Burzenie warowni - 18.06.2016r.
Burzenie warowni – 18.06.2016r. część 7
Cała Ewangelia jest bardzo prosta i nie jest skomplikowana, tylko jej zastosowanie jest trudne, ponieważ mamy doświadczenie z wrogiem, który stale próbuje nam przeszkodzić w tym, żebyśmy żyli według Słów Ewangelii. Musimy być zdeterminowani, żeby stoczyć z nim prawdziwą bitwę i musimy być też uzbrojeni w moc Chrystusa, aby stanąć i wygrać, ponieważ sami wiele razy próbowaliśmy wygrać z diabłem i nie dawaliśmy rady. Czasami ktoś sobie określał: "teraz wypiję tylko dwa kieliszki", a kończyło się i tak na upiciu, czy inne rzeczy, z którymi różni ludzie mieli różne problemy.
Człowiek sobie coś próbował, a diabeł i tak go pokonywał na swoim terenie, kładąc go zawsze na łopatki, pysznie pokazując kto tu jest silniejszy. Kiedy jednak stanął do walki, ku naszemu zbawieniu, Chrystus, wtedy diabeł sam na sobie przekonał się, że naprzeciw niego stanął nieugięty, a przez to silniejszy od niego, przeciwnik. Jezus powiedział, że tylko silniejszy może wejść do warowni wroga, rozbroić wroga i zdobyć ją. A Jezus właśnie to zrobił. Wszedł do warowni wroga, a cały świat tkwił w ciemnościach obwarowany ciemnościami i zdobył warownię szatana, dając nam miejsce zbawienia w Sobie Samym. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo cenne i ważne.
Pamiętacie co Bóg mówił, gdy Izraelici mieli wchodzić do ziemi obiecanej? Bóg powiedział tak: „Kiedy podejdziecie do warownego miasta, powiedzcie: pokój. Jeśli przyjmą go i poddadzą się wam, to staną się waszymi poddanymi. Ale jeśli nie poddadzą się, wybijecie całe miasto”. A więc Bóg posyła Swoją armię i mówi: pokój. Pokój, w którym to nie wy będziecie rządzić, ale Ja będę wami rządził. Jeśli nie chcecie, to i tak będę rządził, a wy zginiecie".
Wojna jest zdecydowana i musi być zwycięstwo, nie ma rozejmu, nie ma innego rodzaju układów. Kiedy czytamy List do Galacjan, czytamy o dwóch warowniach, które stają naprzeciw siebie.
Otworzymy List do Galacjan, czytam od 19 wiersza.
„Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie wszeteczeństwo, nieczystość.....”
Widzicie jak ludzie bronią swojej nieczystości i widzicie jak bardzo mocno bronią tej nieczystości na przykład w Kościele. Cudzołóstwo, nierząd jak mocno jest bronione: "Jak to? Bóg miałby nie pozwolić, miałby ograniczać? Ludzie mieliby się męczyć? Bóg pozwala, zgadza się!". I coraz częściej dowiaduję się: kolejny mąż, kolejna żona. Ludzie mówią: przecież napisane jest, że z wyjątkiem wszeteczeństwa, a więc Pan dał wyjątek i my korzystamy z tego wyjątku.
To jest właśnie takie czytanie Biblii, które pasuje diabłu, żeby wciągać ludzi w grzech i zanieczyszczać.
„....rozpusta, bałwochwalstwo...-
Różnego rodzaju bałwochwalstwo, włącznie z samouwielbieniem, to też jest bałwochwalstwo, mamona, te wszystkie obrazy, te wszystkie posążki, te wszystkie lane, kute, dłubane, czy jakiekolwiek inne, malowane, a później i własny obraz. To też jest bałwan: mieć taką wizję siebie samego i według tego będę postępował. To też jest obraz i on też jest bałwanem, który człowiek realizuje i ustawia wszystko pod swojego bałwana. Ma taką wizję i mniemanie różnego rodzaju. Czasami jest to: człowiek sam sobie się podoba, czasami się nie podoba. Tak czy inaczej, jest to bałwan i człowiek próbuje ubarwić czy robić różne rzeczy.
„..czary wszelkiego rodzaju..”
Ludzie czytają horoskopy, myśląc, że to nie jest nic złego. A jakie masz imię? A kiedy się urodziłeś? O, to ty jesteś z walecznych, albo z lękliwych, czy z innych. Już masz czary, bo ty urodziłeś się tego i tego dnia to ty jesteś taki. Już czary próbują przez tych ludzi i tobie, gdy ich słuchasz, wstrzeliwać te pociski, żeby pokazać ci, że faktycznie taki trochę jesteś. No to pasujesz, widzisz jak to się zgadza.
„....wrogość....”
To jest taki bardzo trudny bastion, wrogość. Ludzie często są wrogo nastawieni do kogoś. Czasami wystarczy, że coś im nie pasuje, już są wrogo nastawieni. Skąd ta wrogość tak szybko się jawi? Skąd cisną się na usta słowa takie, żeby komuś dociąć, czy powiedzieć coś takiego, żeby go to uraziło.
„...spór..”
Widzimy jak ludzie lubią się spierać o coś.
„...zazdrość..”
O, to jest też trudny bastion do rozbicia. Nawet w chrześcijaństwie ludzie zazdroszczą sobie na przykład, że Bóg dał komuś to, a mnie nie dał i próbują to jakoś pomniejszyć, żeby swoje wywyższyć. To jest zazdrość, to jest stary bastion. „Temu się powiodło, a mnie się tak nie powiodło”. I już próbują „widziałem go, tam siedział i myślał, pewnie myślał coś złego”. Różne rzeczy człowiek wymyśli, żeby tylko pomniejszyć kogoś a siebie wywyższyć. Pamiętamy jak zazdrościli Żydom, Nehemiaszowi, kiedy odbudowywali Jerozolimę i wymyślali przeciwko nim. Zazdrościli im, a więc wymyślili, że Nehemiasz chce rewoltę zrobić i inne rzeczy i próbowali go oskarżać. To jest ciało, które tak funkcjonuje.
„...gniew, knowania..”
To co już wspomniałem, żeby siebie wywyższyć, a kogoś poniżyć na przykład, żeby pokazać siebie w lepszym świetle niż tego drugiego, czy tą drugą osobę. To są knowania, to są te bastiony diabła. Taki jest diabeł i jeśli to zobaczysz w sobie, czy ja, to my musimy z tym rozpocząć prawdziwą bitwę. Nie wolno sobie na to pozwalać. Jeżeli ponosi cię już gniew, i zaczynasz rzucać nierozważne słowa, czy zaczynasz mówić rzeczy obraźliwe, to ujawnia się stary bastion. Wierzący człowiek powinien natychmiast paść na kolana, przeprosić Boga i prosić o zburzenie tego bastionu, ukorzyć się. A ukorzenie jest otwarciem drzwi na zburzenie. „Jeśli się ukorzy mój lud” - mówi Bóg.
Jeśli my widzimy te rzeczy w sobie, w chrześcijaństwie, to my musimy poddać się Bogu, który ma moc to zniszczyć. On właśnie po to przyszedł w Chrystusie Jezusie, żeby zniszczyć te warownie. A zwróćcie uwagę, jak wierzący ludzie na to się zgadzają. Zgadzają się na warownie w swoim życiu.
„...waśnie.. - skłóceni ludzie -..odszczepieństwo.. - rozdzielanie ludzi - ..zabójstwa..”
Wiemy, Słowo Boże mówi, że jeśli nienawidzimy braci i siostry, to już jest morderstwo. Nie trzeba zabić fizycznie, można zabijać działając w taki sposób, żeby być kimś, kto będzie działał w sposób odrażający dla drugiego człowieka.
„..pijaństwo..”
Wiemy, że w chrześcijaństwie są również pijacy. Piją po kryjomu, dlatego Słowo Boże mówi do chrześcijan: „Pijacy nie wejdą do Królestwa Bożego”.
Niektórzy myślą sobie, że jedno piwko to przecież im nie zaszkodzi, jeszcze takie zimne, miłe, przyjemne. „Na pewno mi nie zaszkodzi, przecież piłem kiedyś zimne piwko, to jak teraz wypiję, to przecież nie tragedia, w głowie mi się od tego nie zakręci”. Nie zakręciło ci się od jednego, ale zakręci ci się później od paru. I tak diabeł wciąga: „co tam, wypij sobie trochę”.
Wiecie ilu ludzi pijąc sobie jakieś wino czy piwo, tak popijając sobie, wiecie ilu jest narażonych na to, że wpadną kiedyś w ten nałóg? Powoli zacznie im tego brakować, będą mówić: „My do jedzenia tylko pijemy, no żeby lepiej strawić”. Oczywiście, w porządku, to nie jest grzech. Ale co się stanie, kiedy ty będziesz sobie pozwalać tak na coraz więcej, żeby łatwiej się strawiło. Nagle okaże się, że wracasz do starego klimatu, do pijaństwa.
„...obżarstwo...”
Zobaczcie, jak te bastiony stoją, przecież wiadomo, że coś nam smakuje, ale czy my umiemy zatrzymać się. To jest to, nowy człowiek umie się w tym zatrzymać. Używamy tego tak, jak byśmy nie używali.
Mógłbym tutaj jeszcze włożyć podejrzliwość, fałszywy osąd, różne rzeczy, które też się mieszczą w tym ciele. Widzicie, że kiedy spojrzycie na kogoś już macie jakąś ocenę z tego ciała, a ona najczęściej nie jest prawdziwa. Jeśli się za nią pójdzie, to fałszywie oceniłeś człowieka, bo później się okazuje, że ten człowiek nie miał z tym nic wspólnego na przykład.
Jak niebezpiecznie jest, kiedy takie warownie w nas funkcjonują i one narzucają nam sposób działania. Warownia to jest coś, co niby pilnuje terenu. Ona niby nas pilnuje przed czymś. Pilnuje nas, żeby ktoś nas nie oszukał, nie podszedł, ale tak naprawdę, to ona nas wciąga w zły osąd, w złe nastawienia, pilnując nas: „O, z tym nie będę mieć nic wspólnego, on jest podejrzany”. A dlaczego podejrzany? „Bo nie wygląda mi na dobrego człowieka”. A co twoje oko może na ten temat powiedzieć? Nawet Pan Jezus nie sądził według patrzenia oczu, ani słuchania uszu, ale według Ducha Świętego.
Tutaj mieści się o wiele więcej rzeczy, bo jest napisane „obżarstwo i tym podobne”. Apostoł Paweł już się zatrzymuje i nie wymienia kolejnych, następnych rzeczy, o których wiemy, że nadal istnieją. Czynienie różnicy między osobami: o, ten na przykład mi się podoba, to z tym będę miał bliższy kontakt, a tamten mi się nie za bardzo podoba, a więc nie. To tak, jakby w ciele, jedne cząstki nie podobały się bardziej drugim. Ręka nie chciałaby mieć społeczności na przykład z szyją i nie chciałaby się w ogóle dotykać szyi. A szyja powiedziałaby: to ja zamykam ci drogę do głowy. No i byłyby starcia, spory o to, kto ważniejszy.
Mamy, więc doświadczenie, w którym widzimy, że te warownie nie do końca zostały poburzone, że one się ujawniają. A więc jeśli się ujawniają, to my mamy nadal pracę do wykonania. Pracę ukrzyżowania ciała wraz z nimi. Zwróćcie uwagę, że dalej czytamy: „a ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami”. Krzyż, więc rozprawia się z tymi rzeczami, dlatego Paweł powiedział: „Krzyż ma moc”. Ma moc zbawczą uratowania nas z naszej cielesności. A więc kiedy widzimy te rzeczy, widzimy że to są jeszcze pozostałości diabła w nas. Nieprzyjemne pozostałości, z którymi musimy się rozprawić. Nie możemy im pozwolić swobodnie funkcjonować. Musi się stoczyć wojna.
Wiecie, że to wszystko jest złem, a więc zło próbuje wciągać w zło. Przeciwko temu wyszło dobro. Dlatego Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie, żeby zniszczyć te warownie zła, trzeba żeby powstały warownie dobra i żeby w tej wojnie oglądać zwycięstwo dobra nad złem w sobie samym czy w sobie samej, bo to jest bardzo ważne. Rozumiecie, my dajemy coś innym od siebie. Jeśli my nie będziemy mieli w sobie zwycięstwa Chrystusa, to my damy starego człowieka. Wiecie, to jest bardzo przykre.
Najgorsze spustoszenie czyni w chrześcijaństwie stary człowiek, kiedy nazywa się chrześcijaninem czy chrześcijanką i robi te stare rzeczy pod nazwą chrześcijanin, chrześcijanka. To jest ohydna rzecz. W świecie nie jest to tak samo ohydne, jak w Kościele. Dlatego Apostoł napisał, że jeśli masz mieć społeczność z pijakiem chrześcijaninem, to nie możesz z tym człowiekiem usiąść do jednego stołu i razem jeść. Ale jeśli masz do czynienia z pijakiem ze świata, to możesz z nim usiąść, jeść i z nim rozmawiać, bo to gorzej jest, jeśli ktoś się mieni chrześcijaninem, czy chrześcijanką i żyje w tym grzechu, nie chcąc się z niego upamiętać.
Musi być wojna i Słowo Boże mówi, że mamy dobrem zwyciężać zło. Musimy używać dobrych środków do tego, żeby pokonać zło. Musimy rozeznając zło, coraz więcej kosztować dobra. Słowo Boże mówi, że w Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do czynienia dobra. Teraz, kiedy czytamy o owocu Ducha Świętego, to są właśnie te dobre, zwycięskie warownie, które potrzebne są nam w tej bitwie, które są dla nas prawdziwie przyjazne, chociaż my za to płacimy cenę, gdy one zwyciężają. Kiedy miłość pokonuje nienawiść, to ty już nie chodzisz za kimś, żeby czynić mu krzywdę. Ty chodzisz za kimś, żeby uczynić mu dobro. Ty poświęcasz swoje życie, kładziesz swoje życie, żeby inni mogli z tego korzystać, a więc płacisz cenę za to. Kiedy dobro zwycięża zło, ty stajesz się sługą, służebnicą już nie złą, ale dobrą. A więc twoje życie zaczyna być innego rodzaju.
Kiedy mogliśmy czynić zło, to mogliśmy pokazać na co nas stać, a gdy dobro to ustąpiliśmy miejsce Chrystusowi, żeby On pokazał na co Jego stać. Jest to dla nas bardzo trudne - ustąpić Jezusowi. To jest chyba też jedna z tych trudnych warowni, które zostały zbudowane przez diabła: nie ustąpisz Bogu swojemu, nie ustąpisz Panu swemu. Nie ustąpisz Jego Duchowi, będziesz próbować sam czy sama zrobić to po swojemu, a Jezus mówi "beze Mnie, nic nie zrobicie". A więc od razu skazuje to na zniszczenie.
Owocem Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.
Widzimy, kiedy Bóg napełnia nas tym, kim On sam jest, wtedy my jesteśmy zwycięzcami, wtedy w nas jest to, co być powinno. Wtedy my jesteśmy innymi ludźmi, wtedy my sami nie poznajemy siebie samych. Mówimy: ja nigdy taki nie byłem, ja nigdy taka nie byłam, to jest Pan. To właśnie tak być powinno, że człowiek zdaje sobie sprawę, że to nie jest nasz wytwór, że my nie osiągnęliśmy tego własną wiedzą, mądrością, elokwencją, czymkolwiek, że to Pan osiągnął w nas i to jest Jego zwycięstwo.
Czy chcemy być pokonani przez Pana? Tak mówi Słowo Boże: jeśli się poddamy Bogu, damy Mu to, co Jemu się należy. On jest Zwycięzcą, a gdy poddamy się Jemu, wtedy On da nam siłę, żebyśmy się przeciwstawili diabłu, a ten ucieknie od nas.

