Nienawiść i miłość Boga w nas - 25.06.2016.

Nienawiść i miłość Boga w nas – 25.06.2016. – część 3

Przypowieści Salomona 8,13:

         „Bać się Pana - znaczy nienawidzić zła; nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy.”

         Bać się Pana znaczy nienawidzić zła. To jest połączone. Ale ta nienawiść ma być czysta, nie dopuścisz grzechu do swego życia. Prędzej umrzesz, niż miałbyś wpuścić grzech do swego życia, dlatego, że twój Bóg posłał Syna, żeby cię zbawić. To jest potrzebne w walce z diabłem. Kiedy on napotyka na żołnierza, który sam nie jest do końca zdecydowany czy zdecydowana czego się trzymać, to diabeł mówi: "To nie jest takie złe, nie zaszkodzi ci jak sobie tam odpuścisz, tu odpuścisz, a jeszcze przecież możesz czegoś nie rozumieć. Jeszcze nie masz tylu lat chrześcijańskich, to możesz tak rozumieć jeszcze." I tak można pocieszać się do dwudziestu, trzydziestu lat, że jeszcze przecież nie jesteś taki rozwinięty, czy inne rzeczy. A czy wiesz co to jest grzech? Grzech zniekształca to co piękne, grzech psuje obraz Chrystusa na ziemi, grzech zasłania piękno, grzech powoduje rozdzielanie z Bogiem.

         Psalm 97, 10-12:

         „Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło! On strzeże dusz świętych swoich, Z ręki bezbożnych wyrywa ich. Światłość wschodzi sprawiedliwemu I radość tym, którzy są prawego serca. Radujcie się sprawiedliwi w Panu I wysławiajcie święte imię jego!”

         Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło. Umacniajmy się w tym nawzajem. Widzicie jak wielu ludzi broni swego stanowiska, tak jak faryzeusze bronili swego stanowiska wobec Jezusa – „O co chodzi, przecież ja nie mam złego nastawienia”. Nie musisz mieć złego nastawienia, wystarczy, że nie robisz tego co wiesz, że jest dobre. To już jest obrzydliwość. Powinniśmy walczyć o to, żeby Kościół żył i funkcjonował dla chwały Jezusa. Powinniśmy tylko to mieć na uwadze. Nie naszą cielesność i zmysłowość, i mówić: „Wiesz bracie, siostro, ja to rozumiem, ty jesteś taki, i będziesz taki.” Nie. Musimy mieć świadomość, nie będziemy siebie rozumieć, mamy rozumieć Boga. Bóg chce, żebyśmy byli święci, podobni do Jego Syna i tylko to mamy na uwadze, a nic innego nie interesuje nas. Każdy ma się uświęcać, wzrastać, rozwijać się, bo ta droga prowadzi do wieczności. Chyba, że nienawidzisz brata, czy siostrę, to skaż ich na śmierć, mówiąc: „To zostań sobie w tym stanie, Pan i tak cię przyjmie, bo cię kocha.” A Bóg mówi: „Nie, nienawidzę. Nienawidzę człowieka żyjącego w grzechach, który jest świadomy, że to jest grzech i dalej w tym żyje.” Porzuć swój grzech, przyjdź do przytomności i zobacz - nie musisz tak żyć, Jezus daje ci zbawienie, daje ci uwolnienie. Potrzebujemy posilenia od Pana, prawdziwych uczuć Pańskich, prawdziwej niechęci, nienawiści do kombinacji, do chodzenia krętymi dróżkami, do wykorzystywania czegokolwiek dla własnego "ja", i żeby z tego mieć zadowolenie. Wiecie, że kapłani mieli zadowolenie z grzechów ludzkich, bo przynosili ofiary? Nie było to dla nich przerażające dlaczego tak się dzieje, tylko cieszyli się z tego, czerpali zyski. A mieli nienawidzić to, mieli uczyć lud jak żyć bez tego, jak wykorzystywać czas z Bogiem.

         Psalm 119,104:

         „Z przykazań Twoich nabrałem rozumu, Dlatego nienawidzę wszelkiej ścieżki kłamliwej”.

         Zwróciliście uwagę, jak wiele razy jest napisane w Księdze Objawienia, że kłamcy nie wejdą do wieczności, kłamcy nie wejdą, kłamcy nie wejdą." Dlaczego Bóg mówi tak o kłamcach? Bo nienawidzi kłamstwa. Kłamstwo przyszło od diabła, tego który nie wytrwał w prawdzie,  od początku nie wytrwał w niej. A więc Bóg nie chce, żebyśmy chodzili ścieżkami kłamliwymi, żebyśmy oszukiwali się. Przecież On powiedział: „Pomszczę każde kłamstwo, którym oszukałeś brata czy siostrę, którym zwiodłeś kogokolwiek swoim zmyślonym przekłamaniem sytuacji.” Bóg mówi: „Oczyść się, usuń tą przeszkodę, bo inaczej pozostaniesz w sferze Mojego gniewu. A po co miałbyś tam zostać, przecież nie zależy mi na twojej śmierci.” Bóg chce, żeby grzesznik raczej upamiętał się i porzucił swoje zło. A więc powinniśmy być trzeźwi, poważni, prawdziwi. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, gdy słyszymy głoszone Słowo Boże, że trzeba coś z tym zrobić. Nie chodzi tylko o to, żeby posłuchać, powiedzieć, że było fajne, tylko coś z tym zrobić, zastanowić się. Jeśli było prawdziwe, to trzeba z tym coś zrobić, jeśli kłamliwe, to trzeba je usunąć.

         Chodzi o poważne traktowanie Boga. Jeśli my to w tych czasach stracimy, to diabeł zgarnie nas, jako tych, którzy nie umiłowali Bożej prawdy, a więc także Bożej prawdy o Jego nienawiści. Musimy tak walczyć, żeby wygrać. Chodzi o naszą wieczność z Bogiem. Niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę co to jest wieczność. Ale Jezus przyszedł i oznajmił nam o tym co to znaczy wieczność z Bogiem. Musimy być zdeterminowani, żyjąc jako święci dzisiejszych czasów. Musimy być zdeterminowani w tej bitwie. Nie ma ulgi, nie ma nawet poluzowania sobie w tym boju. To jest wojna o wszystko. Jeśli miłujesz brata, to kładź życie tak, żeby ten brat miał  z ciebie pożytek, a nie stratę, żebyś nie był kolczasty, ale był miły, łagodny, uprzejmy, budujący się nawzajem.

         Księga Objawienia 2,6:

         „Na swoją obronę masz to, że nienawidzisz uczynków nikolaitów, których i ja nienawidzę.”

         Jezus mówi: „Nienawidzę uczynków nikolaitów.” Było tam coś takiego, co powodowało, że Jezus to nienawidził, bo On umarł, żebyśmy byli jedno. On nie umarł za żadne podziały, On umarł, żebyśmy stali się jedno w Nim, żebyśmy byli bliscy sobie w Chrystusie, i żebyśmy wszyscy byli kapłanami Boga żywego, żebyśmy wszyscy byli tymi, którzy stoją na służbie w czystych, świętych szatach, pilnujących swoich zadań, aby wszędzie było uwielbione imię Pana Jezusa Chrystusa, żeby nikt nie opuścił swojej służby, i nie zaczął zajmować się czymkolwiek innym, aby te uczynki nie świadczyły o tym, że ja mogę nie robić sobie tego, są wyznaczeni kapłani, którzy to robią. Tamten czas już zakończył się. Wszyscy jesteśmy kapłanami i wszyscy mamy być znalezieni w służbie, w czystości, z czystymi sercami.

         Księga Objawienie 2,15:

         „Tak i ty masz u siebie takich, którzy również trzymają się nauki nikolaitów.”

         A więc byli i tacy jeszcze, którzy tego trzymali się. Pan mówi: „Jeśli nienawidzisz tego czego Ja nienawidzę, to jest w porządku.” To jest zdrowa nienawiść. Nienawidźmy wszystkiego co powoduje, że ktoś odpuszcza sobie życie w Kościele, że ktoś zaczyna żyć sobie po swojemu i ktoś jeszcze dziwi się: a co złego ja robię? Pamiętajmy, cząstki ciała mają mieć o siebie jednakie staranie. Tam jest miłość Chrystusa. Jeśli cząstki zaczynają mieć staranie o siebie samych, czy o siebie same, tam już jest źle, tam jest nienawiść Chrystusa. Jezus nienawidzi tych, którzy odstępują od Jego zbawczego wpływu na nich. My staliśmy się jednym ciałem. Nie możemy rozbijać to co Pan uczynił jednością. A jeśli będziemy rozbijać to, wtedy wchodzimy pod Jego nienawiść i On przystąpi do bitwy.

         Nienawidźmy tego, co pozwala ludziom siedzieć spokojnie w złu i czuć się zbawionymi. To jest fałszywe nauczanie, to są złe uczynki. Musisz czynić to co podoba się Panu, naśladując Jego, budując się na święty dom Boży. Pamiętaj, nie trać czas. Wykorzystuj czas na ile tylko dzisiaj masz zrozumienie ewangelii, aby nie zagubić tego z czym Pan do nas przyszedł.

         Ewangelia Jana 3,20. Innego rodzaju nienawiści. W tej nienawiści nie ma dobra.

         „Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości,”

         Skryć się, ukryć się, żeby brat i siostra nie widzieli. W swoim domku będę robić swoje, nikt nie widzi, nikt nie wie.

         „i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków.”

         A więc są ludzie, którzy nienawidzą światłości, bo chcą żyć po swojemu. A kiedy światłość oświeca ich, mówią: "O, diabeł mnie potępia, nie pozwolę się potępiać." Nie, to Światłość pokazuje prawdziwy stan życia, że człowiek brnie w grzechu i potrzebuje upamiętania, porzucenia zła.

         Ewangelia Jana 15,23, czytamy tu słowa, które mówią:

         „Kto mnie nienawidzi, i Ojca mego nienawidzi.”

         Jeśli ktoś nienawidzi światłości, a Jezus jest światłością, ten też nienawidzi Ojca. Człowiek, który chce pozostać w swoich uczynkach i nie zbliża się do światłości, a nawet jak się zbliży, mówi: "Nie, nie, coś tu diabeł napada mnie, nie pozwolę sobie odebrać spokoju mojego zbawienia. Mam taki spokój co do mojego zbawienia, nie pozwolę sobie tego zabrać." I ten spokój powoduje właśnie to, że nie ma cię w Kościele, w pracy, w życiu codziennym Kościoła. Co to za spokój? Czy Jezus miał taki spokój? Nie. Jezus miał inny spokój, On był zawsze w tej pracy. Tam miał spokój. Nie poza, tylko w Kościele, w pracy, w ratowaniu, w budowaniu, docieraniu. A więc kto nie miłuje światłości, ten nie miłuje Jezusa. Kto nienawidzi światłość, nienawidzi Jezusa, a kto nienawidzi Jezusa, nienawidzi i Ojca.

         Zobaczcie jakie uczucia chodzą po tej ziemi. Z jednej strony Boże, wspaniałe, nienawiść do grzechu i do grzesznika, który uparcie nie chce porzucić swego grzechu, a mieni się chrześcijaninem czy chrześcijanką. To jest zdrowe. I nienawiść do Chrystusa: „Nie dopuszczę Cię bliżej siebie, nie pozwolę Ci, żebyś odebrał mi moje własne życie, lubię żyć po swojemu, podoba mi się moje decydowanie, nie pozwolę Ci decydować za mnie.” To jest nienawiść do Jezusa. Albo słuchamy się Jego przykazań i robimy to co On chce, albo mamy swoje własne prywatne życie. I chodzi o to, żeby nas uratować. Nie mówię tego po to, żeby kogoś pognębić, ale po to, żeby wróciła przytomność, bo już dzisiaj nawet piorunujące kazania nie są w stanie zmienić wielu ludzi, którzy mniemają o sobie, że są w porządku. Pan Jezus jest światłością, wiemy o tym dobrze. Niech On oświeca nas każdego dnia. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.

         Wiemy o miłości naszego Boga do nas, który chce, abyśmy byli zbawieni, uratowani,  abyśmy mogli żyć teraz i na wieki, i dlatego On oznajmia nam to, abyśmy nie pobłądzili. Niech to będą zdrowe bodźce dla mnie i dla ciebie. Tak łatwo jest z czasem osłabnąć, tak łatwo jest z czasem opuścić miejsce bitwy, czuć się, że niech walczą już inni. A dlaczego mają walczyć inni, jak ty na tym froncie już tyle doświadczyłeś, doświadczyłaś? Trzeba walczyć do końca i wygrywać.

Jan 14:23