NADZIEJA DO KTÓREJ BÓG NAS POWOŁAŁ - 20.05.2016

NADZIEJA DO KTÓREJ BÓG NAS POWOŁAŁ – 20.05.2016 – część 3

List do Hebrajczyków, 3 rozdział.

Pamiętamy tą pieśń "Czy to dla mnie Panie tam poszedłeś? To dla mnie Panie?  To dla mnie Panie!! Chwała Bogu! To dla mnie! Rozumiecie, od pytania przechodzimy do wykrzyknika, tak musi być. Od niedowierzania: dla mnie, dla takiego człowieka Ty byłeś gotowy umrzeć na krzyżu? Panie!! To dla  mnie Ty umarłeś na krzyżu? Rozumiecie, to myślenie przychodzi do wyższego poziomu, do tego, do którego Bóg chce nas doprowadzać.

Hebrajczyków 3.6 czytamy:

„Lecz Chrystus jako Syn był ponad domem Jego, a domem Jego my jesteśmy, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność i chwalebną nadzieję”.

To nadal jest Chrystus, nasza ufność to Chrystus. Nasza ufność ma na imię Chrystus, nasza nadzieja ma na imię Chrystus, nasze zbawienie ma na imię Chrystus, nasza miłość ma na imię Chrystus. Rozumiecie? Wszędzie to imię jest wywyższone! Jeśli będziemy żyć w imieniu Jezusa, mamy wszystko w tym Imieniu. Bóg daje nam wszystko w imieniu Jednego Syna swego umiłowanego. Jeśli tylko będziemy mieli Jego jako ufność i nadzieję, będziemy na tej budowie cały czas.

W 7 rozdziale Listu do Hebrajczyków w 24 do 26 wiersza czytamy.

„Ale ten sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki, dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi. Takiego to przystało nam mieć arcykapłana świętego, niewinnego, nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa”.

Nie ma już wyższego miejsca! Najwyższe miejsce, gdzie my jesteśmy. Jesteśmy w najwyższym miejscu, wyżej już nic nie ma. Jesteśmy na tronie Boga, po Jego prawicy w Jezusie Chrystusie!  Alleluja!

Jakie to przeniesienie, z królestwa ciemności do Królestwa Światłości z porzuceniem starego umysłu, z porzuceniem starego sumienia, z porzuceniem starego działania, oczyszczeni Krwią Baranka mamy wstęp do miejsca Najświętszego. Nasycajmy tym nasze umysły! Nasz Chrystus wstawia się za nami. To tak jak panna młoda patrzy czy kawalerowi zależy na niej, próbuje go. Patrzy, czy zależy mu na niej, czy wygrywa w przeciwnościach, czy jest wierny.

Czy próby nie przeszliście - mówi apostoł - że Chrystus jest w was, wasza nadzieja mieszka w was. Czy nie przeszliście próby? Bądźcie pewni, to jest sprawdzony Oblubieniec, on nie zostawi cię, nie porzuci cię. On w każdej chwili będzie z tobą w twoich doświadczeniach. Nie zostawię cię - mówi - będę z tobą po wszystkie dni aż do skończenia świata! Nigdy nie sam, nigdy nie sama. A więc w Jego obecności jak ukochana oblubienico będziesz się zachowywać? Będziesz mówić to co dobre, co miłe co pożyteczne. Będziesz myśleć o tym, bo On, ten Oblubieniec zna twoje myśli i chce mieć ciebie na zawsze. Nie bój się, On ma dla ciebie te skarby gotowe w każdej chwili.

Nadzieja nasza oparta jest na łasce a nie na naszym sposobie myślenia. W Liście do Efezjan, drugim rozdziale od pierwszego wiersza, to jest tam właśnie napisane. Opiera się to na łasce, a nie na naszych uczynkach. My do nadziei nie przychodzimy poprzez dobre uczynki. Do nadziei przychodzimy poprzez łaskę Boga, którą okazał nam ludziom w Swoim Synu Jezusie Chrystusie. Ta nadzieja jest nam dana za darmo, nie za coś naszego. Gdyby było za coś naszego, to nigdy nie moglibyśmy mieć nadziei.

Może jeszcze 9 rozdział i 24 wiersz Listu do Hebrajczyków.

„Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz na nami przed obliczem Boga”.

Jeszcze na potwierdzenie, żeby ten kto czyta List do Hebrajczyków miał pewność i świadomość, pisze o tym apostoł.

Chwała Bogu, że mamy taką sposobność należeć do tego wspaniałego Boga. Nasze myśli muszą  być tam z Nim. Jak dobrze jest, kiedy człowiek gdy się modli myśli o Nim, jest z Nim, a On jest z tym człowiekiem w tej modlitwie. Wtedy człowiek odpoczywa jak dziecko przy swoim ojcu, jak uczeń przy swoim nauczycielu. Wtedy On nas syci tym, co jest bliskie Jego sercu, wtedy On nas przysposabia, dociera do nas, prowadzi nas. Ten, który jest naszą Nadzieją, jak to jest w Liście do Efezjan napisane, położył swoje obietnice jak wspaniałe klejnoty, przed wiarą, którą dał nam.

Czytamy to w 5 rozdziale od 25 wiersza. „Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo, aby Sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany. Tak też mężowie powinni miłować żony swoje jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie miłuje. Albowiem nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje jak i Chrystus kościół, gdyż członkami ciała Jego jesteśmy. Dlatego opuści człowiek ojca  i matkę i połączy się z żoną swoją, a  tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja odnoszę to do Chrystusa i do Kościoła”.

On troszczy się o mnie i o ciebie, aby nasz umysł, nasze serce, nasze życie było czyste, święte, nieskalane. On potrafi to zrobić. Zwróćcie uwagę, kiedy diabeł nas atakuje i próbuje nas ściągnąć w naszą pozycję naszej walki z nim, nawet gdy my poddamy się mu i wejdziemy w tą bitwę w głupocie swojej, nasza nadzieja nie zawodzi. Chrystus nie zostawia nas i nie mówi: no dobra, chcecie, to sobie próbujcie tej bitwy. Nie, On wchodzi w tą bitwę i zaczyna do nas docierać, żeby przywrócić nas z powrotem. Jego myśli zaczynają nas otrzeźwiać, gdzie diabeł chciałby nam zabrać trzeźwość nadając naszej bitwie z nim zwycięski przez nas charakter, podczas gdy on nas wciąga i tak naprawdę to on nas pokonuje. On chce włożyć pychę: popatrz, wygrywasz ze mną, idź głębiej, pokonaj mnie jeszcze więcej. Wtedy Jezus wkłada trzeźwość: diabeł już został pokonany przeze Mnie, ta walka została już wygrana, ty nie musisz udowadniać, ty należ do Mnie.

Diabeł różnymi środkami próbuje skazić prawe umysły dzieci Bożych. Jeśli nie umie cię pociągnąć w tym kierunku, będzie próbował w innym kierunku, ale ty bądź dzielne dziecko Boże i nie poddaj wrogowi duszy swojej. Należ do Pana z całą radością, z całą uczciwością, bo to jest bardzo ważne.

Drugi List do Koryntian, 3 rozdział  od 3 wiersza.

„Wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga Żywego, nie na  tablicach kamiennych, lecz na  tablicach serc ludzkich. A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, Który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery lecz Ducha, bo litera zabija, Duch zaś ożywia. Jeśli tedy służba śmierci wyryta literami na tablicach kamiennych taką miała chwałę, że synowie Izraelscy nie mogli patrzeć na oblicze Mojżesza z powodu przemijającej wszak jasności oblicza jego czy nie daleko więcej  chwały mieć będzie służba Ducha? jeśli bowiem służba potępienia ma chwałę, daleko więcej obfituje w chwałę służba sprawiedliwości. Albowiem to co niegdyś miało chwałę, teraz nie ma chwały z powodu chwały, która tamtą przewyższa. Jeśli bowiem chwałę miało to, co przemija, daleko więcej jaśnieje w chwale to co trwa. Mając więc taką nadzieję bardzo śmiało sobie poczynamy”.

Widzicie, ta nasza śmiałość, to jest Chrystus, dlatego możemy być wolni! Nie ruszaj, nie dotykaj, nie kosztuj - to nie do nas! Chrystus wszystko może. Już nie jesteśmy niewolnikami starych zasad. Jesteśmy wolnymi ludźmi, aby żyć na tej ziemi dla chwały jednego Pana, Który nas wyswobodził. Już nie według zakonu zapisanego na tablicach kamiennych jesteśmy rozliczani, ale według zakonu, którym jest Chrystus w nas, nadzieja chwały. A to jest zakon zwycięstwa, zakon wolności. Dlatego śmiało sobie poczynamy i jeszcze śmielej będziemy sobie poczynać, im bardziej poznamy naszą Nadzieję.

„A nie tak, jak Mojżesz, który kładł zasłonę na oblicze swoje, aby synowie Izraelscy nie patrzyli na koniec tego co miało ustać, lecz umysły ich otępiały, albowiem aż do dnia dzisiejszego przy czytaniu Starego Przymierza ta sama zasłona pozostaje nie odsłonięta, gdyż w Chrystusie zostaje ona usunięta”.

A umysły dzisiejszych chrześcijan również otępiały, gdyż oni nadal nie widzą Chrystusa, który jest  Nadzieją chwały w nich. Jeśli tylko zdejmie się tą zasłonę z ich umysłów, oni  z powrotem zobaczą kto jest ich nadzieją i wtedy oddadzą Mu chwałę należąc zawsze już tylko do Niego, aby czynić tylko dobro, samo dobro i wyłącznie dobro.

„Tak jest aż po dzień dzisiejszy, ilekroć czyta się Mojżesza, zasłona leży na ich sercu, lecz gdy się do Pana nawrócą, zasłona zostaje zdjęta. A Pan jest Duchem,  gdzie zaś wolność. My wszyscy tedy z odsłoniętym obliczem oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, Który jest Duchem”.

Pamiętajmy o tym, niech to pozostanie w tobie i we mnie. Nie musimy myśleć jak smok, możemy myśleć jak Chrystus. Nie musimy mówić jak smok, ale możemy mówić jak Chrystus. Nie musimy żyć jak smok, ale możemy żyć jak Chrystus, bo On tego chce dla mnie i dla ciebie. Gdyby On tego nie chciał dla mnie i dla ciebie, nie byłoby dla nas możliwe, aby o tym nawet pomarzyć. Ale z tego powodu, że On tego chce, stało się to dla nas pewne, że możemy sobie śmiało poczynać.

Tu się stało rewolucyjne działanie Boga i to dało nam podstawę, aby wyjść poza obóz tego świata i sposobu myślenia tego świata, aby być tam, gdzie jest nasz Chrystus, teraz i na wieki. Nigdy nie zgódź się na to, żeby żyć bez nadziei, bo nadzieja nie zawodzi, bo  miłość Boga jest rozlana w sercach naszych. Przez kogo? Przez Ducha Świętego, ale to powiedział nam Chrystus: On przyjdzie, aby przynieść wam to, co Ja mam dla was i Ojciec.

Mamy więc wspaniałą Nadzieję!

Jak ona ma na imię?

Jezus Chrystus!

Amen!

Jan 14:23