Nienawiść i miłość Boga w nas - 25.06.2016.
Nienawiść i miłość Boga w nas – 25.06.2016. – część 5
Księga Izajasza 58, 5-12:
„Czy to jest post, w którym mam upodobanie, dzień, w którym człowiek umartwia swoją duszę, że się zwiesza swoją głowę jak sitowie, wkłada wór i kładzie się w popiele? Czy coś takiego nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Lecz to jest post, w którym mam upodobanie: że się rozwiązuje bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo, że podzielisz twój chleb z głodnym i biednych bezdomnych przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a chwała Pańska będzie twoją tylną strażą. Gdy potem będziesz wołał, Pan cię wysłucha, a gdy będziesz krzyczał o pomoc, odpowie: Oto jestem! Gdy usuniesz spośród siebie jarzmo, szydercze pokazywanie palcem i bezecne mówienie, gdy głodnemu podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienie strapionego, wtedy twoje światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe, i Pan będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że twoje członki odzyskają swoją siłę, i będziesz jak ogród nawodniony i jak źródło, którego wody nie wysychają. Twoi ludzie odbudują prastare gruzy, podźwigniesz fundamenty poprzednich pokoleń i nazwą cię naprawiaczem wyłomów, odnowicielem, aby w nich można było mieszkać.”
Wiecie, można w tym fragmencie widzieć tylko bezdomnego, głodnego człowieka żyjącego w świecie, ale są też duchowo bezdomni chrześcijanie, głodni, którzy szukają zdrowego pokarmu i nie mogą go znaleźć. I Bogu podoba się kiedy ty jesteś w stanie nakarmić ich, kiedy ty masz chleb z nieba i możesz wspomóc ich. Kiedy ty ich ubierzesz, dodasz im otuchy, wzmocnisz ich, ogrzejesz ciepłem Chrystusa, który mieszka w tobie. Brakuje ludzi, którzy są bogaci w Panu. Pełno ubogich chrześcijan, którzy są nędzni i chodzą głodni, słabi, nie umieją walczyć, ani pracować w Kościele. Kto im pomoże? Jeśli nawet nakarmisz ich tym fizycznym chlebem i dasz im wody do picia, to oni mają to, bo na to ich stać. Ale brakuje im Bożego Słowa, brakuje im widzenia ludzi, którzy żyją w zwycięstwie, którzy stoją na Skale zbawienia, i którzy mogą wyciągnąć do nich rękę i pomóc im.
Widzicie jak dzisiaj chodzą głodni chrześcijanie? Widzicie jak szukają po różnych miejscach Bożego Słowa? To jest praca, którą ty i ja potrzebujemy mieć każdego dnia, aby mieć to od Pana, by móc pomóc innym. Tak pracuj u Pana, żeby On dawał ci to dla ciebie i dla innych, byś miał więcej, abyś mógł jeszcze więcej podzielić się z innymi. Bądź bogaty, bogata w Panu. Zobaczcie ilu ludzi nie może być w zborach, bo te zbory są zepsute, wprowadzono tam cudzołóstwo duchowe i fizyczne. Spójrzcie na niektóre miejsca, co tam się wyprawia, jaki śmiech, jaka zabawa. I ci ludzie nie chcą tam być, ale sami nie są kaznodziejami, sami nie są, żeby głosić, potrzebują słowa i szukają tego. Potrzebują znaleźć brata, siostrę, którzy potrafią miłować. Bóg mówi, że rychło wzejdzie twoje uratowanie.
Czy masz to dla innych? Co masz dla braci i sióstr? Oni finansowo mogą stać lepiej od ciebie, ale być głodni, nie mogąc nigdzie ogrzać się. Wejdą do twojego domu i co usłyszą, co zobaczą, czy ogrzeją się? Czy posłuchają następnych dziwnych rzeczy? Widzicie? Bóg mówi: "Po co pościsz, jeśli nie masz i nie chcesz pracować u Mnie." Umartwianie nic nie pomoże, podejmij się pracy i pracuj u Pana. Niech twoje ręce służą dla Jego chwały, niech On napełnia cię tym, co On chce dawać przez ciebie innym. Przecież cząstki mają służyć sobie nawzajem, wtedy będzie dobrze, wtedy Bóg mówi, że światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe, nie będzie nocy. Będziesz chodzić w światłości Jego oblicza nieustannie.
Czy to interesuje was? Można mieć dzieci fizyczne, a nie mieć dzieci duchowych i człowiek nigdy nie pozna co to jest opieka, co to jest poświęcanie swojego życia, aby pomagać innym, co to jest bycie przed Panem w taki sposób, żeby Bóg uratował, zbawił.
W innych miejscach moglibyśmy powiedzieć jeszcze, że Bóg miłuje sąd, kiedy prawidłowo sądzimy, On sądzi prawidłowo. Niech Bóg wspomoże ciebie i mnie, abyśmy byli tymi, którzy pilnują się Pana. To są bardzo ważne rzeczy. Kościół nie jest miejscem na zabawę w kazanka, śpiewy, modlitwy i ludzie nie wiedzą jak poważna jest ta sprawa.
List do Hebrajczyków 10, 36-39:
„Albowiem wytrwałości wam potrzeba, abyście, gdy wypełnicie wolę Bożą, dostąpili tego, co obiecał. Bo jeszcze tylko mała chwila, a przyjdzie Ten, który ma przyjść, i nie będzie zwlekał; a sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania. Lecz my nie jesteśmy z tych, którzy się cofają i giną, lecz z tych, którzy wierzą i zachowują duszę.”
Nie jesteśmy z tych, którzy się cofają i giną. Jaki obraz Kościoła masz dzisiaj wymalowany w swoim sercu? Czy ten co Chrystus, czy to jest ten sam Kościół? Jezus mówi, że ten, który kładzie życie jak Ja, ten Mnie miłuje. Czy to jest ten sam obraz walki o miejsce dla Chrystusa między nami? Wiecie, ludzie mogą utajniać swoje grzechy. Mówiłem wam, że grzech jest sam w sobie przerażający, ale nie jest tak przerażający, jeśli wpadniesz weń i oczyścisz się z niego, jak jest przerażający, gdy go nie wyznajesz, ale coraz gorliwiej ukrywasz. Bo człowiek może upamiętać się, ale jeśli skrywa grzech, zaczyna go otaczać ciemnością, udaje, że go nie ma? A Kościół ma chodzić w jawności. Dlatego nieraz mówię o tym, że tu nie chodzi o to, by przepytywać cię o wszystko, chodzi o to czy ty widzisz, że jesteś częścią świętego Kościoła? Jeśli stanie się coś złego, to chcesz usunąć to, nie chcesz z tym chodzić. Chcesz być czystym, żeby Bóg napełniał cię tak jak resztę, żebyś rósł, rosła Bożym wzrostem, aby nie cofać się, nie uwsteczniać. Bóg nie odrzuci cię gdy się przyznasz, bo kto przyznaje się do grzechu i porzuca go, Bóg daje mu oczyszczenie. Ale jeśli utajnia grzech, wtedy wpada pod Boży gniew.
Pamiętajmy, jesteśmy w najpiękniejszym miejscu, jakie na tej ziemi w ogóle zaistniało. To nie może zniknąć, to miejsce potrzebuje naszego ukrzyżowania, a wywyższenia Chrystusa. To potrzebuje, żeby już nie my, lecz Chrystus, żeby to było życie Jezusa w nas. To jest Kościół. Jeśli tego Kościoła chcesz, to zaprzesz się samego siebie, weźmiesz krzyż i pójdziesz za Jezusem, żeby naśladować Go. A jeśli inny Kościół masz w głowie, to nie zaprzesz się siebie. Będziesz pilnować swego "ja" i nie weźmiesz krzyża i nie pójdziesz za Jezusem, żeby naśladować Go. Dlatego tak żyjesz jak żyjesz, bo nie masz tego obrazu w sercu, Kościoła, który miłuje się nawzajem, troszczy się, stara się o siebie, w którym jedni za drugich kładą życie, żeby Chrystus był uwielbiony.
I nie chodzi tylko o pomaganie w sprawach fizycznych, ale głównie o pomaganie w sprawach duchowych. W fizycznych też, ale głównie w sprawach duchowych, bo możemy człowieka nakarmić, napoić, a nie mieć co mu dać od Pana. Ale dobrze jest mieć to od Pana i podzielić się też tym co mamy fizycznego.
Niech Bóg będzie z tobą i ze mną w tej sprawie. Pamiętajmy o tym co On miłuje, czego On nienawidzi i idźmy za naszym Ojcem. Dzieci, które chcą być jak Ojciec to są dobre dzieci Boga. Chcą być jak Ojciec, chcą w ten sam sposób do tego podchodzić. I kiedy człowiek zaczyna swoją wędrówkę za Bogiem, pojawia się w człowieku nienawiść do grzechu. To jest właśnie od Boga, to jest Jego nienawiść do grzechu. I wtedy człowiekowi jest tak łatwo porzucać zło i nie mieć z tym nic wspólnego. Jak Ty, Boże, mówisz, że to jest złe, to absolutnie, nie ruszę tego już. Bo taki właśnie jest Bóg i to jest Bóg. Jeśli Bóg jest z nami, to któż przeciwko nam? Ale jeśli my do Boga odwrócimy się plecami, wtedy my stajemy naprzeciw grzechu już bez Boga. I co wtedy się stanie? Grzech znowu powali nas i doprowadzi do poziomu i będziemy musieli udawać. A po co? Jak możemy wzrastać, rozwijać się i wygrywać. Mamy piękną perspektywę - wieczność z Bogiem w Jezusie Chrystusie. Nie dajmy sobie tego zabrać, nie dajmy sobie zepsuć tego. Nie dajmy doprowadzić się do tego, że jedni w Kościele poświęcają życie, a drudzy cieszą się jakby byli tak samo tymi, którzy poświęcają życie. Poświęcajmy je wszyscy w Panu. Niech to będzie święte życie całego zboru. I każdy następny, który dołączy, będzie wiedzieć, że wszedł do świętego zboru. Ludzie mówią, że to jest przerażająca świętość, muszę poszukać jakiegoś zboru, w którym nie ma takiej świętości, w którym jest zgoda na to, że można sobie jak w świecie jeszcze pożyć. Szukając tego, szukasz własnej śmierci. Albo chcesz mieć do czynienia ze świętym Bogiem, w świętym miejscu, albo wolisz, żeby dalej się oszukiwać i pozostać w odstępstwie od Boga, pozwalając sobie na grzechy. Musisz zdecydować się. Świętość nie jest przerażająca, świętość jest wspaniała, bo świętość jest z Boga. Wszystko co z Boga jest piękne. A więc świętość przeraża tylko tego człowieka, który nie chce porzucić swoich grzechów, bo bardziej miłuje je niż Boga. Ale, gdy pozna Boga głębiej, dalej, to zobaczysz jak znienawidzi on te grzechy, tak jak Bóg nienawidzi je i szybko porzucisz je, bo już chce być z Bogiem na Jego warunkach.
Pamiętaj, że życie nasze na ziemi jest krótkie. Nie zmarnujmy tego czasu, wykorzystajmy go prawidłowo, aby dotrzeć do wieczności. Wspierajmy się, pomagajmy sobie, uczmy się prawdziwego Kościoła. Niech Pan Jezus będzie uwielbiony. Amen.

