OPADANIE Z SIŁ I NABIERANIE SIŁ - 31.07.2016 (wieczorne)
OPADANIE Z SIŁ I NABIERANIE SIŁ - 31.07.2016 (wieczorne) – część 2
A więc pomyśl sobie, czy chrześcijaństwo to jest zamienienie się w lekkomyślnych chrześcijan, w letnie chrześcijanki, które mają swoje mrzonki chrześcijańskie, w letnich chrześcijan, mężczyzn, którzy marzą sobie o czymś tam w chrześcijaństwie i żyją po swojemu? Przecież to wszystko co wyprodukował stary człowiek, należąc do diabła, jest przeklęte. Zobaczcie jak ludziom ciężko jest opuścić to stare, przeklęte swoje życie, jak pilnują tego przeklętego życia, jakby było ono obfite, obdarzone chwałą Jezusa. Pilnują tego starego diabła w sobie, żeby tylko nie umknął, bo będą musieli być święci, a im pasuje być nie świętymi. Chcieliby dalej cudzołożyć, dalej żyć w nierządzie, dalej postępować w przeklęty sposób, patrzeć na różne rzeczy i pożądać ich, i radować się, że mogą jeszcze nasycić swoje serca obrzydliwościami. Jak ciężko człowiekowi zostawić to, co przeklęte, jak ciężko pożegnać się ze starym życiem. Tylko dlatego, że człowiek nie widzi jak to jest obrzydliwe. Jak ciężko jest człowiekowi przyjść do sił Pana, aby w sile Pana zdeptać wrogów swoich, pójść dalej za Nim.
Jest to możliwe. Jest to możliwe, bo pamiętacie jak dostaliście pierwsze siły duchowe od Boga. Co zrobiliście w tych pierwszych siłach, które dostaliście od Boga? Zaczęliście pokutę, to były pierwsze, potężne, święte siły, które przyszły do nas nie z tego ciała, ale przyszły z Boga i zaczęliśmy deptać swoje grzechy, tak? Zaczęliśmy wyrzucać z siebie to co przeklęte. To są siły, które potrzebujemy codziennie, by nie wpuścić z powrotem to co wyrzuciliśmy, kiedy dostaliśmy siły od Boga. Potrzebujemy codziennie sił, żeby nie pozwolić temu wrócić do naszego życia, żeby nie stać się znowu zakałą, ale być cząstką świętego Chrystusa. Mieć siły od Pana. Te siły nie są do bitwy z ciałem i krwią, ale do bitwy o twoje i moje życie wieczne. Dzisiaj jest pełno ludzi, którzy sami w sobie są sprawiedliwi i w swojej sprawiedliwości już widzą siebie w wieczności z Bogiem, ale zapomnieli już o tym co znaczy życie Chrystusa i po co On przyszedł. Jakaż to dla nich szkoda! Lepiej pamiętać po co przyszedł Chrystus. On przyszedł dać nam Swoje siły. I chwała Bogu!
Wiecie, jest jedna strona, kiedy potrzebujemy siły, żeby skończyć ze starym życiem, żeby zdeptać te wszystkie rzeczy, które diabeł naprodukował w nas kiedy chodziliśmy bez Boga. Przekląć to wszytko co przeklina Bóg, a życzyć dobra w tym, co Bóg mówi: „To jest Moje dobro”. Tak żyjcie, tak z tego korzystajcie.
A więc ci ludzie dochodzili do kresu swoich sił i kończyli je. Pewnego dnia fizycznie może być, że my tak samo dojdziemy do tego momentu, że będzie nam ciężko nawet oddech wziąć, będziemy fizycznie tak słabiutcy, a duchowo silni, chwalący Boga w duchu. I to ziemskie ciało będzie umierać, a twój duch będzie chwalić Boga jeszcze głębiej, jeszcze głębiej, bo wiesz, że żegnasz się z tym co musiałeś dźwigać chodząc po tej ziemi i trzymać to dla Bożej chwały. Nastąpi najwspanialsze rozstanie, najwspanialsze pożegnanie. To nie znaczy, że to ciało było jakoś zaniedbane. Ty dbałeś o to ciało, żeby służyło Bogu, ale ono nie mogło służyć w taki sposób jak będziesz mógł służyć w nowym ciele, które dostaniesz. A więc nie wzdychasz za nim, ani nie będzie ci jego żal, gdyż dobrze zużyłeś, zużyłaś to ciało dla Bożej chwały.
1Księga Mojżeszowa 35, 29:
„Potem Izaak opadł z sił i umarł, i został przyłączony do przodków swoich, sędziwy i syty dni. A pochowali go synowie jego Ezaw i Jakub.”
A Bóg się nazywa Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bogiem żywych. Widzicie, ci ludzie chociaż żyli w ciele, które opadło z sił i zakończyło swój bieg w Bogu, są żywi, bo Bóg jest ich Bogiem. I kiedyś zagra trąba i oni usłyszą ten głos, to wstaną razem ze wszystkimi należącymi do Boga. I pójdą na spotkanie z Tym, z którego wzięli życie, które pozwoliło im w nowym ciele pójść dalej.
Wiecie, chwała Bogu, że chrześcijaństwo ma nadzieję wieczności. Chcemy żyć dla Boga, chcemy wykorzystać ten czas, chcemy pomocy Bożej, siły Bożej, by porzucać te złe rzeczy cielesności z wielkim upodobaniem, a przyjmować te które są potrzebne duchowemu człowiekowi z jeszcze większym upodobaniem i radością. Chwała Bogu! Chrześcijaństwo to wzrost, rozwój, to chwała. To nie jest huśtawka, jak już o tym mówiliśmy, to jest stabilny wzrost, o który troszczy się Bóg. A jeśli zaniedbałeś, zaniedbałaś swoje życie duchowe i zjawiasz się za jakiś czas, to Bóg może ci to przebaczyć. Ale ile czasu będzie trzeba, żeby cię z tego uwolnić z tego niedbalstwa, tego naprodukowania czegoś obrzydliwego w swoim chrześcijańskim życiu? Grzeszy się chwilę. Ile trzeba było oczyszczać Dawida z tego grzechu? Ile rzeczy musiało wydarzyć się w jego życiu? Przebaczenie otrzymał, ale konsekwencje pozostały. A więc po co popełniać to co później będzie powodować takie rzeczy i takie wydarzenia, że serce będzie twarde, umysł będzie oporny. Człowiek będzie tak łatwy do buntu, do gniewu, do złośliwości, do pokazania swego egoizmu. W Kościele, nie w świecie, w Kościele. I będzie się wydawało, że to jest dopuszczalne. To jest właśnie spuścizna grzechu. Gdzieś człowiek postawił na swoim i zbiera żniwo, i potem ma z tym problem, bo nie umie budować się w Kościele.
Opadł z sił fizycznych. Kiedy dochodzimy do tego momentu opadnięcia z sił, a jesteśmy gotowi w Panu, nie jest to tragedia. Ale kiedy opadniemy z sił a zaniedbaliśmy życie chrześcijańskie, to jest tragedia. Wtedy masz tragedię, wiesz, że już nic nie zrobisz i kończy się twój czas. Póki żywy człowiek, jest nadzieja, ale gdy już fizycznie umrze, kończy się. Jaki umarł, taki stanie przed Bogiem. Niech Bóg daje nam Swoje siły.
1Księga Mojżeszowa 48,2. Przeczytamy jeszcze o tym trzecim Bożym człowieku.
„A gdy doniesiono Jakubowi: Oto syn twój, Józef, przybył do ciebie, zebrał Izrael siły i usiadł na łożu.”
Jeszcze miał tyle sił, że dał radę usiąść. Niewiele tych sił już mu zostało. Ale jakie duchowe potężne siły! Chociaż jego fizyczne oczy już nie widziały, były już osłabione, nie mogły patrzeć, jego duchowe oczy nadal widziały. Józef przyprowadza dwóch synów, odpowiednio ustawia ich, żeby po prawej ręce swojego ojca miał tego starszego, a po lewej ręce tego młodszego, aby Jakub włożył na nich swoje dłonie zgodnie z myśleniem Józefa. Ale Jakub krzyżuje ręce swoje i tak je wkłada. Nie widzi synów Józefa, ale wie co ma zrobić, wie który któremu będzie służyć.
O, duchowy człowieku, rośnij, rośnij, a gdy dojdziesz do kresu swych dni, twoje objawienie i chwała będzie w najwyższym punkcie twojego wzrostu. A potem dalej wzwyż. Rośnij, rośnij dziecko Boże, wzrastaj duchowo, a twoje siły fizyczne będą słabnąć i słabnąć, i słabnąć. Ten cielesny, zewnętrzny człowiek będzie obumierać, a duchowy wzrastać każdego dnia. Bracie, siostro, nie zmarnuj żadnego dnia, żeby ten twój duchowy nie urósł ten kawałek, który jest mu potrzebny, każdego dnia do podobieństwa Chrystusa. Nie zmarnuj z powodu cielesnego, nie zamień wzrostu duchowego na cielesny. Zamień ten cielesny na duchowy. Niech ten twój duchowy człowiek rośnie Bożym wzrostem z dnia na dzień, niech się rozwija. Alleluja! Niech twoje alleluja brzmi duchowo, niech wzrost twój będzie widoczny, niech twoje uwielbianie Boga będzie słyszalne w całym niebie. Po to jesteś zrodzony, zrodzona na nowo. Nie po to, żeby chodzić krętymi drogami starego Adama czy Ewy i myśleć sobie, że tak wolno w chrześcijaństwie. Ale chodzić drogą tego wspaniałego Chrystusa, drogą żywego Mesjasza.
Chwał duszo maja Pana i niech duch mój uwielbia Go nieustannie za łaskę, którą tobie i mnie okazał. My nie musimy żyć już dalej jak stary Adam i stara Ewa, nie musimy już toczyć walk starego Adama i starej Ewy. Możemy toczyć bój Chrystusa, duchowego Chrystusa, który ożywia nas każdego dnia.
Przyszli do swoich dni i zakończyli swój bieg. Mówiliśmy już o tym, że duchowy człowiek nigdy nie schodzi z pola służby, nigdy. On nie kończy swojej służby. Jak wszedł do służby w duchowym wymiarze, tak do końca żyje już w służbie. Nie ma końca służby przed fizyczną śmiercią. Nie ma. Duchowy człowiek wzrasta w służbie. Umiłowani, mamy najpiękniejsze zadanie. Duchowi ludzie wiedzą o czym mówię. Najpiękniejsze zadanie to budować się na dom Boga. Duchowy człowiek wie o tym i on zrezygnuje ze wszystkiego, będzie się oczyszczać, aby nie przeszkodzić w tej budowie, aby nie wnieść czegoś nieczystego do świętego miejsca, aby w świętym miejscu godnie stać przed Bogiem. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy nawet z tego o czym tu jest mówione, myśląc sobie dumnie, że mogą pozwalać sobie na różne rzeczy.
Pamiętaj, twój Chrystus, który umarł za twoje grzechy, jest święty, w pełni posłuszny Ojcu. Nie lekceważ Chrystusa, bo przecież lekceważysz Go, kiedy zapominasz po co urodziłeś, urodziłaś się na nowo. Czy po to, żeby demonstrować stare człowieczeństwo i pokazywać, że możesz lekceważyć Chrystusa i Kościół i żyć po swojemu? Czy po to? Jeśli po to, to twoja śmierć duchowa albo nastąpiła już, albo jest bardzo blisko i nie będzie już nadziei. Sam, sama musisz wiedzieć jak wyglądają twoje duchowe siły. Czy masz siłę żyć dla Boga? Czy masz siłę być razem z Bożym ludem w jednym duchu dla jednej chwały? Czy widzisz to samo co widzi cały Boży lud? Czy widzisz cel swojego chrześcijańskiego życia? Czy widzisz po co tobie i mnie ten krzyż jest potrzebny każdego dnia? Widzicie ilu ludzi już oślepło duchowo?
To co mówiliśmy, wielu ludzi myśli, że Bogu łaskę wyświadcza, że będą się nawracać, że będą z czegoś rezygnować i później mówić: „Zobacz, ja tu zrezygnowałem, zrezygnowałam dla Boga, jak ja się poświęcam.” Człowieku, ty się w ogóle nie poświęcasz, ty się ratujesz z tych obrzydliwości, z których Bóg daje ci wydostawać się. Dziękuj Bogu, że daje ci możliwości, siły opuszczać ten teren i cały czas bądź Mu wdzięczny i nigdy nie myśl sobie, że to ty własną siłą czy mocą opuszczasz ten teren. Bo nie ma w człowieku żadnej takiej siły, żeby porzucić swoje grzechy i pójść za Bogiem. To są siły od Pana, to są siły osiągnięte poprzez krzyż i zmartwychwstanie.
Jezus mówi: „Czy znajdę wiarę na ziemi, gdy wrócę?” Apostoł Paweł mówi: "Dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem". Często możemy sobie nie myśleć, ale bez wiary nie można podobać się Bogu. Wiara mówi mi o tym co ja potrzebuję czynić aby podobać się Bogu. Wiara jest ze Słowa Bożego, a Słowo Boże dotarło do nas poprzez Jego Syna Jezusa Chrystusa, poprzez proroków i apostołów. A więc mamy najwyższy zaszczyt. Zostaw tą swoją sromotę, tą swoją nagość udawanego chrześcijaństwa. To jest twoja sromota. Przez to pokazujesz się nagim, nagą, pokazujesz swoją bezsilność duchową, pokazujesz swoją nikczemność duchową i pychę starego człowieka. Chodź w czystości Chrystusowej, chodź w przyobleczeniu Chrystusowym. Tak jak Jezus mówi do Kościoła w Laodycei: "Wydajesz się sobie bogatym, bogatą, a jesteś nagi, nędzny, potrzebujesz maści, żeby przejrzeć i zobaczyć”. Nie baw się w Kościół, bądź częścią Kościoła. Nigdy nie opuszczaj Kościoła, bo nie masz prawa opuszczać żywego miejsca. Nikt nie dał ci prawa. Jeśli Bóg cię wszczepił w swego Syna, to kto ci daje prawo z tego wyjść? Czy Bóg? Nie, bo On cię wszczepił. To prawo bierzesz z buntu i lekceważenia sobie tego co uczynił Bóg. I wtedy robisz sobie co chcesz i jesteś, albo nie jesteś. I myślisz sobie, że masz do tego prawo. Jak wielu buntowników, buntowniczek diabeł naprodukował w chrześcijaństwie, chodzących własnymi drogami i mniemającymi, że to jest Chrystus. A po co tak żyć, skoro można się uratować i żyć, skoro można się ukorzyć i powiedzieć: „Panie, przebacz mi ten czas mojej głupoty, kiedy mniemałem, czy mniemałam, że życie w Kościele to jest życie dla samego siebie”. A w Kościele zjawiam się jak kiedyś w religii katolickiej: przychodziłem i wychodziłem, przychodziłam i wychodziłam. Ale kiedy jestem w żywym organizmie Chrystusa, już nigdy nie wychodzę z tego organizmu. Chyba, że przez śmierć duchową opuszczam Kościół. I wtedy mogę mienić się chrześcijaninem czy chrześcijanką, ale to jest oszustwo już, bo chrześcijanie są żywi. To są duchowi, żywi ludzie, dzięki Bogu żywi. A więc, jeżeli jeszcze widzisz w sobie to życie, to pilnuj tego życia i przestań zarzucać to życie cielesnością, myśleniem o sobie, że możesz w Kościele buntować się przeciwko porządkowi Bożemu, że możesz lekceważyć starszych i myśleć sobie, że można żyć jak się chce.

