DZIECKO BOGA - 17.07.2016

DZIECKO BOGA – 17.07.2016 – część 4

A więc wszyscy mamy dorastać i to jest wspaniały plan Boży dla mnie i dla ciebie. Rozumiecie, to co w oczach świata jest nędzą, w oczach dzieci Bożych jest ponętne i potrzebne, bo tak naprawdę my tego pragniemy. Często wróg chce nam pokazać cenę jako niekonieczną – „po co chcesz to płacić, skoro jesteś zbawiony, zbawiona za darmo, nie musisz płacić tej ceny, aby być uczniem.” Dlatego wymyśla się, że uczniowie to jakaś wyjątkowa elita, a reszta to wierzący, którzy idą do wieczności przez wiarę. Nie. Tylko uczniowie będą tam gdzie Mistrz. A więc poddawajmy się temu. Diabeł będzie straszył nas, ryczał jak lew ryczący, krzycząc przeciwko nam kosztami. Jeśli będziesz dalej uczyć się Jezusa, to zobaczysz co cię spotka. A Słowo Boże mówi: "Ani głód, ani chłód, ani śmierć, ani cierpienia nie oddzielą cię od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie.” A więc Bóg mówi: "Nie bój się tych wszystkich rzeczy, którymi diabeł by cię straszył. Ja przeprowadzę cię i przez głód, i przez chłód, i wszędzie będziesz szczęśliwym ze Mną." Widzimy wiarą Pana Jezusa, który idzie przez to, co i my idąc za Nim, i wygrywa.

         „Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi,” Izaj.53,3a.

         I to samo mogę wam powiedzieć, że kiedy człowiek idzie coraz bliżej Chrystusa, ludzie cię opuszczają, coraz mniej cię lubią, nawet chrześcijanie. Wolą omijać cię i wolą nie słuchać co do nich mówisz – „już ty mnie nie obciążaj, ja mam dosyć obciążeń w swoim życiu”. A ty nie obciążasz. Fakt, że niektórzy obciążają nieraz innych, wrzucając na nich to, czego ci ludzie nie są w stanie jeszcze unieść, ale dziecko Boże nikogo nie obciąża. Po prostu dziecko Boże zdaje sobie sprawę kiedy może to powiedzieć co ma powiedzieć.

         „mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego.” Izaj.53,3b

         Widzicie apostoła Pawła. Dzisiaj jest to wykorzystywane przeciwko Pawłowi jako to, że Paweł zboczył i dlatego ludzie opuścili go. Nie. Paweł był coraz bliżej Jezusa i dlatego opuścili go. Bali się już dalej posuwać za Pawłem, bo to do czego Paweł dochodził, stawało się dla ludzi coraz bardziej przerażające. Demas uznał, że to jest za bardzo oddalanie się od świata i wrócił do świata. Paweł z każdym dniem, coraz bardziej przybliżając się do Chrystusa, był coraz dalszy od widoku człowieczeństwa według myślenia tego świata. Dlatego mówił, że krzyż oddziela go od świata i świat od niego.

         A więc chrześcijaństwo ma piękno, ale piękno innego rodzaju. To jest piękno Chrystusa, wspaniałego Chrystusa. I to właśnie pociąga nas coraz bardziej. Wierzący człowiek coraz pewniej mówi do Pana: „Panie, bez względu na koszty, bez względu na przeciwności, ale prowadź mnie dalej ku Sobie. Chcę poznać Ciebie więcej i więcej”.

         „Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony.” Izaj.53,4.

         I tak wierzący człowiek bierze na siebie różne doświadczenia, nie swoje nawet, tylko doświadczenia innych i niesie je przed Boże oblicze.

         „Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” Izaj.53,5

         Rozumiecie, jakie to wielkie niezrozumienie. Patrząc na Niego, oni mniemali, że Bóg nie miłuje Go, i dlatego to nie może być Syn Boga, bo Bóg nie postępowałby tak ze Swoim Synem. Nie wystawiłby Swojego Syna na takie cierpienia, na takie zniewagi, a w końcu na ukrzyżowanie. I stąd oni patrzyli, i wzgardzali Nim coraz bardziej, mówiąc: „Bóg na takie coś wystawiłby Mesjasza? Niemożliwe.” Ale On przez posłuszeństwo w tych doświadczeniach doszedł do doskonałości.

         „Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust.  Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał?” Izaj.53,6-8a.

         Zobaczcie, w więzieniu, sądzony, a przecież nie był przestępcą. Był prawdą. Chwała Bogu! Wiecie, chrześcijaństwo jest dla tych, którzy chcą się uratować. Chrześcijaństwo ma cenę. Jezus powiedział o tej cenie: "Jeśli nie oddasz Mi swego życia, stracisz je, a jeśli oddasz, zyskasz je." Uczmy się jak oddawać to życie codziennie Panu Jezusowi Chrystusowi.  Mimo tego co dzieje się na tej ziemi, uczmy się prawdy o organizmie, o ciele Jezusa Chrystusa, o cząstkach Jego ciała. Nie szukaj aplauzu w świecie, nie szukaj, żeby ludzie uśmiechnęli się na to co mówisz. Nie patrz na to, żeby poklepali cię i powiedzieli: "A myśmy myśleli, że ty jesteś całkiem głupi, a ty jeszcze nie taki głupi jesteś, jeszcze umiesz pobawić się trochę jak my." Jak diabeł chwali cię, to już jest bardzo niebezpiecznie.

         „Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony. I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach.” Izaj.53,8b.9.

         Dlaczego więc był taki wzgardzony?

„Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem,” Izaj.53,10a.

         Czyżby Bogu upodobało się utrapić cierpieniem i mnie, i ciebie? Możemy od tego uciec, ale Bogu się to upodobało. Naprawdę, Bogu upodobało się utrapić ciebie cierpieniem, wrzucić cię w ogień, przetapiać jak złoto, aby wydobyć ciebie jeszcze czystszym. Bogu upodobało się wydać ciebie na cierpienia, żeby oczyścić cię. Unikniesz cierpień, pozostaniesz brudny, brudna. Poddasz się, twój umysł będzie coraz czyściejszy, coraz czyściejsze twoje serce, coraz szlachetniejsze twoje zamysły. Jezus wzrastał w cierpieniach, w zniewagach i w niezrozumieniu. To jest droga naszego zbawienia, twoja i moja, dla wszystkich, którzy chcą być uratowani.

         Wiecie, że my jesteśmy z natury pyszni, dumni i aroganccy? Jeśli nie byłoby tych cierpień, to byśmy dumni, pyszni i aroganccy chcieli wejść do wieczności. A tam nic nieczystego przecież nie wejdzie. A więc cierpienia są potrzebne, żeby też uniżać nas, żeby doprowadzać nas do pokory, do posłuszeństwa.

         „Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni.  Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci.” Izaj.53,10b,11a.

         I teraz tylko chwilę wspomnę to co mówiliśmy od początku - od czego my uciekamy i do czego my uciekamy. Uciekamy od tego co mogliśmy robić w świecie według własnego upodobania, używając różnych swoich środków, do tego gdzie już nie będziemy żyli według własnego upodobania, ani własnych środków nie będziemy stosować, gdzie będziemy żyć według Jego upodobania i stosować Jego środki. Kto tam będzie uciekał, jeśli nie ten, który będzie widział zgrozę pozostania tam, gdzie ja może żyć według własnego „ja”. Bardziej wolę żyć, tu na ziemi, według tego co chce Chrystus, niż żyć według swego „ja” i zginąć. Wolę żyć według woli mego Chrystusa, żeby dotrzeć do wieczności, chociaż Jego wola naraża mnie na koszty, aż odnajdę w tym kim On jest najwyższe podniesienie przez Stwórcę do tego, bym tu na ziemi mógł być prawidłowo Jego dzieckiem, chodzącym według Jego woli i zamysłu.

         A więc zwróćcie uwagę, że chrześcijaństwo bardzo mocno oparte jest na poznaniu Ojca i Syna. Żeby wytrwać do końca na tej drodze, muszę wzrastać w poznawaniu. Rozumiecie, poznanie łączy się zawsze z cierpieniem, jak też napisane jest w Kaznodziei Salomona 1,18. Bardziej poznasz, więcej ucierpisz, bo otacza cię więcej ludzi, którzy nie rozumieją tego po co ty tam idziesz, po co chcesz to robić, przecież przez to, tworzysz sobie nieprzyjaciół.

         „Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci.” Izaj.53,11a

         Za mękę swojej duszy. Chrześcijaninie, chrześcijanko, jeśli nie biegniesz nadal tą drogą, to zacznij biec dalej. Pamiętaj, że na tej drodze będziesz mieć coraz mniej swoich swobód, ale za to będziesz znać wolność Chrystusa, wolność, aby czynić wolę Ojca. Coraz mniej będziesz ty dysponować swoim życiem, ale przez to będziesz znać wolność Chrystusa w swoim codziennym życiu. Kiedy tracimy swoją wolność, to w sumie zyskujemy wolność - wolność życia przed Jego obliczem tak jak Jemu się to podoba, i niech Bóg napełnia nas tym. Bóg w moim wnętrzu wpisał chrześcijaństwo i dlatego nigdy nie zgodzę się, że chrześcijanie to są maruderzy, ludzie chodzący jak chcą własnymi drogami, to są ludzie, którzy przestali patrzeć na Jezusa. Chrześcijaństwo to jest rozwój, wzrost z chwały w chwałę, wyżej, wyżej, wyżej i wyżej. Nie można dać zatrzymywać się wrogowi i tworzyć elitę chrześcijan uwstecznionych, zadowolonych ze swego własnego życia. Klasa innego rodzaju chrześcijaństwa, ludzi, którzy stracili sprzed swoich oczu życie Jezusa i już nie nęci ich to, żeby dalej wzrastać, dalej rozwijać się i dalej iść za Nim.

Jan 14:23