ZACHOWAĆ I PRZEKAZAĆ DALEJ NIEZMIENIONE - 30.07.2016 (poranne)
ZACHOWAĆ I PRZEKAZAĆ DALEJ NIEZMIENIONE - 30.07.2016 (poranne) - część 1
Chwała Bogu, że możemy być przed Bożym obliczem. Jakie są nasze dyspozycje według fizycznego człowieka nie jest tak ważne, jak to czym Bóg nas obdarzył do dzisiejszego dnia, gdyż to w sumie jest najcenniejsze, najważniejsze i to pozwala nam pójść dalej za Bogiem. Co z tym się stało czego Bóg nas nauczył umieściwszy to w nas, czy ktoś z tego skorzystał, czy przez to mógł doświadczyć Bożej obecności w nas. Gdybyś miał, miała coś cennego, coś co ma dla ciebie wartość, to gdzie to umieścisz? Wiemy, że gdy chodzi o pokarmy i chcemy przechować jakieś mięso czy masło, coś co potrzebujemy, żeby nie popsuło się, czy nie roztopiło się, to gdzie to chowamy? Do lodówki, bo w lodówce jest chłodno. A więc spodziewamy się, że chłodna lodówka pozwoli nam zachować to, żeby było dobre, żebyśmy mogli, wziąwszy to z powrotem, dobrze to użyć. A więc jesteśmy rozumni i rozumiemy, że pewne rzeczy chowamy do lodówki, a pewne gdzie indziej. Zdajemy sprawę jak umiejscowić coś, żeby nie popsuło się, żeby mogło być dobrze przechowane i żeby mogło dobrze służyć, zależy nam na tym. I dzisiaj będziemy mówić tutaj o nas jako o takiej Bożej przechowalni. Bóg też w nas coś chce mieć.
2List do Tymoteusza 2, 1.2:
„Ty więc, synu mój, wzmacniaj się w łasce, która jest w Chrystusie Jezusie, a co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać..”
Zaleceniem było: "To, co usłyszałeś, przekaż tym, którzy będą umieli to zachować i przekazać innym. Nie mów na pusto. Staraj się odnaleźć tych, którzy będą chcieli to zachować i przekazać dalej, dla których to będzie miało znaczenie”. Bo jeśli dla kogoś Boże Słowo nie ma znaczenia, to co on zrobi, jeśli dasz mu to? Ten człowiek szybko wyrzuci to na zewnątrz, nie będzie potrzebować tego. Ale znajdź teraz człowieka, który będzie łaknął Bożego Słowa, który będzie zawsze tak chciał według tego Słowa żyć, żeby nie zniekształcić tego co usłyszał, żeby nic do tego nie dodać, nic z tego nie ująć. I apostoł mówi: „Tymoteuszu, ty znajdź tych ludzi, ponieważ to będą te najlepsze przechowalnie do miejsca przechowania Bożego Słowa w sposób nie zmieszany z czymkolwiek innym. Gdy oni otworzą swoje usta, żeby ktoś mógł skorzystać z tej przechowalni, wypowiedzą te słowa tak jak je usłyszeli, nic do tego nie dodając i nic z tego nie ujmując. Odnajdź tych ludzi, to są ci do przekazywania Bożej prawdy.” Bo jeśli spotkasz na swojej drodze człowieka, który teraz słucha, a za chwilę nie wie już o czym była mowa, to temu nie musisz specjalnie oddawać czasu, bo on i tak zmarnuje to raz dwa. A więc to co słyszałeś przekaż ludziom, którzy będą godni zaufania, o których będzie wiadomo, że oni potrafią zachować Boże Słowo i wydawać plon. Gotowi są umrzeć dla własnej mądrości, aby przyjąć mądrość Bożego Słowa. Gotowi są umrzeć dla zamieszania swojego wnętrza wiadomościami świata, aby nie zmieszało się im to. Już nie raz mieliśmy doświadczenie i mówiliśmy o tym, jak łatwo ludzie oparli pojmowanie Biblii na jakimś chrześcijańskim filmie, na książce i myśleli, że to jest napisane w Biblii. Chociaż czytali Biblię, bardziej utkwił im tamten przekaz i przekazywali zgodnie z tamtym przekazem, chociaż już nie był to prawdziwy przekaz. A więc przeciwnikowi udało się coś zapisać w taki sposób, że człowiek zachował to w ten sposób i w ten sposób próbował przekazywać to. Musimy być czujni, gdyż sprawa jest najważniejsza. Słowo Boże jest najcenniejsze na tej ziemi i jest bardzo ważnym to, gdzie ono trafi, kto je usłyszy, co z tym zrobi i jaki w nim wyda to plon.
Można powiedzieć, że widać to bardzo szybko - kończy się zgromadzenie, o czym ludzie rozmawiają. Jaki to był czas? Czy to słowo wpisało się w serce? Czy człowiek teraz chodzi z tym słowem, żeby nie zgubić tego słowa? Nieraz wiem jak Bóg do mnie dociera i dociera do mnie Boża informacja, od razu myślę, żeby tego nie stracić. Staram się jak najszybciej zapisać to sobie, żeby jeszcze utrwalić, żeby nie stracić cenności tego co dostaję od Boga. Bóg wie czy zależy mi na tym czy nie. Jakby mi na tym nie zależało, to "o, fajna rzecz", a za chwilę nie wiem, diabeł już przyszedł i ukradł. Ale ucząc się przez doświadczenie, jak bardzo to jest ważne, żeby pilnować tego, wolę sobie zapisać to. Nie raz już było tak, że nie zapisałem i później prosiłem: "Boże, odnów to we mnie." To było tak oczywiste, a już zniknęło. I było, że Bóg odnawiał, a było, że nie. Bóg chce, żebyśmy byli czujni, żebyśmy cenili to co do nas dociera. I to co myślimy, będąc na zgromadzeniach, co Bóg powiedział, czy to ma wartość i jaką to ma wartość i co z tym zrobię. Czy to zostanie we mnie wpisane i czy będę z tym żyć, aby dalej podążać, czy zachowam Bożą prawdę, czy stanę się czymś jeszcze lepszym niż lodówka? To co włożono, to można wyjąć, niczym nie zepsute. Czy będę tak miłować Boże Słowo, żeby pielęgnować je i żeby ono zostało takie jak do mnie dotarło? Czy zależy mi na tym?
My ludzie jesteśmy przechowalnią i albo damy sobie popsuć to przez diabła, nastawiając uszy na cokolwiek innego, dając się zepsuć złymi informacjami, dając się zepsuć złymi pożądliwościami, albo zachowamy w czystości prawe umysły i serca, żeby nie zniekształcić tego. Najcenniejsi na ziemi są ludzie, którzy potrafią zachować Boże Słowo. Nie ma cenniejszych ludzi na ziemi. Jezus mówi: „Kto zachowa moje Słowo, śmierci nie ujrzy na wieki”. A więc jak ważne jest to, by przechować to w taki sposób, że gdy otworzymy usta, powiemy to co Boże Słowo mówi, mówimy jak Boże Słowo mówi, by nie być tym, który będzie próbował osłodzić Boże Słowo, żeby komuś było łatwiej je przyjąć. „A ty mów, jak Ja do ciebie mówię, nic do tego nie dołożysz, nic z tego nie ujmiesz.”
1Księga Mojżeszowa 39,21. Ciekawy człowiek, prawda? Sprzedany w niewolę. Takim jakim był, takim trafił do niewoli. Nie miał przy sobie nic z tych zewnętrznych rzeczy. Nie miał ani pieniędzy, ani nic cennego wobec ludzkiego mniemania, ani nie wiadomo jakiego ubrania. Ale co w nim jest takiego cennego? Jaki skarb ma ten człowiek? Ten człowiek jest przechowalnią dla Boga. Bóg dał mu już objawienia i on te objawienia miał w sercu swoim. Bóg wskazał mu co będzie działo się z nim, chociaż on nie rozumiał jak do tego dojdzie. Chodził z tym i dzięki temu był otwarty na Boże działanie. I kiedy trafia z powodu fałszywego oskarżenia do więzienia, to zobaczmy co jest cennością tego człowieka:
„Ale Pan był z Józefem i sprawił, że zjednał sobie przychylność i zapewnił sobie życzliwość przełożonego więzienia. Toteż przełożony więzienia powierzył Józefowi nadzór nad wszystkimi więźniami, którzy byli w więzieniu. Wszystko, co tam się działo, działo się pod jego nadzorem.” 1Mojż.39,21.22.
Widzicie, ten człowiek zobaczył kogoś godnego, żeby powierzyć mu zadanie, ponieważ widział w nim to, że ten człowiek będzie umiał wypełnić zadanie. A więc nie powierza się zadania komuś kto nie jest sprawdzony w doświadczeniu, kto nie jest sprawdzony w tym jak postępuje ze swoimi rzeczami. Nie powierza się czegoś odpowiedzialnego. Ten człowiek widział w Józefie coś, co było godne tego, że można bezpiecznie mu to powierzyć.
„Toteż przełożony więzienia powierzył Józefowi nadzór nad wszystkimi więźniami, którzy byli w więzieniu. Wszystko, co tam się działo, działo się pod jego nadzorem.” 1Moj.39,22.
Więzień stał się tym, który miał zarządzać całym więzieniem.
„Przełożony więzienia nie musiał doglądać tego, co powierzył Józefowi, gdyż Pan był z nim i sprawił, że szczęściło mu się we wszystkim, cokolwiek czynił.” 1Moj.39, 23
Ten człowiek mógł odpocząć. Był ktoś, kto potrafił zrobić to jeszcze lepiej. Jak potrzeba ludzi, którzy tak chodzą z Bogiem, żeby można było zobaczyć po nich, gdziekolwiek są, że to są ludzie odpowiedzialni, ludzie, którzy wiedzą co robią, z którymi jest Bóg. A więc czy jemy, czy pracujemy, czy cokolwiek innego robimy, czyńmy to dla Pana, wtedy też jest ważne jakie zdanie ktoś o nas ma, czy może coś nam powierzyć, czy jesteśmy ludźmi, którzy chodzą z Bożym Słowem, ludźmi uporządkowanymi, bo Boże Słowo najlepiej uporządkowuje życie człowieka.
A więc Józef zarządza całym więzieniem, ale nadal siedzi w więzieniu. Mija czas, Józef dostaje się przed oblicze faraona. Faraon miał sen, nie wiedział, jak ma go rozumieć, bo nikt nie potrafił mu tego snu wyłożyć, ale dowiedział się od swojego sługi, że jest ktoś kto umie to czynić. Więc faraon woła Józefa, Józef wykłada sen i mówi co zrobić.
1Księga Mojżeszowa 41,33-36:
„Niech więc faraon upatrzy teraz męża rozsądnego i mądrego i niech ustanowi go zarządcą całej ziemi egipskiej. Niech faraon działa i niech ustanowi namiestników nad krajem i zbiera piątą część urodzajów w ziemi egipskiej przez siedem lat obfitości. Niech nagromadzą wszelkiej żywności podczas tych dobrych lat, które nadejdą. Niech gromadzą zboże z polecenia faraona, niech składają po miastach żywność i przechowują ją. Żywność ta będzie zapasem dla kraju na siedem lat głodu, które nastaną w ziemi egipskiej, i kraj nie będzie wyniszczony przez głód.”
Widzicie, niewolnik stoi przed głównym władcą tego kraju i niewolnik mówi władcy tego kraju co zrobić, żeby uratować ten kraj przed głodem, który nadejdzie. I władca tego kraju słucha niewolnika. I co myśli władca tego kraju? Co w jego głowie zaczyna układać się? Czy znajdę kogoś lepszego? Nie dość, że wyłożył mi sen, to jeszcze wie co zrobić. I co wtedy robi?
„Podobało się to faraonowi i wszystkim jego dworzanom. Rzekł tedy faraon do dworzan swoich: Czy moglibyśmy znaleźć innego męża, który miałby ducha Bożego tak jak ten? Do Józefa zaś faraon rzekł: Skoro Bóg oznajmił ci to wszystko, nie ma nikogo, kto by był tak rozsądny i mądry jak ty. Ty będziesz zarządzał domem moim, a do poleceń twoich będzie się stosował cały lud mój, tylko tronem będę większy od ciebie. Nadto rzekł faraon do Józefa: Oto ustanawiam cię namiestnikiem całej ziemi egipskiej. Potem zdjął faraon pierścień z ręki i włożył go na rękę Józefa, kazał go też odziać w szaty z delikatnego płótna i zawiesił złoty łańcuch na jego szyi, kazał go też obwozić na drugim wozie swoim, a wołano przed nim: Na kolana! Tak ustanowił go namiestnikiem całej ziemi egipskiej. Potem rzekł faraon do Józefa: Jam jest faraon, lecz bez twego zezwolenia nie wolno nikomu w całej ziemi egipskiej podnieść ręki ani nogi.” 1Mojż.41,37-44.
Widzicie, niewolnik, który przyszedł w łachmanach, jest teraz ubrany, zarządza wszystkim, godny zarządzać, godny rozporządzać. Jaka to jest ważna rzecz. Rozumiecie? Bóg też kształtuje nas, sprawdza godność tego zarządzania, sprawdza co my robimy z Bożym Słowem. Jeżeli będziemy marnotrawić je, to co nam powierzy? Zwróciliście uwagę, ilu wśród chrześcijan jest bez powierzonej służby, którzy żyją jakby nie mali polecenia od Boga, co mają robić? Czyżby Bóg nie chciał dać im służby? A może oni nie szanują i nie cenią tego Bożego Słowa jako bogactwa, jako skarbu i żyją sobie jak chcą? To taki człowiek zarządzający więzieniem zobaczył cenność w Józefie i gotów był powierzyć mu to zadanie, a przez to zyskiwał przecież u faraona. Zobaczcie, taki człowiek jest w stanie rozeznać cenność działania Boga w człowieku i umieć powierzyć coś co jest cenne, wiedząc, że to się zachowa w dobrym stanie dzięki temu człowiekowi. Okazuje się, że niewolnik stał się kimś najważniejszym zaraz po faraonie.

