NADZIEJA DO KTÓREJ BÓG NAS POWOŁAŁ - 20.05.2016
NADZIEJA DO KTÓREJ BÓG NAS POWOŁAŁ - 20.05.2016 - część 1
Chwała Bogu, że Pan wydobywa człowieka z różnych życiowych wydarzeń, burz, tragedii, aby postawić człowieka w całkiem innym, nowym miejscu, miejscu wspaniałej chwały, aby człowiek mógł w tym miejscu przebywać i mógł się rozwijać w całkowicie nowych warunkach, z nowym sposobem myślenia, mówienia, decyzji i wyborów. Bóg nie tylko posłał swojego Syna, żeby pokazać nam jaki jest, ale też posłał Go po to, aby pokazać co z nami chce zrobić, ku czemu chce nas poprowadzić, co chce z nami osiągnąć. To jest dla nas coś pięknego, skoro Bóg, Który stworzył niebo i ziemię mówi o tym do nas, co On zamierza z nami zrobić. Wiemy, że jest Wszechmogący, a więc zdajemy sobie sprawę, że dla nas jest to teraz sprawą najważniejszą należeć do Niego i dziękować Mu za każde Jego wykonane działanie wobec każdego z nas, za każde Jego Słowo, za każdą chwilę, w której On ma dostęp do nas i może wykonać to, co jest potrzebne, abyśmy my mogli być z nim, należeć do Niego.
On chce zupełnie zmienić nasz sposób myślenia. To jest bardzo ważne co my myślimy, o czym myślimy. Zwróćcie uwagę, że zło, które pojawiło się na ziemi, ono nabiera coraz większej siły przebicia i ludzie coraz więcej i więcej mówią o złu. Człowiek coraz mniej świadomy jest, że to zło odbiera człowiekowi czas, który mógłby spędzić na myśleniu o dobru. Diabeł perfidnie atakuje człowieka i dlatego próbuje okraść go z czasu pięknego, czystego myślenia. Przez różne wydarzenia, przez różne rzeczy diabeł próbuje człowieka w jego umyśle pokierować w kierunku czegoś złego: tu się coś złego wydarzyło, tam się coś złego wydarzyło, tam coś złego powiedziano, żeby człowiek nieustannie w swoim umyśle miał coś złego, coś co będzie odciągać ten umysł od piękna Chrystusa. Diabeł wie o co walczy, wie że jeśli człowiek będzie myślał o złu, to w końcu ten człowiek nie będzie miał czasu myśleć o dobrym. Nie można w jednym czasie myśleć o złym i o dobrym. Jeśli myślimy o złym, w tym momencie nie myślimy już o dobrym. Kiedy myślimy długo o złym, wtedy długo nie myślimy o dobrym. Jeśli więc długo myślimy o złym i długo nie myślimy o dobrym, nasz umysł jest coraz bardziej skażony złem i diabeł wie, że im dłużej utrzyma nas przy złu, tym więcej oddzieli nas od dobra, a to jest dla niego szansa, że my nie będziemy umieli już myśleć o dobrym, tylko wszędzie będziemy myśleć o złym. Jeśli będziemy wszędzie myśleć o złym, to będziemy jak złodziej, który wszystkich podejrzewa o to samo, że wszyscy są złodziejami, którzy chcą go okraść i będzie się pilnować przed wszystkimi ludźmi i trzymać ich na dystans dlatego, że będzie się bać tego, co sam robi.
Diabłu chodzi o to, żebyśmy tak to pojmowali i żebyśmy w swoim umyśle, nawet kiedy się modlimy do Boga, nie mieli wzniosłych, świętych myśli, tylko żeby te złe myśli trzymały nas gdzieś w oddaleniu od Boga i żebyśmy nawet nie mieli swobody myśleć o Bogu jako o naszym Ojcu, żeby to był dla nas jakiś Bóg, który tylko wymaga i wymaga, nic nie robiąc w tym kierunku, żeby obdarzyć nas tym wspaniałym myśleniem Swojego Syna. Diabeł próbuje nawet ingerować w modlitwy, próbuje ingerować w głoszone Słowo, próbuje ingerować kiedy czytamy Biblię, tak że raczej, abyśmy patrzyli i szukali w złym kierunku, a nie w dobrym kierunku. Jak potężną bitwę toczy diabeł o to, żeby człowiek na ziemi, nawet wierzący człowiek, nie był świadomy tego co ma w Chrystusie.
To jest złodziej, on może nie zabiera ci z kieszeni czegoś namacalnego, ale zabiera ci o wiele więcej: zabiera ci radość zbawienia, radość należenia do Boga. Radość, o której mówił Zbawiciel, że chce, aby ona była we wszystkich Jego uczniach. Zaczynasz chodzić i nawet we własnym domu nie umiesz śpiewać Panu. Chodzisz i myślisz o czymś złym. Myślisz o tym złym, o tamtym. Kiedy człowiek dużo myśli o złym, to szuka zajęcia, żeby ten umysł odpoczął, a więc szuka jakiejś pracy. Zrobi coś w polu, a to zrobi coś w domu, a to gdzieś tam. A to pojechać do sklepu, a czymś się zająć, bo człowiek chce umknąć gdzieś od tych rzeczy, ale nie umyka znowu w dobrym kierunku. Znowu diabeł krępuje tego człowieka jeszcze więcej, bo człowiek nie przychodzi do Boga, który może uwolnić, tylko znowu dalej idzie w kierunku, który niby wyswobadza, bo człowiek zajmuje się tym, co mu się podoba i tym się zajmuje. Zajmuje się już niby czymś dobrym i zapomniał, już o tej złości na kogoś. Ale czym się zajął? Znowu zajął się traceniem czasu, który mógł spędzić z Bogiem.
A więc diabeł ratując człowieka, tak na prawdę go niszczy jeszcze głębiej i jeszcze bardziej. Oddziela przez pracę i przez myślenie, przez różne plany, oddziela od Boga. Bóg dobrze wie, co diabeł chce zrobić, Bóg zna wszystkie zamysły diabła. Żaden zamysł diabelski nie jest przed Bogiem zakryty i Bóg dlatego posyła nam Swego Syna Jezusa Chrystusa, żeby nas uwolnić od tej władzy, uwolnić nas od władzy diabła nad naszym umysłem. Dlatego chrześcijanie muszą być przemienieni w duchu swego umysłu. My musimy mieć odnowiony umysł, uwolniony od starego myślenia.
To stare myśli powodują to, że my się ranimy, że odzywamy się do siebie w zły sposób, robimy coś, żeby kogoś dotknąć, ale w negatywny sposób, bo może nie umiemy ścierpieć jego zadowolenia, rozumiecie? Czasami wierzący ludzie robią obrzydliwą rzecz tylko dlatego, że nie umieją ścierpieć, że ta druga osoba się cieszy. To jest stary sposób myślenia. Dla nas powinno być radością, kiedy widzimy drugą osobę radującą się w Panu, a nie myśleć sobie, dlaczego ty się radujesz, a ja nie.
Rozumiecie, łatwiej jest odebrać komuś radość niż ją dać, prawda? Mówisz o dobrych rzeczach i widzisz człowiek jest zakłopotany, nie wie jak sobie w tych dobrych rzeczach poradzić bo ma tyle różnych kłopotów. Ale wystarczy powiedzieć złośliwe słowo, zrobić coś złego i już możesz człowieka ograbić z jego radości. Ten człowiek może być już dotknięty i zaczyna myśleć: „o co ci chodzi”. Zaczyna diabeł go prowadzić: na pewno ma to i tamto. Rozumiecie, diabeł szuka, by złapać człowieka na coś, żeby zacząć pociągać człowieka w swoją stronę. Jakże często nieuważne dzieci Boże pozwalają diabłu używać się ku temu, żeby odciągnąć kogoś od Boga.
Jak bardzo ważne jest to o czym my myślimy. Żyjemy na ziemi, na której jest pełno złych myśli. Zwróćcie uwagę, że musi to być bardzo ważna sprawa, skoro apostołowie zajęli się nią i mówili: nie myślcie o złym, myślcie o tym co dobre. Myślcie o tym, co w górze, szukajcie tego co w górze, powierzcie Bogu swoje troski, a On ziści wasze zamiary. Złóżcie na Pana swój ciężar, a On da wam pokój, który przewyższa wasz rozum. Jak ważny jest nasz umysł, nasz rozum. Co myślimy, dlaczego tak myślimy. Diabeł chce koniecznie pociągać nas w swoim kierunku, codziennie. Nawet kiedy się budzisz, już czeka żeby ciebie pociągnąć, a czasami nie musi nawet czekać, bo już ma włożony w ciebie swój układ pomysłów. Ty już się budzisz z jego pomysłami, wtedy on jest jeszcze bardziej spokojny. Ale kiedy się budzisz z pomysłami Bożymi, wtedy ona na pewno tam już czeka, żeby ci te pomysły skierować gdzie indziej, żeby odwrócić cię od tych dobrych myśli do złych myśli. Co wtedy masz zrobić? Masz dać mu odpór. Masz mieć świadomość, że diabeł jest twoim wrogiem, a nie przyjacielem. Nawet kiedy ci mówi myśli, które wskazywałyby że są za tobą, one są przeciwko tobie, bo one rozbudowują bazę niechęci do kogoś drugiego, do brata, do siostry i człowiek już nie umie być tak jak Chrystus. A jeśli nie możemy być jak Chrystus, to znaczy że już jesteśmy oszukani i zwiedzeni, ograbieni z tej chwały, która przyszła do nas w Chrystusie, diabeł osiąga swój cel. Jeżeli wierzący ludzie nie mogą być coraz bardziej podobni do Chrystusa, to znaczy, że diabeł odwodzi ich coraz bardziej od Chrystusa i czyni ich coraz bardziej podobnymi do siebie. Oni stają się opryskliwi, niechętni, zawistni, długo pamiętający, gdy ktoś zrobił coś złego przeciwko nim. To jest diabeł, on jest ich pamięcią, to już nie jest Duch Święty.
Zwróćcie uwagę, Słowo Boże mówi, że mamy wszystko pamiętać przez Ducha Świętego. A Duch Święty nie pozwoli, żeby coś fałszywego było w nas. Ale jeżeli będziemy pamiętać to przez diabła, to będziemy mieli pełno różnych pomysłów w głowie swojej. A te pomysły będą nam zabierać wiele wspaniałych rzeczy. Nawet w modlitwie z Bogiem będą nam zabierać uroczystość spotkania ze Świętym Bogiem. W rozmowach z braćmi i siostrami będą nam zabierać radość spotkania się. Gdy będziemy szli do pracy, będą nam odbierać spokój, że my jesteśmy tam z Panem, będą nas ścigać, gonić jak żołnierze armii przeciwników, którzy będą chcieli nas nękać każdego dnia, żebyśmy byli znękani, pobici i żebyśmy tylko jęczeli na tej ziemi jak to źle być chrześcijaninem czy chrześcijanką, ileż to Bóg obowiązków na nas włożył, a my i tak mamy dosyć ciężarów. Rozumiecie, to diabeł zaczyna mówić w człowieku i coraz więcej tych słów pojawia się w człowieku. A zwróćcie uwagę, że bardzo mało pojawia się tych słów, które pokazałyby: przecież to ty jesteś winien/winna tego stanu, bo Chrystus nigdy by tego nie zrobił. Ty nie masz żyć dzięki swojej sile ani mocy, ale dzięki Jezusowi.
Więc chrześcijaństwo nie polega na tym, że stary człowiek żyje po chrześcijańsku, tylko że Chrystus żyje w nas, tak jak żył na ziemi. Dlatego nie wolno nam dopuszczać diabła bliżej niż na odległość naszej wiary w Chrystusa. On nie może przejść poza tą wiarę i być między nami a wiarą w Chrystusa, bo wtedy on będzie nas okłamywał i zwodził i uderzał swoimi strzałami diabelskimi, a one będą docierać bardzo szybko i bardzo sprawnie będą nasz humor obracać tak jak diabeł chce. To będziemy zadowoleni z rzeczy diabelskich albo będziemy się smucić czymś czym nie powinniśmy się smucić. Zawsze to nie będzie to przyniósł nam Chrystus. Jest więc ważne, aby Chrystus był Tym, na Którym my dzisiaj budujemy, na Którym się dzisiaj opieramy z całą stanowczością, bez pozwolenia sobie na to, aby oprzeć się na diable.
Wiecie, diabeł będzie was atakował różnymi rzeczami. A to, że ludzie są niesprawiedliwi wobec ciebie, nie cenią ciebie, a ty tyle życia poświęcasz dla nich, a oni ci za to odpłacają tak lekko. Kiedy to słyszysz, to na pewno jest to diabeł, bo Jezus tak nigdy by ci nie powiedział. Jezus raczej mówi o czymś innym, o zwycięstwie, o ciągłym zwycięstwie w naszych umysłach, w naszych sercach.
Zobacz, już nie raz mówiliśmy sobie, że od tego co myślimy, zależy jak inni ludzie z nas skorzystają. Jeśli my myślimy źle, to oni będą dostawać od nas zło. Jeśli my myślimy dobrze, to oni będą dostawać dobro od nas. Ja nie mówię o pozytywnym myśleniu, ja mówię o Bożym myśleniu, o myślach Chrystusa, które mieszkają w czystym domu napełniając ten dom chwałą, uwielbieniem.
Zajrzymy do Listu do Efezjan, do 1 rozdziału. Niech Pan będzie z nami i niech On pomoże nam, abyśmy w światłości Jego obecności widzieli to, co mamy widzieć i odwracali oczy od tego, czego nie mamy widzieć, na co nie mamy patrzeć. Słowo Boże mówi: kto odwróci oczy od patrzenia na zło. Po co? Żeby patrzeć na dobro. Ten będzie mieszkać w domu Bożym.
W tym 1 rozdziale, 15 wierszu czytamy te Słowa: „Przeto i ja odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych” - piękna rzecz wiara, miłość – „nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich”.
O co mu jeszcze chodzi? Mają przecież oni mają już wiarę miłość.
„Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha Mądrości i objawienia ku poznaniu Jego i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli jaka jest nadzieja, do której was powołał”.
Jaka jest więc nadzieja, do której nas powołał? Ludzie mówią w bardzo krótki sposób, wierzący i miłujący ludzie mówią: no tak Jezus, to jest przecież nasza nadzieja. Dlaczego więc apostoł Paweł chce sięgać głębiej niż tylko świadomość? Aby było objawienie tej nadziei. Skąd on wie, że nawet ta świadomość jest za krótka? Bo wielu ludzi mówi: tak, Jezus Chrystus był na ziemi, tak Jezus umarł na krzyżu. A zwróćcie uwagę, jak oni żyją. Mają świadomość, ale to nic z nimi nie robi. Paweł wie, że ludzie potrzebują mieć objawienie tej nadziei, do której nas powołał. To jest właśnie to bezpieczne miejsce każdego nawróconego człowieka. To jest to miejsce, w które diabeł nie może przejść swobodnie. On musi stać na zewnątrz. To jest nasze schronienie przed tym, co on chciałby z nami zrobić.
Jeśli byśmy wzięli nadzieję tylko jako nadzieję, no ja mam nadzieję na to, że wrócę stąd do domu, mam nadzieję, że przejedziemy bezpiecznie i wrócę bezpiecznie do domu. To dobrze, że mam taką nadzieję, bo nie wyruszałbym z powrotem, gdybym jej nie miał. Gdybym nie miał nadziei, że wrócimy z powrotem do domu bezpiecznie, nie ruszyłbym się stąd. Mam nadzieję, ale czy to jest zbawcza nadzieja? Ludzie mają nadzieję, że Chrystus jest Synem Bożym, że On daje im zbawienie, ale czy oni przez to są zbawieni? Jaka to musi być nadzieja, która nie zawodzi, nigdy nie zawodzi?

