POŁĄCZONE SIŁY JEDNOMYŚLNEGO DZIAŁANIA - 5.O8.2015

POŁĄCZONE SIŁY JEDNOMYŚLNEGO DZIAŁANIA - 5.O8.2015 - część 1

Możemy powiedzieć, że im wznioślejszy cel, tym trzeba poświęcić większe środki, aby osiągnąć ten cel, a cel, który nam został postawiony w Chrystusie jest najbardziej wzniosły. A więc od wszystkich budowniczych wymaga się dokładnie tego samego, to znaczy, że wszyscy musimy oddać wszystko dla chwały Jezusa. Od tego naprawdę zaczyna się porządna budowa. Bo ten, kto nie odda naprawdę wszystkiego, to po jakimś czasie będzie musiał ponieść konsekwencje, ponieważ na tego człowieka zaczną nachodzić różne doświadczenia związane z tym, że podchodzi do świętego Boga w sposób Mu nieposłuszny. A nieposłuszeństwo jest tym samym co czary i bałwochwalstwo, a więc człowiek będzie musiał ponosić konsekwencje, bo Bóg nie chce czarowników i bałwochwalców na swojej budowie. A więc każdy, kto nie będzie posłuszny, będzie musiał ponieść konsekwencje. Izraelici ginęli dlatego, że święty Bóg zajął się nimi. Gdyby było inaczej, wtedy dalej gdzieś tam żyliby sobie.

Słuchaliśmy o należeniu do Boga, o byciu razem. To jest piękne powiem wam. Gdyby postawić przed nami taki obraz. Mamy do przeciągnięcia ciężar, gdzie możliwe jest przeciągnąć go tylko wtedy, gdybyśmy wszyscy razem włożyli swój cały wysiłek. I wtedy dopiero ruszymy go i przeciągniemy. Ale gdy zabraknie chociaż jednego z nas, to zabraknie tej siły jednego i nie ruszymy tego. Co potrzebne jest, żeby tak się stało? Jedność. Nikt nie może improwizować, bo wtedy nie ruszy się. Czy rozumiecie? Jeśli ktokolwiek improwizuje, nie ruszy się. Ale gdy wszyscy wkładają wszystko, wtedy rusza się. Zbór nie ruszy się dalej, jeśli ktoś improwizuje. Wszyscy muszą wziąć udział jednomyślnie w tym samym doświadczeniu, oddając wszystko dla chwały Jezusa. Musi być ta jedność, o którą modlił się Jezus. Zobacz, Jezus mówi: "Ojcze, Ja oddałem Ci wszystko". A Ojciec mówi: "Ja ci dałem wszystko, nic nie zostawiłem." Czy widzicie tą jedność? "Ojcze, Ja cię uwielbiłem na ziemi. Ojcze uwielbij mnie teraz u siebie”. Czy widzicie tą jedność? Piękna jedność. I o tą jedność właśnie modlił się Jezus. Jeśli mamy przeciągnąć ciężar, wygrać z przeciwnościami, to potrzebujemy oddać Jemu wszystko. A więc kiedy my to rozumiemy, to mówimy do siebie nawzajem: "słuchajcie, każdy trzyma swoją część liny, będziemy ciągnąć." Ale za każdym razem kiedy ciągniemy, to widzimy, że nie rusza. To znaczy, że ktoś udaje. No kto udaje? Wiemy, że gdy wszyscy włożymy wszystkie siły, to ruszymy. Kto udaje? Musimy znaleźć kto udaje, że chce ruszyć, a tak naprawdę nie ma tego w sercu. A więc patrzymy, badamy, aż ten człowiek dochodzi do zrozumienie, że to nie chodzi o improwizację, a chodzi o rzeczywistość. I kiedy to rozumie, zaczyna wkładać cały swój wysiłek i patrzymy, że sprawa rusza się dalej.

         Jak myślisz, ile spraw trzeba jeszcze ruszyć, do których potrzebna jest jedność? Musimy robić to dla jednego Chrystusa, bo to jest to główne co potrzebujemy, że musimy myśleć o Nim, robiąc to dla Niego. To co robimy, robimy teraz dla Niego, by przyszło uwolnienie, uzdrowienie, napełnienie, żeby człowiek doznał posilenia, wzmocnienia, żeby Boża sprawa poszła dalej, żeby człowiek wygrał, porzuciwszy swoje grzechy. Gdziekolwiek widzimy, że oni jednomyślnie stawali do sprawy, tam widzimy, że sprawa posuwała się dalej. Piękna rzecz.

         Mamy wspaniały cel. A więc musimy połączyć nasze siły, żeby to mogło iść dalej. I chodzi o to, że apostołowie pracowali nad tym, żeby oni połączyli się, żeby nie szarpali się, tylko połączyli się razem. Tak samo jak słyszymy Słowa Jezusa: "gdzie dwóch lub trzech uzgodni jakąś sprawę i podchodzą do tego z całym swoim poddaniem się Mnie, to Ja wysłucham i sprawa się ruszy." To czego nie można poruszyć, to dzięki Panu ta góra niemożliwości zostanie ruszona i okaże się, że stało się możliwe to co jest niemożliwe.  Zobaczcie jak Pan Jezus chce naszej jedności, naszej wzajemnej troski o siebie, uwolnienia od takiego myślenia, że jak ja nie dołączę się, to nie ma problemu.

         Czytamy te słowa, które mówi apostoł Paweł o Apollosie i o sobie: "Ja zasiałem, Apollos podlał, a wzrost daje Bóg. Ale to co robiliśmy, robiliśmy dla Boga, a nie dla własnej chwały. A więc połączyliśmy siły, ale dla jednego Boga”. Piękne, powiem wam, kiedy w tej współpracy bracia i siostry rozmawiają ze sobą szczerze, napominają się, pocieszają w tej jednej sprawie, żeby sprawa Chrystusa posuwała się dalej, żeby Boży lud wiedział po co jesteśmy Bożym ludem, że to nie jest dodatek do naszego życia, ale to jest całe nasze życie. Od tej chwili kiedy staliśmy się częścią ciała Chrystusa, to stało się nasze życie. O to modlił się Jezus.

         Widzimy, że On też ustanowił w ciele swoim różne służby, aby ta sprawa rozwijała się. I każdy musi wykonać to do czego przeznaczył nas Bóg i wtedy to wszystko razem daje to co Bóg chce osiągnąć. Jeżeli brakuje chociaż jednego, to Bóg mówi: "Trzeba modlić się, żeby ten jeden (ta jedna) w końcu zrozumiał to (zrozumiała), że Bóg chce, żeby ta sprawa została wykonana przez wszystkich w jedności. Żeby oni to zrozumieli i pojęli, że prawidłowo dopiero będzie wykonana praca, kiedy wszyscy przyłożą do tego serce, kiedy będą chcieli zrobić to dla Jezusa”. Dlatego te kazania, przypominania, wszystko pracowało, żeby oni widzieli Jezusa i chcieli zrobić to dla Jezusa. W tym była siła Bożego ludu.

         Zobacz, że kiedy stałeś się ochrzczonym (ochrzczoną), to dołączyłeś do jedności z Bogiem, stałeś się częścią ciała Chrystusa, stałeś się kimś bardzo ważnym (ważną), ale też przyszła twoja odpowiedzialność, żeby razem z innymi ciągnąć w jednym kierunku. Chrześcijaństwo wygląda w ten sposób, że wszyscy ciągniemy, że wszyscy stajemy się współodpowiedzialni za to co się dzieje. Jeśli ktoś jest młody, potrzebujący, to już wiemy, że podchodzi do niego ten, który jest sprawdzony, a nie tylko wygadany. Ten co tylko jedzie na wozie, naopowiada wiele fantastycznych opowieści, ale ten co ciągnie z innymi ten wóz, powie prawdę. Jeśli nie ciągniesz Bożej sprawy, to nie znasz prawdy. Znasz fantazyjne opowieści, mieszają ci się ze sobą prawdy i tak naprawdę łączą się z twoją cielesnością. Ale dopiero kiedy, w mocy Ducha, ciągniesz Bożą sprawę, kiedy wiesz co to jest krzyż, wiesz co to jest znoszenie przeciwności i dalej ciągniesz, wtedy zaczynasz rozumieć jak cenne jest to słowo i zaczynasz już inaczej mówić je. To samo słowo, ale już inaczej. Ważysz to sobie, bo sprawa Chrystusowa jest dla ciebie najcenniejsza, a nie pokazanie "ja". Wtedy te słowa są dokładnie wymierzone według tego co potrzebne jest komuś, kto ma te słowa usłyszeć. Nie zasypujesz kogoś swoim poznaniem, ale odkrywasz to co jest potrzebne, aby człowiek jeszcze bardziej zobaczył Chrystusa.

         Piękna rzecz dla nas, wspaniała sprawa - jedność. Musimy toczyć o to bitwę, gdyż jest przeciwnik, który chce rozbijać jedność Kościoła. Złączył nas Bóg, a więc musimy znaleźć dla siebie te rozwiązania, żeby dotrzeć do jedności między sobą, żebyśmy wszyscy jednomyślnie pracowali dla jednego Chrystusa. I to w taki sposób jak prowadzi Duch Boży, jak mówi o nas Słowo Boże, że tak mamy żyć, tak mamy postępować. Musimy do tego dążyć między sobą. To jest normalne. Nie powinniśmy być tacy dziwnie uprzejmi. Tu chodzi o to, by sprawa Chrystusa była na wierzchu. Nie tak, żeby ludzie byli urażeni, czy coś innego. Chodzi o to, żeby Chrystus był tak wywyższony, żeby wszyscy widzieli tego samego Chrystusa i jak bardzo chcą dla tego Pana czynić właśnie to co On im dał.

         Wszyscy wiemy, że mamy być przekształcani w ten sam obraz, na obraz Chrystusa. Raduj się bracie i siostro, to naprawdę są  piękne rzeczy. Wiem, że to jest bardzo porażające kiedy widzisz Jezusa i wiesz, ze masz być jak Jezus? To przecież nawet pomyśleć o tym to strach ogarnia.

         Dlatego apostoł Paweł pisze w 2Liście do Koryntian 3,4-6 i 17.18:

         „A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia.”

         „A Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność. My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem.”

         "Odsłoniętym", to znaczy, że nie musimy zasłaniać, bo to jest przemienianie nas na chwałę wieczną, to nie ma końca, bo w Chrystusie to jest wieczne, to jest wspaniałe. Nie musimy tego zasłaniać jakby to miało przeminąć, ale to rozwija się aż do pełni.

         A więc dla nas jest to Pańska sprawa - mamy być jedno, mamy troszczyć się o sprawy Pańskie. Na zgromadzeniach mamy je rozsądzać, rozważać z Duchem Bożym, zajmować się Słowem Bożym jak ono do nas mówi. Mamy wszyscy starać się o to samo. Pan uczyni to czego nie potrafimy. Mamy być jedno, mamy być jednej myśli, mamy mieć jedne pragnienia, mamy osiągać razem to niebo, przez wiarę, w Jezusie Chrystusie. Wszyscy musimy siedzieć po prawicy Ojca w Jezusie Chrystusie, bo to jest nasze miejsce chwały i tam zmierzamy, bo to jest to co zostało nam za darmo dane, ale my musimy pozostać w jedności w Jezusie Chrystusie.

A więc jedność ma bardzo ważną sprawę. Jeżeli jest grzech, to oczyszczam się, bo mam pozostać w jedności. To jest rozkaz Pana - bądźcie jedno, usuńcie przeszkody, znieście przeciwności, i nie pozwólcie, żeby one podzieliły was. Walczcie o jedność, nawet przez cenę własnego ukorzenia, poniżenia, jakkolwiek. Nie dołóżcie nic do rozdzielenia. Walczcie o jedność. Nawet wtedy gdy przychodzi do napomnienia, które jako kolejne i kolejne, w konsekwencji prowadzi do wyłączenia, to walczysz o jedność. Nie walczysz, by tego kogoś usunąć, tylko walczysz, by ten ktoś dołączył do jedności. Sprawa jedności jest sprawą najważniejszą. Do tego potrzebujemy wzajemną miłość, żeby nie niszczyć, żeby nie rozpychać się, ale przyciągać, bo Pan przyszedł zgromadzić w jedno wszystkie rozproszone owce Boże. A więc mamy w głowie i w sercu - Chrystus chce jedności. Nie ma znaczenia bracie i siostro jaką zapłacisz cenę, ani ja. To jest nasza odpowiedzialność, żeby kiedy Jezus wróci, znalazł nas działających w tej sprawie, która Mu się podoba.

         Jeśli widzimy, że coś wprowadza podział w Kościele i ja jestem odpowiedzialny za to, to muszę usunąć to co wprowadza podział, bo odpowiadam przed samym Chrystusem, a nie chcę być znaleziony zewleczony, chcę być przyobleczony. To jest jedność, przyobleczenie Kościoła. To jest jeden Kościół. To nie jest podzielony Kościół. To jest jeden Kościół, który ma jedną szatę.

Jan 14:23