Nienawiść i miłość Boga w nas - 25.06.2016.

Nienawiść i miłość Boga w nas – 25.06.2016. – część 4

Księga Objawienia 21, 27:

         „I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani nikt, kto czyni obrzydliwość i kłamie, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka.”

         Do miejsca wiecznego nie wejdzie nic nieczystego. Bóg tak nienawidzi nieczystość, bezprawie, rozumiesz? Bóg nienawidzi i nie wpuści do miejsca wieczności nic z tego. Daje nam szansę oczyszczenia, pozbycia się złego, uczenia się. Powinniśmy być tak żarliwi w uczeniu się, a zobaczcie jak wygląda stan Kościoła. Nie ma komunikacji, ludzie żyją po swojemu, każdy mniema już, że wszystko wie i żyje jak chce. Gdzie jest ciało, gdzie jest Kościół, gdzie jest uczenie się i poznawanie prawdy? Gdzie jest korzystanie z prawdy i nawiązywanie zdrowych, świętych relacji? Gdzie jest Chrystus między nami, łączność, która pozwala nam być ze sobą jako jednej armii pod jednymi rozkazami idącej w jednym kierunku i zdecydowanie walczącej z wrogiem? Nikt nie przepuści, nikt nie odpuści, nikt nie będzie sobie żył, czy żyła po swojemu. Zwróćcie uwagę jak dzisiaj jest łatwo inaczej żyć. Kościół stał się religią, miejscem własnych aktów religijnych, a nie miejscem zgromadzenia, gdzie żołnierze Chrystusa umacniają się jeszcze bardziej. Ludziom opowiada się różne religijne opowiastki, a nie mówi się prawdy. Jeśli chcesz wejść do wieczności, to pamiętaj - Bóg, który wprowadza do wieczności nienawidzi nieczystości. Musisz to pamiętać i mieć to w sercu. Jeśli tylko gdzieś zahaczysz o nieczystość, to pamiętaj, Bóg nienawidzi tego i natychmiast oczyść się, żeby nie trafić pod Bożą nienawiść przez trwanie w tym dłużej, niż chwila zastanowienia, a najlepiej nie wchodzić tam wogóle. Najlepiej nie mieć czasu dla siebie samego, czy dla siebie samej, mieć czas dla Pana, zdrowy, żywy czas, w którym On cię ożywia i przepełnia.

         Księga Objawienia 22,14.15:

         „Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta. Na zewnątrz są psy i czarownicy, i wszetecznicy, i zabójcy, i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je.”

         Wejdą tam ci, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo wejść do tego miasta. To jest tak nam potrzebne. Powinniśmy często spotykając się, rozmawiać o tym, analizować, usuwać to co złe, dbać o to, korzystać z tego czasu nawiedzenia, a nie pozwolić, żeby diabeł okradł nas z tego, żeby nie tworzyć następnej religijnej grupy, tylko to ma być Kościół, żywy organizm. Nie znikać i pojawiać się, ale być nieustannie w światłości, chodzić jako znana cząstka Kościoła, o której wiadomo czym się ta cząstka zajmuje. Widać efekt jej działania. Gdyby liście przestały pracować i nikt o tym, by nie wiedział, że liście przestały pracować i zamieniać dwutlenek węgla na tlen, jak szybko dowiemy się o tym? Myślę, że dosyć szybko. Jeśli członki ciała przestają pracować, oczyszczać się, działać w ten sposób, to bardzo szybko reszta Kościoła dowie się o tym poprzez życie, które odstępuje od prawdy. Chyba, że Kościół ma zamknięte oczy i nie widzi tego. Ale ci, którzy widzą, wiedzą, że dzieje się już źle, bo człowiek nie żyje tak jak powinien żyć. Żyje coraz bardziej po swojemu, zajęty, zajęta swoimi sprawami, nie pracuje w Kościele już.

         Kiedy myślimy; na zewnątrz są psy, czarownicy, mówiliśmy już o czarownikach, wiemy co robią psy; pies wraca do wymiocin swoich. To są chrześcijanie, którzy wyrzucili coś złego, pozbyli się złego w swoim życiu, a potem wracają do tego i zaczynają to już inaczej nazywać - "to nie jest złe, ja myślałem, myślałam, że to złe, a to nie jest złe, można z tym żyć." Nie wracaj do tego co Słowo Boże nazwało złem, nigdy nie wracaj. Nie próbuj tego przyswoić do chrześcijaństwa, bo to przyswoi ciebie do świata z powrotem i wtedy człowiek staje się jak pies, który wrócił do wymiocin swoich, o czym też pisze Piotr, jak świnia, która tarza się w tym błocie co kiedyś i czuje się lepiej. A więc nie wracajmy do tych miejsc, które opuściliśmy. Po co tam wracać, skoro właśnie po to umarł Chrystus, żebyśmy stamtąd wyszli. Bóg mówił nieraz: "nie wracaj do Egiptu, bo tam zginiesz". Po co wracać do tych rzeczy?

My musimy iść dalej do przodu. Nasze relacje muszą stawać się coraz bardziej klarowne. Nasze bycie razem musi być inne niż ludzi w świecie. To musi być Chrystus. Kościół ma wzrastać i rozwijać się, bo Kościół wejdzie w najgorszą bitwę. Musimy być tak sobie bliscy i znani z czystości, że będziemy pewni tego, że brat, ani siostra nie zawiodą cię. Kiedy będziesz w doświadczeniu, będziesz mieć braci i siostry, którzy wstawiają się za tobą, a oni będą mieć ciebie jako tego, który wstawia się za nimi, bo zdajesz sobie sprawę z bitwy jaka się toczy. Nie będziesz leniwym, nie będziesz chodzić własnymi ścieżkami. Będziesz świadomy tego co tu się dzieje. Coraz mniej ludzi jest świadomych wojny jaka się toczy na tej ziemi, jak diabeł podstępem podchodzi ludzi, jak zwodzi ich i oszukuje. I czasami ludzie mówią: "O co chodzi, przecież ci ludzie są całkiem fajni i dobrzy? Co ty się ich czepiasz?" Mogliby powiedzieć tak o uczonych i faryzeuszach, oni też byli całkiem fajni i dobrzy, często modlili się, robili przecież różne, tak ważne rzeczy, zajmowali sie przecież tymi religijnymi rzeczami, nie mieli czasu na wiele innych rzeczy. A jednakże to nie było dobre.

         Kościół musi wzrastać, rozwijać się. Nie znam Kościoła, który nie budowałby się na dom Boży. Nie znam takiego Kościoła. Jeżeli tego nie czyni to już jest kościół odstępczy. Kościół Jezusa Chrystusa buduje się na dom Boga, uświęca się, przygotowuje się na spotkanie twarzą w twarz ze swoim Oblubieńcem. Kościół przygotowuje się, bo Pan przygotowuje Swój Kościół. To jest słowo od Pana do Kościoła. Pan chce, by Kościół wiedział o tym, zależy Mu na tym. On nie chce, żebyś był znienawidzonym, znienawidzoną. On chce by twoje i moje życie należało do Niego, abyśmy byli Jego umiłowaną. Nasze relacje nie mogą być staczające się. Widzicie, nawracają się następni ludzie. Ja znam Kościół tętniący świętym życiem, nienawidzę kościoła odstępców, nienawidzę ludzi, którzy zajmują się swoim życiem, coraz bardziej wprowadzając do Kościoła chaos biblijny, wprowadzając swoje własne „ja”, bo oni psują Kościół. Rozumiecie, nawrócili się, zrozumieli swoje grzeszne życie, porzucili, a później wracają do swojej stagnacji. W domach są kłótnie, waśnie, odszczepieństwa, życie po swojemu, zajęci swoimi sprawami, zadowoleni ze swojego prywatnego życia. Później chodzą i co przynoszą do Kościoła? Pychę, dumę, butę, o której Bóg mówi, że Ja tego nienawidzę. Myślą, że mogą spowinowacić się z Bogiem w swoich grzechach. Grzechu nie nazywają już grzechem, nazywają to dobrem, umiejętnością radzenia sobie. I to jest jeszcze taka nienawiść, która nie ma jeszcze wydanego wyroku, jest jeszcze możliwość wyratowania się i wtedy zamienia się to w radość. Kiedy człowiek, który żyje pod nienawiścią zaczyna mieć świadomość, że żyje w złym miejscu i zaczyna opuszczać to złe miejsce i oczyszcza się, w tym momencie człowiek wychodzi na radość i wtedy Bóg jest zadowolony i Boży ludzie są zadowoleni, że człowiek opuścił złe miejsce. Bo bardziej zależy nam na tym, żeby ludzie żyli, obfitowali niż, żeby zginęli.

         Jest to, więc ważne, aby wiedzieć co Bóg nienawidzi i jest ważne wiedzieć, co Bóg miłuje. Znać Boga to jest życie wieczne. To samo co Ojciec miłuje i nienawidzi, to samo Syn miłuje i nienawidzi. Oni są całkowicie, doskonale jedno i Jezus modlił się o taką jedność dla mnie i dla ciebie, abyśmy my miłowali to co Ojciec z Synem miłują i nienawidzili to co Oni nienawidzą, abyśmy byli jedno. Kościół jest miejscem jedności z Ojcem i Synem. To nie jest religia, nie jest to miejsce, w którym nawracasz się, a później robisz się bohaterem do chrześcijańskich bitek, do pokazywania swojego "ja" i demonstrowania swojej niezależności. Jest to raczej miejsce gdzie uniżasz się coraz głębiej, głębiej i głębiej, coraz bardziej stajesz się tym, który buduje, wzmacnia, posila, który widzi po co jest chrześcijaninem, czy chrześcijanką i coraz jaśniej widzi cel, do którego zmierza, bo w tym kierunku Duch Święty prowadzi nas.

         Psalm 11, 7:

         „Bo sprawiedliwy jest Pan, miłuje sprawiedliwość, Prawi zobaczą oblicze jego.”

         Pan miłuje sprawiedliwość. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Pan miłuje sprawiedliwość. Pan miłuje, kiedy my podejmujemy decyzje sprawiedliwe, nie inaczej. Jeżeli oczyszczamy się, jeżeli usuwamy to co diabeł naprodukował, żeby zanieczyszczać Kościół, Bóg miłuje to. Jeśli pracujemy dla Jego chwały, nie dla własnego imienia, ale dlatego, żeby Bóg przechadzał się między nami. Oczyszczamy się, oczyszczamy i docieramy do innych, by oni też to robili, aby oczyszczali się, bo Ojciec chce przechadzać się z Synem po zgromadzeniu. Pan to miłuje. Pan miłuje sprawiedliwość. Rozumiecie, zło nazywamy złem, a dobro nazywamy dobrem. Bóg to miłuje. Po to Bóg właśnie posłał nam Syna, abyśmy poznali prawdę, a prawda by nas wyswobodziła. A więc Bóg miłuje sprawiedliwość.

         Księga Izajasza 61,8a:

         „bo Ja, Pan, który miłuję prawo i nienawidzę zbrodniczego łupiestwa,”

         Pan miłuje prawo. A więc Pan miłuje porządek. A jaki jest porządek Pana? Pan dał swoje przykazania, żeby był porządek, żeby Kościół nie żył w bezładzie. My wszyscy uczymy się tych samych przykazań, a Słowo Boże mówi, że przykazania Jego nie są dla nas uciążliwe. A więc jak powinien wyglądać Kościół? Powiedz mi bracie, siostro, który miłujesz Chrystusa, a nienawidzisz zła, które wniósł diabeł? Jak powinien wyglądać Kościół? Czy ty chcesz tego właśnie Kościoła? Czy chcesz walczyć z tym Kościołem i zmuszać innych, żeby zaakceptowali inny kościół? Kościół braterstwa bez Jezusa, kościół siostrzanych rozmów bez Jezusa, kościół braterskiego życia bez Jezusa, kościół siostrzanego życia bez Jezusa? Jaki kościół chcesz? Czy ten, który Bóg nienawidzi, czy ten, który miłuje? Co chcesz codziennie robić w tej sprawie? Czy chcesz wygrać? Oby Pan dał nam siły każdego dnia, by stać w prawdzie dla Jego chwały. My potrzebujemy Chrystusowych sił, by walczyć z chytrym i przebiegłym wrogiem. I uderzać celnie, aby nie pozwolić samemu powalić się, ale powalić wroga.

         Ewangelia Jana 14,15:

         „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.”

         Rozumiecie? Pan miłuje prawo. Jakie jest główne przykazanie Pana Jezusa Chrystusa? Abyśmy miłowali się jak On nas umiłował. Czy my przestrzegamy je, czy to jest miłość, czy tak wygląda miłość, czy mamy o co walczyć? Czy możemy odpuścić sobie jak uczeni w Piśmie i faryzeusze i powiedzieć: "My jesteśmy porządnymi chrześcijanami"?

         Czy widzicie jaka bitwa się toczy o to co Pańskie na tej ziemi, jak diabeł chytrze podchodzi ludzi nawet wierzących, ograbiając ich z inteligencji chrześcijańskiej, prowadząc ich znowu do analfabetyzmu chrześcijańskiego? "Ja nie rozumiem o co chodzi". Bo straciłeś, straciłaś już rozum i nie umiesz już czytać Biblii tak jak tu jest napisane. Czytasz i nie rozumiesz, a tu przecież jest tak wyraźnie to napisane. Wróć z powrotem do prawidłowego zrozumienie, kiedy twoje całe sumienie było pod takim wielkim wrażeniem jak silne jest Boże Słowo, jak zdobywa cię dla Boga.

Jan 14:23