Abym sam nie był odrzucony - 07.05.2016r.

Abym sam nie był odrzucony - 07.05.2016r. - część 1

                Niesamowite jest w ogóle w tym wszystkim jest to, że Bóg podjął się tego, żeby nas mieć dla własnej chwały. To jest niesamowity zamiar Boga, wyczyn godny samego Boga. Nikt inny nie miałby szansy zrealizować tak śmiałego zamysłu, żeby z nas, takich ludzi, zrobić kogoś dla Swojej chwały. Kogoś kto zrezygnuje z wszystkiego, aby tylko Bóg był uwielbiony. Jakże Bóg musi potężnie pracować, żeby człowiek pojął, że nie ma nic cenniejszego dla człowieka jak służyć Bogu, jak oddać Mu wszystko, już nie walczyć o nic swojego, ale zostawić Jemu miejsce dla Jego chwały, żeby On mógł pokazać jaki On jest. Jakże ważnym jest to, żeby chcieć tego samego co On chce, żeby chcieć Jego woli, Jego planów, aby mieć je w sercu swoim. On otworzył przed nami te plany w Swoim Synu Jezusie Chrystusie, kiedy nam Go posłał. I w sumie cały czas toczy się o to właśnie ten bój, żebyśmy byli otwarci na działanie Boga, żeby nie świat wpływał na nasze działania, na nasze komunikowanie się ze sobą i na nasze czyny wobec siebie. Żeby to nie było tak jak w świecie, że ludzie robią się coraz gorsi, coraz mniej szczęśliwi, coraz bardziej zatwardziali. Tylko, żeby właśnie było odwrotnie, że ludzie się robią coraz bardziej miękcy, poddani Bogu, zadowoleni z tego co Bóg czyni, z Nim szczęśliwi już teraz, myślący o wieczności z Nim jako o czymś najcenniejszym.

A więc cała praca polega na tym, żeby nas ukorzyć, a cała praca diabła nad tym, żeby nas wzbić w pychę, abyśmy śmiało sobie poczynali bez Boga. Więc przypominanie i wskazywanie ze Słowa Bożego na to, co miłe jest Bogu i w czym On ma upodobanie służy ku temu, aby nas uniżać, żebyśmy zrozumieli, w czym uciekliśmy spod ręki Bożej. W czym zaczęliśmy własne, prywatne życie, gdzie zaczęliśmy coraz bardziej być podobni do świata a nie do Chrystusa Jezusa. I wtedy przychodzi pokuta, oczyszczenie, przychodzi poddanie się Bogu, takie uniżenie w którym Bóg może znaleźć upodobanie i Bóg może wykonywać Swoją pracę dalej. Bez tego człowiek nie znajdzie upodobania u Boga. Bóg nie będzie pracować nad pysznym, dumnym umysłem i sercem, które będzie chodziło wokół siebie, ale będzie pracować nad uniżonym. Dlatego uniżcie się – mówi Słowo Boże – poddajcie się Bogu, a On uczyni to, co jest najlepsze.

Zwróćcie uwagę, że to często umyka naszej uwadze, ten świat i to życie w nim biegnie swoim kierunkiem. I nawet często wierzący ludzie, czasami upodabniają się do świata, relacji świata, sposobów komunikowania się świata, wyciągania wniosków z doświadczeń jak świat a nie jak dzieci Boże. I później mamy zeświecczałe chrześcijaństwo, które nie różni się niczym innym jak tylko jeszcze większą pychą od tej jaką ma ten świat. Ale ci, którzy należą do Boga zdają sobie sprawę, że co Bóg zaczął to musi dokończyć. Że jeśli On tego nie dokończy, to On nas nie weźmie do Swojej wieczności, a więc praca Boża musi być wykonana do końca. On nie weźmie niedopełnionych materiałów, bo to musi być podobne do Jego Syna, to musi być człowiek, który w Bogu odnalazł wszystko, całe swoje szczęście, który już nie będzie walczyć o swoje, o nic swojego, o nic co by to ciało chciało jeszcze osiągnąć nie będzie walczyć. Będzie zaś poddawać się Bogu, żeby to Bóg walczył i żeby Bóg dokonał to, czego człowiek nie potrafi. Będzie się tak poddawać Bogu, żeby Bóg widział: to jest człowiek, któremu to nie zaszkodzi, gdy go podniosę i dam mu coś więcej. To jest człowiek, który będzie miał świadomość, że to Ja mu to dałem i nigdy nie będzie chciał tego użyć dla własnej chwały. Pełnia Boskości zamieszkała w Bożym Synu, gdyż Syn Boży nigdy nie użył niczego dla własnej chwały, ale dla chwały Ojca. I o tym wszystkim nieustannie zawiadamiał Swoich słuchaczy.

Jeszcze ku przypomnieniu przeczytam z 2 listu do Koryntian: „Bo miłość Chrystusowa, ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł, a zatem wszyscy umarli, a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony”. A więc miłość Jezusa ogarnia tylko tych, którzy już nie dla siebie samych żyją, tylko dla Jego chwały. A więc możemy rozeznać czy Jezus dzisiaj miłuje nas, czy jest szczęśliwy czy zaś ma problem z wykonaniem Swojego zadania z którym przyszedł, aby zbawić nas, aby mieć nas gotowych na to, aby służyć Mu w taki sposób, jaki Ojciec chce, aby służyli ci, którzy do Pana Jezusa należą.

12 i 13 wiersz z tego 24 rozdziału Ewangelii Mateusza: „A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie”. Widzimy jak bezprawie się rozmnaża. Ludzie robią, w sumie, co chcą i mówią: my jesteśmy wierzącymi ludźmi, my wierzymy w Pana Boga, my wierzymy w Jezusa, my wierzymy, że Słowo Boże jest natchnione. Mówią prawdę, tylko, że nie żyją tą prawdą. A więc miłość do Słowa, do prawdy umknęła. Ludzie już nie miłują prawdy, miłują swoją własną prawdę, swoje pomysły na życie, swoje zeświecczałe chrześcijaństwo w którym jest zgoda na życie w wykorzystywaniu czasu dla siebie samego, lub dla siebie samej. Coraz więcej dla siebie, dla siebie, a więc miłość ginie, miłość by służyć Jezusowi, żeby całe życie było dla Jego chwały, żeby każdy czas był dla Niego wypełniony, żeby być tylko z Nim według Jego zamysłu, żeby poznawać Go coraz więcej i więcej w tym jak On dokonuje Swego działania w nas i pośród nas.

A więc Jezus mówi: ponieważ takie bezprawie się rozmnoży, miłość wielu oziębnie. Wielu zobaczy: „a to tak można być chrześcijaninem czy chrześcijanką, to wcale nie trzeba się nawet wysilać, żeby być chrześcijaninem lub chrześcijanką, to jest takie swobodne. W sumie wystarczy, kiedy coś powiem pozytywnego i już będzie dobrze”. Ale tak nie jest. A więc czy ta praca przebiega dzisiaj dalej, czy Bóg dalej współpracuje ze mną, z tobą? Czy Bóg dalej mieczem Swego Słowa odcina to, co jest niepotrzebne w nas, aby napełniać nas tym co jest potrzebne? Czy dalej miłość Jezusa ogarnia nas, bo my nie chcemy żyć dla siebie, tylko dla Jego chwały? Nie szukamy dla siebie w Biblii czegoś, co by nam pasowało, abyśmy mogli to robić. Biblia mówi w sposób duchowy i pokazuje stan duchowy. Jezus jest tym duchowym człowiekiem, nowym człowiekiem, który pokazuje jak żyć każdym Słowem Bożym. Zawsze zobacz czy to używasz w duchu Chrystusowym, aby być pewnym, że to słowo używasz zgodnie z wolą Bożą. I następnie Jezus mówi: a kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A więc: kto wytrwa do końca w miłości do Mnie, w Mojej miłości, ten będzie zbawiony. Jezus miłuje tych, którzy już nie żyją dla siebie, ale dla Niego, a więc kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

Jak myślimy, na ile my jesteśmy zdeterminowani, żeby poznawać prawdę i żyć prawdą, aby być zbawionymi. Na ile jesteśmy gotowi toczyć dobry bój, aby wygrać? Czy jesteśmy już zadowoleni sami z siebie i możemy powiedzieć: teraz sobie odpocznij duszo, już sobie nagromadziłaś skarbów tych chrześcijańskich, możesz się teraz z nich karmić, już ich masz na pięćdziesiąt lat do przodu nagromadzone, teraz możesz się karmić starymi świadectwami. Ktoś opowiada świadectwa i wystarczy, że się go spytasz: a kiedy to było? On mówi: dziesięć lat temu, trzydzieści lat temu, lub czterdzieści lat temu. A opowiedz mi jakieś świeże świadectwo. I człowiek nie ma świeżych świadectw. Opowiada stare jakby to było wczoraj, bo nie ma świeżych. A Jezus mówi jednakże: codziennie będziesz do Mnie należeć i codziennie będziesz mieć świadectwo przynależności do Mnie. Codziennie będzie widać twoją miłość do Mnie i Moją do ciebie. Będzie widać tą wzajemną miłość i będziesz chodzić ze Mną, a Ja będę cię ubogacać.

„Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony”. Kto będzie widzieć cały czas potrzebę Jezusa w swoim życiu ten będzie uratowany, ta będzie uratowaną. Kiedy wierzący to zapominają, wtedy niebezpiecznie się robi w chrześcijaństwie. Niebezpiecznie jest być z ludźmi, którzy tracą miłość do Jezusa, naprawdę bardzo niebezpiecznie. Coraz więcej jest tam wciągania w rzeczy świata, coraz więcej myśli światowych, coraz więcej zadowolenia światowego, coraz mniej chwały Jezusa, coraz mniej objawionego Bożego Słowa, coraz więcej rozmów na temat świata, coraz mniej na temat kosztowności Chrystusa. Miłość można rozeznać po tym, o kim najwięcej mówisz, kto najwięcej w twoim sercu mieszka o tym mówisz. Jeśli mówisz o Chrystusie, nieustannie o Nim, i coraz więcej masz o Nim do powiedzenia, coraz więcej Go poznajesz, to znaczy, że On jest twoim skarbem. Jeśli coraz więcej na temat rzeczy świata, co w świecie się dzieje, co oznacza ten termin, tamten termin w światowy, jakie to ma znaczenie, jakie tamto ma znaczenie, to znaczy że interesujesz się więcej światem niż Bogiem, niż Chrystusem. Ludzie wierzący, dzisiejszych czasów, często więcej słuchają radia i wiadomości z radia niż wiadomości z nieba. Ponieważ tamte wiadomości im więcej dają, bo są nasyceni wiadomościami. Wiedzą co się w świecie dzieje, ale coraz mniej wiedzą co się dzieje w Niebie, co się dzieje z Chrystusem, jaki jest Chrystus. I potem, coraz częściej w ich myślach jest to, co władca tego świata naprodukował niż to, co przyniósł Chrystus. Jezus mówi: kto wytrwa do końca w miłości, ten będzie zbawiony.

Miłość to nie są puste słowa. Miłość to nie są obiecanki , tylko to są prawdziwe stwierdzenia, prawdziwe. Jezus wie, że to jest prawda, że ty oddajesz Mu swoje życie, że nie będziesz walczyć o swoje priorytety, chcesz tylko, żeby On był uwielbiony i wiesz, że twoje życie jest krótkie i tak Mu mało chwały odda. Nie tracisz już czasu, żeby nie odebrać Mu chwały, która Mu się należy. Ludzie często myślą, że kiedy coś zaśpiewali Panu, to już oddali Mu chwałę, a teraz resztę życia mają dla siebie. Ile życia już spędziliśmy bez Niego dla głupoty, po co jeszcze mielibyśmy spędzać to życie dla pustych rzeczy, które nic nie dają. Oczywiście, żyjemy tutaj, pośród tego świata, ale nie jak świat, nie dla światowych rzeczy, nie dla światowych upodobań. A trzeba uważać, aby się nie stało tak, że straciliśmy już świadomość, że przestaliśmy służyć Jezusowi, służymy już sobie, chodzi nam o własną chwałę, o własne priorytety, o to, żeby dla siebie mieć, dla siebie mieć, dla siebie mieć.

Księga Objawienia 22 rozdział. A jeszcze nim dojdziemy do 22 rozdziału, po drodze, przeczytam inne miejsce z Biblii, o Panu naszym, Jezusie Chrystusie, który Siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie. A więc On Siebie złożył i my siebie składamy też Bogu – to jest prawidłowe działanie. Składamy siebie Bogu, a Bóg niech uczyni z nami co chce – to jest prawdziwe działanie. Prawdziwe zgromadzenie polega na tym, że ludzie składają siebie Bogu jako miłą ofiarę, ożywionych z martwych. I Bóg czyni w nich swoje dzieło. I wtedy ci ludzie zgromadzając się, nie są dla siebie zagrożeniem, bo oni mają jedno serce, jedno pragnienie i to jest Chrystus, uwielbiony Chrystus w nich. Wtedy pośród nich nie ma odciągania od prawdy Biblijnej, jest pociąganie do rzeczywistości Bożej, bo tęskni ich serce do takiego Chrystusa, biegnąc do Niego myślami swymi, nie mogą się od Niego oderwać, to jest ich skarb, ich życie, ich miłość. Jeśli człowiek straci miłość, którą jest Chrystus, to wtedy wypełni diabeł to miejsce swoją miłością, swoimi rzeczami, swoimi potrzebami. Wtedy rośnie pycha, duma, arogancja chrześcijańska. Wtedy człowiek bierze Biblię już po to, żeby wykorzystać ją dla siebie, żeby wymóc na innych, że to mu się należy, popatrz to w Biblii jest napisane, ty musisz to dać. Nie patrzy człowiek, co ma dać drugiemu, tylko co ktoś ma mu dać, i jest to całkowicie odwrócona sytuacja. Ci ludzie używają Biblii już w ten sposób właśnie, aby pokazać co ty masz im dać, a nie to, co oni mają ci dać. Nie składają siebie na ofiarę, tylko chcą innych na ofiarę, żeby im łatwiej było żyć. I to już jest odwrócona sytuacja do tego co uczynił Chrystus. Jezus Chrystus złożył Siebie, aby dać nam Siebie, żebyśmy mogli być zbawieni, żebyśmy mogli być uratowani. A więc normalną koleją rzeczy jest to, że kiedy my miłujemy to chcemy naśladować Jego, a więc również składać swoje życie na ofiarę, żeby inni mieli z nas pożytek. 

Jan 14:23