Burzenie warowni - 19.06.2016r.
Burzenie warowni – 19.06.2016r. część 10
Dzieje Apostolskie, 7 rozdział, od 18 wiersza.
„Aż nastał w Egipcie inny król, który nie znał Józefa. Ten zawziął się podstępnie na nasz ród, uciskał ojców naszych, zmuszając ich, żeby wyrzucali swoje niemowlęta, by nie zostawały przy życiu”.
Co on robił? On zmuszał lud Boży, żeby oni synów swoich wyrzucali. Tych, którzy mieli być siłą tego ludu, oni mieli ich wyrzucać. Co jest siłą twoją? Co diabeł chce, żebyś wyrzucił, czy wyrzuciła? To, co się narodziło z Boga, to z czym Bóg do ciebie dotarł. Dlatego Słowo Boże mówi: zachowujmy te „dzieci”, to jest Słowo Boże, które wnika w nas. Zachowujmy je, ponieważ to Słowo zbawia nas. To Słowo jest siłą Bożego ludu! Jeśli my będziemy wyrzucać Słowa Boże, to diabeł będzie zadowolony, gdy my będziemy je wyrzucać dlatego, że przeszkadza nam to Słowo żyć na ziemi, że z powodu tego Słowa ucierpimy, że wróg będzie nas uciskał za to, że zachowujemy Słowo, że gdy je zachowamy, to będziemy musieli wycierpieć to. A przecież Chrystus, żeby dojść do chwały, musiał przejść przez cierpienia z powodu tego kim On jest. Jak On, tak samo i my, musimy przejść przez cierpienia dla nas przygotowane.
Jeżeli będziemy zachowywać Słowo Boże, będziemy cierpieć z tego powodu. Faraon będzie się wściekał i będzie nas atakował i będzie wywierał coraz większą presję, żebyśmy to Słowo porzucili! Miłujmy to, co daje siłę Bożemu ludowi. To tak jak w modlitwie: chleba powszedniego daj nam, a tym chlebem jest Jezus. Codziennie chcemy karmić się Tobą, Panie! Chcemy żyć dzięki Tobie! Kiedy porzucisz ten Chleb z nieba, wtedy stracisz siłę i diabeł liczy na to. On wiedział, że kiedy oni będą wyrzucać swoje dzieci, stracą siłę, której on się obawiał. Żyjmy więc każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi, w ten sposób silny Chrystus dał odpór diabłu, kiedy Go kusił, kiedy mówił Mu: zamień sobie te kamienie na chleb. A Jezus odpowiedział mu: nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi.
Musisz, więc zobaczyć, czy pozwalasz sobie na to, żeby to Słowo znikało z twojego życia? Czy trzymasz się tego Słowa i nie chcesz je puścić? Nie pozwolisz na to, żeby ono było wyrzucone. Ale nawet gdy wyrzucisz to Słowo, na przykład idziesz gdzieś tam i mówisz komuś: „wiesz, dzisiaj było takie zgromadzenie, mówiono takie i takie rzeczy”. Ktoś usłyszy to Słowo, a ty za chwilę zapomniałeś już o tym Słowie. Może się to stać w ten sposób, jak zaraz ci to przeczytam.
„W tym czasie narodził się Mojżesz, który był miły Bogu, przez trzy miesiące chowano go w domu ojca. A gdy go wyrzucono - jednakże wyrzucono Mojżesza - wzięła go córka faraona i wychowała go sobie za syna”.
Często okazuje się tak, że człowiek, który mówi Słowo innym ludziom, sam zapomina o tym Słowie, a ten który je usłyszał zaczyna je pielęgnować i zaczyna z tego czerpać siły. Okazuje się, że często nawracają się ludzie przez jakieś Słowa, które ktoś powiedział i zapomniał o nich, a oni się na tym nawracają, bo to Słowo ma w sobie życie, ma moc. I oni zaczynają z tej mocy korzystać, bo ono tak czy inaczej ma moc. Może mieć moc w tobie, może mieć moc w kimś innym, bo ono jest żywe i skuteczne i dociera do celu.
Też w Dziejach Apostolskich, 26 rozdział od 22 wiersza, apostoł Paweł mówi te Słowa.
„Ponieważ jednak opieka Boża czuwała nade mną, aż do dnia dzisiejszego, ostałem się dając świadectwo małym i wielkim, nie mówiąc nic ponad to, co powiedzieli prorocy i Mojżesz, że się stanie, to jest że Chrystus musi cierpieć, że On jako pierwszy, Który powstał z martwych będzie zwiastował światłość ludowi i poganom”.
Teraz mówi człowiek, który zachowuje Słowo, żyje tym Słowem i z powodu tego właśnie Słowa cierpi. Teraz on wypowiada Słowa.
„A gdy on to mówił ku swojej obronie, zawołał Festus donośnym głosem".
Ile razy słyszysz to, gdy mówisz to ludziom w świecie?
„Szalejesz Pawle!”
Szalejesz człowieku! Kto by tak umiał żyć na tej ziemi? Kto w ogóle potrafiłby tak żyć? Święty? Na tej ziemi?! Przecież człowieku, tak nie da rady żyć! Ty musisz się ratować kłamstwem, musisz się ratować złodziejstwem, bo jeśli nie będziesz tego robić, to nie dasz rady! Przejadą się po tobie! Szalejesz! Co ty wyprawiasz?! Przecież na tej ziemi nie można żyć inaczej! Tak mówią ludzie, bo oni nie znają innego sposobu życia. Ich warownia, która ich chroni to kłamstwo, złodziejstwo. Rozumiecie? To stawianie na swoim. Ale warownią, która chroni chrześcijanina jest uczciwość, prawdomówność, wierność Bogu.
Są więc warownie, które pobudował diabeł i one ułatwiają życie człowiekowi i są warownie, które Bóg zbudował i one życie nam utrudniają, ale prowadzą nas do wieczności, bo oddzielają nas od zła tego świata. Bóg oddziela nas od zła tego świata. Jeśli wzięlibyśmy charakter Boga, który ma być w nas, on oddziela nas od zła tego świata. To jest Boża warownia, którą On napełnia nas, abyśmy byli zbawieni pośród tego świata ciemności. Kiedy jesteśmy w tej warowni, jesteśmy innymi ludźmi. Rozumiecie? Kiedy wychodzimy z warowni, którą jest Bóg, stajemy się z powrotem ludźmi, którymi byliśmy bez Boga. Niebezpiecznie jest opuszczać tą warownię.
Pozostań w Bogu na zawsze. Jak już wszedłeś w to miejsce - Bóg, to już tam pozostań. Słowo Boże mówi: kto trwa w Chrystusie do końca, ten będzie zbawiony. Jeśli opuścisz Chrystusa - zginiesz, bo żaden człowiek nie jest w stanie sam walczyć z diabłem.
A więc „szalejesz”. "A gdzie ty się uczyłeś? Tylu uczonych ludzi mówi, że jest inaczej, a Ty? Byłeś w jakichś szkołach teologicznych? Uczyłeś się gdzieś?"
O naszym Panu też mówili: „a gdzie on się uczył? Przecież nie chodził do naszych szkół”. Wielu mówi, że po szkołach teologicznych to jest cud, jeśli wyjdziesz z wiarą. Takie to są szkoły. Ale jeśli jesteś w szkole Ducha Świętego, na pewno z wiarą pójdziesz dalej. Lepiej być w szkole Ducha Świętego, który wprowadza w prawdę i kosztować z prawdy, niż trafić na miejsce, gdzie ci nic dobrego nie dadzą, a jeszcze zabiorą to co masz.
„Wielka uczoność przywodzi cię do szaleństwa”.
Tak myślą ludzie. „Telewizji nie oglądać? Radia nie słuchać? Gazet nie czytać? Jak to żyć na tej ziemi?!" Rozumiecie, już nie mówię o innych rzeczach. „Na weselu tańców nie ma, wódki nie ma? To jak wy się weselicie? To chyba siedzicie tacy - głowy zwieszone i tak przesiedzicie parę godzin i po weselu”. Bo ludzie w świecie nie umieją się cieszyć bez tych dodatków, myślą „co to za wesele będzie? To żałoba, pogrzeb jakiś”. Tak myślą, bo taką warownię mają w sobie, ale dzieci Boże umieją się cieszyć bez dodatków diabelskich, bo ich radością jest Pan.
Wiecie jak dobrze jest cieszyć się Panem? My jeszcze wiele musimy się z tego nauczyć. Dobrze, że się uczymy. Już poznajemy, co to jest radość w Panu. Dobrze, że się uczymy i umiemy się cieszyć, będąc razem przed Bożym obliczem. Ale tej radości jest jeszcze więcej. Kiedy warownie braku świętych relacji zostaną całkowicie zburzone, wtedy lud Boży jednym głosem chwali Boga i cieszy się! Samowolny człowiek mówi: „a niech sobie chwalą Boga, ja sobie gdzieś indziej pójdę. Tak sobie człowiek myśli, że nie musi być w tym miejscu, Boga można wszędzie chwalić. Ale kiedy człowiek jest złączony już i warownie diabelskie są poburzone, wtedy człowiek bardzo lubi razem z innymi chwalić Boga. Nawet lepiej mu się chwali Boga z innymi. I to jest właśnie to, co Bóg zrobił, dlatego, żebyśmy też do siebie tęsknili. To nie jest grzech, to Bóg tak uczynił, żebyśmy wiedzieli, że On tego właśnie pragnie, żebyśmy byli w społeczności, którą On chce mieć razem z nami. Dlatego On wszystkim nam okaże swoje Oblicze w jednym momencie, nie po kolei, nie gdzieś w komorach. Komory są bardzo ważne, ale kiedy wychodzimy z komory, to właśnie po to, żeby mieć świętą społeczność ze sobą, a nie żeby być zamkniętymi ludźmi, ale jeszcze bardziej otwartymi, według Bożej woli. Tam właśnie w tych komorach mają być rozbijanie te warownie, a w czasie kiedy jesteśmy razem ujawniane, abyśmy mogli patrząc, wiedzieć czego szukać u Boga dla siebie i innych, kiedy stajemy przed Bogiem. A więc, albo ludzie zachowają to Słowo i w nich zacznie ono działać, albo uznają, że szalejesz i pójdą swoją drogą, ale Słowo zawsze pozostaje Słowem.
Wspomnieliśmy, już o tym i chciałbym, żebyśmy o tym pamiętali, abyśmy nigdy nie bronili warowni diabła. Na prawdę, nie brońmy ich. Jeśli ktoś pokazuje nam ze Słowa Bożego, że to nie jest Bóg, to jest diabeł, to dajmy to zburzyć. Po co mamy pilnować tego, co nam szkodzi, co powoduje, że nie możemy być zwycięzcami, co przeszkadza nam w drodze do wieczności. Im szybciej pozwolimy na to, żeby to zostało zburzone, tym lepiej dla nas.
Apostoł Paweł, żeby trwać w tym Chrystusowym doświadczeniu, pisze takie słowa w Pierwszym Liście do Koryntian, w 15 rozdziale, 31 wierszu, część "a".
„Tak ja codziennie umieram bracia”.
Tak ja codziennie umieram, bracia, po co? Żeby żył we mnie Chrystus. A więc nie chcę pozwolić ani jednego dnia, żeby diabeł miał szansę budować coś we mnie. Rozumiesz, jak diabeł przychodzi do ciebie? Mówiąc do ciebie, że cię nie kochają, że cię nie lubią, że im nie zależy na tobie, bo zajęci są sami sobą i myślą tylko o sobie. Rozumiecie, różne rzeczy przychodzą. Paweł dlatego nam mówi: „ja umieram dla tego wszystkiego, bo to nie dałoby mi siły żyć dla Boga. To by mi odbierało siły życia dla Boga”.
Umierać dla siebie, umierać dla swojego „ja”. Umierać dla tych wszystkich rzeczy, które mógłby zbudować diabeł, gdybym żył „ja”, a nie Chrystus. Świadomość tego, na jakim polu bitewnym był ten Boży człowiek, mówiła mu: „Paweł, ty nie żyj, niech żyje w tobie Chrystus. Wtedy pomożesz innym”. Pamiętacie, kiedy powiedział do nich, w Liście do Galacjan jest to napisane: „Gdybym ja przyszedł i mówił inną ewangelię niż ta, którą wam głosiłem, nie wierzcie mi, bo wtedy to będzie stary człowiek”.
Ewangelia jest niezmienna i według tej Ewangelii żył apostoł Paweł i wiedział, że codziennie ma być martwy, aby żył w nim Chrystus.
Często ludzie nie są świadomi warowni diabelskich, jakie w nich są i po to jest właśnie czytanie Biblii, rozważanie Biblii, żeby to było ujawniane i żeby człowiek poddawał się burzeniu Bożemu, wiedząc, że Kościół, to jest piękna Oblubienica Chrystusa, w której każda cząstka, żyje dla chwały Jezusa i przez Niego dla Kościoła. Staje się częścią Ciała Chrystusowego, częścią uporządkowanego Ciała Chrystusowego. Kościół to nie jest bałaganiarski organizm, w którym robisz co chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz. Kościół to jest uporządkowany organizm, w którym robisz to, co chce Chrystus. Widzisz skoordynowane ruchy twojego organizmu, a czyżby Chrystus był gorszą Głową niż twoja głowa? On jeszcze lepiej prowadzi swój Kościół, ale czy ty poddajesz się Jego rozkazom? Czy one są ci przyjemne? Jeśli nie, to znaczy że, diabeł ma w tobie warownie, które bronią cię przed rozkazami Chrystusa i one oddzielają cię od jedności w Kościele, od miłości wzajemnej, od troski wzajemnej, od budowania się na dom Boży. Trzeba je zburzyć. Musisz doznać, że Kościół jest miejscem, w którym najlepiej ci się żyje z Chrystusem. Organizm, w którym cząstki mają o siebie jednakie staranie.
Paweł, więc mówi:
„Tak ja umieram, aby żył we mnie Chrystus”.
Jest to napisane w Liście do Galacjan. Pamiętajmy o tym, niech Bóg nam nieustannie pomaga, abyśmy nie stracili tego, żebyśmy nigdy nie odrzucali Bożego Słowa dla naszej swobody, ale przyjmowali Boże Słowo, dla naszej swobody, byśmy byli swobodni dzięki Słowu, a nie dzięki własnemu ciału, żeby to nie cielesność nami kierowała, ale Święty Duch.
Wszystkie te warownie diabelskie są burzone, na końcu słyszymy, że też śmierć będzie zniszczona, będziemy oddzieleni od niej całkowicie, bo będziemy z Bogiem na całą wieczność.
Niech Bóg nas w tym wspiera i pomaga, gdyż Ten, który jest grodem warownym, On chce otaczać nas chwałą.

