WYPUSZCZENI NA WOLNOŚĆ - 31.07.2016 (poranne)

WYPUSZCZENI NA WOLNOŚĆ - 31.07.2016 (poranne) - część 1

Dziękujemy Bogu za to, że to czego uczymy się ma sens i to będzie pracować w nas ku wieczności, że to nie jest tylko tak, że nauczymy się czegoś ziemskiego i to nam przyda się do życia na ziemi, ale to przydaje się tutaj i do wejścia w miejsce wiecznej radości, jeśli tylko będziemy chętni, aby zachować to co Bóg do nas mówi. Na ziemi będziemy mieli wiele doświadczeń z powodu tego, że jesteśmy chrześcijanami. Jezus Chrystus powiedział, że skoro On cierpiał, to i Jego uczniowie też cierpieć będą. Ale to nie są cierpienia z powodu grzechu, ale są to cierpienia z powodu oddzielenia od ciemności do światłości z powodu tego, że ciemność walczy ze światłością i stara się wszelkimi metodami, aby zniszczyć światłość.

         I tak samo zaczęło się kiedy Pan Jezus zaczął świecić. Raptem religijni ludzie powstali do kontruderzenia. Kapłani, arcykapłani, saduceusze, faryzeusze, uczeni w Piśmie poruszyli się bo stało się coś ważnego. Tak, stało się to bardzo ważne. Ale oni nie przyjęli tego jako czegoś dobrego, to nie poruszyło ich dlatego, że ich serca poruszyły się i byli bardzo, bardzo szczęśliwi z powodu przyjścia Jezusa Chrystusa, ale poruszyli się dlatego, że ich pozycje zostały zagrożone i oni postanowili walczyć z Jezusem. A więc chcieli znaleźć coś, co pozwoliłoby na to, żeby oskarżyć Go, osądzić, powiedzieć, że to czego On naucza jest nieprawidłowe, fałszywe. Ale ludzie, którzy dopuścili Słowa Jezusa do swego serca i życia, rozpoznali, że te Słowa są dla nich błogosławieństwem z niebios, ważniejszym od deszczu, od jedzenia, od picia, od ubrania. Zobaczyli, że to Słowo zaczęło ożywiać ich. W Izraelu zaczęło się również wielkie poruszenie, gdyż imię Jezusa zaczęto sławić po Izraelu, zaczęto mówić o tym. Rozpoznawano Jezusa jako proroka i wtedy też ludzie zaczęli opowiadać co się stało z nimi, jak Słowo Boże zaczęło wpływać na nich. Inni ludzie zaczęli doświadczać tego. Ci celnicy zaczęli widzieć zupełnie coś innego niż uczeni w Piśmie.

         Otwórzmy Dzieje Apostolskie 5,17-20:

         „Wtedy wystąpił arcykapłan i całe jego otoczenie, stronnictwo saduceuszów, napełnieni zazdrością,  pojmali apostołów i wtrącili ich do więzienia publicznego.  Ale anioł Pański otworzył w nocy drzwi więzienia i wyprowadziwszy ich, rzekł:  Idźcie, a wystąpiwszy, głoście ludowi w świątyni wszystkie te słowa, które darzą życiem.”

         Idźcie. Wypuszczeni na wolność, by opowiadać co nam uczynił Pan. Wypuszczeni na wolność dla Jezusa Chrystusa. Wypuszczeni po to, by ogłosić innym ludziom te Słowa, które pozwolą im przejrzeć, zobaczyć i uchwycić się Pana Jezusa, i dać się uratować, dać się zbawić.

         Widzicie, diabeł bardzo lubi trzymać ludzi w niewoli, zamknąć na dobry zamek, żeby nikt nie był w stanie tego otworzyć. I najlepszym zamkiem diabła jest zapłata za grzech, to jest śmierć. To był zamek, który trzymał nas wszystkich ludzi w niewoli. Wszyscy ludzie wiedzieli, że muszą umrzeć, że z każdym dniem przybliża się śmierć. Mogli to odsuwać, mogli myśleć sobie inaczej, ale pewnego dnia musieli umrzeć. Diabeł bardzo cieszył się z tego. Tak samo cieszyli się ci arcykapłani, którzy byli sługami, dobrze służącymi mu, gorliwie starali się zniszczyć wszelkie światło. Tak samo jak dzisiaj wielu religijnych ludzi gorliwie chce zniszczyć światło, nazywając Kościół sektą i strasząc co się stanie tym, którzy staną się wierzący i dołączą do tej sekty. Jakie to rzeczy będą im się działy, jakie wymyśla się sprawy. Kiedy dochodzi do człowieka jakie następne sprawy diabeł wymyślił, to można być zszokowanym tym, jak straszy się ludzi, co ta sekta zrobi z nimi, jeżeli do niej dołączą.

         I wtedy też straszono co stanie się z tymi ludźmi, a na końcu grożono też wyłączeniem z synagogi i zakazem wstępu do niej. Taka wojna toczy się o tych, którzy zostali wypuszczeni na wolność. Najbardziej niebezpieczni ludzie na ziemi to są ludzie wolni, ludzie, którzy zostali uwolnieni z niewoli, ludzie, którzy znają wartość wolności, znają wspaniałość wolności, ludzie, którzy są wdzięczni Bogu za wolność.

         Widzicie, religia nie wypuszcza ludzi na wolność, religia tylko ogładza ich niewolniczy teren, dając im podstawy ku temu, żeby myśleli, że jednakże są wolni. Tak samo jak Żydzi mogli powiedzieć do Jezusa: „My nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli.” A cały czas byli w niewoli u diabła. Ale Jezus daje prawdziwą wolność, naprawdę wypuszcza w Sobie na wolność.

         Kiedy widzimy tych ludzi, którzy zostali przez anioła wypuszczeni na wolność, to jaki oni mają nastrój, jak bije ich serce? Z jakim charakterem oni będą teraz mówić w tej świątyni te Słowa, które darzą życiem? Przecież doświadczyli oczywistego cudu.

         „Usłyszawszy to, weszli z brzaskiem dnia do świątyni i nauczali. A gdy nadszedł arcykapłan i jego otoczenie, zwołali Radę Najwyższą, to jest całą starszyznę synów Izraela, i posłali do więzienia, żeby ich przyprowadzono.  Lecz gdy słudzy poszli, nie znaleźli ich w więzieniu; zawrócili więc i oznajmili to, mówiąc: Więzienie znaleźliśmy zamknięte z całą starannością, a również strażników stojących przed drzwiami, lecz gdy otworzyliśmy, nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo.” Dz.Ap.5,21-23.

         Zamknięcie było dalej, strażnicy dalej pilnowali, ale już nie było tych, którzy siedzieli tam. Zobaczcie, jak diabeł bardzo pilnuje tego więzienia, jak bardzo strzeże tego więzienia, żeby ludzie nadal grzeszyli. Mówi: „Nikt nie jest w stanie żyć bez grzechu na tej ziemi, nawet nie wierzcie w to, że możecie żyć i nie grzeszyć.” On pilnuje tego więzienia dlatego, że chce, żeby ludzie tam siedzieli. Skoro jest niemożliwe, to widocznie trzeba jakoś usprawiedliwić to swoje grzeszne życie. Diabeł więc próbuje w każdy sposób uczynić to, żeby ludzie nie rozkoszowali się wolnością, lecz by uznali to, że jest też chrześcijańskie więzienie. Jest to inna klatka w tym więzieniu, taka bardziej dla ludzi swobodnych, ale nadal żyjących w niewoli, ludzi, którzy mają poczucie wolności, ale nadal nie są wolni. To jest tak jakby ktoś powiedział mi o czymś, a ja tego nie mam. Jak ważne jest to na ile przyjęliśmy tą wolność i na ile świadomość tego uwolnienia w Chrystusie Jezusie pracuje w każdym z nas obecnie. Jak wielkie znaczenie ma dla wierzących to wyjście na wolność.

         I kiedy widzimy Pana Jezusa, On przyszedł właśnie aby wyswobodzić nas, wypuścić na wolność. Czy On musiał usunąć ten zamek? Śmierć nadal jest. A On spowodował coś o wiele wspanialszego. Co On takiego uczynił tobie i mnie, że możemy być dzisiaj wolni, że możemy dzisiaj wdzięcznym sercem chwalić Boga za to, że wypuścił nas na wolność i głosić prawdę Bożą z sercem otwartym i pewnym tego kto za tym stoi? On po prostu okazał nam łaskę i wypuścił nas na wolność, dając nam całkowitą swobodę w każdej sytuacji, w każdym doświadczeniu, abyśmy mogli korzystać z Niego, z tego co On uczynił, pokonując grzech i śmierć, wstąpił do wieczności.

         I to samo stało się z nimi. Zamki zamknięte, strażnicy stoją, a ludzi nie ma. Raptem pewnego dnia diabeł stwierdza, że miał w niewoli człowieka, ale ten człowiek umknął mu. Demony pilnowały, grzech był, wszystko jest tak jak być powinno, a człowiek umknął. Jak człowiek umknął? Zgłosił się po łaskę i łaska wypuściła go na wolność – „przebaczam ci, idź i nie grzesz więcej, idź i żyj na wolności, ucząc się żyć na wolności. Wypuszczam cię, żebyś chwalił, chwaliła Mnie.”

         I wczoraj Maciek tak właśnie wyszedł z więzienia, umknął diabłu, przez chrzest w śmierć Jezusa Chrystusa i powstanie do nowego życia. Na ile czuje się wolny, na ile przestało już pracować prawo niewolnictwa, prawo, że muszę być niewolnikiem diabła, a na ile zaczyna pracować prawo wolności, wypuszczenia na wolność w Jezusie Chrystusie? Na ile zaczyna się jawić radość zbawienia, radość uwolnienia? Na tyle na ile człowiek jest świadomy jak straszna to była niewola, na tyle człowiek staje się wdzięcznym Bogu za to co uczynił w Chrystusie Jezusie, wypuszczając na wolność. Puste więzienie, jakie to szczęście dla człowieka, który siedział tam tyle lat.

         Demony przychodzą zabrać tego człowieka przed Radę, a człowieka tam już nie ma. Chwal duszo moja Pana! Ludu Boży, nic piękniejszego nie mogło się nam trafić, jak wypuszczenie nas na wolność i uczenia nas życia na wolności każdego dnia, w każdej chwili. Ale tą wolność wykupił dla nas Chrystus i Jemu jesteśmy za to wdzięczni, zapłacił za to własną krwią, najwyższą cenę, abyśmy mogli być wolni.

         Ewangelia Marka 10,21.22. Jest tu bogaty młodzieniec. Przychodzi do Pana Jezusa, chce poznać jak dalej ma iść za Bogiem, aby wejść do wieczności:

         „Wtedy Jezus spojrzał nań z miłością i rzekł mu: Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie.  A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele majętności.” 

         Był to młody człowiek, jednakże już bogaty. To bogactwo nie pochodziło tyle z tego co on zdążył wypracować, tylko co zdążyły wypracować dla niego wcześniejsze przed nim pokolenia. Odziedziczył bogactwo, które w sumie nie pozwalało mu pójść dalej. Jezus mówi: „Jeśli chcesz być wolnym jak Ja, to uwolnij się od tej niewoli, którą na ciebie nałożyły poprzednie pokolenia.” Jezus nie mówił tego do wszystkich, ale ten człowiek był tym skrępowany. Jezus mówi: „Uwolnij się poprzez to, że zrobisz z tym porządek. A potem idź i naśladuj Mnie.”

         Wielu ludzi dzisiaj na te słowa ma od razu w głowie wiele kontrujących pomysłów. „To Pan ode mnie też by tak żądał, żebym sprzedał wszystko i rozdał ubogim, i poszedł za Nim, i naśladował Go?” A gdyby tak zechciał, to co? Jeśli to byłaby twoja niewola i to by cię krępowało i trzymało cię przed pójściem za Jezusem, to czy byłoby to dziwne, że Ten, który przyniósł ci wolność, mówi: „Ja cię wypuszczam, ale ty masz ciężar, który trzyma cię w tym więzieniu. Ty również musisz puścić się go.” Bo można otworzyć drzwi więzienia, a więzień nie wyjdzie, całując swoje kraty i ciesząc się tym więzieniem, i radując się tym co go krępuje. Jezus daje wolność, ale trzeba z niej korzystać. Dla tego człowieka skrępowaniem było to co posiadał. Dla drugiego człowieka może być co innego. Wielu ludzi zostaje w więzieniu, kochają te swoje niewolnicze skrępowania. I gdy Jezus mówi: „Pójdź za Mną i zostaw to”, oni boją się pójść za Nim, bo mogliby stracić to swoje ludzkie zadowolenie. Ale dobrze, że miłość Jezusa pracuje dalej i głębiej. W pewnym momencie człowiek doznaje, że to go krępuje i puszcza się i zaczyna doznawać wolności. Później człowiek może pukać się w głowę: „Jaki byłem głupi, głupia, że tyle czasu trzymałem się tego co mnie wstrzymywało przed poznaniem wolności.” Wiecie, kiedy człowiek czegoś trzyma się, a potem doświadcza też uwolnienia, jakie piękne doświadczenie, jakie szczęście. I to szczęście ma prawo trwać przez całe nasze życie na całą wieczność. Wolność. Na tej ziemi ogarniętej niewolą śmierci doznać wolności, być Pańskim wyzwoleńcem, który został wyzwolony z tych lęków, z tych obaw, z tego strachu przed śmiercią.

Jan 14:23