GORLIWOŚĆ DLA PANA - 6.08.2015

GORLIWOŚĆ DLA PANA - 6.08.2015 - część 1

         Będziemy patrzeć na Pana, uczyć się od naszego Króla porządku. Ojciec wysłał Go tutaj na ziemię, żeby posprzątał nasze brudy. I po tym jak On to zrobił możemy zobaczyć jak gorliwie miłował swojego Ojca, jak gorliwie miłował wypełnić wolę swego Ojca i jak bardzo umiłował nas. Gdy ktoś z nas dostaje takie zadanie: „posprzątaj mieszkanie” i w zależności jak ktoś gorliwie do tego podchodzi, tak też później możemy zobaczyć po tej wykonanej pracy, jak ten człowiek starał się gorliwie wypełnić to co zostało mu polecone. Jeden posprząta tylko dla oka, drugi sięgnie jeszcze głębiej, jeszcze głębiej, ale żaden człowiek nie posprząta tego doskonale.

         Ale Pan Jezus miał zadanie do wykonania przez Ojca, żeby tak posprzątać, żeby Ojciec mógł przyjść i zamieszkać. A więc Jezus musiał wysprzątać wszystko, zebrać wszystkie brudy od Adama i Ewy, aż po ostatniego człowieka. Wszystkie brudy, żeby stało się możliwe, aby Ojciec mógł zamieszkać w nas. Wiesz, że stałeś się (stałaś się) domem Bożym, w którym Ojciec z Synem chcą mieszkać i to codziennie. Codziennie ma być tam czysto, czysto tak jak Jezus posprząta. Nie czysto jak my ludzie myślimy, nie tak czysto, że takie drobne grzechy, brudy mogą zostać z dnia codziennego. "Przecież Bogu nie będzie to przeszkadzać, mnie nie przeszkadza." Jednakże Bóg jest Bogiem i jest święty.

         Rozumiecie, to jest bardzo ważna rzecz dla nas ludzi, bo nasza zmiana myślenia, to jest podejście do tego takie, jak myśli Chrystus o nas, jako domu Bożym. Nie tak jak my myślimy o sobie, tylko jak myśli Chrystus, bo On zna Ojca i wie, że Ojciec jest święty. On nie będzie tak sobie mieszkał z jakimiś naszymi brudami, to musi być czysto, ale w Boży sposób. Dlatego kiedy patrzymy na Jezusa i na Jego gorliwość, to zdajemy sobie sprawę, że ta gorliwość chce nauczyć nas, abyśmy też i my byli gorliwi w tym co robimy z powodu Jezusa dla naszego Ojca w niebie. Jezus mówi: "kto wypełnia wolę Ojca, ten jest Mi bratem, siostrą, matką, jest Moją rodziną." A więc tak bardzo potrzebujemy zmiany naszego myślenia.

Ja nie żyję tak sobie. Ja nie żyję, myśląc sobie, żeby się najeść, napić, ubrać, jakoś pożyć sobie przyjemnie. Ja myślę, że Bóg chce i dzisiaj we mnie też mieszkać. Poszedłem spać jako Jego świątynia, obudziłem się i dalej chcę być Jego świątynią. Dalej chcę, by Bóg mieszkał we mnie, dlatego troszczę się o to, by nie brudzić tego co czyste, co zostało raz oczyszczone krwią Chrystusa, by nie zapaskudzać znowu tego. A jeśli coś mi się zdarzy, wtedy oczyszczam się, bo nie chcę, aby Ojciec opuścił mnie. Czy rozumiecie jakie to jest ważne? Pan Jezus kiedy miał rozstać się na trzy dni z Ojcem po ukrzyżowaniu, gdy przyjął nasze grzechy, to przecież dla Niego była to wielka boleść. Mówi: "Ojcze, jeśli możliwe, inaczej".

         Zobaczcie jak nam potrzeba zrozumieć to i zobaczyć. My też musimy tak myśleć. Ani na chwilę bez Ojca. A więc grzech staje się dla nas czymś co jest orężem diabła, a przed nim bronimy się, aby nie być oddzielonymi przez grzech od Ojca. Wtedy zaczyna się poważna sprawa chodzenia po tej ziemi i deptania po wężach i skorpionach, i należenia do Boga. Wtedy to nie jest już tak łatwe, że wysłucham sobie słowa, a za chwilę pokażę swoją niechęć, swoje niezadowolenie, potraktuję kogoś przykrym słowem. Zdaję sobie sprawę, że przecież to złe, czy przykre słowo będzie skażało mnie. Wtedy zaczynam czuwać nad tym co mówią moje usta. Zaczynam czuwać nad stanem mego serca. Wiecie, to jest właśnie to co Chrystus czynił na ziemi. On w wielkim wołaniu, błaganiach stawał przed Ojcem i każdego dnia był czysty, każdego dnia Bóg mógł mieszkać w Synu. Aż do chwili kiedy nasze grzechy zostały złożone na Syna Bożego, Ojciec mieszkał przez cały czas w Synu. Dopiero nasze grzechy oddzieliły Ojca od Syna. Syn przyjął nas w sobie i tak poszedł na krzyż.

         Słuchajcie, to jest bardzo ważne. Miłość musi nam pomóc, miłość musi otworzyć nam oczy by zobaczyć co chce Ojciec i dlaczego przyszedł ten pełen miłości Boży Syn, aby zbawić nas z naszych grzechów, aby Ojciec już dzisiaj mógł mieszkać w nas. Pilnuj swoich warg, pilnuj swego serca, kochaj Jezusa, kochaj Ojca. Miłość pozwala nam chodzić po tej ziemi i być nieskażonymi przez ten świat. Brak miłości zgadza się na jakieś tam grzeszki, mniejsze, większe, zależy jaką masz moralność w swoim życiu, co uważasz za grzech, a czego nie uważasz. Ale kiedy miłujesz Ojca i Syna, wtedy dla ciebie wszystko z czym Oni nie mogą się zgodzić, jest grzechem. A więc miłość prowadzi nas głębiej. Paweł mówi, że jeśli poznamy miłość Chrystusa, wtedy poznajemy całą pełnię Boskości. Miłość pozwala nam zachować się w tym świecie nie tak jak świat. Świat nie ma miłości, dlatego jest wobec siebie agresywny, złośliwy, ludzie okłamują się. Tak jak normalną rzeczą jest kiedy człowiek nie zna Boga, bo wtedy uczony jest przez diabła tego co złe i diabeł zniewala go do czynienia tego zła. Ale przyszedł Chrystus, żeby uwolnić nas z niewoli diabelskiej, wyprowadzić nas na wolność.

         Chrześcijaninie, chrześcijanko, czasami mijają lata i człowiek nie zna tych podstawowych prawd miłości. I człowiek nie umie codziennie odrobić tego prawa miłości. Jezus w miłości wypełnił cały zakon, miłością wypełnił zakon, gdyż wypełnieniem zakonu jest miłość. Miłuj Jezusa. Każdy z nas niech miłuje Jezusa, niech ten Jezus będzie dla nas kimś dla kogo z ochotą otwieramy usta nasze. Bo jeśli nie dla Jezusa, to otworzymy dla siebie, a wtedy co z nich popłynie? Miłujmy Jezusa. Niech On będzie dla nas najwyższą wartością, z powodu której w ogóle chcemy tu na tej ziemi jeszcze żyć. Z powodu Jezusa i jeśli z powodu Jezusa, to już nie będziemy chcieli zranić żadnego człowieka, nie będziemy chcieli powiedzieć żadnego słowa, które byłoby nieprawidłowo powiedziane. Będzie to Chrystus mówiący w nas. Niech miłość Jezusa przemawia.

         Wiecie, nam trzeba wygrać z diabłem, a nie pozwalać diabłu robić coś przez nas, a później oczekiwać, że Jezus zrobi nam to, co chcielibyśmy, aby nam zrobił. Najpierw skończmy z diabłem. Jezus mówi: "przyszedłem po to, aby zbawić cię z twoich grzechów, a nie żeby zaspakajać twoje potrzeby”. Najpierw daj się zbawić z twoich grzechów; przestań plotkować, złościć się, nienawidzić, mieć niechęć do kogokolwiek, jak mówiliśmy. Możesz powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, że ten człowiek zasłużył sobie, żeby mieć do niego niechęć. Nie. To ty musisz uważać, bo masz być domem Bożym. A Bóg nie będzie znosił niechęci w domu swoim. To ty musisz przegrać z Bogiem. To ty musisz poddać się Bogu całkowicie. Tak jak napisał Paweł: "aby śmierć Jezusa wykonywała swoje dzieło w nas, a życie Jezusa w tych, wśród których przebywamy." Zobacz czy to życie Jezusa pracuje przez ciebie wśród tych, wśród których przebywasz. Zobacz czy to jest życie Jezusa, czy to jesteś ty? Jeśli to jesteś ty, to grzeszysz. Cały czas grzeszysz. Czego więc spodziewasz się po Jezusie? Czy tego, że będzie utrzymywać grzesznika w dobrej kondycji? Nie będzie. Zacznie cię karać. Tak jak jest napisane: "kogo miłuję, tego karcę i smagam". Aż upamiętasz się, aż przestaniesz grzeszyć, aż przestaniesz czynić to czego On nienawidzi. Wtedy szybko uzdrowienie duszy, ducha i ciała przychodzi do człowieka.

         A więc widzimy gorliwość Jezusa, którą musimy nauczyć się naśladować. Mamy naśladować Jezusa we wszystkim. Być tak gorliwym, żeby nie zostawiać w sobie żadnego brudu, żadnego. A więc pogódź się, z kimkolwiek jesteś w stanie zagniewania, czy niechęci, cokolwiek. Jeśli chcesz, żeby Bóg mieszkał w tobie, to natychmiast pogódź się i natychmiast usuń przeszkody, które nie pozwalają Mu mieszkać w tobie. Usuń wszystko co przeszkadza Bogu. A jak usuwasz? Kiedy usuwasz to co przeszkadza między tobą a człowiekiem. Wtedy otwierasz drogę, żeby Bóg mógł przyjść i mieszkać, aby mógł napełniać cię swoją radością, chwałą Swojej świętej obecności.

         Widzimy jak Bóg ceni sobie gorliwość. Widzimy, że grzech jest w Izraelu, bo Izraelici grzeszą, przyprowadzają sobie obcoplemienne kobiety. Mojżesz, starsi płaczą, są za słabi, żeby coś z tym zrobić. Jeden człowiek, Pinechas, nie patrząc na to co może mu się stać z tego powodu, co mu grozi, idzie, bierze oręż i uderza. Bóg patrzy z nieba, widzi jego gorliwość, gorliwość o imię Boga pośród tego ludu. I Bóg mówi, że nie zabraknie przez wszystkie wieki ziemi z tego rodu Pinechasa potomka, który nie stałby przed Bogiem. Zobaczcie, co ten człowiek jednym ciosem swojej świętej gorliwości załatwił dla swojej rodziny. Do dzisiaj jakiś jego potomek stoi przed Bożym obliczem i chwali Boga czystym, świętym sercem. Bóg dba o dotrzymanie swoich obietnic. Bóg ceni sobie gorliwość o Jego imię. Nie będziemy walczyć o swoje imię, walczmy o chwałę Jego imienia. Nie spierajmy się, żeby nasze imię było wzwyż, ale chwalmy Pana swoim poddaniem się Jemu i gorliwością o to by Jego imię nie było w niczym zakryte naszym imieniem.

         3Księga Mojżeszowa 19,17:

         „Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do brata swego. Będziesz gorliwie upominał bliźniego swego, abyś nie ponosił za niego grzechu.”

         To co sobie mówiliśmy, że nie będziesz miał nienawiści, niechęci, odrazy, ale będziesz upominał, będziesz walczył o czystość w ludzie Bożym. Musimy mieć czyste serce w sprawach Bożych. Rozumiecie, Pinechas nie był w nienawiści przeciwko temu człowiekowi. On był w gorliwości dla imienia Pana. Ta gorliwość spowodowała to.

         Myślmy o tym, gdy żyjemy jako ludzie na tej ziemi i możemy być nieustannie chodzącym, świętym domem Boga. To krew Jezusa gwarantuje nam świętość. Ta krew oddziela nas od wszystkich martwych uczynków ciała. Ale my możemy przyjąć te martwe uczynki ciała, jeśli krew Jezusa uznamy za pospolitą. Możemy nie uznać mocy krwi, a uznać, że uczynki ciała mają większą moc niż krew Jezusa i trzeba bardziej żyć uczynkami ciała, niż oczyszczać się krwią Jezusa. Krew Jezusa ma moc oczyszczać nas od wszelkiego grzechu. Korzystając z niej, korzystamy dlatego, żeby Bóg mieszkał w nas. Tak jak było wspomniane, nie to, żeby tylko ludzie o nas dobrze mówili (to jest ważne, żeby dobrze mówili), ale żeby Bóg wiedział, że to jest prawdą, że to jest z powodu chwały Jego imienia, Jego obecności w nas. Pamiętamy to z Psalmu 93, że ozdobą domu Twego jest świętość po wsze czasy, a więc "świętymi bądźcie, bo Bóg jest święty." Czy widzicie jakie to jest piękne? Kiedy my pozwalamy się prowadzić Duchowi, wtedy widzimy jak cielesność jest ociężała w chodzeniu za Bogiem, jak ona jest nieporadna, żeby chodzić za Bogiem. Dopiero Duch Święty prowadzi nas za Bogiem i dopiero doznajemy siły: "posiliłeś mnie Panie, że mogę iść za Tobą i mogę patrzeć na ciebie i kosztować z tego Kim jesteś, co robisz”.

         Patrzymy na Jego gorliwość. Przyszedł zbawić nas z naszych grzechów, przyszedł odwrócić nas od naszych złośliwości. Zobaczcie co Jezus przyszedł zrobić. Czy Mu pozwalamy na to dzisiaj też? To miłość pozwala Jezusowi robić to co On lubi. Miłujmy Jezusa, żeby pozwalać Mu robić z nami to co On lubi. Wtedy nie będziemy chodzić w złości, nie będziemy chodzić w grzechach.

         Apostoł Paweł pisze w Liście do Tytusa 2,14: "aby oczyścić sobie lud na własność gorliwy w dobrych uczynkach." Oczyścić, abyśmy byli gorliwi, bo jest gorliwość nierozsądna, która nie jest Chrystusową gorliwością. To jest gorliwość, żeby udowodnić swoje racje, różne rzeczy, nie będziemy się tym nawet zajmować. Gorliwość Jezusa zupełnie inaczej wygląda. To jest gorliwość o to, żeby Ojciec był uwielbiony w nas i pośród nas, aby Kościół był czysty, święty i nieskalany. To jest gorliwość Jezusa. W tym weźmy wspólnie udział. Niech Duch Boży nas napełnia i porusza.

Pan nie potępia nas. On widzi tą cielesność, ale On przyszedł, by umrzeć na krzyżu Golgoty po to, żeby nasza cielesność miała gdzie umierać, codziennie być martwa, żebyśmy nie chodzili w cielesności. Możemy naprawdę mówić wiele: "jeszcze nikt cię tak nie skrzywdził jak ty skrzywdziłeś Chrystusa". I tak twoje ciało podepcze po tym i zrobi swoje. I tak udowodni, że potrafi się złościć, gniewać, nienawidzić, mieć zawiść, obmawiać, różne rzeczy. Ono musi być ukrzyżowane. Jemu nawet najlepsze wiadomości nie pomogą. Gdyby wystarczyło tylko, żeby mówić dobre wieści, to Jezus nie umarłby na krzyżu. My musimy być martwi. Inaczej ciało zawsze zrobi to czego nie chce Jezus i będzie się czuło, że jest racja, że można tak postąpić.         

         Księga Jeremiasza 31,3:

         „Z daleka ukazał mu się Pan: Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego tak długo okazywałem ci łaskę.”

         Zobaczcie, że Bóg tak długo powstrzymuje swój gniew, dlatego, że nas miłuje. Jak kogoś miłujesz, to nie chcesz, żeby stała mu się krzywda. Ale w końcu jednakże, kiedy człowiek trwa uparcie przy swoim buncie, Bóg zaczyna karcić, zaczyna wymierzać sprawiedliwość. Człowiek myśli sobie: "przecież nie mam żadnych grzechów, czym sobie na to zasłużyłem?" Bóg wie dobrze ile ich jest. To własna ludzka sprawiedliwość mówi, że to nie jest grzech, że mam rację. Ale kiedy myślisz o świętym Bogu i o tym, że jesteś Jego domem, wtedy zdajesz sobie sprawę, że nie masz racji, bo to jest nieczyste, to jest brud, a Bóg jest święty. A ozdobą domu Jego jest świętość po wsze czasy. On z tego nie zrezygnuje. Czytamy o Duchu Świętym, że można Go zagasić, zasmucając Go, robiąc dzień po dniu wbrew temu po co On przyszedł, aby został uwielbiony Jezus. Człowiek odpycha Ducha Świętego i chce być samemu wielbionym, żeby w jego życiu działo się to co podoba się człowiekowi, a nie to co Bogu się podoba. 

Jan 14:23