.
Jeśli ty będziesz stać przy Mnie i czynić to co Ja chcę, to Ja będę stać przy tobie i uczynię to czego ty nie potrafisz. Chwała Bogu! Wiecie, to jest najprzyjemniejsza rzecz, jaka spotyka nas ludzi na ziemi - uczyć się Boga, poznawać Go i nawzajem doznawać, że zależy nam na tym.
I w sumie to co dzisiaj tu mówię, głównie też skupia się na tym, ilu z nas jest zainteresowanych obietnicami Bożymi. Ilu z nas czyta Biblię, chcąc poznać co Bóg nam obiecał, jeśli my będziemy trwać w Chrystusie. Bóg jest zawsze wierny. Jeśli obiecuje, to dotrzyma zawsze swojej obietnicy. A wiedząc, że On jest wierny, chcielibyśmy wiedzieć przecież co nam obiecał. Jeśli przez cierpliwość, wytrwałość dziedziczymy obietnice, to my chcemy wiedzieć jakie, i chcemy trzymać się ich przez wiarę. Wiecie, Bóg sprawdza naszą wiarę i sprawdza, czy my będziemy trzymać się Go przez wiarę, czy poddamy się gdzieś jakiemuś doświadczeniu i ulegniemy temu, czy wytrwamy na punkcie wiary. „Boże, Ty jesteś fundamentem, Skałą, oparciem doskonałym w tym w co dałeś mi wierzyć na podstawie twojego Słowa. Nie cofnę się, ani nie ustąpię, ponieważ Ty, Boże, pozwalasz mi stać w tym miejscu otrzymania Twojej obietnicy”.
1Ksiega Samuela 16,1:
„I rzekł Pan do Samuela: Dopókiż będziesz bolał nad Saulem, że Ja nim wzgardziłem, aby nie był królem nad Izraelem? Napełnij swój róg olejem i idź; posyłam cię do Isajego w Betlejem, albowiem upatrzyłem sobie króla między jego synami.”
1Ksiega Samuela 16,11 -13:
„Potem rzekł Samuel do Isajego: Czy to już wszyscy młodzieńcy? A ten odrzekł: Pozostał jeszcze najmłodszy, lecz on pasie trzodę. Rzekł więc Samuel do Isajego: Poślij po niego i sprowadź go. Nie zasiądziemy do stołu, aż przyjdzie tutaj. Posłał więc i sprowadził go. A on był rumiany i miał piękne oczy i ładny wygląd. I rzekł Pan: Wstań, namaść go, gdyż to jest ten. Wtedy wziął Samuel róg z olejem i namaścił go w gronie jego braci; i od tego dnia Duch Pański spoczął na Dawidzie i pozostał na nim nadal, Samuel zaś powstał i poszedł do Ramy.”
Widzimy, Bóg posyła Samuela, żeby namaścił jednego z synów Issajego na króla. I oto Dawid dowiaduje się, że zostanie królem w Izraelu. I co, czy Dawid idzie do Saula, i mówi: "Saulu, Bóg powiedział mi, że ty już nie jesteś królem, schodź z tronu, teraz ja jestem królem"? Co Dawid zrobił? Dalej był tym kim był. Ile Dawid musiał przeżyć, aby dotrzeć do obietnicy. Wyglądałoby, że obietnica sprawnie wypełnia się, prawda? Saul ma kłopoty, potrzebny jest mu ktoś, kto by ładnie grał i uspokajał jego rozhuśtane emocje i trafia akurat na Dawida. A więc Dawid trafia w najbliższy teren króla, a więc jest już blisko, blisko tronu. Już siedzi obok i wiedząc o tym, że jest namaszczony, tylko krok i jest na tronie. Ale co dzieje się? Raptem Saul bierze włócznię i rzuca nią w Dawida. I gdyby nie to, że Bóg zachował go i dał mu spryt, żeby umknął, to zostałby przebity. Obietnica by się skończyła. Ale obietnica nie może skończyć się, a więc Dawid jest uratowany. Później drugi raz Saul próbuje zabić go, później kolejny raz i Dawid zaczyna uciekać, jest coraz dalej od tronu. Trafia zupełnie poza granice państwa, tam musi udawać oszalałego, żeby się ratować. Jego droga wygląda dziwnie, coraz bardziej, dalej jest od miejsca Bożej obietnicy. Wydawałoby się, że powinien być już, a on oddala się od obietnicy, jest ścigany. Mija czas, musi ratować swoją rodzinę przed Saulem. Po drodze ginie jeszcze iluś ludzi z tego powodu. I raptem okazuje się, że Dawid ma możliwość zająć tron poprzez zabicie Saula. Do jaskini, gdzie Dawid skrył się z żołnierzami, trafia Saul za własną potrzebą i już tylko jeden krok znowu od zdobycia tronu. „Skoro on chce mnie zabić, cóż za problem, żebym ja zabił jego.” Lecz Dawid nie sięga w ten sposób i mówi: „Nie dotknę pomazańca Pańskiego. To Bóg go usunie, nie ja.” A więc chociaż jest namaszczonym królem, nie łapie się za to swoimi cielesnymi rękoma, lecz cały czas ufa Bogu, że Bóg posadzi go tam w Boży sposób. Kiedy dochodzi do momentu kiedy ginie Saul w bitwie, Dawid nie wybucha wielką radością, i nie mówi: „Nareszcie”, ale układa pieśń jakby Saul był jego przyjacielem. Pokazuje jego i Jonatana w dobrej pozycji. A człowiek, który przyniósł wiadomość o tym, mówiąc jak pomógł Saulowi zginąć, zostaje zabity. Takie jest serce Dawida.
Widzicie, Boża obietnica nie powoduje, że my unosimy się w obłoki, w dumę, pychę i stajemy się największymi z ludzi, depczemy po ludzkich emocjach. Ona powoduje, że my pokorniejemy. Pozycja do której prowadzi nas Bóg, zawsze prowadzi przez uniżenie i pokorę, przez skruszone serce. Widzimy jeszcze też Dawida, który chce własną ręką wymierzyć sprawiedliwość Nabalowi, który nie dał mu tego, czego oczekiwał Dawid. Dawid jako młodzieniec zostaje namaszczony na króla, ale królem w rzeczywistości zostaje mając trzydzieści lat.

