OPADANIE Z SIŁ I NABIERANIE SIŁ - 31.07.2016 (wieczorne)
OPADANIE Z SIŁ I NABIERANIE SIŁ - 31.07.2016 (wieczorne) – część 3
Duchowy lud ma duchowy porządek. Po co masz zginąć? Pamiętasz jak ginęli ludzie w Izraelu? Kiedy był określony fizyczny porządek i co było kiedy oni nie przestrzegali tego porządku? Bo porządek jest od Boga. Bóg uczynił porządek po to, żebyśmy mogli wzrastać. Gdy nie chcesz podlegać Bożemu porządkowi, to Bóg pokazuje ci przez swoje sługi: „Niechętny jestem twojej postawie wobec mojego Syna. Ale Moje oblicze rozraduje się gdy zrobisz porządek”. „Gdy ukorzy się Mój lud, gdy usuniesz to co przeklęte ze swego życia, wtedy Moje oblicze rozjaśni się nad tobą i zobaczysz jak szybko przyjdzie twoje uzdrowienie.”
Wiecie, że diabeł chciałby jak najwięcej pychy wprowadzić w Kościół i to przez wierzących. Jakie więc mamy siły, by trwać w modlitwie? Jeśli opada duch modlitwy, a coraz więcej mamy siły, by ten czas spożytkować na cielesne potrzeby, to co jest z nami? Jeśli ktoś coraz mniej ma relacji z Bogiem, a coraz więcej zajęty jest światem, możesz zobaczyć co dzieje się z nim.
Jak wyglądają nasze siły w niesieniu pomocy innym, w budowaniu się na Boży dom? Ile dajesz z siebie, żeby zbudować innych swoją postawą chrześcijańską, a ile pokazujesz jak masz za nic to jaki powinien być Kościół? I to co mówimy tutaj jest tylko po to, by uratować, nie zniszczyć. Jeszcze uratować, wyzwolić, pomóc zacząć myśleć i zastanawiać się, i zacząć szukać Bożego rozwiązania, żeby stać się przyjemnym Bogu i ludziom. Przyjemnym, przyjemną. To jest Boży czas dla nas. Chwała Bogu za to, że Bóg chce zwrócić nam na to uwagę.
Jeżeli masz siłę pokazać, że możesz pozwolić sobie na co chcesz, to ta siła jest twoim przekleństwem. A jeśli masz siłę, żeby pokazać jak Bóg potrafi wpłynąć na ciebie, że ty zniesiesz przeciwność i uczynisz to co chce Bóg, to pokażesz jakim darem jest dla ciebie ta siła. Jeśli masz siłę, żeby się uniżyć, to okazujesz jak Bóg może tobą władać. A jeśli masz siłę pokazać swoją dumę i pychę, to pokazujesz jak diabeł nad tobą może władać.
To jest pierwsze co do nieczystości, co do złego - jeśli rozprawiliśmy się z tym, nie chodzimy już w nieczystości, nie chodzimy już w tym, że ciało pokazuje tu swoją siłę, swoją moc, pokazuje niechęć. Ktoś napomniał, a człowiek obrócił się na pięcie, pokazał swoją hardość, swoją niechęć, a kto mi coś będzie tu mówić, ja mam swoje prawa, swoje decyzje. Jeśli to już zakończyliśmy, już nie ma tego tematu, rozmawiamy ze sobą szczerze, wprost, jak Boże dzieci, nie obrażamy się, nie urażamy się, nie chcemy tutaj zniewieściałego chrześcijaństwa, chcemy Chrystusowego, męskiego, które dochodzi do męskiej doskonałości, kiedy mówimy sobie wprost o tych ważnych rzeczach i korzystamy z tego, doszliśmy już do tego, że jesteśmy armią Pana, żołnierzami na froncie, którzy zachowują w czystości swoje życie, żeby dobry bój toczyć i wygrać, już mamy tą sprawę załatwioną, wtedy widzimy jak potrzebujemy siłę do wojny, do wojny o to co Pańskie, do wojny tak jak Chrystus.
Otwórzmy Ewangelię Mateusza 10,1:
„I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc.”
Dał im moc. To nie była ich moc, to nie była moc ich ciała, to była siła Chrystusa. I oni w sile Chrystusa, w Jego mocy poszli i demony musiały wyjść z zajmowanych przez nich ludzi. Demony wiedziały, że oni nie przyszli do nich w mocy swego ciała. Demony wiedziały, że oni przyszli w mocy Chrystusa. Na nich spoczęła moc Chrystusowa i oni szli już w mocy swojego Chrystusa i mogli wypędzać demony, mogli uwalniać ludzi od chorób. Oni ruszyli do natarcia, oni zostali posłani, żeby wejść na teren wroga i zacząć uwalniać ludzi na tym terenie. Moc Chrystusa w Jego armii.
Pod jakim wrażeniem byli uczniowie? Panie, demony wychodzą, ludzie są uzdrawiani. A wy się radujcie, że wasze imiona są w niebie zapisane. Ta moc to jest Boga moc. I tu człowiek czym się ma chlubić? Bóg chce napełniać nas swoją mocą, chce napełniać nas w tej wojnie mocą zwycięską. Zobaczcie chrześcijanie, czy chcecie tej mocy, czy chcemy tej mocy, chodzenia w mocy Chrystusa? Czy wystarczy nam takie chrześcijaństwo zbudowane na ciele? Dopóki jeszcze ciało potrafi, to chrześcijaństwo też potrafi. A jak ciało nie potrafi, to już chrześcijaństwo też nie potrafi. Chrześcijaństwo jest więc w mocy ciała, a nie w mocy Chrystusa.
Chwała Bogu, że może być taka lękliwa niewiasta i staje się odważną, śmiałą, kroczącą po wężach i skorpionach, i nikt by nie pomyślał, że to jest kobieta, że ona nie boi się ani ciemności, ani wrogów, niczego. Stoi śmiało i odważnie. I raptem wszyscy patrzą, przecież ona straciła tą swoją cielesną kobiecość. Ona teraz ma coś innego, to jest moc Chrystusa, która potrafi zamieszkać w takim czy takim ciele i potrafi uczynić ten cud. Ta jej śmiałość pochodziła z Chrystusa. Ona śmiało patrzy na ryczącego lwa i głosi mu prosto w ten pysk Słowo Chrystusowe. Ani lęku, ani obawy, ani chwili strachu. Tej mocy potrzebujemy dzisiaj koniecznie, aby w tej mocy chodzić i zwyciężać. Nie potrzebujemy walczyć o te rzeczy.
Rozumiecie, my przez cały czas walczymy z wami, letni chrześcijanie, o oczyszczenie, o porzucenie tej letniości chrześcijańskiej, o bycie w Kościele bez przerwy, o nie znikanie z Kościoła ani na sekundę. A zobaczcie jak wypełzacie, jak te pluskwy gdzieś tam po smrodach tego świata, a potem wracacie z tymi smrodami i chcecie zasiąść i myśleć sobie: teraz Bogu zaśpiewamy pieśń. Najpierw trzeba się oczyścić, najpierw trzeba przeprosić gdzie się było, gdy się nie było. A potem powiedzieć: "Boże, dziękuję Ci, że jest taki Kościół, który potrafi przebaczyć kolejny raz, że zostawiło się ich w doświadczeniach, pobiegło się za swoim "ja". I nie dość, że musieli walczyć z diabłem, to jeszcze ze smutkiem co się z tobą dzieje. Dlaczego nie reagujesz na to jak wobec ciebie ktoś z Bożych dzieci wychodzi, dlaczego znikasz? I nie dość, że musieli walczyć, to jeszcze smutek mieć z powodu ciebie. A ty myślisz sobie, że robisz to co chcesz i wszystko jest dobrze. Ratuj się póki jeszcze jest nadzieja. Bardzo ważne, bardzo ważne. Kościół to jest miejsce gdzie my musimy kruszeć w sercach naszych, nasz umysł musi być zakochany w Chrystusie. Wszystko to Chrystus. My musimy być coraz bliżsi sobie w Chrystusie, a my stawiamy mury nieprzyjaźni między sobą przez te złe postępowania, przez brak pokory i przyjęcia Bożego porządku. Wielu ludzi próbuje rządzić i władać. A jeśli nie pozwolisz człowiekowi rządzić, to obrazi się i odejdzie.
Ewangelia Łukasza 10, 19.20;
„Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi. Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane.”
To, że ta moc jest większa od mocy wroga, to jest jedna rzecz, żeby uwalniać, wyswobadzać ludzi. Ale drugie to co najpiękniejsze, najważniejsze - gdy stracicie te fizyczne siły, macie dalej duchowe i macie prawo do wieczności w Jezusie Chrystusie. Chwała Bogu! Nauczmy się tego prawa do wieczności. Uczmy się tego wspaniałego prawa życia w wieczności w tej wspaniałej miłości już tu na ziemi. Nie stawiajmy tych przeszkód, nie zasmucajmy Bożych ludzi, którzy walczą o nas. Starajmy się raczej dodać otuchy.
Rozumiecie, ile zborów już padło? Ilu ludzi już odstąpiło od sprawiedliwości Bożej i zaniedbało świętość? I ludzie przychodzą sobie kiedy chcą, wychodzą kiedy chcą, żyją jak chcą i nikt już się tym nie przejmuje. Dano sobie spokój ze świętym Bogiem. Ale kto to zrobił, powiedzcie. Ci, którzy tam przychodzili, zrobili to. To oni chcieli takiego miejsca, to oni swoim życiem walczyli o takie właśnie miejsce, żeby to było miejsce byle jakie, żeby można było żyć jak się chce i zawsze tam sobie przyjść.
A czy nie lepiej żyć w Kościele, który tak miłuje się, tak do siebie tęskni, tak siebie pragnie nawzajem, że codziennie mówią Bogu: "Boże, my dziękujemy Ci za wieczność, którą dałeś nam w Chrystusie Jezusie, że całą wieczność będziemy razem. Nie tylko na ziemi razem, ale zawsze razem. Boże, daj nam to, żebyśmy to mieli, przeżywali to szczęście, że Bóg złączył nas ze sobą”. Te wspaniałe i przyjemne, miłe słowa, te cenne wspaniałe słowa od Boga w twoich i moich ustach, płynące z czystego serca wobec siebie nawzajem. To budowanie się, to dodawanie sobie otuchy i wzmacnianie się, ta świętość, która nie może opuścić Boży lud. Boży dom jest przyobleczony w świętość po wszystkie czasy. Nie ma jakiegoś pokolenia, żeby nie musiało być święte. Masz najwyższą szansę, biegnij więc za swoim Jezusem, tym prawdziwym, wspaniałym, który da ci siły duchowe porzucić grzechy, ciężary i służyć w Kościele. To jest twoje miejsce służby w Kościele, które wyznaczył ci Chrystus. Nie to, które ja, czy ty wymyślisz sobie, On ustalił przed założeniem świata już co będziemy robić dla Jego chwały. A więc raduj się z tego co ci daje i tak jak było powiedziane, nie sięgaj ręką po te świętości, które nie są dla ciebie, które inni będą wykonywać, ale którzy nie będą mogli sięgnąć w te, które ty dostajesz. A więc cały Kościół razem święty. Każdy wykonuje odpowiednie zadanie i to jest piękne. Chwała Bogu za to, że Bóg właśnie to daje, żeby w tobie i we mnie to mogło być.

