DZIECKO BOGA - 17.07.2016

DZIECKO BOGA - 17.07.2016 - część 1

 

Mówiliśmy o uciekaniu od zła do dobra, o umiejętności rozpoznawania co jest złe, a co jest dobre. Uczymy się tego i czasami to co wydaje nam się dobre, okazuje się złem, a co złe, okazuje się dobrem. Dlatego też chcemy uczyć się Chrystusa, który był bardzo poważny w całej swojej służbie i zawsze wypełniał wolę Ojca swojego, chociaż za to był bardzo źle osądzany przez ludzi i ludziom wydawało się, że staje im na drodze i nie pozwala im zrealizować swoich planów. Ale ich plany prowadziły do złego miejsca, raczej zniewalały, krępowały ludzi, niż ratowały.

         Chciałbym, żebyśmy otworzyli Księgę Izajasza 52 rozdział, od pierwszego wiersza:

         „Obudź się, obudź się, oblecz się w swoją siłę, Syjonie! Oblecz się w swoją odświętną szatę, Jeruzalem, ty święty grodzie, gdyż już nigdy nie wejdzie do ciebie nieobrzezany ani nieczysty!” Izaj.52,1

         Wspaniałe, prawda? Nic nieczystego nie wejdzie do Kościoła. Do Kościoła wchodzi się oczyszczonym przez krew Jezusa Chrystusa. Nowa Jerozolima, każdy jej element jest święty, jest czysty, oczyszczony krwią Jezusa. Nic nieczystego nie dostanie się tam. Wszyscy, którzy mniemają, że są Kościołem, a żyją gdzieś w nieczystości, nie mają swego miejsca w tej chwale. To jest chwała Jezusa.

         „Strząśnij z siebie proch, powstań branko jeruzalemska, zdejmij z twojej szyi okowy, wzięta do niewoli córko syjońska! Bo tak mówi Pan: Za darmo zostaliście sprzedani, toteż bez pieniędzy będziecie wykupieni. Bo tak mówi Wszechmogący Pan: Mój lud zstąpił niegdyś do Egiptu, aby tam przebywać jako obcy przybysz. Potem Asyryjczycy gnębili go bez powodu. Lecz teraz, co mam robić? - mówi Pan - gdyż mój lud został niezasłużenie zabrany, jego tyrani chełpią się - mówi Pan - a moje imię ustawicznie jest lżone, dzień po dniu?” Izaj.52,2-5.

         Tak diabeł chełpił się, że miał nas w swoim posiadaniu, że mógł używać nas dla własnej chwały. Szydził z nas, kpił z nas, a my służyliśmy mu z ochotnego serca, bo dawał nam to co podobało się naszemu bezbożnemu życiu. Zaspakajał nasze bezbożne pragnienia, dawał nam możliwość sięgać do tych bezbożnych rzeczy. A więc chwaliliśmy jego, a nie Boga, który mówił: "Zatrzymaj się, nie czyń tego więcej".

         „Dlatego mój lud pozna moje imię,” Izaj.52,6a

         Jakże wspaniała Boża obietnica. A więc od tego poznania zależy to wszystko - poznanie Imienia Bożego. Poznanie Imienia Pana Jezusa Chrystusa daje nam zbawienie. Poznać Tego, który to imię nosi, doznać Jego obecności, Jego wpływu na własne, codzienne życie. Doznać co to kosztuje należeć do Niego i poznać co kosztowało Go, żeby przyjść tutaj i zbawić ciebie i mnie. Jeśli człowiek nie będzie należał do Imienia Pańskiego, nie pozna ceny, którą Jezus zapłacił za człowieka, żeby go zbawić. Ten człowiek będzie cały czas mniemać, że chrześcijaństwo to jest mój wytwór tego co człowiek potrafi, a nie to co potrafi Jezus. Ten człowiek będzie stale i ustawicznie kuleć na obie nogi, idąc w kierunku wieczności. Co rusz będzie widać jakąś deprawację, dlatego, że Chrystus nie panuje w tym człowieku.

Imię Jezusa jest wieżą, w której chowa się każdy, który chce być zbawionym od tego wszystkiego co tu jest w świecie. Dlatego jest tylu wierzących ludzi, którzy nadal nie skryli się w Jezusie Chrystusie, nadal nie uciekli od diabła do Jezusa, żeby pozostać w Nim z całym zachwytem i wdzięcznym sercem. Nadal szukają jeszcze czegoś po tym świecie, jakby coś jeszcze tam zgubili, nadal rozpatrują i przepatrują, i szukają czegoś w internecie, czy w czymkolwiek innym, jakby jeszcze coś w tym świecie miało dla nich istnieć, funkcjonować, jakby coś było dla nich przygotowane. A wszystko zostało nam dane w Jezusie Chrystusie. Całe doświadczenie należenia do Boga dostaliśmy w Jezusie Chrystusie. I chwała Bogu za to. Jezus powiedział, że poznawanie Jego i Ojca to jest życie wieczne. Raduj się duszo, że możesz poznawać Pana Jezusa Chrystusa i chciej poznawać Go coraz głębiej i głębiej. Kiedy On powie ci: "siadaj", to siedź, a kiedy powie ci: "wstań", to wstań. On decyduje o wszystkim, a nie człowiek.

         „Jak miłe są na górach nogi tego, który zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój,” Izaj.52,7a

         Pamiętacie, że był taki nakaz dany Izraelowi - kiedy idziesz i podejdziesz do miasta obronnego, ogłoś im pokój. Jeśli przyjmą pokój, będą twymi poddanymi, jeśli nie przyjmą, zburzysz to miasto. I tak samo jest z nami - albo przyjmujemy pokój z Bogiem w Jezusie Chrystusie i stajemy się niewolnikami Chrystusa i przez to On może nas zbawić. Albo odsuwamy Jego pokój i wtedy On zniszczy nas. Albo zniszczeni, albo zbawieni, inaczej nie ma. Są tylko dwie drogi, inaczej nie ma. Jedna droga zniszczenia, a druga zbawienia. I tutaj trzeba bardzo mocno zastanowić się czy ja chcę być zbawionym, zbawioną. Czy ja chcę być nowym człowiekiem, żyć na całkowicie innych warunkach.

         „który zwiastuje dobro, który ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg jest królem.” Izaj.52,7b

         Bóg jest naszym Władcą. Królestwo nasze nie jest z tego świata.

         „Słuchaj! Twoi strażnicy podnoszą głos, razem radośnie wykrzykują, bo na własne oczy oglądają, jak Pan wraca na Syjon. Wykrzykujcie! Śpiewajcie radośnie razem, gruzy Jeruzalemu, gdyż Pan pociesza swój lud, wykupuje Jeruzalem! Pan obnażył swoje święte ramię na oczach wszystkich narodów i oglądają wszystkie krańce ziemi zbawienie naszego Boga. Precz, precz, wyjdźcie stamtąd, nieczystego nie dotykajcie! Wyjdźcie spośród niego, oczyśćcie się, wy, którzy nosicie naczynia Pańskie! Bo nie wyjdziecie w pośpiechu i w popłochu nie pójdziecie, gdyż przed wami pójdzie Pan, a waszą tylną strażą będzie Bóg Izraela.” Izaj.52,8-12.

         Bóg bardzo wyraźnie mówi: "Wyjdź z tego całego zła, z tego świata bezprawia i przyjmij miejsce zbawienia w Synu Moim Jezusie Chrystusie”. Wiecie, że do tego trzeba naprawdę głębokiego, duchowego zrozumienia tego. Co to znaczy - byliśmy w miejscu zagłady, a dostaliśmy możliwość być w miejscu zbawienia. Trzeba duchowego rozeznania i duchowej przemiany, żeby człowiek mógł rozeznać do czego zostaliśmy wezwani. Bo człowiek nieustannie myśli sobie, że zostaliśmy wezwani ze światowej gnojówki do chrześcijańskiej gnojówki. I wielu chrześcijan nadal tapla się w błocie, bardziej moralnym od pierwszego, myśląc, że w Jezusie też jest bagienko do taplania się.

         W Jezusie nie ma grzechu. On jest czysty, święty i nieskalany. A więc jesteśmy przemieszczani z bezprawia do prawości, z nienawiści do miłości, z niecierpliwości do cierpliwości, od kłamania do mówienia Bożej prawdy. I to jest Boża rzeczywistość. I po to właśnie ogłoszony jest pokój, aby człowiek stał się niewolnikiem prawdy, niewolnikiem miłości, niewolnikiem łagodności, niewolnikiem cierpliwości, wytrwałości, śmiałości, zwycięstwa. Jeśli nie ma jeszcze tego przemieszczenia, to znaczy, że człowiek musi jeszcze głębiej zanurzyć się w Słowo Boże, w rozmowę z Bogiem, żeby tak się stało. Bóg jest chętny dawać, ale człowiek zobaczywszy to, usłyszawszy o tym, musi chcieć to mieć, chcieć posiąść to. Bóg jest solidnym Bogiem. On bada naszą żarliwość o te Jego sprawy, On nie da tak wspaniałych rzeczy komuś, kto tak sobie myśli: „A, Panie Boże, to może byś mi dał coś tak przy okazji.” Nie. On bada naszą gorliwość, czy kiedy przyjmiemy to, będziemy to cenić, czy będzie to dla nas wartościowe. Jeśli dla nas nie ma to wartości, to po co nam to dać. To tak jakbyś miał coś cennego i dał komuś kto będzie to taplał w błocie, rzucał w bagno, pozwalał komuś po tym skakać. Przecież nie interesuje cię to.

Twoje życie nie należy do ciebie. Nie pozwól na to, żeby diabeł bawił się twoim życiem i dalej taplał cię w błocie, skoro twoje życie należy do Chrystusa. To jest cenność, życie Jezusa w tobie, we mnie, to jest cenność. Wykupieni zostaliśmy za najwyższą cenę. Nie pozwól na to, bo nie jesteś w rękach diabła rzeczą, przedmiotem. Jesteś dzieckiem Boga, które należy Boga, do Jego wieczności, do Jego chwały. Trzymaj się wytrwale Pana i nie słuchaj innego głosu jak tylko Chrystusowego.

         „Oto szczęśliwie się powiedzie mojemu słudze: Będzie nader wywyższony i bardzo wysoko wyniesiony. Jak wielu się przeraziło na jego widok - tak zeszpecony, niepodobny do ludzkiego był jego wygląd, a jego postać nie taka jak synów ludzkich, tak wprawi w zdumienie liczne narody, królowie zamkną przed nim swoje usta, bo zobaczą to, czego im nie opowiadano, i zrozumieją to, czego nie słyszeli.” Izaj.52, 13-15.

         Oto przychodzi Boży Sługa. Wiecie, czasami można by było zastanawiać się, co stało się z Marią. Przecież ona widziała tego anioła, który przyszedł do niej. Wiedziała przecież, że to co usłyszała, co anioł mówił do niej o synu… może otworzymy Ewangelię Łukasza. I to przyrównujmy do siebie, bo to jest bardzo ważna lekcja, którą możemy zobaczyć, jak czasami i my dokładnie to samo robimy.

         „A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret,  do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria.  I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, („błogosławionaś ty” - ominąłem tą część, bo nie ma jej w tym miejscu w Biblii) Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie.  I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.  I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie znam męża? I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym. I oto Elżbieta, krewna twoja, którą nazywają niepłodną, także poczęła syna w starości swojej, a jest już w szóstym miesiącu.  Bo u Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa. I rzekła Maria: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. I anioł odszedł od niej.” Łuk.1,26-38.

         I kiedy pomyślisz o sobie samym - jak przyjąłeś wieść ewangelii? Co pomyślałeś, czy pomyślałaś kiedy usłyszałeś, usłyszałaś o Bogu, który chce być twoim Ojcem, chce cię zbawić. Co pomyślałeś, pomyślałaś? Że będzie to wspaniałe życie z Bogiem. Wspaniale, myślałeś, Bóg będzie mi wszystko dawał, będzie to takie proste, takie łatwe, takie wyśmienite, po prostu wszystko mam już u Boga zapewnione, przecież Bóg jest bogaty. Przychodzi do doświadczenia codzienności i co widzisz? Jak cię ćwiczy, jak cię uczy. I raptem pewne rzeczy nie podobają ci się, bo musisz czekać na Jego odpowiedzi, nie biegnie zaraz za tobą, nie otacza cię opieka w każdej sprawie, pozwala ci robić głupią rzecz, jeśli chcesz. „Czemuś nie zatrzymał mnie Boże?” A Bóg obiecywał ci, że będzie ciebie zatrzymywać? On powiedział: „Pójdź za Mną, należ do Mnie, służ Mi z otwartego serca.” I raptem człowiekowi usuwa się ta bajka i człowiek zaczyna widzieć, że chrześcijańskie życie, to jest poważne życie, które narażone jest na wiele oskarżeń, pomówień, na to, że ludzie ze świata będą patrzeć dziwnie na ciebie i najbliżsi będą mówić o tobie, że coś pokręciło ci się w głowie. I raptem okazuje się, że nie jest fantastycznie tak, że wszyscy są zadowoleni, bo ty przestajesz pić, palić, złorzeczyć, kłamać, a jest odwrotnie, ludzie zaczynają mieć trwogę o ciebie, myśląc, że źle się z tobą dzieje? Mówią ci, że chyba zwariowałeś, tak nie może być, żebyś ty stał się takim innym człowiekiem, takim nienormalnym. Wszyscy tak żyją, a ty chcesz żyć inaczej.

         Raptem zdajesz sobie sprawę, że tracisz znajomych, ludzie odwracają się od ciebie i chcą mijać ciebie na ulicy, bo wstydzą się, żeby przyznać się do ciebie. I to co myślałeś, że będzie chwałą, okazało się, że naraziło cię na wzgardę. I co wtedy robisz? Masz kłopoty. Czy na pewno ten Bóg jest moim Bogiem? Dlaczego tak nie jest jak myślałem?

Jan 14:23