OWCE NAŚLADUJĄCE PASTERZA - 5.08.2015
OWCE NAŚLADUJĄCE PASTERZA – 5.08.2015 – część 2
Powiedzcie ilu z nas tak naprawdę do końca ceni sobie ofiarę Jezusa za nasze grzechy? Ilu z nas rozumie miłość Jezusa do nas? Ilu z nas rozumie ile Jezus musiał znieść, żeby umrzeć za moje, za twoje grzechy? Po części rozumiemy to, służąc. Widzimy jak musimy znosić przeciwności, żeby nie zostawić człowieka, żeby iść dalej, nawet gdy to już nas odpycha, nawet gdy człowiek już nas odpycha. Jak bardzo potrzebujemy Jezusa! I dlatego Jezus mówi: „Patrz na Mnie, patrz na Mnie.” I wtedy patrz też na tych, którzy naśladują Jezusa. To jest dobry wzór i tych wzorów musi być coraz więcej. Nasze decyzje, nasze wybory. Wiele naszych decyzji, wyborów jest złych, nie Chrystusowych, uczynionych w cielesnym nastawieniu serca. W Kościele jest tyle pomysłów zmysłowych, cielesnych, demonicznych, a jednakże ten Kościół idzie dalej. Pasterz prowadzi dalej, pracuje dalej. On jeszcze pracuje, On chce jeszcze wyrwać człowieka z takiego sposobu myślenia. I czy osiąga sukcesy? Zobaczcie ile musi czasami cierpliwie znosić tą niedorzeczność, żeby w końcu doprowadzić człowieka do zrozumienia, do uznania Jezusa jako godnego, aby Go uczcić, oddając Mu panowanie nad swoim życiem. Ile musi znieść z tobą i ze mną.
Czego nas to uczy? Jezus mówi: "Jeśli chcesz mnie naśladować, to ucz się tego samego, ucz się znosić przeciwności." Nie buduj z nich warowni, nie buduj z nich murów nieprzyjaźni, ucz się to znosić. Niech to nigdy nie powstanie między tobą a kimś jako niechęć. Rozumiecie? Brat omija brata, zamiast mu pomóc. Siostra omija siostrę, zamiast jej pomóc. To nie jest Chrystus, to jest diabeł. Może to być oczyszczone i wyrzucone, bo to nie tak, że diabeł cię opętał, tylko on skrępował cię swoimi myślami, swoim zniechęceniem. Związał ci ręce, by pomóc, nogi by pójść, aby uczynić dobro. Chrystus zaś daje nam wolność.
I zawsze pamiętajmy na Słowa Jezusa: "Nie tobie on to zrobił, nie tobie ona to zrobiła, ty już jesteś martwy. On, czy ona zrobili to Mi. Czego ty chcesz? To nie twoja sprawa. To Moja sprawa jak poradzę sobie z częściami Mojego ciała. Ty jesteś cząstką Mego ciała, nie jesteś głową." To Głowa decyduje o wszystkim, a cząstki mają się nauczyć mieć o siebie jednakie staranie. A o słabsze mamy troskę jeszcze większą - pisze apostoł Paweł w swoim liście. Im słabsza cząstka, tym większa troska.
Niech Pan nas uczy. To jest prawdziwa uczta duchowa patrzeć na Jezusa. Powiem wam, że za każdym razem kiedy podnosimy oczy na Niego i On pozwala nam na to, to jest uczta. To jest taka uroczystość patrzeć na tego doskonałego Pasterza, na Jego wspaniałe podejście. Wiecie, to co dzisiaj do was mówię, jest tym jednym z przesłań, które On chce dla nas, żebyś nabrał nadziei, żeby pójść za Nim i naśladować Go. Żebyś nabrał nadziei, że i dla ciebie, dla mnie jest to otwarte, ta święta możliwość chodzenia ślad w ślad za Jezusem, aby czynić to co On chce. On wzywa nas wszystkich. Ale co mówi? "Wyprzyj się siebie. Weź swoją śmierć na krzyżu, noś na sobie tą śmierć codziennie. Ja nie potrzebuję ciebie, grzesznika, w Mojej pracy." Po to jest krzyż. On sam to zrobi w nas i przez nas, gdy my z naszymi metodami już nie żyjemy. Ale jeśli my włączamy dalej nasze uczucia, nasze nastawienia, wtedy nie pozwalamy już Chrystusowi, temu wspaniałemu Pasterzowi robić to co On chce zrobić. Wtedy my jeszcze bardziej dokładamy zła do tego zła, które się dzieje. Zamiast wygrać ze złem, Bożym dobrem, to my jeszcze bardziej obciążmy kogoś własnym złem, własnym złym nastawieniem. I znowu Jezus. Ty robisz komuś zło, jeszcze powiększasz to zło, a co Jezus robi tobie? No widzisz! Gdyby zaczął robić to samo na tobie, to co wtedy zobaczyłbyś? On dalej chce ciebie ratować. Okazuje ci dobro, daje ci upamiętanie i mówi do ciebie przez Słowo Boże: "Po co angażujesz się swoim ciałem? Czy Ja tego chcę od ciebie? Wróć z powrotem. Zacznij Mnie czcić i chwalić. Ja sobie poradzę. Sprawię, że stan twojego serca będzie tak uroczysty, że będziesz zadowolony czyniąc dobro złemu”. Ale musi to uczynić w nas Chrystus, my tego nie umiemy.
Księga Izajasza 53 ,10-12:
„Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się spełni. Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami.”
Gdzie tu jest niechęć? Widzimy doskonałą miłość Pasterza. On wie co myśmy, jako rozproszone owce robili, jak żyliśmy, co nami powodowało. Ale zobaczcie, wszyscy mamy tą samą nadzieję w Chrystusie. Czyż to nie jest piękne? Wszyscy mamy obowiązek, ale to jest wspaniały obowiązek - wygrać na tej ziemi i być naśladowcą Chrystusa. Nie być człowiekiem negatywnie nastawionym, ale wiedzieć, że Chrystus przyszedł zbawiać, a nie zatracać. Szukać Jego rozwiązań, wygrać w najgorszych bitwach, kiedy diabeł mówi ci: "przestań robić to dobro, to bez sensu, ten człowiek tylko depcze po tym dobru i depcze i będzie deptać tak cały czas”. I raptem kiedy dochodzisz już prawie do tego stanu, że bez sensu chyba było robić to dobro, patrzysz jak to dobro raptem podnosi człowieka z tego całego zła i mówisz: "Panie, chwała Ci" Doszedłeś już prawie do utracenia wiary, że to miało sens, że ten człowiek umie coś przyjąć dobrego i raptem patrzysz jak ten człowiek powstaje. I Bóg mówi: "Nie nadaremno znosiłeś (znosiłaś) te przeciwności, bo przez to właśnie Moje pukanie do serca tego zamkniętego człowieka odbywało się przez ciebie. Ja pukałem przez ciebie. I Moje pukanie nie było gwałtowne, ani agresywne, ani złośliwe. Było to pukanie miłości, żeby drzwi tego serca otworzyły się, a używałem twojego życia." To jest zwycięstwo, by znieść to, że Pan puka przeze mnie do kogoś, kto mnie obraża, zraża, zniechęca mnie, a Pan dalej używa mnie czy ciebie, aby pukać.
Chwała Bogu! Wiecie, przeznaczeni do naśladowania Chrystusa. Czyż to nie jest piękne?! I to samo czytamy w Liście Piotra, że Chrystus poniósł nasze grzechy na krzyż Golgoty, aby umrzeć tam z powodu ciebie i mnie.
Zobaczcie ile my możemy zrobić dobra, gdy wygramy w tej sprawie, gdy przestaniemy się szamotać i szarpać, ale będziemy działać w Duchu Chrystusowym. Nie pozwolimy się regulować wrogowi. To nie jest łatwe, bo on nieraz napada raptownie i próbuje zaskoczyć cię swoim sposobem oceny sytuacji czy czegoś. I nieraz nie dajemy rady, zrobimy głupią rzecz, ale jest pokuta, jest oczyszczenie, usunięcia przeszkody. To krew Pasterza daje nam podstawę, bo On nie chce naszej śmierci, zginięcia.
Czy widzicie ten piękny obraz, ten zachwycający obraz? I to do mnie i do ciebie, do takich ludzi, którzy nie potrafiliśmy robić takich pięknych rzeczy. Ta umiejętność przecież Basalela, tych którzy brali udział w budowaniu świątyni pochodziła od Boga. I umiejętność budowania nas jako świątyni też pochodzi od Boga. To nie jest nasza umiejętność. Chwała Bogu! Patrz, raduj się duszo, masz udział w czymś pięknym, to jest przedsmak nieba. Diabeł chciałby, żeby to niebo wyglądało jak Gehenna, a Pan chce, żeby to wyglądało jak niebo, żeby ta agape, jako uroczystość przed tą niebiańską agape była już w nas, żebyśmy tacy dla siebie byli. Wyrzuć precz wszystkie swoje niechęci. Wyrzuć, to jest śmieć, to nie nadaje się, żeby takie coś było w świątyni Bożej. To jest śmieć. Niech będzie ochota naśladowania Jezusa.
List do Galacjan 6,2:
„Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.”
Zobaczcie, cały zakon Chrystusowy wypełnię, kiedy będę nosił brzemiona innych. Będziemy też czytali jak, bo przecież to nie jest tak, jak człowiek czasami sobie myśli: "ty musisz mnie znosić i koniec". To nie o to chodzi. Aby nosić brzemiona innych musimy patrzeć na Jezusa, jak Jezus nosi brzemiona nasze i w jaki sposób do nas podchodzi. Jednego jesteśmy pewni, że nas miłuje, bo znosi już nas dosyć długo. Gdyby zostawił, wiedzielibyśmy od razu, bo diabeł zająłby swoje miejsce. A więc Jezus nie zostawia, nie porzuca, znosi i dalej, kolejny dzień chce do nas docierać, by rozbudować w nas to co jest potrzebne, abyśmy mieli wielką ochotę biec za Nim, cieszyć się Nim.
Wiecie, wszystko jest możliwe dla wierzącego, ale jeśli zostaniemy ograbieni z wiary w możliwość naśladowania Jezusa, wtedy wszystko jest możliwe dla wierzącego, oprócz naśladowania Jezusa. I tak możemy powoli ograniczać "wszystko jest możliwe". Podczas gdy to "wszystko jest możliwe" znaczy wszystko. Jedni drugich brzemiona noście. Na pewno, jak już słyszeliśmy, rozpoczyna się to w modlitwie. Przychodzimy z tym do Boga. Jeśli ktoś wchodzi w grzech, przychodzisz do Boga i to co jest dla ciebie ważne, że przecież ten człowiek mieni się chrześcijaninem (chrześcijanką), a żyje w tym grzechu, a to przecież stawia Boga w złym świetle wśród ludzi, wśród których ten człowiek porusza się. To nie jest chwała ludu Bożego, to jest coś złego pośród ludu Bożego. Zależy ci na tym, aby imię Boga nie było znieważane. Zależy też ci na tym, żeby ten człowiek nie ginął, żeby był zbawiony, uratowany i żył w obfitości dla Boga. To masz w sercu i z tym przychodzisz.
Jeśli ktoś się potknie to czy będziesz się cieszył, czy go podtrzymasz? Jaki jest pierwszy impuls człowieka, gdy ktoś się potknie? Wyciągasz momentalnie rękę, chcesz podtrzymać. Tym bardziej duchowego człowieka. Jeśli widzisz, że potknie się człowiek, chcesz go podtrzymać, chcesz pomóc mu, żeby nie upadł. I to jest Chrystus. Chwała Bogu! Cieszę się, że to jest Chrystus i to co do was mówię to jest coś, co przerasta nasze ludzkie możliwości, ale to jest Chrystus w nas, nadzieja chwały. To On ma możliwość czynić to, gdy my tylko na Nim polegamy, nie na sobie, kiedy On jest wyznacznikiem naszego chrześcijańskiego rozwoju, a nie my jesteśmy wyznacznikiem.
I dla nas jest to bardzo, bardzo ważne, że w tej służbie czeka nas wiele przeciwności. Łatwiej żyje się ludziom, którzy żyją w jakimś swoim uporze, w jakimś grzechu, stawiają się, upierają się. Łatwiej im się żyje niż tobie, który musisz znosić to i nie zareagować w podobny sposób, ale nadal chcieć ich uratowania, widząc jak są skrępowani przez diabła więzami, które zniewalają ich do czynienia tego co chce diabeł, a nie Bóg. Chcesz im pomóc. W tej bitwie trzeba bardzo uważać, bo czasami długi czas niesienia pomocy, może spowodować, że człowiek w końcu nie wytrzymuje, tak jak Mojżesz. Mojżesz bardzo pomagał Izraelowi, ale w pewnym momencie już nie wytrzymał, bo rozgoryczyli jego serce i popełnił grzech. My musimy uważać, żeby nie popełnić grzechu Mojżesza. Czasami jest tak, że ktoś długo się opiera i żeby po jakimś długim okresie tego oporu nie zacząć mieć do kogoś niechęci.
To jest poważna bitwa o naszą wieczność, o wieczność brata, siostry. Jesteśmy owcami jednego Pasterza i On chce nas wszystkich zbawić, mieć nas wszystkich w wieczności. I my musimy starać się o to co jest zgodne z Jego zakonem. Lepiej jest dźwigać brzemiona innych niż być brzemieniem dla Kościoła. Ale gdy jesteś brzemieniem dla Kościoła, to dziękuj Bogu za Jezusa Chrystusa, który ma Kościół, który może dźwigać twoje brzemię i znosić twoje postępowanie, aby pomóc ci wygrać, powstać i umieć nosić brzemiona innych. To jest piękne, że możemy iść za Nim, za tym wspaniałym Pasterzem. Kochajmy Go, podziwiajmy Go, rozkoszujmy się Nim. To jest przywilej wszystkich owiec. Nie oddajmy tego za gorliwość o tego brata, czy o tą siostrę, aby sprawiała ona niechęć do nich, bo oni mają takie twarde serca. Nie, to nie jest dobra gorliwość. Mogę widzieć jak ktoś krzywdzi sam siebie, mogę widzieć jak obraża Pana i za nic poczytuje sobie Jego Słowo, ale jeśli Pan nadal tego człowieka nie odłącza od swojej owczarni, to nadal mam okazywać to co chce Jezus temu człowiekowi. To nie jest jeszcze czas sądu, żeby okazać niechęć. Paweł mówi, że jeśli nawet kogoś odłączycie, to traktujcie go jak poganina, celnika, ale zawsze gotowi aby go przyjąć, jeśli tylko upamięta się.
A więc nadal, nie niechęć, ale to Chrystus działający w Kościele. Czy podoba się wam to o czym mówimy? Piękno Chrystusa jest potężne! To jest jak światło, które rozświetla. Zarazem zdajemy sobie sprawę, że "za dużo jest nas" w Kościele. Nie mówię o ludziach, że jest za dużo, ale za dużo nas, jako nas. Więcej Chrystusa. Niech będzie coraz więcej naszego wspaniałego Zbawiciela.

