OPADANIE Z SIŁ I NABIERANIE SIŁ - 31.07.2016 (wieczorne)
OPADANIE Z SIŁ I NABIERANIE SIŁ - 31.07.2016 (wieczorne) - część 1
Chwała Bogu, że Bóg chce, abyśmy mogli należeć do Niego, gdyż wszystko co nowego stworzy będzie święte, będzie czyste, doskonałe i dlatego też po to ta praca, abyśmy mogli być w tamtym miejscu na całą wieczność.
Chciałbym z wami dzisiaj omówić pewne rzeczy przed obliczem Pana naszego i rozmyślać, zastanawiać się, abyśmy mogli też wyciągnąć prawidłowe wnioski. Jezus mówi: „Kto słucha i rozumie, i zachowuje Słowo Boże, ten w doświadczeniach wydaje owoc”. Okazuje się jak ważne to było Słowo i jak mocno ten człowiek zachował je, że aż wydało plon dla Bożej chwały.
Zaczniemy od 1Księgi Mojżeszowej 25,7.8.17:
„A Abraham dożył stu siedemdziesięciu pięciu lat. I opadł z sił, i umarł w pięknej starości, sędziwy i syty dni, i został przyłączony do przodków swoich.”
„A Ismael dożył stu trzydziestu siedmiu lat. Potem opadł z sił i umarł, i został przyłączony do przodków swoich.”
Co się stało nim oni umarli? Opadli z sił, tak? Potrzebujemy siły, żebyśmy mogli żyć i funkcjonować. Po to też jemy, pijemy, oddychamy, poruszamy się. Nieustannie potrzebujemy siły, aby funkcjonować, aby żyć, aby pracować. Aby cokolwiek przesunąć, musimy użyć siły, której potrzebujemy. Ale człowiek przychodzi do takiego czasu, kiedy opada już z sił ku śmierci. Człowiek już nic nie będzie mógł poruszyć, nic przesunąć, nawet nie będzie mógł ruszyć ręką, ani więcej powiedzieć słowa. Człowiek opada z sił i umiera. Tak powiedział Bóg: „Człowiek nie będzie żył dłużej niż sto dwadzieścia lat”. I człowiek przychodzi do pewnego wieku, do którego dochodzi, opada z sił, leży gdzieś w łożu, albo może wcześniej zginie. Ale gdy tak normalnie umiera, człowiek opada z sił, oddech jego słabnie i kończy się życie.
Skoro w sprawach fizycznych potrzebujemy sił, żeby żyć, to tym bardziej w sprawach duchowych. Fizycznie pójdziemy, zjemy, nabierzemy sił, choroba nie osłabia nas w jakiś sposób, czujemy się w miarę dobrze, poruszamy się, możemy wykonywać różne zadania. Chwała Bogu, bo Bóg daje nam siłę. Dał temu ciału takie możliwości, żebyśmy mogli to wykonać. Tu zostało wykonanych wiele rzeczy dzięki sile tego ciała, które Bóg stworzył, i któremu dał takie możliwości. Odpowiednio ukształtował nasze ciało, żebyśmy mogli wykonywać pracę.
Jeśli w sprawach fizycznych Bóg tak czyni dzieło swoje, jak więc wygląda dzieło Bożego stworzenia w sprawach duchowych? Jak wyglądają siły duchowego człowieka? Czy dochodzi do takiego stanu, że duchowy człowiek opada z sił i umiera? Jest to straszna śmierć. Ta śmierć nie ma porównania ze śmiercią fizyczną. Biblia o tych ludziach mówi: „Po dwakroć umarli”. Poznali Boga, zostali ożywieni, dostali duchowe zwycięskie życie, a potem zaniedbując swoje społeczne życie z Bogiem, z Jego ludem, opadli z sił duchowych i umarli po raz drugi, ale już duchowo. Fizycznie żyją nadal, ale nie mają już sił duchowych, żeby żyć. Nie mają sił od Boga, żeby zrobić cokolwiek dobrego, są martwi dla czynienia Bożego dobra. Pozostaje im tylko czynić zło, tak jak Słowo Boże mówi, są jak obłoki bez wody, poruszające się, ale już nie mogące niczego dobrego uczynić innym ludziom. Wszędzie, cokolwiek zrobią, będzie zło. Opadli z duchowych sił.
I dzisiaj będziemy chcieli o tym mówić, żeby każdy z nas był świadomy również tego jak bardzo musimy ćwiczyć się w pobożności, by duchowe siły nasze były coraz bardziej uwidocznione, jak mamy siły czynić dobro wbrew całemu złu, które panuje na tej ziemi, jak możemy czynić dobro i nie ustawać. Wielu ludziom wydaje się, że mają siły, żeby być chrześcijaninem, czy chrześcijanką, ale jeśli grzeszysz, jeśli schodzisz na manowce, jeśli czynisz zło, nie czynisz Bożego dobra, to już ci pokazuje, że opadasz z sił, albo już może opadłeś, opadłaś i w twoim życiu nastąpiła największa tragedia. Odprawiono ci pogrzeb, duchowy człowiek umarł, żyjąc na ziemi. Nie ma już nadziei dla takiego człowieka. Po dwakroć umarli nie mają już nadziei. Tak mało ludzi przejmuje się tym. Jak dużo ludzi ma pychę i póki krzepcy są w ciele, to przecież i duchowo mogą być chrześcijanami. Zobacz jakie masz siły, żeby czynić Bożą wolę. Zobacz jaką masz siłę, żeby budować dla Pana, dla Jego chwały.
Tu został postawiony namiot, została zrobiona jakaś kuchnia, stoły zostały wykonane, pewne inne rzeczy. Uczynione przez siłę człowieka, który może fizycznie jeszcze żyć na tej ziemi. Ale duchowe wartości są o wiele bogatsze i o wiele wspanialsze i one przygotowywane przez duchowe człowieczeństwo ma dopiero wartość wieczności w tym miejscu. Bóg nie mieszka w budowlach ręką ludzką uczynionych. On sam buduje sobie duchowy dom dla własnej chwały.
A więc jakie siły dzisiaj masz ty i ja, by czynić Bożą wolę? By czynić to w taki sposób jak się podoba Bogu? Jak duchowo rośniesz, jak wzrastasz? Czy coraz więcej ludzi ma z ciebie pożytek, coraz więcej ludzi może doświadczyć jak bardzo ich kochasz, jak zależy ci na nich i gotowy jesteś walczyć o nich, nawet kiedy oni nie chcą walczyć o swoje życie, kiedy uciekają od ciebie i myślą jak się pozbyć ciebie? Ty masz nadal ochotę ich uratować. Ale kiedy dochodzisz z Bogiem do stanu - ci ludzie już umarli - odchodzisz, idziesz dalej. Bóg mówi: „O tych ludzi już nie módl się, oni już umarli drugi raz, dla nich nie ma już nadziei.” A więc duchowy człowiek odchodzi i idzie dalej. Gdy duchowy człowiek odejdzie od ciebie, to znaczy, że skończyło się twoje duchowe życie. Bo duchowy człowiek chodząc z Bogiem, chodzi dokładnie tak jak chce Bóg.
Kiedy Paweł mówił o jakichś ludziach, dla nich jest już tylko sąd. Ten duchowy człowiek wiedział, że dla tego człowieka nie ma już innej drogi, jak tylko przed sąd. Duchowy człowiek ma duchowe rozeznania. Duchowy człowiek, prowadzony Duchem Świętym, wchodzi w duchowe wartości w sposób Boży. Potrzeba duchowych ludzi, którzy mają siłę żyć w duchowy sposób na tej ziemi, których duchowe modlitwy są wysłuchiwane w niebie. Duch Boży porusza tymi ludźmi. Jezus powiedział, że Bogu podobają się tacy, którzy modlą się w duchu i prawdzie. Nie tylko ustami, ale serce ich bierze w tym udział. Oni dbają o swoją czystość, o chodzenie z Bogiem. Dzisiaj najbardziej potrzeba duchowych ludzi, duchowego mężczyzny, duchowej kobiety, którzy mają siłę stać na straży, stać na miejscu Bożym.
Zobaczcie jak dużo chrześcijan znika i pojawia się. Nie można rozeznać w nich duchowego wzrastania. To nie jest duchowy człowiek, to jest raczej człowiek zwiedziony własnymi pomysłami. Duchowy człowiek nigdy nie zejdzie z duchowej budowy. Nigdy nie zobaczysz duchowego człowieka, który opuścił Bożą budowę. Choćby nie wiadomo jakie armie wychodziły przeciwko, choćby nie wiadomo jak wielu ludzi sprzeciwiało się i nie wiadomo ilu byłoby niechętnych temu człowiekowi, ten człowiek nie zejdzie z Bożej budowy, bo na tą budowę wprowadził go Bóg i nie pozwala mu już opuścić tego miejsca. Tak budował Jezus, tak budowali wszyscy ci, którzy poszli za Nim. To nie było tak, że mi się chce, albo nie chce, to jestem na budowie. Wielu ludzi myśli sobie, że może wyjść z budowy i wrócić kiedy chcą.
Jak myślicie, że skoro ludzcy właściciele nie zniosą takiego czegoś, tym bardziej Bóg nie znosi czegoś takiego i może się okazać, że przychodzisz sobie już tylko jak kibic, a nie ma już dla ciebie życia, bo zlekceważyłeś, czy zlekceważyłaś Bożego Ducha i robisz sobie co chcesz, mimo, że znasz z Biblii te Słowa, że kto Mi odda swoje życie, ten zyska je. Człowiek myśli sobie, że może balansować swoim życiem i będzie mieć życie. Wiecie ilu ludzi będzie przerażonych, gdy usłyszą wyrok sądu? I wtedy zobaczą jak lekceważyli Boże Słowo. I będą mieli swoje usprawiedliwienia: „Panie, miej mnie za usprawiedliwionego, Panie mniej mnie za usprawiedliwioną, przecież widziałeś, to było takie ciężkie, przecież to było takie trudne, Panie. Jak miałem, miałam to zrobić, skoro to było takie uraźliwe dla mnie, skoro mnie to tak obrażało? Przecież pozostało mi tylko obrócić się na pięcie i pokazać jakie mam do tego uważanie.” A czy to był Chrystus? Czy to urażało Chrystusa, że ktoś kazał ci być święty? Przecież to Bóg powiedział: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”.
Ludzie, to nie jest zabawa w Kościół, to jest prawdziwy Kościół Jezusa. A więc potrzebujemy nie sił, które pozwolą nam obrócić się i pokazać, że możemy sobie żyć po swojemu. Potrzebujemy sił, które pomogą nam pokazać, że nie umiemy żyć inaczej, jak tylko po Bożemu. I wtedy nigdy nie spotkasz tego człowieka pokazującego swój egoizm, swoje ego, pokazującego na co mnie stać, i że może sobie na to pozwolić. Spotkasz człowieka w coraz głębszym uniżeniu, z coraz większą świadomością w jakim ciele żyjemy, jak potrzebujemy codziennie krzyża, żeby to ciało nie zdobyło nas i nie odprowadziło od Boga, od Bożej chwały i nie zniszczyło tego co piękne. Póki żyjemy w tym ciele, jesteśmy oddzieleni od Boga, bo przez wiarę, a nie przez oglądanie idziemy.
A więc jak bardzo potrzebujemy zdrowego, świętego pokarmu, żeby duchowy człowiek doznawał siły i mocy. I po każdym słowie, które zdruzgocze cielesnego, człowieka, duchowy mówi: „Chwała Ci, Boże, że dajesz Słowo żywe, tnące, przecinające, uwalniające mnie od tego cielesnego jeszcze bardziej, że niebo staje się mi jeszcze bliższe”. Chwała Bogu! Duchowy człowiek, kiedy przychodzi Słowo Boże, które jest jak miecz obosieczny, podnosi się jeszcze wyżej do nieba, a cielesny jest coraz głębiej w swoim siedzeniu i myśli: „Co ja tu robię, biorę sobie jeszcze więcej kłopotów na siebie?” Cielesny człowiek szuka cielesnych rozwiązań, duchowy duchowych. Duchowy człowiek chce wieczności, cielesny chce trochę pobawić się w kościół. Po co zginąć? Ile razy już było mówione niektórym ludziom: Co robisz ze swoją wiecznością? Myślisz, że Bóg pozwoli ci bez końca bawić się nią? Bóg może powiedzieć kiedyś: „Dość już, koniec”. I nie będzie już powrotu.
Dlaczego nie ratujesz się w taki sposób jak On chce? Dlaczego nie uniżasz swojego twardego karku, żeby schylić się i powiedzieć: „Panie, potrzebuję Twojego uniżenia. Chociaż kpili z Ciebie, drwili z Ciebie, żartowali z Ciebie, grozili Ci kamieniami, to Ty nie odszedłeś od pracy Bożej. Nic nie było Cię w stanie odsunąć od tego do czego Cię Bóg powołał. Służyłeś cały czas w tym samym Duchu miłości, zdecydowania i determinacji. Zawsze mówiłeś tym ludziom prawdę, chociaż wiedziałeś, co za chwilę zrobią. Wezmą kamienie i będą chcieli Cię zabić.” Nie rozumieli, że przecież chodzi o ich zbawienie, o ich życie. Oni myśleli, że Jezus obraża ich, że może żartuje sobie z nich. A On mówił Słowa, które darzą życiem. Najwspanialsze Słowa, jakie padały tu na tej ziemi, prosto z ust Bożego Syna.

