WYPUSZCZENI NA WOLNOŚĆ - 31.07.2016 (poranne)
WYPUSZCZENI NA WOLNOŚĆ – 31.07.2016 (poranne) – część 2
Zobaczcie, że chrzest jest zanurzeniem w śmierć. Wczoraj tak naprawdę Maćku umarłeś. To był twój pogrzeb. Wczoraj niebo powiedziało: „Ten człowiek umarł”. Teraz czy ty będziesz mówić to tak samo, to jest ważne - „umarłem, dzień mojej śmierci to była sobota, 30 lipiec”. To był dzień śmierci. Ludziom piszą na nagrobkach kiedy umarli. To dokładnie był ten dzień wczoraj, tylko, że Bóg pozwolił ci jeszcze wstać do życia, żeby żyć dla Jego chwały. Od tej chwili nie należysz już do siebie, ale do Niego. Oddałeś Mu siebie, żeby On zbawił cię i przeprowadził. On dał ci możliwość śmierci przed śmiercią, żeby dać jeszcze możliwość zmiany i nabrania jeszcze tego co jest potrzebne, żeby stanąć przed Nim w czystych, szlachetnych szatach Chrystusa Jezusa. A więc wszyscy my, którzy zostaliśmy ochrzczeni, ten dzień chrztu to był dzień naszej śmierci po to, żebyśmy nie żyli już my, ale żeby żył w nas Jezus Chrystus. Dzień bardzo ważny dla nas, ponieważ Bóg pozwolił nam umrzeć, ale w Chrystusie, bo ta śmierć dała nam podstawy do powstania do nowego życia w Chrystusie. A więc nie jesteśmy już ludźmi, którzy żyją według starych standardów, nie jesteśmy już niewolnikami skrępowania poprzez grzechy tego świata. Zostaliśmy wyprowadzeni na wolność w Jezusie Chrystusie, ale nie używajmy tej wolności, żeby grzeszyć, ale po to, żeby żyć dla Bożej chwały.
Później diabeł przychodzi do takiego wyzwoleńca i próbuje oferować te stare rzeczy i mówić, że przecież kiedyś to cieszyło cię, może cieszyć cię i teraz, ale ciebie nie cieszy już siedzenie w niewoli. Chcesz być wolny, chcesz się cieszyć, radować wolnością i nie chodzić ze zwieszoną głową jako chrześcijanin, czy chrześcijanka, wiedzący, żeś stracił swoją wolność, że pozwoliłeś znowu diabłu zamknąć się w tej klatce. Kiedyś opowiadałem wam już jak Bóg pokazał mi zoo diabelskie, ale w tym zoo nie są zwierzęta, tylko siedzą pozamykani w klatkach chrześcijanie. Między tymi ludźmi siedzącymi w klatkach był jeden człowiek, chrześcijanin, którego znałem i był w niewoli u diabła. Jego dom był skrępowany, jego dzieci weszły w różne obrzydliwe rzeczy. Dopuścił diabła do swojego życia. Straszna to rzecz, wrócić do niewoli diabelskiej i pozwolić znowu się tam zamknąć; to co było trochę w książce Bunyana o ludziach, którzy chodzili później z powrotem oślepieni i nie mogli już wyjść z tego miejsca. To są ci, którzy stracili swój duchowy wzrok, pozwolili się ograbić i stali się ponownie ślepi. Przestali widzieć Chrystusa i przestali doznawać za kim poszli. Stało się im już obojętne gdzie idą. To jest tragedia.
A więc chodzi o to, że jeśli Bóg otworzył nam oczy, straszne jest widzieć to wszystko, ale to właśnie po to, żeby tego uniknąć, żeby nie wchodzić już w to, żeby nie szukać znowu ciemnego, diabelskiego zadowolenia, ale znajdować zadowolenie Chrystusowe i pozostawać w nim.
Ewangelia Łukasza 4,14-21:
„I powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o nim rozeszła się po całej okolicznej krainie. On sam zaś nauczał w ich synagogach, sławiony przez wszystkich. I przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował, i wszedł według zwyczaju swego w dzień sabatu do synagogi, i powstał, aby czytać. I podano mu księgę proroka Izajasza, a otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym zwiastował miłościwy rok Pana. I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w niego wpatrzone. Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.”
Oto przyszedł Ten, który miał ogłosić wolność. Chwała Bogu! Jest pewna rzecz, której chrześcijanie po prostu nie możemy nigdy do siebie dopuścić - to jest utrata radości wolności zbawienia w Chrystusie. Najgorszą rzeczą jest kiedy chrześcijanie wyglądają jakby ich wypuszczono na utrapienie, a nie na radość wolnego człowieczeństwa, jakby zamknięto ich w następnej, jeszcze gorszej klatce, w której każe im robić się coś, czego oni nie chcą robić. W klatce u diabła mogli chociaż robić to co chcieli, a tutaj muszą robić to czego nie chcą i zaczynają zwieszać głowę, spuszczać ją, jakby ich największa tragedia spotkała, że im ktoś głosił o Jezusie, że w ogóle uwierzyli w tego Jezusa. A nie ma nic piękniejszego jak wyjść na wolność, mieć społeczność z niebem, doświadczać działania Ducha Świętego i wspaniałych dzieł przyszłości już teraz. Na wolności Duch Święty wspaniale współpracuje z Kościołem, objawia chwalebność Bożego Syna.
1Księga Mojżeszowa 37, 12-14
„Bracia jego poszli paść trzodę ojca swego do Sychemu. Wtedy rzekł Izrael do Józefa: Bracia twoi pasą w Sychemie; chodź, a poślę cię do nich. A on odpowiedział: Jestem gotów. Rzekł do niego: Idź więc i zobacz, jak się mają bracia twoi i co się dzieje z trzodą, i przynieś mi wiadomość. I wyprawił go z doliny Hebronu; a on przybył do Sychemu.”
Prawie tak jak Ojciec posyła nam swego Syna Jezusa: "Synu idź i wypuść ich na wolność". Józef idzie do swoich braci, jest zadowolony, że spotka braci i przekaże im to co ojciec dał dla nich, a oni będą zadowoleni.
„Gdy błąkał się po polu, spotkał go pewien mąż. A mąż ten zapytał go mówiąc: Czego szukasz? On zaś odpowiedział: Szukam braci moich; powiedz mi, proszę, gdzie oni pasą. A na to ów mąż powiedział: Wyruszyli stąd, bo słyszałem, jak mówili: Pójdziemy do Dotanu! Józef poszedł za braćmi swoimi i znalazł ich w Dotanie. I ujrzeli go z daleka; lecz zanim się do nich zbliżył, zmówili się, że go zabiją, mówiąc jeden do drugiego: Oto idzie ów mistrz od snów!” 1Moj.37,15-19
Nie podobało się im to co on dostał od Boga. Tak samo nie podobało się Żydom to co Jezus dostał od Swego Ojca. Zazdrościli Mu, zazdrościli apostołom, zazdrościli i nienawidzili ich.
Zobaczcie, jak często ludzie mówią: "Jak ja mogę podnieść ręce do Boga, będę obłudny." Mówiłem wam już o tym. Jesteś gorszym obłudnikiem gdy ich nie podnosisz, mieniąc się chrześcijaninem, czy chrześcijanką. Gorszym obłudnikiem, bo to świadczy tylko o tym, że nie robisz tego co powinieneś robić, dziękując Bogu za to wszystko czym cię obdarzył. Ale diabeł potępia i kiedy człowiek słucha diabła to daje się ograniczać, ograniczać w radości, ograniczać w swobodzie chwalenia Boga i stale daje się ograniczać. Diabeł będzie próbować ograniczać cię w stary sposób, ale jeśli ty przeciwstawisz mu się stojąc w Panu, to będzie musiał od ciebie uciec, a ty będziesz chwalić Boga. Ale trzeba dać odpór. Ty już nie jesteś niewolnikiem czy niewolnicą diabła. Chyba, że tam lubisz być to wtedy faktycznie. Ale jak nie lubisz być niewolnikiem diabła, to po co pozwalać mu na to, żeby on krępował twoje ruchy, ograniczał swobodę.
„Nuże, chodźmy i zabijmy go, i wrzućmy go do jakiej studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co wyjdzie z jego snów.” 1Moj.37, 20
Widzicie, mówił, że to Bóg, to zobaczymy czy to Bóg. Zabijemy i zobaczymy i pokażemy, że to nie był Bóg, że to były jego własne sny. Taki zamiar ma diabeł, żeby udowodnić, że to nie Bóg, że to były twoje zwidy, że tobie zwidziało się, że uwierzyłeś, czy uwierzyłaś, że byłeś, byłaś wypuszczona na wolność. To jakiś zwid, to się zwidziało, to nie jest prawda.
„A gdy to usłyszał Ruben, chciał go wyrwać z ich ręki i rzekł: Nie zabijajmy go. Potem Ruben rzekł do nich: Nie przelewajcie krwi, wrzućcie go do tej studni na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki. Chciał go bowiem wyratować z ich rąk i przyprowadzić do ojca. A gdy Józef przyszedł do braci swoich, ściągnęli z Józefa szatę jego, szatę z długimi rękawami, którą miał na sobie pochwycili go i wrzucili go do studni. A studnia ta była wyschnięta, nie było w niej wody. Potem zasiedli do posiłku, a gdy podnieśli oczy, ujrzeli karawanę Ismaelitów, przybywającą z Gileadu; wielbłądy ich niosły wonne korzenie, balsam i mirrę, a szły niosąc to do Egiptu Wtedy rzekł Juda do braci swoich: Jaki pożytek z tego, że zabijemy brata naszego i zataimy, żeśmy go zabili? Chodźcie, sprzedajmy go Ismaelitom. Nie podnośmy na niego ręki naszej, gdyż jest on bratem naszym i z ciała naszego. I usłuchali go bracia. Gdy więc przechodzili mężowie, kupcy midianiccy, wyciągnęli Józefa ze studni na górę i sprzedali Józefa Ismaelitom za dwadzieścia srebrników, ci zaś przywiedli Józefa do Egiptu.” 1Moj.37,21-28.
Oni czyniąc to wszystko nie zdawali sobie sprawy, że ten Józef będzie dla nich zbawicielem, ratującym ich od śmierci głodowej. Oni wtedy nie wiedzieli, że to robią dlatego, że Bóg tak postanowił. I w sumie wypełnia się to co Bóg dał im słyszeć przez Józefa. A więc oni myśleli, że zniszczyli tą całą wizję, to, że powiedział im, że on będzie tym, przed którym skłonią się ich kolana. A jednakże Bóg zadbał o to. Jeśli należymy do Boga, to Bóg dba o to co powiedział do mnie i do ciebie. Kiedy Bóg mówi: „Wypuszczam cię na wolność”, to Bóg dba o to. Żyj na wolności cały czas. Tam właśnie, chociaż może będziesz przechodzić przez więzienia, trudności, przeciwności, które diabeł zgotuje ci na drodze, jednakże zawsze będziesz szedł krok do przodu, krok do przodu, krok do przodu. Czy przez więzienia, czy przez jakieś inne wydarzenia, ale zawsze do przodu, zawsze ku temu do czego Bóg cię powołał, zawsze ku wieczności z Nim. Czasami może wyglądać to jak przeciwność, która niszczy wszystko co Bóg ci powiedział, a to wcale nie jest przeciwność, to jest pomoc, która przyjechała po ciebie, żeby przewieźć cię kawałek dalej. Czasami na wielbłądach, czasami inaczej, ale pomoc. I Józef trafia tam gdzie ma trafić, nie gdzie indziej, tylko właśnie dokładnie tam gdzie ma trafić.
Widzimy więc, że droga wolności prowadziła przez doświadczenie. Droga do pozycji, która pozwoliła na to, żeby pomóc swojej rodzinie, prowadziła przez doświadczenie. I w sumie chociaż bardzo często jest tak, że miecz przenika dom, tam gdzie pierwszy człowiek zaczyna wierzyć, domownicy stają się wrogami, jednakże oni nie zdają sobie sprawy, że tak naprawdę Bóg przynosi im wolność, że ten pierwszy nawrócony czy nawrócona, to są ludzie, przez których Pan Bóg chce im dać świadomość wolności, żeby oni na własnym domowniku zobaczyli co to jest wolność, i żeby zapragnęli tej wolności.
A więc stój odważnie i śmiało, gdyż Bóg wie co robi, Bóg wie przez co i jak przeprowadzić i dokąd doprowadzić, żeby użyć ku zbawieniu także i swojego domu. Pilnuj się Pana, ufaj Mu, żadna Jego sprawa nie została zaniedbana. Może odwlokła się, bo ty gdzieś zgubiłeś, zgubiłaś wartość, ale na pewno nie została zaniedbana, bo co Bóg obiecał, ma moc też dotrzymać.
I chociaż mijały lata i wyglądałoby na to, że upadła sprawa, jednakże Bóg zadbał o jakiś sen dla faraona i o potrzebę postawienia tego więźnia przed samym faraonem. Bóg zadbał o wszystko. Chwała Bogu! To jest wolność. Nie musisz się martwić, nigdy nie musisz już martwić się, to jest wolność. Nie musisz martwić się o jutro, o dzisiaj. To Bóg martwi się o to. A ty sobie odpoczywaj bracie, siostro. Na wolności naprawdę odpoczywa się, na wolności poznaje się kosztowność Tego, który spowodował, że śmierć nie może już trzymać nas w niewoli, ponieważ my już nie należymy do śmierci, ale do życia. Na wolności jest życie, swoboda, można poruszać się, cieszyć się w Panu. Wykorzystuj maksymalnie czas, radując się Chrystusem na wolności. Nie pozwól, żeby diabeł zamknął cię w twojej własnej głowie w niewoli myśli, które sponiewierają ciebie i powodują to, że nie możesz cieszyć się z cieszącymi się. Nie pozwól diabłu trzymać cię w niewoli. Miej myśli od Pana, wzniosłe, zachwycające, wdzięczne, szczęśliwe.

